Font Size

Czcionka
alexjones.pl Inne Historia Operacja Allied Force, czyli unicestwienie Jugosławii
Kategoria: Historia   Środa, 03 kwiecień 2019 07:02 Autor: Andreas

Operacja Allied Force, czyli unicestwienie Jugosławii

Bombardowanie Jugosławii 1999 Bombardowanie Jugosławii 1999 Darko Dozet / Wikimedia Commons / CC BY-SA 3.0

24 marca minęła 20. rocznica agresji NATO na Jugosławię (operacja Allied Force – Siły Sprzymierzone). Polska – przyjęta do NATO 12 marca 1999 roku – uczestniczyła w tej agresji tylko formalnie, ale jej ówczesne władze udzieliły pełnego poparcia działaniom zbrojnym i politycznym NATO przeciw Jugosławii. To samo powtórzyło się w 2008 roku, kiedy władze Polski uznały niepodległość Kosowa niemal natychmiast po jej jednostronnym proklamowaniu.

To co stało się 24 marca 1999 roku było powodem i początkiem rozejścia się dróg USA i Rosji. Propaganda zachodnia, także polska, wielokrotnie oskarżała Władimira Putina o „zerwanie z Zachodem”, ale to zerwanie nastąpiło jeszcze przed objęciem władzy przez Putina (został premierem Rosji 8 sierpnia 1999 roku, a prezydentem 31 grudnia 1999 roku) i powodem tego była właśnie agresja NATO na Jugosławię. W Moskwie zrozumiano wtedy do czego zmierzają USA i Zachód, chociaż powinni byli to zrozumieć już podczas pierwszej wojny czeczeńskiej (1994-1996). Nieśmiały flirt Rosji z Zachodem, rozpoczęty przez Michaiła Gorbaczowa i kontynuowany przez Borysa Jelcyna, skończył się właśnie 24 marca 1999 roku.

Oficjalnym powodem agresji NATO na Jugosławię miało być doprowadzenie do „zakończenia czystek etnicznych na terenie Kosowa”, jak nazywano wówczas w języku propagandy zachodniej zwalczanie przez Jugosławię (Serbię i Czarnogórę) albańskich terrorystów z Armii Wyzwolenia Kosowa. Rzeczywisty powód – jak już powiedziałem – był inny. Tym powodem było dążenie Zachodu do unicestwienia Jugosławii jako wyrazicielki idei Wielkiej Serbii. Tym powodem było zanegowanie suwerenności państwowej w imię fałszywie rozumianej ideologii „praw człowieka”. Tym powodem była wynikająca z ideologii amerykańskich neokonserwatystów „wojna o demokrację”, czyli urządzanie przez USA jednobiegunowego świata.

Po Jugosławii, która zniknęła z mapy świata w latach 2003-2006, przyszła kolej na Afganistan, Irak, Libię, Syrię i „kolorowe rewolucje” z Ukrainą na czele.
Scenariusz przećwiczony w 1999 roku w Jugosławii został niemal dokładnie skopiowany w Libii i Syrii w 2011 roku: najpierw uzbrajamy jakąś grupę, która podejmuje działania terrorystyczne, a potem próbę zwalczania tych działań przez suwerenne państwo nazywamy „czystką etniczną” lub „zbrodnią przeciw ludzkości” i mamy powód do „wojny o demokrację i prawa człowieka”. Tak się obecnie nazywa imperialistyczną agresję na suwerenne państwo – „wojna o demokrację i prawa człowieka”.

Od 24 marca do 20 czerwca 1999 roku – przez 78 dni i nocy – najnowocześniejsze samoloty bojowe (głównie amerykańskie, brytyjskie i francuskie) bombardowały Belgrad i inne miasta Jugosławii. To była bodajże trzecia po pierwszej wojnie irackiej z 1991 roku i wojnie bośniackiej (1992-1995) „wojna medialna” – wojna dosłownie transmitowana przez różne stacje telewizyjne i kreowana przez media zachodnie, które tym razem stworzyły obraz „czystek etnicznych w Kosowie” dokonywanych przez „krwawy reżim Miloszevicia”. W trwającej przez 78 dni ofensywie lotniczej NATO użyło w pierwszej fazie od 350 do 400 samolotów różnych typów, kilkaset helikopterów i dronów oraz 30 okrętów, w tym podwodnych, z których wystrzeliwano rakiety manewrujące Tomahawk. W końcowej fazie agresji na Jugosławię NATO użyło 1022 samolotów (w tym 731 amerykańskich). Liczba nalotów na dobę wahała się od 150 na początku agresji do 740 w końcu maja 1999 roku. Przeciętnie było to 486 akcji bojowych na dobę. Na Jugosławię (Serbię, Czarnogórę i Kosowo) zrzucono 25 tys. bomb i rakiet. Lotnictwo amerykańskie użyło jednak m.in. 1100 bomb rozszczepialnych, które zawierały ponad 200 tys. elementów wybuchowych.

Podczas operacji „Allied Force” NATO straciło 21 dronów, dwa helikoptery AH-64 Apache oraz trzy samoloty – dwa F-16 oraz jeden „niewykrywalny dla radarów” i „niezniszczalny” F-117 A Nighthawk, który został zestrzelony 27 marca 1999 roku przez jugosłowiańską obronę przeciwlotniczą koło wsi Budanovci w Wojwodinie. Według oficjalnej wersji NATO samolot ten uległ awarii i rozbił się. Straty osobowe NATO wyniosły tylko dwóch zabitych (piloci helikopterów AH-64 Apache). Natomiast Jugosławia straciła całe swoje lotnictwo wojskowe – 121 samolotów, ponadto 120 spośród 1270 czołgów, 220 spośród 825 pojazdów opancerzonych, 450 spośród 1400 dział oraz od 956 do 1200 zabitych, 52 zaginionych i 5173 rannych żołnierzy. Większość zabitych po stronie jugosłowiańskiej stanowiły jednak osoby cywilne, w tym dzieci. Wedle danych rządu w Belgradzie zginęło około 5700 cywilów (także Albańczyków), w tym 3 dyplomatów chińskich. Natomiast różne źródła zachodnie (m.in. Human Rights Watch) podają, że zginęło od 489 do 528 cywilów jugosłowiańskich. Straty materialne poniesione przez Jugosławię w wyniku bombardowań NATO wyniosły 29,6 bilionów dolarów.

W tej wojnie Jugosławia nie miała szans. Musiała skapitulować i zgodzić się na wycofanie swoich sił wojskowych i policyjnych z Kosowa oraz wprowadzenie w ich miejsce tzw. sił pokojowych NATO (KFOR), a także na powrót do Kosowa uchodźców, czyli przeważnie terrorystów z UÇK. Tym samym została otwarta droga do likwidacji Jugosławii w latach 2003-2006 oraz powstania tzw. niepodległego Kosowa, które proklamowano 17 lutego 2008 roku. Zanim to się stało, albańscy ekstremiści wypędzili z Kosowa tysiące Serbów, zagrabili ich majątek oraz spalili prawie wszystkie tamtejsze kościoły prawosławne. Na tę czystkę etniczną nie było jednak żadnej reakcji ani ze strony sił pokojowych KFOR, ani ze strony NATO.

Celem ofensywy powietrznej NATO przeciw Jugosławii w 1999 roku miały być wyłącznie obiekty wojskowe, do których zaliczono też obiekty administracji publicznej oraz niektóre obiekty infrastruktury (np. elektrownie). Niestety w wyniku „pomyłek” natowskich pilotów celem bomb i rakiet stały się także obiekty typowo cywilne, w tym domy mieszkalne, zabytki historii i kultury, szpitale, obiekty kultu religijnego i elementy infrastruktury komunikacyjnej, a także ambasada Chińskiej Republiki Ludowej w Belgradzie. 12 kwietnia 1999 roku dwa pociski wystrzelone z samolotu NATO trafiły „omyłkowo” w pociąg pasażerski na wiadukcie w miejscowości Grdelica zabijając 55 pasażerów i raniąc 26 (źródła zachodnie podają, że miało być rzekomo tylko 10 ofiar). Bomby i rakiety zniszczyły też historyczny Most Waradyński w Nowym Sadzie i rafinerię w Panczevie, zburzyły domy mieszkalne w Belgradzie i wielu innych miastach, ale też w niedużych miejscowościach jak Aleksinac, Nogovac, Orahovac, czy Vranje.

W bombach i rakietach, jakimi NATO atakowało Jugosławię, był stosowany zubożony uran, który jest substancją toksyczną i radioaktywną. Długo temu zaprzeczano, ale prawda w końcu wyszła na jaw. Pełną odpowiedzialność za operację Allied Force ponoszą prezydent USA Bill Clinton, sekretarz stanu USA Madeleine Albright (inicjatorka całego przedsięwzięcia), premier Wielkiej Brytanii Tony Blair, minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Robin Cook, sekretarz generalny NATO Javier Solana oraz amerykańscy generałowie Wesley Clark, John W. Hendrix, Rupert Smith i admirał James O. Ellis, Jr.
Genezę agresji NATO na Jugosławię oraz jej przebieg wyczerpująco przedstawił nieżyjący już prof. Marek Waldenberg w „niepoprawnej politycznie” (tj. oficjalnie potępionej przez „Gazetę Wyborczą”) pracy naukowej pt. „Rozbicie Jugosławii. Jugosłowiańskie lustro międzynarodowej polityki” (tom I: 1991-2002, tom II: 2002-2004, Warszawa 2005). Zainteresowanych szczegółami odsyłam do tej publikacji, a także do 57-minutowego filmu dokumentalnego czeskiego dziennikarza Václava Dvorzáka pt. „Skradzione Kosowo” („Uloupené Kosovo) z 2008 roku. Emisji tego filmu odmówiono w telewizji czeskiej. Jako oficjalny powód takiej decyzji podano że film jest rzekomo proserbski przez co „ton dokumentu mógłby wywołać negatywne emocje”. Potem zakazano rozpowszechniać go także w mediach publicznych na terenie Unii Europejskiej. Film można jednak obejrzeć na kanale YouTube.

W pracy prof. M. Waldenberga zostały szczegółowo omówione m.in. antyjugosłowiańska (antyserbska) kampania medialna, jaka poprzedziła atak NATO na Jugosławię, konferencja w Rambouillet (takie nowe Monachium) oraz parcie Madeleine Albright do wojny. Prof. M. Waldenberg pisał wprost o „symbiozie dziennikarzy ze służbami informacyjnymi NATO”. Nie był to bynajmniej jego wymysł. Powołał się na „Gazetę Wyborczą”, której korespondent napisał 29 marca 1999 roku: „Świat musi wiedzieć, że operacja rozwija się »zgodnie z planem« (którego nikt prócz NATO do końca nie zna)”. Tej konstatacji towarzyszyła uwaga, że „trudno czasem zresztą dociec, kto na kogo wpływa: NATO na media czy odwrotnie”. Chwaląc służbę prasową NATO za to, że precyzyjnie „niszczy” wątpliwości co do słuszności bombardowań, korespondent „Gazety Wyborczej” nie krył, iż podawane informacje „są oczywiście starannie wyselekcjonowane”.

Propaganda zachodnia nie wahała się przed porównywaniem losu Albańczyków w Kosowie do Holokaustu, często przywołując Auschwitz. „Dążenie do pełnego zablokowania informacji i opinii negujących lub tylko podważających to, co podawane było przez rzeczników agresji jako jedyna i cała prawda, znalazło jaskrawy wyraz w brutalnej krytyce takich dziennikarzy, bardzo zresztą nielicznych, którzy ośmielali się kwestionować obowiązujący manichejski, czaro-biały obraz wydarzeń” – pisał prof. M. Waldenberg.

Oskarżenie Serbów przez propagandę zachodnią o spowodowanie katastrofy humanitarnej w Kosowie było mocno naciągane, jeśli nie całkowicie fałszywe. Do masakr „ludności albańskiej” w Kosowie miało dojść m.in. w Raczaku (Raczak), Drenicy, Juniku, Donje Obrinje, Likosane, Podujevie, czy Pastriku. Największą z nich miała być masakra w Raczaku, gdzie 15 stycznia 1999 roku z rąk serbskiej policji miało zginąć 45 Albańczyków (doszło tam na pewno do walki policji jugosłowiańskiej z terrorystami z UÇK). Faktycznie Raczak stał się casus belli.

Władze w Belgradzie od początku twierdziły, że była to „albańska inscenizacja”. Do takiej tezy przychyliła się nawet część wysokich urzędników OBWE. Pełne wyniki prac z ekshumacji, przeprowadzonej przez lekarzy serbskich, białoruskich i fińskich pod kierownictwem fińskiej lekarki Heleny Ranty, nigdy nie zostały opublikowane. W marcu 2000 roku „Berliner Zeitung” znalazł się w posiadaniu kopii 40 protokołów sekcji zwłok przeprowadzonych przez lekarzy z Finlandii. Znajdowały się w nich twierdzenia, iż okaleczenia zwłok nie miały miejsca, ofiary nie zginęły od strzałów z bardzo małej odległości, zaś tezę, iż wszyscy zabici byli cywilami i zostali zamordowani w Raczaku należy uznać za „nieudowodnioną”. Najprawdopodobniej więc w Raczaku odkryto zwłoki poległych w walce terrorystów z UÇK. W styczniu 2001 roku ta sama gazeta podała, że dotarła do opracowania sporządzonego przez trzech spośród ekspertów fińskich, którzy stwierdzili w nim, iż nie ma dowodów, by ciała odnalezione w Raczaku były zwłokami cywilów.

W 2008 roku Helena Ranta ujawniła w swojej biografii, że zarówno szef misji OBWE William Walker, jak i urzędnicy fińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych usiłowali wpłynąć na treść raportu jej zespołu, tak, by bardziej zdecydowanie potępiał on Serbów. Raportu – jak już powiedziałem – nigdy nie ujawniono, natomiast 17 marca 1999 roku Helena Ranta stwierdziła na konferencji prasowej, iż nie ma podstaw, by odrzucić wersję o zamordowaniu w Raczaku bezbronnych cywilów. Tydzień później na Jugosławię zaczęły spadać bomby i rakiety.

Zacytuję na koniec jeszcze raz Marka Waldenberga: „To, że wojna ta będzie miała opłakane następstwa, można było, podobnie jak wcześniejsze etapy jugosłowiańskiej tragedii, przewidzieć, zanim do niej doszło. I czyniono to, ostrzegano, by jej nie wszczynać. Opinie takie, wprawdzie nieliczne, pojawiały się w mediach zachodnich, w Polsce były one zupełnie odosobnione. Wskazywano m.in. na to, że wojna ta oznaczać będzie złamanie prawa międzynarodowego, w szczególności Karty Narodów Zjednoczonych, że stanowić będzie bardzo niebezpieczny precedens, że nie rozwiąże istniejącego konfliktu etnicznego, lecz go spotęguje, że nie przyczyni się do zabezpieczenia pokoju na Bałkanach, lecz je znacznie zdestabilizuje, że nie przyniesie chwały NATO”.

Dzisiaj stoimy przed perspektywą kolejnej „wojny o demokrację i prawa człowieka”, czyli przed perspektywą agresji USA i Izraela (być może też pod szyldem NATO) na Iran, która może być początkiem wojny światowej. Dzisiaj głosy ostrzegające przed takim posunięciem także są nieliczne i odosobnione.

Bogdan Piętka
Myśl Polska, nr 15-16 (7-14.04.2019)



Źródło: Myśl Polska


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(6 głosów)



Ostatnio zmieniany Środa, 03 kwiecień 2019 00:17
alexjones.pl Inne Historia Operacja Allied Force, czyli unicestwienie Jugosławii