Font Size

Czcionka
alexjones.pl Ekologia i środowisko Zjawiska pogodowe Inne ​Kanada podlicza koszty surowej zimy
Kategoria: Inne   Sobota, 11 styczeń 2014 10:11 Autor: admin

​Kanada podlicza koszty surowej zimy

Minione dwa tygodnie to dla Kanady śnieżna zima z temperaturami spadającymi do minus 50 stopni. Największe kanadyjskie miasto, Toronto, oszacowało koszty związane z usuwaniem skutków przedświątecznego, marznącego deszczu na 106 mln dolarów kanadyjskich.
 
Z efektami zmiennej zimowej pogody – od siarczystego mrozu i dużych opadów śniegu do plusowych temperatur i marznącego deszczu - borykają się od dwóch tygodni Toronto i otaczające je miasta (tzw. GTA). Brakuje soli do posypywania chodników i podjazdów, a jej dostawy do sklepów są wykupywane natychmiast. Desperaci posypują lód solą kuchenną w nadziei, że w weekend gruba warstwa lodu roztopi się sama, ponieważ temperatury mają wzrosnąć powyżej zera.
 
W minionych dniach głównym tematem w telewizyjnych wiadomościach była pogoda i porady co do tego, jak się ubierać i po jakim czasie zaczyna być niebezpiecznie, gdy odczuwalna temperatura sięga minus 40 czy minus 50 stopni.
 
Dla największego kanadyjskiego lotniska, Pearson w Toronto, fatalne warunki pogodowe przypadły akurat na czas świątecznych podróży – co roku w ciągu trzech okołoświątecznych tygodni z Pearson Airport korzysta ponad 2 mln pasażerów. Gdy w miniony wtorek temperatura spadła do minus 25 stopni, przez co temperatura odczuwalna wyniosła minus 40 stopni (w Kanadzie prognozy pogody podają obydwie wartości), władze lotniska musiały wstrzymać na osiem godzin przyjmowanie samolotów przylatujących z lotnisk północnoamerykańskich.
Mróz i śnieg to jednak nie wszystko, z czym od dwóch tygodni boryka się Kanada. Tuż przed świętami, w sobotnią noc z 21 na 22 grudnia, przez południowe i wschodnie tereny Kanady przeszły silne opady marznącego deszczu. Lód oblepiał drzewa i linie przesyłowe, w tym kable doprowadzające prąd do domów. W nocy ponad 300 tys. domów, budynków i firm zostało odciętych od elektryczności, a dwa torontońskie szpitale musiały przejść na zasilanie z generatorów. W sumie ponad milion osób w dwuipółmilionowym Toronto zostało pozbawionych prądu w okresie świątecznych przygotowań. Do szczęśliwców prąd powrócił po stosunkowo krótkim czasie, wynoszącym od kilkunastu minut do 24 godzin. Niektórzy byli jednak bez prądu przez około tydzień, podczas którego temperatury spadały - a brak elektryczności oznaczał brak ogrzewania, bo gazowe piece nie włączają się bez prądu. Nie kursowały tramwaje, problemy miało metro. Pomocy w Toronto udzielały ekipy remontowe z innych miast w Ontario, z sąsiadującej od zachodu prowincji Manitoba, a także z amerykańskiego stanu Michigan. Miasto otworzyło kilkanaście „warming centers”, miejsc, gdzie można było ogrzać się i otrzymać ciepłe napoje.



Źródło artykułu: niezalezna.pl


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(0 głosów)



Jeśli chcesz skomentować, ale nie używasz portali społecznościowych, możesz użyć naszego niezależnego systemu komentarzy.
Żeby to było możliwe, należy musisz mieć w naszym portalu zarejestrowane i aktywowane konto użytkownika, a także musisz być zalogowany. Rejestracja trwa chwilę i jest bezpłatna.
Rejestracja w portalu
Logowanie
Ostatnio zmieniany Sobota, 11 styczeń 2014 14:29