Font Size

Czcionka
alexjones.pl Ekologia i środowisko Styl życia Hodowla bydła ludzkiego
Kategoria: Styl życia   Poniedziałek, 25 sierpień 2014 05:25 Autor: admin

Hodowla bydła ludzkiego

Hodowla bydła ludzkiego foto: Wikimedia Commons/CC
Ludzie w większości zdają sobie sprawę z tego, że pyszne mięsko które jedzą, jest od piszczących z przerażenia zwierząt uśmiercanych w brutalny sposób. Żydzi i wyznawcy Islamu jedzą mięso z uboju rytualnego (halal), gdzie męczarnie zwierzęcia są świadomie, specjalnie przedłużane, bo w świętych książkach Pan Bóg pisze, że krew jest nieczysta, więc ta musi wypłynąć ze świadomego zwierzęcia; nie można więc piszczącej z przerażenia krowy ogłuszyć, by jej nie bolało.

Tak podobno chce Pan Bóg, twórca trylionów galaktyk; pragnie przedłużania śmierci rozpaczliwie wierzgającej z nieludzkiego przerażenia krowy. Piszę podobno, ponieważ Pan Bóg złośliwie milczy – a jego wolę rozgłaszają kapłani jednej z tysiąca słusznych wiar i święte książki z papieru.

Wilk się przebiera w owcze ciuszki

Takie mięso jest później tak nasączone hormonami strachu krowy, że powoduje silną agresję i paranoję u jedzących je ludzi. Człowiek odżywiający się całkowicie niepotrzebnym okrucieństwem, zawsze będzie okrutny; tylko diabeł mógł coś takiego wymyślić, diabeł przebrany za bogów, czyli słynny wilk w skórze owcy.

I co ludzie robią z tą wiedzą? Wypierają ją, tłumacząc że taki jest świat zwierząt – faktycznie, nie da się ukryć że taki właśnie jest, pełen zabijania i bólu, wszystko się wzajemnie zjada by przetrwać. Cierpienia zwierząt w naturze są często większe, niż te przy rytualnym uboju. Wystarczy pooglądać program na kablówce o zwierzętach, by być zszokowanym. Chyba nigdy nie zrozumiem sensu istnienia tego świata – no ale zasad działania komputera też nie rozumiem, a jednak działa.

A skąd pewność, że to nie my, ludzkość – jesteśmy taką hodowlą dla wyższych ras? Wiemy że nie jesteśmy zarzynani dla mięsa, ale może ta rasa nie odżywia się pieczystym, a np. energią emocjonalną wytwarzaną w chwilach strachu, agresji i bólu?

Niemożliwe? Skąd ta pewność?

To niemożliwe! Wrzasną potomkowie tych, którzy podobnie ryczeli gdy bracia Wright chcieli wzlecieć w niebiosa (metal nie może latać), oraz dalecy krewni tych, co palili żywcem na stosie bluźnierców, obrażających Boga twierdzeniem że ziemia nie jest płaska.

A niby dlaczego nie? Przecież my rasę od nas umysłowo znacznie słabszą, ale czującą emocje (jak my), zdominowaliśmy i hodujemy na jedzenie, dla odzienia, czasami dla okrutnych rytuałów religijnych. Uważamy że to normalne, że silniejszy zjada słabszego – potwierdzamy tę wiarę każdym mielonym z ziemniakami i surówką na talerzu. Przecież zwierzę ma słabszy umysł, ale sfera emocji istnieje – każdy kto ma psa czy kota, doskonale o tym wie. Moja Fionia widać wyraźnie kiedy się boi, cieszy, a kiedy próbuje mnie zmanipulować, bym dał jej smakołyk (udaję że się nabieram). Było dla mnie wstrząsem, jak znajomy mi opowiadał o pracy w rzeźni, jak brali świnię do rozwałki a ona piszcząc zapierała się z całych sił. Wiedziała co ją czeka i strasznie się bała. Wiedziała! Mój znajomy widząc to, przestał jeść całkiem mięso i zwolnił się z tej pracy. Chłopaki się z niego śmieli że spękał, a dla mnie jest wrażliwym, dobrym człowiekiem, który całkiem jeszcze nie zgłupiał, by nurzać się w krwi, bólu i odchodach za pieniądze. Twardzi kolesie dziś się śmieją, a nie minie wiele czasu gdy będą wrzeszczeć z bólu umierając na raka od wypchanego antybiotykami, sterydami i chemią produktu mięsopodobnego. Jeśli wcześniej nie zwariują, rzeźnicy muszą mieć przerwy od zarzynania, bo chociaż chwaccy i twardzi, coś w człowieku pod wpływem takiej energii bólu i strachu jednak pęka.

Mięsożerne, cuchnące Panie

Mięso można zjeść, ale od dobrze i “radośnie” chowanej świni, która umiera w dobrej formie psychicznej z zaskoczenia (nagłe, potężne ogłuszenie) – wtedy mięso jest dobrej jakości, nie nasycone hormonami przerażenia zwierzęcia. Ale takie mięso można dostać tylko u dobrego gospodarza, a nie w markecie. Jeśli nie mam takiego mięsa, nie jem tego co można powszechnie kupić, bo nie chcę ciężko chorować i wyglądać jak zombie. Szczególnie mięsożerne Panie po 40 -tce wyglądają strasznie; zmarszczki, żylaki, tragicznej jakości skóra, choroby – a na pewno nie dający się usunąć kosmetykami i perfumowanym mydłem odór z miejsc intymnych. No cóż, wiem to niestety z autopsji.

Kali jeść, dobrze, jeść Kalego, złe!

Tak jak my jedząc schabowego pod wódeczkę, nie myślimy o “głupotach”, może tak właśnie myśli hodowca bydła ludzkiego? Spożywa na luzie energię emocjonalną, zakąszając energetycznym kiszonym, odsuwając od siebie myśli, że przecież bydło cierpi, że je boli. A może myśli tak – oni słabszą rasę wykorzystują bez litości, więc i my mamy prawo robić dokładnie to samo co oni. Może to właśnie tak wygląda? Kali bije, więc i Kalego można stłuc, będzie sprawiedliwie. Dlaczego ta planeta jest pełna wojen, chorób i nienawiści? Kiedyś sobie myślałem, co by było gdyby ludzie byli wypełnieni radością, wspólnie pracując by tę planetę uczynić pięknym miejscem. Wyobraź sobie – wszędzie piękne parki, lampiony, sztuczne wodospady, ulice miast pulsują teatrami, operami, restauracjami na powietrzu, piękną muzyką, ludzie są dla siebie mili i życzliwi – wszędzie place budowy, by planeta była rajem, nikt nie zamyka drzwi na noc, ludzie tańczą na ulicach. Czy jest to możliwe? Nie. Kiedyś myślałem że tak, a moja wiara zaczęła podupadać gdy zgłębiałem dzieje despotów i tyranów, wojen – upadła jednak całkowicie, gdy zacząłem interesować się tematem psychopatii i mechanizmów wypierania, zrozumiałem że coś, ktoś w tym wszystkim miesza brudnym paluchem.

Możesz chcieć dobrze dla świata, ale zawsze urodzi się jakiś człowiek, który nie ma empatii a przyjemność umie zdobyć jedynie krzywdząc innych. W historii takich ludzi torturowano, ścinano, czyniono królami, teraz się ich w zamożnych krajach leczy psychiatrycznie – i nic z tego, jest jak jest. Proces wychowywania dzieci, uczenia ich wzorców reakcji, religie – wszystko to jest chore i brudne, tworzy kaleki emocjonalne. Kto stworzył na ziemi, tej ziemi takie piekło? Bo i co z tego że leżysz nażarty wieprzowiną z tesco, oglądając seriale, skoro są miejsca na ziemi gdzie się zarzyna dzieci, torturuje i istnieje kanibalizm z głodu? Teraz Ci dobrze, spełniłeś biologiczne pragnienie (nażreć się, włożyć w żonę by uzyskać ulgę od napięcia), ale za chwilę może być wojna, powódź, trąba powietrzna i Ci to wszystko zabrać. Wtedy będziesz w sposób filmowy na klęczkach wył do Boga (kamera obraca się wokół wrzeszczącego filozofa i wędruje do góry) – dlaczego, Boże dlaczego, why!? Och, niesamowite! Dlaczego nie pytałeś wcześniej, gdy w telewizji pokazywali skutki katastrof?

Dwunożne bydło rytualne

Może to człowiek jest taką trochę głupkowatą mućką dla kogoś z otchłani kosmosu? A może niekoniecznie z kosmosu, może z oceanu? Co o nim wiemy? Ano niewiele. A może z głębi ziemi? Wiemy co tam jest? A gó… wiemy. Pora zrozumieć, że żyjąc na tej planecie praktycznie nic o niej nie wiemy. Nawet teraz są odkrywane nowe gatunki zwierząt, a co dopiero powiedzieć o oceanicznych głębinach, gdzie wielkim kosztem raz da się opuścić specjalny pojazd na chwilę, że z litości nie wspomnę o tym, co skrywa ziemia.

A może podły okupant nie skrywa się z naszej rzeczywistości, a innym wymiarze? Fizycy wiedzą że istnieje ich wiele, wprawdzie teoretycznie, ale wiedzą.

Zwierzęta się wzajemnie zabijają, co świadczy o ich niskim rozwoju. A ludzie nie nie zarzynają w wojnach? Tylko że ludzie mogą powiedzieć nie, a zwierzęta nie mogą. Człowiek ma wolność wyboru, ale rzadko z niej korzysta. Ludzie podzielili się na państwa, religie, wyznawców przeróżnych przekonań i wzajemnie się nienawidzą, zabijają. Nawet miasta i ulice walczą ze sobą.

A może więzienie to “nasze” ego?

Moim zdaniem ci, którzy uprawiają ludzkie bydło, nie ingerują w hodowlę. Może czasem, by zwierzaki nie wyparowały od broni atomowej, gdy ziemscy władcy pokłócą się o “przestrzeń życiową” i ropę. Na cudowne istoty będące częścią Boga, agresorzy nałożyli coś, co nazywamy ego – co próbuje się opisać takimi religijnymi historiami jak Eden. Wygnanie z niego to moment, w którym człowiek zapomina swej boskiej natury, a zaczyna żyć umysłem, czyli tysiącami wyuczonych reakcji, uważając że jest właśnie tylko i wyłączynie tym żałosnym, nędznym w swej małości tworem społecznych i kulturowych uwarunkowań.

A JA nie jestem Polakiem, katolikiem, Europejczykiem, tylko człowiekiem – czymś więcej niż etykietki którymi mnie pooznaczano, dzięki którym jedni mną gardzą a drudzy chwalą. Państwa, tradycje, religie i cywilizacje powstają i upadają, dlaczego mam się z nimi identyfikować? Jestem czymś więcej, niż ten śmieszny zbiór nerwowych reakcji które u siebie widzę. Czym jest te JA, które spogląda na moje reakcje, uczucia i myśli? Skoro postrzegam Marka, to nie mogę nim być. Proste jak drut. Więc kim jestem? Nietrudno się domyślić ludzkich odpowiedzi – głupkiem dla tych, dla których nażreć się, mieć ważną etykietkę i przyjemności (które zdefiniowało społeczeństwo), a mądrym dla tych, którzy mają podobne przemyślenia. I tyle.

samiec


Źródło: 3obieg.pl


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(19 głosów)



Jeśli chcesz skomentować, ale nie używasz portali społecznościowych, możesz użyć naszego niezależnego systemu komentarzy.
Żeby to było możliwe, należy musisz mieć w naszym portalu zarejestrowane i aktywowane konto użytkownika, a także musisz być zalogowany. Rejestracja trwa chwilę i jest bezpłatna.
Rejestracja w portalu
Logowanie
Ostatnio zmieniany Poniedziałek, 25 sierpień 2014 18:15