Font Size

Czcionka
alexjones.pl Ekologia i środowisko Indiański zryw
Kategoria: Ekologia i środowisko   Czwartek, 15 grudzień 2016 11:07 Napisał

Indiański zryw

Indiański zryw foto: Kadena-Cho/Wikimedia Commons/CC

Wielomiesięczne protesty Indian i ekologów w Północnej Dakocie przyniosły zwycięstwo przeciwnikom kontrowersyjnego planu budowy rurociągu mającego przyspieszyć obieg ropy naftowej.

Rurociąg miał być przeprowadzony pod rzeką Missouri i jeziorem Oahe, będącym głównym zbiornikiem dostarczającym wodę zamieszkującym ten teren Indianom z plemienia Siuksów.

Plany obejmowały wartą 3,8 miliarda $ inwestycje o długości 1,172 mil, która w zamyśle miała przeciąć tereny Północnej i Południowej Dakoty, Iowa, by po dotarciu do Illinois mogła być dalej dystrybuowana.

Punktem sporu między inwestorem - firmą DAPL, a rdzennymi mieszkańcami terenów Dakoty Północnej było bliskie sąsiedztwo rzeki Missouri i jeziora Oahe. Przedstawiciele plemienia Siuksów obawiając się ryzyka związanego z wyciekiem ropy do środowiska pozwały władze federalne, kwestionując decyzję o ingerencji w rezerwat i ujęcia wody pitnej.

Obawy Siuksów nie były bezpodstawne, po tym jak w 2010 roku wyciek uszkodzonego rurociągu do rzeki Kalamazoo zanieczyścił 840,000 galonów ropy naftowej, doprowadzając do katastrofy ekologicznej, której skutki odczuwalne są po dziś dzień.

DAPL zobowiązał się do szczegółowego monitoringu rurociągu twierdząc, że przyrządy do wykrywania wycieku są w stanie w ciągu 3 minut odciąć dopływ surowca jeśli takowy się pojawi.

Ponadto zwolennicy budowy utrzymują, że rurociąg pomógłby otworzyć nowe rynki zbytu i zredukować koszty związane z transportem oraz zmniejszyć ryzyko katastrof, które dotknęły w ostatnim czasie przewóz koleją.

Władze plemienia Siuksów pozwały federalne przepisy aprobujące budowę rurociągu, jednocześnie zakwestionowały decyzję gwarantującą inwestorowi dostęp do koryta rzeki, uzasadniając że umiejscowienie budowy będzie przebiegać w odległości mniejszej niż mila od koryta rzeki, co może potencjalnie zagrozić 8000 członkom plemienia i milionom ludzi zależnych od źródła rzeki.

Proces sądowy również wytoczyła w imieniu członków plemienia organizacja ekologiczna Earthjustice stwierdzając, że projekt narusza kilka federalnych przepisów obejmujących pogwałcenie warunków aktu nadania tych ziem Indianom oraz ryzyko naruszenia przez ambitny projekt świętych miejsc kultu.

Przez kilka miesięcy pokojowo nastawieni rdzenni mieszkańcy i ich zwolennicy gromadzili się wzdłuż miejsc, gdzie miał powstać rurociąg. Petycję o zaprzestanie prac podpisało 140,000 ludzi.

Tygodnie bezowocnych protestów pogorszyły nastroje wśród protestujących. Spowodowało to starcia z organami porządkowymi, które przy pomocy psów i gazu łzawiącego próbowały rozpędzić protestujących. W wyniku tych starć wielu zostało rannych i spora grupa w tym przewodniczący plemienia Siuksów David Archambault.

Po miesiącach przepychanek prawnych ustępująca administracja Obamy nie wydała zgody na dalsze prace związane z budową rurociągu. Powodem tego były protesty rdzennych mieszkańców, którzy solidarnie dołączyli do Siuksów z Północnej Dakoty by walczyć o dziedzictwo, którego od wieków są strażnikami.

Łukasz Kuk

eco-edukacja.blogspot.com

 

 


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(11 głosów)



Ostatnio zmieniany Piątek, 16 grudzień 2016 19:14