Font Size

Czcionka
alexjones.pl Ekologia i środowisko Styl życia Może już czas się przebudzić?
Kategoria: Styl życia   Piątek, 19 maj 2017 05:57 Napisał

Może już czas się przebudzić?

Postaraj się uświadomić sobie co robisz. Nie tak jak zwykle, tak naprawdę. Jaką czynność wykonujesz w tym momencie? Jak płyną twoje myśli? Co robi twoje ciało? Dlaczego jesteś tu i teraz, jaki splot okoliczności zaprowadził Cię w to akurat miejsce? Wydaje ci się, że żyjesz świadomie, jednak jesteś w błędzie. Rozejrzyj się, wsłuchaj w odczucia ciała, przyjrzyj się nurtowi twoich myśli. Wbrew pozorom to nie jest łatwe. Skoncentruj się na napływających do ciebie odgłosach, wyodrębniaj je i słuchaj każdego z osobna. Uświadom sobie ich istnienie. Wokół Ciebie toczy się życie, przedmioty i ludzie wydają dźwięki, dostrzeż ich obecność. 

Przyjrzyj się otoczeniu, segreguj jego elementy i analizuj je, zobacz je. Wokół Ciebie jest mnóstwo kolorów i faktur, popatrz na nie, skup się na nich tak jakby były czymś naprawdę ważnym. Wiem, że tylko Ty jesteś ważny, jednak zapomnij o tym na chwilę. Dotknij biurka przy którym siedzisz, ściany, obudowy komputera. Nie tak jak zwykle, tak naprawdę, czule, uzmysławiając sobie odczucia jakie temu towarzyszą. Popatrz na ludzi wokół, oczywiście jeśli jacyś są koło Ciebie. Zauważ ich w tym momencie tak naprawdę, nie tak jak zwykle. Przyjrzyj się im, jak wyglądają, jak się zachowują? Skup się i patrz tak jakbyś widział ich po raz pierwszy, tak, jakby byli najbardziej fascynującymi istotami jakie w życiu widziałeś. Nie wszystkim naraz, po kolei. Spokojnie i dokładnie. Czy potrafisz ich zobaczyć? Czy na co dzień tak naprawdę ich widzisz? Kim są dla Ciebie? Czy na co dzień nie są niczym przymykające obok cienie? Czy tak naprawdę ich pamiętasz? Skoncentruj się na ich cechach niefizycznych. Czy znasz ich? Jeśli tak, przypomnij sobie, uświadom sobie jacy są. O czym mogą teraz myśleć? Jakie jest ich spojrzenie na świat? Nie znasz ich? Spróbuj sobie to wyobrazić. Być może uda Ci się dojść do jakichś konkluzji. Skup się na nich. Nie tak jak zwykle tylko dokładnie. Dostrzeż człowieka, któremu przyglądasz się w danym momencie, w pełnym spektrum barw, dźwięków, gestów i osobowości, rzeczywistej bądź wyobrażonej. Przestań teraz na chwilę czytać i zanurz się w sobie. Co czujesz? Usłysz bicie serca, wczuj się w oddech. Wewnątrz Ciebie tętni życie, ciągle coś się dzieje. Serce pompuje krew, czujesz jego bicie, słyszysz cichutki szum w uszach. Płuca tłoczą powietrze. Słyszysz jego świst, czujesz jego obecność w Tobie. Wstrzymaj na chwilę oddech na wdechu i wydechu. Co czujesz? Czyż wydech nie jest podobny do śmierci, a wdech do życia? Odpowiedz sobie teraz na pytanie, czy żyjesz świadomie? 

W rzeczywistości egzystujemy na podobieństwo robotów. Nasze fizyczne funkcje zachodzą automatycznie. Nie dostrzegamy ich na co dzień, zauważamy je tylko w wyjątkowych okolicznościach, przeważnie gdy coś zaczyna się psuć. Zwracamy wtedy uwagę na szwankujący rejon ciała. Niepotrzebnie zaprząta nasz umysł. Umysł, jak to zwykle bywa, wyolbrzymia problem wpędzając nas w stan wiecznej obserwacji, utrudniającej normalne funkcjonowanie i skuteczne samoleczenie. Dziwaczny nawyk zwracania uwagi tylko na to, co się psuje, zatruwa nam życie. Gdybyśmy poświęcali tyle samo uwagi ciału zdrowemu co chorobom nasza egzystencja zyskałaby całkiem nowy kształt. Zamiast koncentrować się na rozwiązaniach koncentrujemy się na problemach. Zamiast skupić się na „profilaktyce” marnujemy energię na „leczenie”. 

Nasze reakcje emocjonalne postrzegamy tak samo. Zamiast świadomie skupić się na nich i zrozumieć jak powstają, pozwalamy im biec i oddziaływać na nasze życie bez udziału naszej woli. Przez brak obserwacji i zrozumienia nie jesteśmy w stanie zdystansować się od nich. Jesteśmy niczym łódka targana falami sztormu, raz w prawo raz w lewo. Emocje bujają nami na wszystkie strony. Najgorsze jest to, że to przeważnie inni są ich panami. Nasze reakcje emocjonalne zależą od innych ludzi a nie od nas. To straszne i chore, jednak prawdziwe. Większość osób myśli, że ich gniew, smutek czy radość nie są zależne od nich, że są one koniecznością, z którą muszą się pogodzić. Gdy ktoś działa ci na nerwy ciężko uświadomić sobie, że twoje nerwy to wyłącznie twoja sprawa, że tamten człowiek nie ma nic do tego, co dzieje się w twoim wnętrzu. Życie w nieświadomości odbiera nam władzę nad emocjami, rzuca na łaskę innych, skazuje na bycie owcą wśród, czekających by ją pożreć, wilków.

Kolejną kwestią jest nasz umysł. W naszych głowach panuje chaos. Od dzieciństwa, w tzw. procesie socjalizacji, bombardowani jesteśmy mnóstwem informacji. Począwszy od oczywistych kwestii warunkowania kulturowego oraz wpajania nam zespołu społecznych konwenansów, po mniej oczywiste kwestie światopoglądowe i egzystencjalne, jesteśmy zbiorem cudzych myśli i przekonań. Bazując na intelektualnym śmietniku, którym staje się z czasem nasz umysł, tworzymy swoje światy, zespoły poglądów, upodobań i zachowań, będących jedynie kompilacją, a w lepszych przypadkach podrasowaną kompilacją, światów cudzych. Żyjąc nieświadomie odpuszczamy sobie swój własny umysł, pozwalamy by obce myśli kształtowały nasz los, by brak wiedzy i zrozumienia uniemożliwiał zdystansowanie się od chaosu w naszych głowach. 

Wobec braku świadomej kontroli nad własnym ciałem, emocjami i umysłem ciężko mówić o samodzielnym życiu. Zasadniczą kwestią, na którą musimy zwrócić uwagę jest fakt, że zbyt wiele nam się wydaje, a zbyt mało wiemy. Wydaje nam się, że żyjemy sami, że sami podejmujemy decyzje, że tylko od nas zależy nasz los, jednak to straszna pomyłka. Nasz los może zależeć od nas, jednak wymaga to trochę wiedzy i sporo wysiłku. Życie dostajemy w gratisie. Społeczeństwo i otoczenie nauczy nas tego, co niezbędne, by przetrwać. Jednak bycie panem własnego losu jest zarezerwowane tylko dla najwytrwalszych. Tego nikt nam nie da, bo i po co? Władcom tego świata nie zależy na naszej samodzielności czy szczęściu. Im zależy na sprawnie funkcjonującej machinie, z której mogą czerpać zyski. Ludzkość to hodowla, gdzie rządzi prawo wyzysku. Jeśli żyjesz nieświadomie jesteś dojony niczym krowa i nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy. Wybitni manipulatorzy prowadzą nas tak, żebyśmy myśleli, że idziemy sami. Chętnie i z uśmiechem wkraczamy na płytę rzeźni, by dać się zabić i pokroić, a potem pożreć. Może czas zacząć się budzić? Otwarcie oczu na prawdę pozwala nam dostrzec niebezpieczeństwo i wyzwala impuls do działania, umożliwiający zmianę na lepsze. Zmianę samych siebie, bo tak naprawdę tylko w tym tkwi problem. W nas, nie w innych. W naszym wnętrzu, nie w świecie. Świat wbrew pozorom jest taki jakim być powinien. Czas się przebudzić. 

Tradycjonalista


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(23 głosów)



Ostatnio zmieniany Piątek, 19 maj 2017 10:40