Font Size

Czcionka
alexjones.pl Ekologia i środowisko Informacje Pakiet Zimowy, czyli o zagrożeniu dla polskiej energetyki ze strony Unii Europejskiej i dlaczego polskie zasoby węgla oraz gazu łupkowego są takie ważne
Kategoria: Informacje   Wtorek, 07 marzec 2017 17:55 Napisał

Pakiet Zimowy, czyli o zagrożeniu dla polskiej energetyki ze strony Unii Europejskiej i dlaczego polskie zasoby węgla oraz gazu łupkowego są takie ważne

Pakiet Zimowy, czyli o zagrożeniu dla polskiej energetyki ze strony Unii Europejskiej i dlaczego polskie zasoby węgla oraz gazu łupkowego są takie ważne Foto: Pixabay/ CC0

Na portalu cire.pl ukazał się komentarz dr Przemysława Zaleskiego pt.: Polska zmuszona do finansowania zielonej rewolucji w Niemczech? Pakiet zimowy to liczne zagrożenia. Zaleski w swoim komentarzu podsumował najważniejsze zagrożenia związane z procedowanym Pakietem Zimowym, gdyż zawiera on wiele rozwiązań niekorzystnych dla polskiej gospodarki i energetyki opartej o krajowy węgiel kamienny i brunatny. Komu zależy na przejęciu polskich złóż surowców energetycznych lub zablokowaniu ich wydobycia?

Poniżej przedstawiamy najważniejsze kwestie poruszone w komentarzu - Polska zmuszona do finansowania zielonej rewolucji w Niemczech? Pakiet zimowy to liczne zagrożenia - dr Przemysława Zaleskiego:

1) Stare i nowe bloki węglowe w Polsce nie spełnią surowych norm klimatycznych. Uruchomione oraz jeszcze budowane (węglowe) jednostki wytwórcze nie wpisują się w przygotowane unijne rozwiązanie dotyczące tzw. "ujednolicania" mechanizmów wsparcia.

2) Problematyczny system zarządzania Unią Energetyczną. System EU Governance będzie opierał się na tworzeniu narodowych planów energetyczno-klimatycznych, rozliczanych w systemie rocznym poprzez specjalne raporty wdrożeniowe i raporty monitorujące przez powołane Komisje. Plany te będą musiały uwzględniać coroczny liniowy wzrost OZE w produkcji energii dla poszczególnych sektorów gospodarki oraz rodzajów technologii.

3) Groźba kar finansowych. W przypadku nie spełnienia kryteriów z notyfikowanego planu energetyczno-klimatycznego taki kraj płaciłby karę czyli de facto wspierałby realizację inwestycji innego kraju kosztem własnego.

4) Regionalne rynki mocy. Niemcy silnie lobbowały za wymogiem tworzenia regionalnych rynków mocy. Starania naszych sąsiadów nie wynikają tylko z troski o kształt Unii Energetycznej, ale z faktu wysokiego udziału w niemieckim bilansie energetycznym energii produkowanej przez farmy wiatrowe, co warto zaznaczyć także jest sporym problemem dla Polski ze względu na niekontrolowane przepływy kołowe.

5) Wykluczenie biomasy jako źródła OZE. Jest to swoistego rodzaju kuriozum, że niektóre kraje UE wyrażając swoje niezadowolenie z przyjęcia niskich (ich zdaniem) wymogów dla produkcji energii z OZE, jednocześnie oponują przeciw współspalaniu biomasy, która skutecznie obniża emisję i nie powinna być w żaden sposób dyskryminowana jako element transformacji miksu paliwowego.

6) Preferencja odejścia od mechanizmów Merit Order do Priority Dispatch. Dla polskich elektrowni konwencjonalnych taka sytuacja jest katastrofalna ponieważ przy preferencji odejścia od mechanizmów Merit Order do Priority Dispatch, czyli całkowitego priorytetu dla OZE, wymusza to pracę JWCD w formule szczytowej i około szczytowej, czyli de facto głównie usługowej a jednak, to one ponoszą główny ciężar bezpieczeństwa dostaw energii.

[komentarz] Pisaliśmy już wiele o niemieckich pomysłach na dekarbonizację gospodarki europejskiej oraz celowym uzależnianiu Polski od importu energii elektrycznej oraz paliw. Sprawa jest bardzo poważna i trzeba wciąż o tym przypominać, że najsilniejsza gospodarka Europy realizuje swoje cele poprzez instytucje Unii Europejskiej, unikając ostentacji. Gospodarcze i polityczne interesy Niemiec polegają na trwałym uzależnieniu gospodarek swoich sąsiadów od wyrobów oraz technologii niemieckiego przemysłu i eliminacji jakiejkolwiek konkurencji w przewidywalnej perspektywie czasowej. Waluta euro też jest częścią tego planu, gdyż wpędza mniejsze gospodarki w zadłużenie. Pomysły te są realizowane z daleko idącą konsekwencją i bez oglądania się na jakiekolwiek argumenty czy sprzeciwy ze strony mniejszych sąsiadów, a zwłaszcza ze strony polskich władz. Nie jest to przypadek.

Ostatnie głosowania w Radzie Unii Europejskiej w sprawach reformy systemu handlu emisjami CO2, powinny nawet największym niedowiarkom unaocznić, że gdy nasze media emocjonują się smogiem w Polsce, to służy to tylko i wyłącznie odwracaniu uwagi przy przepychaniu kolejnych rozwiązań prawnych, które podporządkowują naszą energetykę zewnętrznym ośrodkom decyzyjnym. Smogowi to ani pomoże, ani zaszkodzi. Smog w dużych miastach ma się dobrze od wielu lat, ale za to polska energetyka może już kolejnych berlińskich reform nie przetrzymać.

Zagrożenia wymienione przez dr Zaleskiego, jasno pokazują, że pod zgrabnym hasłem ograniczenia emisji CO2 i ratowania świata przed zmianami klimatycznymi (dawniej globalnym ociepleniem), mamy do czynienia z dalekosiężną polityką podporządkowania narodowych rynków energii celom niemieckiej polityki gospodarczej. Przy pomocy unijnych instytucji jesteśmy pozbawiani kolejnego dużego obszaru polskiej gospodarki, który ma trafić pod agendę unijnych biurokratów. Trudno wyobrazić sobie gorszy scenariusz dla ochrony polskich interesów gospodarczych i politycznych niż trwałe uzależnienie od energii elektrycznej pochodzącej z Niemiec oraz rosyjskiego gazu także sprzedawanego nam przez Niemcy.

W sytuacji, w której współczesne gospodarki krajów wysokorozwiniętych potrzebują ogromnych ilości energii do prawidłowego funkcjonowania i rozwoju, energetyka jest kluczowym obok bankowości sektorem, przy pomocy którego odbywa się kontrola całej gospodarki. Posiadanie więc własnych surowców i aktywów energetycznych, sieci przesyłowych oraz dystrybucyjnych ma strategiczne znaczenie dla bezpieczeństwa każdego państwa.

Dlatego te gospodarki, które nie posiadają już własnych surowców naturalnych, a w takiej właśnie sytuacji znalazła się niemiecka gospodarka - stanęły przed ogromnym dylematem – w jaki sposób zapewnić sobie dostawy energii i paliw, nie tracąc przy tym przewagi ekonomicznej, a zarazem zyskując nowe obszary przewagi konkurencyjnej. Zastosowane rozwiązanie jest proste i wręcz banalne – należy do tego wykorzystać regulacje prawne, które będą tak ukształtowane, że wymuszą na innych państwach korzystanie z technologii kontrolowanych przez niemiecki przemysł. W tym celu, posłużono się regulacjami prawa wspólnotowego, a po przyjęciu Traktatu z Lizbony i narzuceniu federacyjnego modelu integracji europejskiej, regulacjami unijnymi z zakresu pakietu klimatyczno-energetycznego.

Z uwagi na to, że immanentną cechą „myślenia europejskiego” jest stałe osłabianie mechanizmów kontroli właścicielskiej i państwowej na rzecz wzmacniania mechanizmów kontroli regulacyjnej, sprawowanej przez niekontrolowalnych przez kraje członkowskie urzędników unijnych, to należy liczyć się z dalszą biurokratyzacją gospodarki do granic absurdu. Już dzisiaj w energetyce mamy do czynienia z gospodarką reglamentowaną, gdzie mechanizmy rynkowe zostały wypaczone przez dotowanie OZE oraz pierwszeństwo odbioru ich produkcji. Kolejne „reformy” tylko pogłębiają ten stan.

W tej grze nie chodzi jednak wyłącznie o to, by osiągnąć przewagę dla przewagi, tylko o przejęcie, przy pomocy rozlicznych regulacji prawnych, pełnej kontroli nad surowcami energetycznymi w Europie tak, by nikt nie mógł zagrozić niemieckiej pozycji gospodarczego i politycznego lidera na kontynencie europejskim. Dlatego też od dłuższego czasu piszemy o trwającej wojnie węglowej, bo właśnie z takim stanem rzeczy mamy do czynienia.

Pakiet Zimowy jest istotnym elementem tej wojny i jeśli ten atak się powiedzie, to już w perspektywie do 2020 stracimy całkowicie kontrolę nad energetyką i własnymi zasobami surowców energetycznych mimo posiadania własności. Tych surowców mamy naprawdę wiele, bo i węgiel kamienny, węgiel brunatny, gaz ziemny, ropę naftową, gaz łupkowy, ropę łupkową czy źródła geotermalne. Ich właściwe zagospodarowanie uczyniłoby Polskę nie tylko niezależną energetycznie, ale i czołowego wytwórcę i eksportera w Europie. A to jest z oczywistych względów nie na rękę Niemcom i ich poplecznikom. Dlatego też wygranie wojny węglowej z Niemcami jest najtrudniejszym zadaniem przed jakim stoi teraz rząd. Będziemy o tym pisać regularnie, by szukać rozwiązań i pomysłów na sukces w niej. Bo jeśli nie, to będzie tak jak pisał biskup Krasicki „Wśród samych przyjaciół, psy zająca zjadły”.

Sadźmy lasy, nie budujmy wiatraków

Redakcja stopwiatrakom.eu


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(15 głosów)



alexjones.pl Ekologia i środowisko Informacje Pakiet Zimowy, czyli o zagrożeniu dla polskiej energetyki ze strony Unii Europejskiej i dlaczego polskie zasoby węgla oraz gazu łupkowego są takie ważne