Font Size

Czcionka
alexjones.pl Inne Historia Okręg Nowogródzki AK jako symbol polskości na Kresach
Kategoria: Historia   Środa, 27 kwiecień 2016 08:31 Napisał

Okręg Nowogródzki AK jako symbol polskości na Kresach

Wiele mylnych informacji dotyczących Kresów krąży w opinii publicznej. Jedną z nich jest stwierdzenie, iż za rzeką Bug w większości mieszkali Białorusini. Nic mylnego, Nowogródczyzna położona w dolnym biegu rzeki Niemen w większości była zamieszkana przez Polaków, zaś „polskością” oddychały również białoruskie wioski.

Okręg Nowogródek zamykał się w ramach dawnego województwa nowogródzkiego. Podzielony został na osiem Obwodów: 1. Szczuczyn, 2. Lida, 3. Wołożyn, 4. Nowogródek, 5. Stołpce, 6. Słonim, 7. Baranowicze, 8. Nieśwież. Komendantem Okręgu został mianowany 1 września 1941 roku przez generała Stefana Roweckiego, major Janusz Szlaski pseudonim „Prawdzic”.

System organizacji przewidywał podział okręgu, obejmującego swym zasięgiem województwo, na obwody, które odpowiadały powiatom według podziału polskiego sprzed 1939 roku. Obwód dzielił się na rejony i placówki, które później przekształciły się w kompanie i plutony.

Rejon obejmował dwie lub trzy gminy wiejskie i pokrywał się z podziałem administracyjnym utworzonym przez władze radzieckie. Placówka obejmowała przeważnie jedną gminę wiejską.

Przybywają na placówkę „Prawdzic” dostrzegał różnice jakie panowały pomiędzy okupacją niemiecką a sowiecką. Tak wspominał: „Pod okupacją niemiecką, mimo okrucieństw i zbrodni, ludność w swej zasadniczej większości pozostawała jednak solidarna w oporze. W czasie swojej późniejszej pracy na terenach wschodnich miałem możność osobiście się przekonać, jak wielka była różnica, jeśli chodzi o niebezpieczeństwa i możliwości pracy konspiracyjnej między Generalnym Gubernatorstwem i ziemiami zajętymi przez Sowietów. Na terenie okupacji niemieckiej dokumenty wydane przez władze okupacyjne były przez żandarmerię, a nawet SS-manów, uznawane. Bolszewicy nie respektowali nawet papierów wydanych przez swoje własne urzędy. W każdym niemal osiedlu NKWD miało swoje wtyczki, ludzi, którzy regularnie i skrupulatnie o wszystkim władzom donosili. Pod okupacją niemiecką można było w miarę swobodnie się poruszać, podczas gdy tutaj każdy niemal krok musiał być precyzyjnie obliczony. Ludzie dogłębnie przesiąknęli lękiem przed Sowietami i ich poplecznikami. W związku z tym wszelkie spotkania, odprawy, itp. organizować musieliśmy w nocy i to poza terenem osiedli. W tym okresie Sowieci zaczęli już przebąkiwać o obowiązkowej kolektywizacji, nic więc dziwnego, że obawy ludności rosły z dnia na dzień. Wiele osób wywieziono już na Syberię, zwłaszcza spośród miejscowej polskiej inteligencji”.

Na początku 1942 roku sytuacja zaczynała być groźna. Niemcy zaczęli tworzyć Państwo Białoruskie z Prezydentem Radosławem Ostrowskim na czele. Jego elitą miała być Białoruska Narodowa Samopomoc, organizacja faszystowska, złożona ze skrajnych nacjonalistów. Stolicą państwa został Mińsk. Teren województwa nowogródzkiego, z małymi wyjątkami, należał do nowej Białorusi.

"Białoruska Narodowa Samopomoc nie była wcale liczna, ale jak każda organizacja skrajna była bardzo aktywna i fanatyczna. Za swych śmiertelnych wrogów uznawała komunistów oraz Polaków. Szukanie komunistów nastręczało im w tym czasie wiele trudności. Dlatego też całą nienawiść zwróciła BNS przeciw Polakom. W Słonimie, Baranowiczach, Stołpcach i innym miasteczkach w pierwszej połowie miały miejsce formalne rzezie resztek inteligencji polskiej” - wspomina „Prawdzic”.

Te ponure wypadki zastały Komendę Okręgu w czasie, gdy właśnie przystąpiono do organizowania Obwodów w południowej części Okręgu, a więc w momencie bardzo krytycznym, gdyż nie było jeszcze zorganizowanych sił, aby dać wrogom taką nauczkę żeby się opamiętali. Przypomnę, iż podoba sytuacja miała miejsce na Litwie. Kiedy to oddziały Povilasa Plechavičiusa zaczęły mordować polską ludność zamieszkującą wioski. Jednak dzięki szybkiej i stanowczej reakcji Armii Krajowej, która po ciężkich walkach rozbiła wojska litewskie, sytuację udało się ustabilizować. „W walce Litwini stracili 50 zabitych i 60 rannych, Polacy – 13 zabitych i 25 rannych. Do niewoli wzięto blisko 400 żołnierzy litewskich. AK-owcy postanowili jednak darować im życie. Jeńcy zostali nakarmieni i zaproszeni do ogniska. Gdy dowiedzieli się, że zostaną uwolnieni, wznieśli okrzyk na cześć Polaków. Komendant Okręgu Wileńskiego AK Aleksander Krzyżanowski „Wilk” ostrzegł ich, aby zaprzestali ataków na ludność cywilną, podkreślił polskość ziem północno-wschodniej Rzeczypospolitej i wyraził nadzieję, że stosunki polsko-litewskie ułożą się w przyszłości na zasadach partnerskich.”

Na drugi dzień rozebranych do bielizny Litwinów wysłano do Jaszun, Wilna i Oszmiany, co miejscowa ludność od razu nazwała żartobliwie „białą procesją”. Wcześniej na tyle dali się mieszkańcom okolicznych wsi we znaki, że prowadzący ich AK-owcy musieli bronić ich przed samosądem. Tak opisuje to zdarzenie Edmund Banasikowski w książce „Na zew Ziemi Wileńskiej:„Patrole polskie odprowadziły ich na szosę, a stąd cała rozciągnięta kolumna plechawiciusowców w bieli ruszyła niezbyt tryumfalnym marszem na Wilno…”

Decyzja Komendanta Okręgu „Nów” była następująca: „Wszystkie stanowiska związane z administracją muszą być obsadzone przez patriotycznie nastawioną ludność polską.” Jak czas pokazał, była to świetna decyzja.

Na prawym brzegu Niemna w rękach członków Armii Krajowej znalazły się następujące urzędy: Kolej, Zarząd Dróg, Zarząd Lasów, Zentral Handelsgenossenschaft, które zbierało kontyngenty i prowadziło gospodarkę majątkami, młynami, itp. Zarządy Miejskie, Opieka Społeczna, drukarnie i pracownie stempli oraz białoruska policja.

W zawiązku z rozwojem partyzantki potrzeby przybierały coraz większe rozmiary, zwłaszcza jeśli chodzi o zaopatrzenie oddziałów w umundurowanie, buty, broń i amunicję oraz inny sprzęt codziennego użytku. Zmusiło to Komendę Okręgu do stworzenia przerzutu na dużą skalę i to wyłącznie drogą kolejową. W tym celu założono firmę budowlano-kolejową przy Ostbahnofie w Mińsku Litewskim. Na czele firmy staje inżynier „Brodacz”. Dla usprawnienia pracy i stworzenia alibi w stosunku do Niemców, udało się „Brodaczowi” zwerbować na swoją stronę Ślązaka, byłego kapitana armii niemieckiej z poprzedniej wojny, który cały czas w mundurze niemieckim przeprowadzał transporty ludzi i sprzętu. W oparciu o tę firmę przewozi Okręg z Warszawy 3 wagony towarowe sprzętu i umundurowania oraz duże transporty ludzi. Dla usprawnienia pracy firmy przerzutowej oraz prowadzenia zakupów na rzecz konspiracji na terenie Generalnego Gubernatorstwa w końcu 1943 roku powstaje baza z siedzibą w Warszawie. Zadaniem bazy było: zakup broni, amunicji, umundurowania, bielizny, butów, materiałów odzieżowych, skóry, sprzętu łączności, materiałów sanitarnych, itp.

Brak rodzimej prasy naświetlającej w dostępny sposób szerszemu ogółowi sytuację polityczną i życie w innych dzielnicach polskich oraz wydarzeń na terenie własnym był bardzo odczuwalny. Myśl stworzenia własnej prasy powstała dość wcześnie, na przeszkodzie realizacji stały środki natury technicznej i materialnej. Wydawane doraźnie komunikaty radiowe nie zaspokajały potrzeb ludności. Prasa centralna z Komendy Głównej dochodziła nieregularnie i z reguły z dużym opóźnieniem.

Brak drukarni, a tym samym możliwości stworzenia wydawnictwa na dużą skalę, zmuszał szefa Działu Propagandy dr „Ligenzę” do wydawania komunikatów i artykułów na tematy aktualne na powielaczu. W roku 1943 po otrzymaniu drukarni i skompletowaniu personelu, porzucił powielacz i farbę. Zaczął ukazywać się dwutygodnik zatytułowany „Świt – Biuletyn Informacyjny Ziemi Nowogródzkiej w nakładzie 7 tysięcy egzemplarzy, redagowany na wysokim poziomie. Drukarnia została wykorzystana do odbijania masowego ulotek oraz afiszów z zarządzeniami władz.

Do ludzi najbardziej związanych z pracą Działu Propagandy należał mieszkający w Hermaniszkach koło Werenowa dziekan Okręgu, ksiądz Giedymin Pilecki pseudonim „Długosz”. W początkowym okresie pracy u niego w dzwonnicy było miejsce, gdzie odbijano na powielaczu Biuletyn. Ksiądz „Długosz” posiadał duże zainteresowania techniczne i obok jego plebanii było zorganizowanych mnóstwo warsztatów i warsztacików. Wykonywano w nich przeróżne rzeczy powszechnego użytku, konstruowano też przedmioty przy udziale samego księdza.

W ramach rozbudowy sztabu Okręgu utworzono referat sanitarny. Na szefa powołano doktora „Nowogródzkiego”, który potrzebne materiały zakupował we wszystkich możliwych źródłach. Apteki za okupacji bolszewickiej zostały upaństwowione i stan ten został utrzymany w czasie okupacji niemieckiej. Zostali zwerbowani lekarze, siostry sanitarne i operacyjne. Jednocześnie powstają dwa szpitale. Jeden w miejscowości Naciecz na 25 łóżek, w którym dokonywano ciężkich operacji, a drugi na 10 łóżek powstaje na terenie Obwodu Szczuczyn. Oba szpitale są czysto konspiracyjne. Każdy batalion posiadał lekarza i patrol sanitarny. Mimo ciężkich warunków partyzanckich żołnierze byli poddawani szczepieniom ochronnym przeciw tyfusowi. Z usług lekarzy batalionowych korzystała w dużej mierze ludność cywilna.

Chcąc mieć bezpieczeństwo ruchu i pracy oraz aby element wrogi nie czuł się bezkarny, Okręg zmuszony był posiadać egzekutywę, która wykonywała wyroki sądu na zdrajcach i szpiclach. Wymierzała doraźne kary w postaci upomnień, strzyżenia głów lub publiczne chłosty. W ten sposób wpajano poszanowanie władzy we wrogie i nieprzychylne społeczeństwo. Wyroków śmierci na zdrajców i sprzedawczyków wykonano około trzystu. Dzięki temu wszyscy ci,

którzy mieli coś na sumieniu, uciekali z terenu i wynosili się za granicę Okręgu. Dzięki umiejętnej pracy egzekutywy, każdy poszczególny członek organizacji czuł się bezpieczny i wiedział, że nawet w razie nieszczęścia, nie zostanie sam, że koledzy przyjdą mu z pomocą, wobec tego pracował spokojnie i wydajnie.

Ważnym punktem programu w pracy nad osiągnięciem jak najszybciej gotowości bojowej, była sprawa przygotowań kwatermistrzowskich. Wojsko miało mieć umundurowanie, buty, broń, wyposażenie w materiały sanitarne oraz dobrze zjeść, nie obarczając tym miejscowej ludności. Wszystkie majątki ziemski jako „Liegenschafty” bez wyjątku administrowane były przez Polaków i musiały wszystkie płody oddawać Niemcom. Oprócz tego młyny, gorzelnie i tartaki były upaństwowione i pracowały na rzecz okupanta. Opanować to wszystko i czerpać z nich zyski stało się głównym zadaniem kwatermistrzostwa.

W drugiej połowie 1943 roku gruntownie przygotowany plan zaczął dawać efekty. Początkowo przy współudziale oddziałów partyzanckich majątki 60 procent zbiorów wydawały konspiracji, pozostałe 40 procent Niemcom. Młyny zaczęły przemielać ziarno na rzecz konspiracji, było więc czym żywić żołnierzy i ludność potrzebującą pomocy. Oprócz tego nie brakowało trzody chlewnej. Od jesieni 1943 roku, gdy teren został opanowany przez polskie oddziały, żadne kontyngenty nie trafiały do niemieckich rąk. Całkowicie, przy tym systemie, wykluczone były rabunki i samowolne rekwirowanie żywności przez oddziały polskie. Specjalne rozkazy Okręgu zakazywały rabunków, za które żołnierz odpowiadał przed sądem. Był to okres dekonspiracji i oddziały działały jawnie jako Wojsko Polskie.

Należy również wspomnieć o stosunkach z partyzantką sowiecką, które nie układały się najlepiej. Bolszewicy zrzucili na tereny dwóch puszcz Nalibockiej i Lipiczańskiej grupy spadochronowe. Były one zaopatrzone w instrukcje, duży zapas broni i pieniędzy. Od samego początku zaczęli tworzyć oddziały partyzanckie, nie zastanawiając się nad doborem ludzi. Zaczęli budować w terenie, z zachowaniem jak najdalej idącej konspiracji, siatkę wywiadu nastawioną na rozpracowywanie polskiego podziemia. Następnym ruchem ze strony bolszewickiej były likwidacje przywódców polskiego ruchu oporu.

Wiosną 1943 roku bolszewicy zaproponowali podział terenu na dwie strefy: polską i sowiecką. Propozycja nie została przyjęta przez Komendę Okręgu, oświadczyła iż na terenach polskich takich podziałów czynić nie będzie. Jednocześnie stwierdziła że jest gotowa przyjść z wszelką możliwą pomocą partyzantce sowieckiej. Chętnie będzie prowadziła z nią współpracę wojskową i zezwoliła na swobodne poruszanie się po całym terenie Okręgu. Odpowiedzią sowiecką były rabunki i podstępne napady na oddziały polskie.

Przeciwko takim metodom władze polskie rozbudowują oddziały i przerzucają je na tereny najbardziej objęte wypadami band sowieckich, które w bezlitosny sposób rabowały miejscową ludność. Prawdopodobnie ten fakt wpłynął na decyzję władz sowieckich, która „rozkazem Ponomarienki” nakazuje likwidację polskiej partyzantki, poprzez rozstrzeliwanie oficerów i podoficerów oraz wcielanie siłą żołnierzy polskich w szeregi partyzantki sowieckiej. Oryginał rozkazu przez zbieg okoliczności trafił w ręce polskie, został znaleziony przez ppor. „Lawinę” przy zabitym oficerze sowieckim. Rozkaz ten był udokumentowaniem, że władze sowieckie nie lekceważyły zagadnienia partyzantki polskiej na kresach. Został on natychmiast przesłany do Komendy Głównej AK w Warszawie, która odesłała go drogą radiową do Rządu Polskiego w Londynie z komentarzem, że wygląda na niewiarygodny.

Z nadejściem front bolszewickiego w czerwcu 1944 roku żołnierze Okręgu Nowogródzkiego znaleźli się w bardzo ciężkim położeniu. Z jednej strony operacja „Ostra Brama”z drugiej zaś brak wiary w możliwość porozumienia z sowietami oraz problemy z dostarczeniem rozkazów na czas. Wszystkie te okoliczności wpłynęły na sytuację w której większość zgrupowania Okręgu Nowogródzkiego nie brała udziału w walkach o Wilno. Ale to już zupełnie inna historia.

Podsumowując działalność Okręgu Nowogródzkiego AK, trudno nie zgodzić się ze słowami Józefa Piłsudskiego, że Polska jest jak obwarzanek: wszystko, co jest najlepsze jest na obrzeżach. A w centrum nic.

Benedykt Rutkowski


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(38 głosów)



Jeśli chcesz skomentować, ale nie używasz portali społecznościowych, możesz użyć naszego niezależnego systemu komentarzy.
Żeby to było możliwe, należy musisz mieć w naszym portalu zarejestrowane i aktywowane konto użytkownika, a także musisz być zalogowany. Rejestracja trwa chwilę i jest bezpłatna.
Rejestracja w portalu
Logowanie
Ostatnio zmieniany Środa, 27 kwiecień 2016 14:01
alexjones.pl Inne Historia Okręg Nowogródzki AK jako symbol polskości na Kresach