Font Size

Czcionka
alexjones.pl Inne Historia Kolejna Rocznica Powstania Styczniowego, a upadek medycyny. Ogłupianie Polaków. Cz. II
Kategoria: Historia   Sobota, 28 styczeń 2017 14:07 Autor:

Kolejna Rocznica Powstania Styczniowego, a upadek medycyny. Ogłupianie Polaków. Cz. II

Z cyklu: „Listy do Wnuczka”

Kochany Wnuczku!

Kontynuując sprawę masakry POLAKÓW, ZWANĄ POWSTANIEM STYCZNIOWYM, wymagane jest przypomnienie kulis tej akcji. W czasie Powstania zginęło ponad 50 000 osób z elity polskiej. Wiadomo, baranami łatwiej się rządzi.

W wymienionej książce http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=19593&Itemid=119

doskonały jest opis manifestacji lutowej na rynku Starego Miasta w Warszawie, ale A.S zupełnym milczeniem pomija najważniejsze rzeczy.

Wtedy dopiero postanowiono żandarmami rozpędzić zbiegowisko. Tymczasem agitatorzy, bracia Frankowscy, Szachowski i inny przygotowali właściwą manifestację w kościele OO Paulinów”.

I mamy problem, ani słowa,co to za agitatorzy, kto ich opłacał? Jak wiemy z rozmaitego rodzaju zamieszek w ostatnich czasach, chociażby KOD, czy manify z Berlina, ktoś to wszystko musiał opłacać, skoordynować. W przypadku manify wiadomo, że to było SLD w Polsce, ponieważ uciekając przed policją chowali się w lokalu SLD. I co najciekawsze, jakoś nikt nie słyszał o procesach za zakłócanie porządku społecznego. Nieprawdaż, że to ciekawe? Nie mieli kolegiów w trybie pilnym, nie płacili odszkodowań za zniszczenia. Pozwolono im spokojnie wrócić do Berlina. A z jakiego źródła pochodziły pieniądze? Kto lekką ręką rozdaje forsę? O tym ani słowa, ani w przypadku rozróby tej z 1861 roku, ani tej obecnej. A ja już widzę tych Niemiaszków, jak za własne pieniążki przyjeżdżają do Warszawy na rozróbę, ha, ha, ha,

Druga manifestacja miała miejsce 27 lutego 1861 roku. Było 5 zabitych: Marceli Karczewski z sieradzkiego, Michał Arcichiewicz - uczeń gimnazjum, Zdzisław Rutkowski z radomskiego, Karol Brendel - czeladnik ślusarski, Filip Adamkiewicz czeladnik, Krawiecki - Francuz.

Czyli co najmniej trzy osoby spoza Warszawy. Przypomina mi to np. słynny pogrom żaków krakowskich z 1525 roku. Także nie wiadomo, jakim cudem w Krakowie znaleźli się liczni protestanci z Torunia i Wrocławia.

Podobnie było w czasie tzw. Rewolucji Francuskiej, zrobionej za pieniądze Anglików i siłami, no właśnie, na tydzień przed zdobyciem Bastylii ponad 10 000 żebraków z dzisiejszej Belgi przybyło do Paryża. Belgia, czyli dawniejsze Niderlandy, to lądowy przyczółek angielski na stałym lądzie do wieków. Podobnym przyczółkiem na wschodzie od wieków byli Krzyżacy/ Prusacy na Bałtyku.

Konia z rzędem temu,kto udowodni, że 10 000 biednych ludzi tak się zmówiło i samodzielnie powędrowało setki kilometrów na spacerek. A kto po drodze żywił to bractwo? Licząc skromnie, tylko po 0.5 kg chleba i wodę to było 5000 kg chleba, dzień w dzień. To są spore wydatki. A poza tym, kto ich Paryżu żywił i gdzie oni wszyscy spali? I policja nic o nich nie wiedziała, a rogatki przecież były. Zawsze mam poważne wątpliwości, jak nagle duże grupy ludzi, rzekomo spontanicznie, w zorganizowanej formie, się przemieszczają. Vide dzisiejsi emigranci z mapami drogowymi. Te mapki i ulotki same powstawały i z nieba spadały.

Kilkakrotnie A.S wymienia rolę prasy, szczególną uwagę kładąc na Gazetę Codzienną i jej naczelnego I. Kraszewskiego. To prawda, Kraszewski był naczelnym, ale:

Po pierwsze, zaraz potem odszedł z redakcji i opisał dlaczego.

Po drugie,Kraszewski był agentem francuskim.

Po trzecie i najważniejsze A.S nie podał, że właścicielem Gazety Codziennej był ten sam Kronenberg, bankier i wspólnik EBGARDA, a ten z kolei był „pracownikiem” Rothschilda. A to już duża, wręcz bardzo duża polityka, związana z przemysłem i fabrykami. A o niej nie ma w tej książce ani słowa. Podobnie, jak wszelkiej maści książki o Powstaniu wydawane do dnia dzisiejszego nic nie wspominają o zakulisowych matactwach. Dlaczego niby ten ludek zamieszkujący Polskę ma się co nieco orientować w rozgrywkach politycznych? Motłochem zawsze łatwiej się rządzi. Poza tym Kronenberg zaraz potem zmienił nazwę Gazety Codziennej na Gazeta Polska. Została ona reaktywowana po 1990 roku. I wszystko wskazuje, że taką samą rolę pełni, jak jej poprzedniczka.

Kolejnym faktem godnym wzmianki jest duża ilość Żydów, czyli tak naprawdę Chazarów, w tych zajściach. Poczynając od KRONENBERGA, udział rabinów w pochodach był zaskakująco duży. Także hasła manifestujących zawsze zahaczały o równouprawnienie Żydów spod ucisku moskiewskiego. A kto był właścicielem tych powstających fabryk? Oczywiście, jest to zbieżność zupełnie przypadkowa.

S.62. omawianej książki „Nędza wśród ludności warszawskiej była też ogólna. Komitet utworzony pod przewodnictwem ks. Wyszyńskiego w celu zbierania składek na pomnik dla ofiar lutowych, rozdał z ogólnej sumy 260 000 złotych, na wsparcia i zapomogi 160 000 złp, oczywiście było to wsparcie niewystarczające”.

I mamy problem kolejny. Nędza była okrutna, a oni w czasie manifestacji nosili obrazy, rozdawali ulotki itd. Chodzi mi po prostu oźródło finansowaniatych wydatków. Podobnie zdarzało się to u nas w stanie wojennym. Pojawiały się dziwne ulotki. Podobno całe transporty powielaczy, czy kopiarek, wysyłane z Brukseli przez Milewskiego z IMP z Gdańska, agenta IW, trafiały od razu do UB, przepraszam SB.

Podniecano coraz bardziej umysły i ułatwiało to organizowanie rewolucyjnej agitacji głów zapalonych zwłaszcza wśród zwolenników Mierosławskiego...”

Innymi słowy, przez cały okres ktoś agitował. Jak agitował, to nie pracował. Ludność Warszawy w straszliwej nędzy nie mogła takich agitatorów utrzymywać. Więckto ich opłacałi dlaczego policja, ta słynna i okrutna Ochrana - tajna policja, przez całe 3 lata pozwalała na to. Przecież nocne aresztowania to nie był wymysł tylko NKWD, Gestapo, czy UB.

Poza tym facet o nazwiskuMierosławki to przecież agent Galibardiego. A Galibardii to agent City. Przecież walki we Włoszech wybuchły po zakończeniu i likwidacji powstania Siphajów w Indiach i powrocie oddziałów angielskich z Indii. Tak zupełnie przypadkowozatrzymała się ta angielska flota na Sycylii i pomogła ogniem swych dział zdobyć garnizon w Messynie.

Oczywiście, była to zupełnie samodzielna decyzja kapitanów tych okrętów, z czystej życzliwości podjęta do ruchów wyzwoleńczych. Właśnie owe odziały w okrutny sposób stłumiły w Indiach powstanie wyzwoleńcze, wycinając kilkadziesiąt tysięcy powstańców przy pomocy karabinów maszynowych. O ile wiem, to było po raz pierwszy zastosowanie karabinów maszynowych na taką skalę. A tutaj odwrotnie, pomagały „powstańcom” zwalczać legalny rząd?

Podobnie jak ci na majdanie w Kijowie w 2013 roku, manifestowali przez całe tygodnie, nie chodząc do pracy. Zupełnie przypadkowo oczywiście, p.Soros przyznał się, że te „spontaniczne” manifestacje kosztowały go 20 miliardów dolarów. Oficjalna taryfa wynosiła 200 dolarów dla bojca i 2000 dolarów dla dowódcy oddziału minimum 10-osobowego. P. Nuland, sekretarz stanu USA, dodatkowo podała, że USA wypłaciło 5 miliardów dolarów na tą aksamitną rewolucję. A poza tym owi snajperzy byli przysłani przez zachód, co ujawniono z rozmowy telefonicznej ambasadorów.

Potem okazało się jeszcze, że cześć majdanowców była szkolona pod WARSZAWĄ. Ujawnił to w Parlamencie Europejskim poseł p. Korwin Mikke, a poza tym celnicy jakoś zupełnie nie zwracali uwagi na przewożone kamizelki kuloodporne z Polski do Kijowa. Ot, to taki zupełnie niewinny przedmiot pierwszej humanitarnej pomocy. Przecież jawnie chwalili się tym na rozmaitych spotkaniach, odbywających się dziwnym trafem w Krakowie i Warszawie, różnej maści „przyjaciele” banderowców.

Jeszcze ciekawsza jest owa postać Mierosławskiego całkowicie skompromitowanego w czasie Wiosny Ludów. W pamiętnikach z owego okresu można znaleźć opisy co najmniej dziwnego zachowanie tego faceta. Pijak, karciarz, bumelant. Większość czasu spędzał na bibkach. Całkowity dyletant wojskowy. A po 15 latach robiono z niego bohatera i wojownika. Skąd my to znamy? Przykładem współczesnym jest p. Krzywonos, czy Rulewski.

 

Kolejnym dziwnym problemem jest sprawa uzgodnień programu reform rządu carskiego dla Polski z 14 marca.

„Pomimo, że był to program bardzo obszernej autonomii, przywracający, jak już wspomniano, w cokolwiek zmodyfikowanym kształcie, urządzenia konstytucyjne z okresu przed Powstaniem Listopadowym, to jednak namiestnik przyjął go w całości, z mało znaczącemi uwagami, które istotnej treści nie zmieniały wcale.” Str. 71.

 

Zmiana dotyczyła np. nazwy Uniwersytetu Warszawskiego. Nie miał występować jako „Carsko-Aleksandryjski”, ale jako Szkoła Główna. Trzeba spokojnie przyznać, że to było naprawdę bez znaczenia.

Ale okazało się, że ten Program nie zadowolił agitatorów, wręcz przeciwnie, rozzuchwalił. Pytanie, dlaczego? Przecież swobody uzyskano większe aniżeli zakładano?

Przypominam, wcale nie chodziło w Polskę i Warszawę, ale o sprawy dużej polityki. Czyli akcja w Warszawie musiała trwać dłużej. A głównym, moim zdaniem, powodem rozruchów w Warszawie była konieczność otrzymania dużej liczby taniego pracownika najemnego do powstającego przemysłu, np. bawełnianego. Przecież właśnie w tym okresie rozpoczął się gwałtowny rozwój takich miast, jak Łódź, czy Żyrardów i inne. To całe gadanie o wyzwoleniu chłopa miało się tak do rzeczywistości, jak przysłowiowa pięść do oka. Chłop pracował normalnie u „Pana” dziennie 5-6 godzin, z wyjątkiem żniw czy wykopek. A u fabrykanta pracował po 12 do 16 godzin dziennie. U chłopa dzieci pracowały „ciężko” przy pilnowaniu krów, czy gęsi. Czyli cały czas były na słońcu i w ruchu. U fabrykanta musiały pracować w ciemnych wilgotnych pomieszczeniach, przy krosnach itd.

U „Pana” na pańszczyźnie nie notowano epidemii gruźlicy, czy krzywicy. U fabrykanta od razu pojawiła się gruźlica i krzywica. Brak witaminy D był powszechny, podobnie jak obecnie.

Innymi słowy, mówienie o wyzwoleniu chłopa, to typowa fałszywa flaga, stworzona przez Wiedeń siłami użytecznych idiotów ze Lwowa, czy Krakowa, na potrzeby otumaniania ludności polskiej. Było to stosunkowo łatwe do przeprowadzenia otumanianie, ponieważ uprzednio w 1846 roku wymordowano 5000 szlachty, jedynej siły intelektualnej na tych terenach. Mordowano na rozkaz Wiednia, ponieważ starosta tarnowski wypłacał po 10 halerzy za martwego szlachcica, a tylko 5 za żywego. Żaden z urzędników austriackich nie poniósł kary. Podobnie żaden policjant ani dowódca armii nie został przykładnie ukarany z te mordy. A bandyta Szela otrzymał nawet w nagrodę majątekna Bukowinie.

Co najmniej dziwnie wygląda w 1863 roku sprawa tzw. dyktatur powstania, choćby Langiewicza, byłego płk pruskiego, a po powstaniu, głównego dystrybutora w Turcji broni Kruppa, ale o tym w następnym liście. W Powstaniu dorpowadził do likwidacji oddziału swojego uciekając skrycie do austryjakow i zostawiając swoich żołnierzy w okrążeniu moskwicina.

O ciągłości nauczania od tamtego okresu do dnia dzisiejszego, a więc o ciągłości ogłupiania Polaków, mówią podręczniki szkolne, np. „Zrozumieć przeszłość” p. P. Galika, podręcznik historii dla liceum ogólnokształcącego i technikum, dopuszczony do użytku szkolnego na podstawie rzeczoznawców: dr J. Chańki, prof.K.Kawalca, dr M.Szymańskiej. Autor nadal podaje, że jednym z istotnych celów zamieszek było oczynszowanie chłopów, a później ich uwłaszczenie. I pisze to w XXI wieku, mając możność dostępu do źródeł i przeprowadzenia analizy tych źródeł. Widocznie jednak, jak podałem, istnieje ciągłość ogłupiania, przepraszam, nauczania powszechnego i państwowego od dawien dawna.

Powstanie to, podobnie jak powstanie listopadowe 1830-31, ruchy powstańcze 1848, było typowym przedsięwzięciem z kategorii działań: „za Wolność waszą i naszą”, tzn. było mocno podszyte wpływem międzynarodowego ruchu rewolucyjnego, inspirowanego przez takie siły, jak choćby masoneria i węglarstwo, czyli wywiad City of London Corporation. Powstanie zostało podyktowane nie żadną trzeźwą kalkulacją polityczną Polaków, ale głównie przez emocje i swego rodzaju niezdrową patriotyczną egzaltację. Powstanie styczniowe wybuchło w chwili, gdy w Europie wyraźnie zarysowywał się proces zmiany układu sił, idący w kierunku odwrócenia dotychczasowych sojuszy. Jego istotą było daleko posunięte zbliżenie się Rosji do Francji, wyrażone w tajnym układzie zawartym przez te dwa państwa w marcu 1859 r. Układ ten miał wielki wpływ przede wszystkim na rozwój wydarzeń we Włoszech. Armia angielska, włączająca się czynnie do tzw. rewolucji Galibaldiego, obalała Państwo Watykańskie. Musiała więc zablokować jakąkolwiek interwencję innych wielkich potęg, np. caratu.

Stąd agitatorzy w Polsce, skupieni w owej chwili w stronnictwie „czerwonych”. Ludzie ci, powiązani za pośrednictwem Ludwika Mierosławskiego, z pokrewną masonerii sektą węglarską, mieli od dawna na oku tylko jeden, jedyny cel – wywołanie kolejnego antyrosyjskiego powstania, bez względu na jego skutki. Tak ich tresowano i tak im płacono. Tak byli „przyjęci” wspólną całemu temu ruchowi ideą „burzenia tronów i ołtarzy”, że myśl o jakichkolwiek rozwiązaniach polityczno-dyplomatycznych, a zwłaszcza rokowaniach z będącą czystym uosobieniem despotyzmu i reakcji carską Rosją, była im nie tylko niemiła, ale wręcz nienawistna. Wśród nich rej wodziły szczególnie radykalne grupy studentów. Młodzież zawsze najłatwiej ogłupiać. Przykładem z ostatnich lat są tzw. zajścia marcowe z 1968 roku, niezbędne wywiadowi izraelskiemu do „przetransportowania” ponad 27 000 żołnierzy z Polski do Izraela po wojnie siedmiodniowej. Wojsko to było niezbędne do obsadzenia zdobytych terenów.

To właśnie „czerwoni” wywołali ostatecznie powstanie styczniowe. „Roman Dmowski powiedział, że powstanie 1863 roku narzuciły Polsce dzieci. W chwili zgonu Bobrowski (Stefan – szef sztabu i faktyczny dowódca powstania w pierwszej jego fazie) miał lat 22, a Padlewski (Zygmunt – razem z Bobrowskim przesądził w istocie o decyzji wywołania powstania ) 28 lat. Ich wiek i gest powiększają tragiczny patos owych straszliwych dni” (L. Stomma). Także i inni czołowi przywódcy „czerwonych”, decydujący o wybuchu powstania, byli w podobnym wieku.

cdn.

 

Rady starego Dochtora

Porady dietetyczne wskazują permanentnie na konieczność spożywania ryb. Otóż, nie jest to wcale takie oczywiste. Departament Zdrowia Norwegii wydal oświadczenie, że kobiety w ciąży nie powinny zjadać ryb z hodowli więcej aniżeli dwie porcje na tydzień. Cztery główne sieci spożywcze w Norwegii, Rema 1000, Isa, Norgesgruppen i Coop oświadczają, że nie będą handlowały rybami z hodowli, jeżeli przemysł nie zmieni hodowli w zamkniętych zagrodach i nie zagwarantuje, że spożywanie ryb jest bezpieczne. Branża łososia w Kolumbii Brytyjskiej jest w 98% własnością norweską. Jedna z największych firm hodowli ryb jest wprost własnością rządu norweskiego. Także Rosja publicznie obawia się, że ryby z Norwegii są do takiego stopnia skażone np. rtęcią, że ich konsumpcja jest niebezpieczna.

Dr Monsen wyjaśnia: „Nie polecam kobietom w ciąży, dzieciom i młodym ludziom konsumpcji ryb z hodowli”. Badania europejskie przeprowadzone na 8000 noworodków udowodniły, że u kobiet w ciąży z wysokim poziomem toksyn porody przedwczesne zdarzają się częściej. Badania wykazały, że poziom kwasów Omega 3 u łososia hodowlanego jest 50% mniejszy, aniżeli u dzikiego.

Czterej główni norwescy producenci pasz dostali pozwolenie na używanie 19 różnych odmian GMO modyfikowanych składników paszowych. Chociaż masa tłuszczowa ryby jest większa to zawiera znacznie mniej kwasów omega-3. Już w 2006 roku Rosja zakazała wwozu ryb hodowlanych z Norwegii, z powodu dużej zawartości ołowiu i kadmu. Jak wiadomo, w naszym biednym kraju nikt takich badań publicznie nie ogłasza.

 

Co robi Rząd Norweski?

Lobbuje w Unii Europejskiej opodniesienie dziesięciokrotnedopuszczalnych norm skażenia żywności. Chodzi np. o pestycyd endosulfan, który powoduje zmiany w narządach płciowych mężczyzn. W żywności tej znajdujemy także GLFOSAT, czyli Randap, powodujący to, co pediatrzy w Polsce nazywają uczuleniem na gluten. A swoją drogą ciekawe, jak długo jeszcze będą jeszcze stosowali to pojęcie i oszukiwali biedne matki i dzieci zmuszali do jedzenia różnych przetworzonych preparatów?

No, ale od kiedykonsultant z pediatrii p. prof. T. Jackiewicz zajmuje się tylko „promocją” szczepionek, to trudno sie temu dziwić. Ryby nigdy nie jadły soi GMO, czy kukurydzy GMO, ani też padłych zwierząt, kur, świń. Co za ryba z tego powstanie, nikt nie badał. Dodatkowo podaje się w hodowli siarczan miedzi w celu walki z glonami.

W osadach dennych znaleziono dioksyny, tokasafen, dieldrynę, rtęć. Już obecnie 25 % tych ryb zawiera skażenie rtęcią, przewyższające dopuszczalne normy wyznaczone przez EPA dla ochrony człowieka.

Ostatnio przemysł paszowy produkuje białko z glonów i bakterii , jakie będą skutki takiego żywienia ryb nikt jeszcze nie wie.

Tak więc trzeba być bardzo ostrożnym kupując ryby w supermarketach.

Zdecydowana większość ryb pochodzi bowiem z hodowli, której jakość nie jest kontrolowana przez krajowe laboratoria.

A skutkiem mogą być poważne choroby, których leczenie wymaga leków produkowanych gdzieś tam.

Warto się więc zastanowić będąc w ciąży lub przygotowując posiłek dla dzieci, czym ich karmimy.

 

Gda.26.01.2017r.

www.mercola.com

http://www.polishclub.org/2016/01/26/dr-jerzy-jaskowski-jak-kobiety-staja-sie-bezplodne-depopulacja/

http://www.polishclub.org/2016/02/10/dr-jerzy-jaskowski-jak-ze-szczepionki-taldomidu-glifosatu-zrobiono-wirusa-zika/

http://alexjones.pl/aj/aj-nwo/aj-kartel-farmaceutyczny/item/97348-glifosat-szczepionki-smierc-kolejny-sukces-wakcynologow

https://gloria.tv/article/18WBimakN3EPAJLMNj3tfa8uY

http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/roundup_czyli_quotdziadku,p1752732574

 

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(6 głosów)



Ostatnio zmieniany Sobota, 28 styczeń 2017 22:36
alexjones.pl Inne Historia Kolejna Rocznica Powstania Styczniowego, a upadek medycyny. Ogłupianie Polaków. Cz. II