Font Size

Czcionka
alexjones.pl Inne Społeczeństwo Gloria Sexus – seks w życiu człowieka /+18/
Kategoria: Społeczeństwo   Niedziela, 13 maj 2018 08:20 Autor: Andreas

Gloria Sexus – seks w życiu człowieka /+18/

Gloria Sexus – seks w życiu człowieka /+18/ Corinna Huber/Flickr/CC BY 2.0

/+18 ! UWAGA TEKST PRZEZNACZONY DLA OSÓB PEŁNOLETNICH/

Dwóch mężczyzn siedziało w zadymionym, ciemnym pokoju. Ciężkie kotary z czarnego aksamitu w oknach, uniemożliwiały kontakt z zachodzącym powoli słońcem . Jedynym źródłem światła – nieśmiało ślizgającym się po pomarszczonych twarzach była siedmioramienna menora ustawiona w lewym rogu pomieszczenia.

– John. Dolać Ci Macallan’a z kostką lodu?

– Tak, chętnie.

Zdecydowanie młodszy z nich wstał i podszedł do stojącego barku obok świecznika. Sięgnął po butelkę z pomarańczową etykietą i napełnił puste szklanki. Dorzucił jedną kostkę lodu dla profesora, trzy dla siebie. Zanim z powrotem usiadł w głębokim fotelu podał naczynie towarzyszowi, który ze zmrużonymi oczami degustował cygaro.

– John, całe życie poświęciłeś medycynie i leczeniu przeróżnych chorób. Pomagałeś innym wyzdrowieć, czy nie potrafisz teraz uleczyć siebie – kiedy sam potrzebujesz pomocy?

– Ależ ja Wiliamie nie potrzebuję ani pomocy, ani wyzdrowieć . Przypominam Ci, że mam 92 lata i nie zamierzam żyć wiecznie. Co więcej, jestem zmęczony tym co muszę pamiętać i wiedzieć. Dajcie mi wreszcie spokojnie odejść – tym bardziej po śmierci żony. Jedyne co mam zamiar robić do końca to smakować te specjały, które przygotowałem na dzisiejsze popołudnie. Zdrowie drogi kolego! Nie bez powodu cię tu zaprosiłem.

Starszy mężczyzna wykonał gest wzniesienia toastu i po chwili obaj mężczyźni czuli przyjemne ciepło rozchodzące się po ciele.

– John. Wyleczyłeś tysiące pacjentów. Żyłeś życiem wielu z nich. Nie żałujesz tego poświęcenia i czasu. Nie pamiętam, żebyś kiedykolwiek brał urlop, czy zabrał Sylvię na wakacje.

– Czy żałuje? Skąd! Każdy przypadek był inny. Każdy człowiek interesujący i tajemniczy. Nie wyobrażam sobie robić nic innego. Pamiętaj, że nie tylko Sylwia korzystała z mojej wiedzy, a ta budowała się wraz z doświadczeniem.

– Tak, pamiętam. Baliśmy się, że to koniec… a jednak Ci się udało. Twoje leki robiły na świecie prawdziwą furorę. To był przełom. Miałeś spektakularne statystyki. Ludzie traktowali cię jak Boga! Zazdrościłem Ci tego – przyznaję. – Tu mężczyzna na chwilę zamilkł, a jego usta dotknęły brunatnego płynu z tańczącymi w nim coraz mniejszymi przezroczystymi kwadracikami. Spojrzał na ścianę wypełnioną srebrnymi ramkami. Jedne zawierały fotografie inne informowały o nagrodach, tytułach i wielu zaszczytach.

– Ja poza opatentowaniem kilku szczepionek i to nie samodzielnie, a w grupach naukowców – niewiele wniosłem w historie medycyny. Nigdy nie zdradziłeś mi składu żadnego z nich. Ktokolwiek wie, co było tym cudem?

– Oczywiście. Przecież producent musiał znać skład – inaczej nie mógłbym tego stosować. Nikt jednak poza nimi i mną nie miał do tych informacji dostępu. Dla pacjentów nie ma to znaczenia, a dla lekarza – istotne są jedynie wyniki.

– Potrafiłeś leczyć poważne problemy neurologiczne, ale i w dolegliwościach związanych z poszczególnymi narządami miałeś niebywałe rezultaty. Latami się zastanawiałem co zastosowałeś, żeby leczyć tak wiele różnorodnych chorób. Jesteś dla mnie nieocenionym geniuszem i mentorem. Nie potrafię sobie nawet wyobrazić ogromu wiedzy jaką posiadłeś i do tego umiejętnie wykorzystałeś.

– Nie przesadzaj Wiliam. Serio. O ludzkim ciele wiesz tyle co ja. Jest ono bardzo przewidywalne, ale leczenie go jest paradoksalnie dziecinnie łatwe. Wystarczy tylko pojąc co tak naprawdę jest nam do życia potrzebne. Tak nie na pokaz i nie dla innych, a wtedy, kiedy nie ma już nikogo, a my siedzimy sami za zamkniętymi drzwiami. Wiem, że z anatomii jesteś niedościgniony. Czy naprawdę nie wpadłeś na to, co jest głównym powodem uszkodzenia ludzkiego organizmu?

– Jeśli chcesz mnie zawstydzić to ci się udało. Nie tylko jednak ja nie wpadłem na to, co to za cuda zmieściłeś w swoich kapsułkach, no ale jak to mawiają „król jest jeden”.

– Odpowiedz jest banalna. Brak seksu i bliskości to powód 90% chorób, schorzeń i dolegliwości. Brak czułości, dotyku, pieszczot i najnormalniejszego w życiu fizycznego zadowolenia. Nic tak nie wpływa źle na rasę ludzką – szczególnie po XX wieku jak ograniczenie tej przyjemności. Czasem wyzbycie się jej świadomie w imię pseudo „wyższych celów” w innych przypadkach samotność – oto powody upadku człowieka! Banalne?

– Raczysz żartować prawda? Młodszy z mężczyzn wpatrywał się z niepokojem na staruszka podejrzewając go o jakieś starcze fantazje i urojenia.

– Przeciwnie. Zaprosiłem cię dziś, bo wiem, że mam kilka tygodni życia, które jak już wspomniałem mam zamiar spędzić w otoczeniu mądrych ludzi i zacnych trunków. Przez ten czas postaram ci przekazać swoją wiedzę i uczynić moim zastępcą. Chciałbym pozostawić kogoś po śmierci, kto będzie dalej kultywował moją wiedzę. Właściwie nie wiedzę, a proste spostrzeżenia i mechanizmy, jakie nami rządza. O ile oczywiście się zgodzisz. Uprzedziłem już sponsora i jeśli nie będziesz się sprzeciwiał, poznasz dokładny skład leku po mojej śmierci.

– Ależ John! Ja nie mam ani takiej wiedzy, ani takiej intuicji. Jak mam leczyć ludzi na wiele chorób, skoro nie znam ich przyczyny?

– Tłumaczę ci właśnie powoli i dość infantylnie może, ale dokładnie jest tak jak powiedziałem. Samotność, stres, brak więzi z drugim człowiekiem, a przede wszystkim brak codziennych relacji damsko – męskich i pozostałych z zakresu preferencji płci – niszczy nasz umysł, a co za tym idzie odporność i narządy. Napięcia kumulowane tygodniami, ba! Nie raz latami – potrafią zatrzymać serce, zapchać nerki, jelita, rozsadzać głowę, a mięśnie z napięcia aż strzelają, bo nie są w stanie wytrzymać takiego obciążenia. Wszystkim moim pacjentom od ponad 65 lat wbijam do głowy, aby po zażyciu leku wskakiwali do łóżka. Czy mają z kim, czy nie – muszą coś z tym zrobić, aby lek lepiej zadziałał. Początkowo mi nie dowierzali, ale co wizytę powtarzałem to samo – wypytując ich o postępy w intymnych relacjach.

– Boże. John – ty ze mnie kpisz? Czemu się ze mnie naśmiewasz w takiej chwili. Przecież całe życie byłem twoim oddanym uczniem. Jestem zaszczycony pracą z Tobą i możliwością podpatrywania rezultatów, ale do licha , za co mnie tak poniżasz? Zasłużyłem na to teraz?

– Nie spinaj się tak Wiliam, bo gwarantuję ci, że za 2 godziny będzie cię bolała głowa, lędźwie i jelito grube. Weź zatem kilka głębokich oddechów w drodze po kolejna szklankę i sięgnij do gabloty po cygara z Hawany jak możesz.

Mężczyzna wstał i ponownie przy barku uzupełnił szklanki.

– Dla ciebie jedna kostka?

– Tak. Tego przyzwyczajenia też nie zamierzam już zmieniać.

Z gabloty wyciągnął dwa cygara i wrócił do stolika. Panowie wzięli do ust mały łyk płynu, który jednemu i drugiemu przyspieszył krążenie, po czym zabrali się za produkowanie słodkawego dymu. Ciszę przerwał gospodarz, odkładając na moment szklankę na hebanowy rzeźbiony mebel. Głęboko westchnął i kontynuował przerwany dialog.

– Czytałeś zapewne listy Beksińskiego i Dmochowskiego?

– Jasne. Przecież obaj dostaliśmy ją z dedykacją od Piotra.

–  Po olśnieniu fizycznością malarz w latach 60 –tych sporo czytał Freuda. W wielu przypadkach się z nim zgadzał. Sam miał wiele seksualnych fobii, których nigdy nie zrealizował. Wiedział jednak, ze są one naturalnym czynnikiem wpisanym w nasze życie i nie wynikającym z dziecięcych traum, czy innych złych zmór – o jakie większość podejrzewa skłonność do dewiacji seksualnych.

– Tak. Panowie dość swobodnie poruszali się w tych tematach. Dość zabawnie zresztą obrazował to Beksiński, ale co to ma wspólnego z Tobą i leczeniem.

– Jedynie tyle, że jeszcze raz ci powtórzę. Ludzie przestali uprawiać seks. Przestali traktować naturalnie swoje fizyczne skłonności. Stłumili je, bądź się ich pozbyli ze wstydu, strachu, czy innych wymysłów. Zabrakło też czasu na ich realizację , bo przecież przekredytowali się kilkukrotnie, a przy takiej presji i brzęczącym partnerze plus bachory, teściowe i inne hece na głowie – ciężko znaleźć czas na degustacje ciała w sypialni. Trzyminutówki jeszcze bardziej frustrowały i panów i panie. Bo ani to coś było ani nic, a im z czasem odbierało seksualności. Smutna klątwa naszych czasów. Mamy super gadżety, otoczenie, możliwości, a nie ma w tym miejsca na zwykły orgazm.

– A co z Twoimi lekami. Jak one uzdrawiały? Regenerowały tkanki? Połączenia nerwowe? Komórki?

– Nie. To jedynie zlepek witamin. Podawałem moim pacjentom placebo, prosząc aby po zażyciu leków znaleźli czas na seks, czułości i relacje z drugim człowiekiem. Ci, którzy zmienili rutynę w niespieszną degustację z coraz to nowymi przyprawami – wygrali. Ja jedynie tłumaczyłem im jak ważne jest aby zwolnić i kochać. Kochać innych, siebie, a przede wszystkim nie zabierać sobie fantazji i seksualności.

– A Sylvia? Co jej podawałeś. Przecież to twoja żona. Miała straszne problemy z kręgosłupem. Badania były dowodem, że była chora. Sam przeglądałem wielokrotnie jej rezonanse i nie mogłem uwierzyć, że ból ustąpił.

– Siebie. Drogi kolego. Dałem jej siebie. Oczywiście podawałem jej placebo i przekonywałem, że musi je brać wg zaleconego schematu. Nie zapomniałem jej dodać o tym jak cudowną jest kochanką, co starałem się, aby udowadniała co noc. Wpadłem na to właśnie dzięki niej przez przypadek. Kilka razy musiałem wyjechać na wiele tygodni na odczyty, prelekcje, badania. Sylwia nie chciała mi przeszkadzać i zostawała w domu. Za każdym razem jak mnie nie było i tęskniliśmy, a noce spędzaliśmy daleko od siebie – jej stan dramatycznie się pogarszał. Czasami nie mogła się ruszać. Ból ją paraliżował, leki przeciwbólowe, przeciwzapalne, blokady właściwie nie działały. Jak wracałem- tuliłem ja godzinami, głaskałem, zasypiała w moich ramionach, a jej stan z dnia na dzień się poprawiał. To był przełom. Klucz do tego co potem tylko potwierdziło się tysiące razy.

– Czy to możliwe? Wiliam pykał szarym dymem patrząc w płomienie świec?

– Ależ oczywiście. Sprawdź to na sobie, a przestaniesz marudzić o bólach karku i ucisku w klatce piersiowej. Zastanów się nad tym co ci powiedziałem i jeśli się zgodzisz od jutra zacznę na poważnie przekazywać ci co wiem oraz wszystkie dostępne, zgromadzone dokumenty na ten temat.

– Nie muszę się zastanawiać. Znam Cię od kiedy zdałem na uczelnie. Podziwiałem każdego dnia. Ufam w twoją wiedzę. Będę zaszczycony, jeśli podzielisz się ze mną swoją wiedzą.

– Super. Ale musisz mi jeszcze obiecać jedno. Staruszek uśmiechnął się czekając na odpowiedz.

– Nie żałuj sobie i pacjentom dobrego alkoholu przy tych igraszkach. To rozluźnia i otwiera takie obszary naszej osobowości, które bez pomocy używek stoją czasami lekko zawstydzone w kącie.

Tym razem oboje się zaśmiali.

*

Dym w pokoju gęstniał. Za oknem księżyc wędrował po bezchmurnym niebie. Młodszy mężczyzna gościł u profesora do północy. Po wyjściu szedł wolno chodnikiem wpatrując się w gwiazdy. Nie spieszył się mimo późnej pory. Nie chciał się już nigdy bez spieszyć bez sensu…

*

 

Źródło: Obserwator Polityczny


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(9 głosów)



Ostatnio zmieniany Niedziela, 13 maj 2018 11:18
alexjones.pl Inne Społeczeństwo Gloria Sexus – seks w życiu człowieka /+18/