Font Size

Czcionka
alexjones.pl Inne Społeczeństwo IPN - śmierdzące archiwa
Kategoria: Społeczeństwo   Środa, 21 wrzesień 2016 09:46 Napisał

IPN - śmierdzące archiwa

IPN ma otworzyć zbiory zastrzeżone. Pokażą je. Tylko uprzywilejowanym, czyli historykom i dziennikarzom. A niby dlaczego nie wszystkim Polakom w internecie?

Afera z napaścią na profesora Kieżuna zmusza do zadania pytania: Jak to jest że banda dziennikarskich żuli ma uprzywilejowany dostęp do informacji, o których sami mówią że są publiczne. Gdyby odstęp do nich mieli wszyscy nie dochodziło by do szantażu.

IPN jak sama nazwa mówi to instytucja narodowa. Każdy ją finansuje i każdy powinien mieć łatwy dostęp do zawartości jej archiwów. Jeśli dokumenty są tajne, powinny znajdować się w dyspozycji służby ochrony państwa, a nie w rękach uprzywilejowanej kasty szantażystów.

Wszystkie pozostałe materiały powinny w Instytucie Pamięci Narodowej powinny być bezpłatnie, łatwo dostępne każdemu, tak żeby cały Naród mógł je sobie poczytać i zapamiętać.
Konstytucja nie wyposaża dziennikarzy że żadne przywileje dające im dostęp do archiwów do których zwykły człowiek dostępu nie ma. Gdybyśmy ten dostęp mieli, dziennikarska banda nie mogłaby nikogo szantażować i mieszać w polityce i ludzkich sumieniach.

Publiczne Archiwa -  Dostępne w Internecie

Amerykanie z wieloma rzeczami przeginają i z udostępnianiem wszelkich wiadomości wszystkim o wszystkich chyba przesadzili.

Ale jak inaczej dowiedzielibyśmy się w Polsce o tym, że pani ministrowa z żoneczką innego prominenta kradną futra na Florydzie?

Przecież w kraju zarządzanym przez przestępców nie możemy wiedzieć jak nazywa się morderca, gwałciciel, ani poznać jego twarzy. Można natomiast szlachetnym człowiekiem bez ograniczeń pomiatać, tak jak brudną szmatą po zarzyganej podłodze w knajpie, w której za nasze pieniądze urzędowali ministrowie.

Powstała innowacyjna nowa witryna - Instant Checkmate, która ujawniania pełną przeszłość milionów Amerykanów.

Wystawiony mandat za przekroczenie szybkości? Nie udało się zatrzymać na znaku stop? Coś o członkach twojej rodziny? Albo o twoich przyjaciołach i znajomych? Jeśli jak większość z nas, odpowiesz że chcesz mieć odpowiedź na przynajmniej jedno z tych pytań - nie ma problemu. Przecież większości z nas podwinęła się noga przynajmniej raz w życiu. Tam jest wszystko.

Instant Checkmate gromadzi setki milionów danych o przekroczeniach w ruchu drogowym, liczne publicznie dostępne rejestry, dokumentowane aresztowania i czyni je dostępne online, więc łatwo mogą być wyszukiwane przez każdego. Członkowie witryny mogą rozpocząć wyszukiwanie dosłownie w ciągu kilku sekund i są w stanie sprawdzić wiele rejestrów o ludziach takich jak oni oraz wszystkich innych bez względu na status materialny i stanowisko (pomyślcie: znajomi, rodzina, lekarze, nauczyciele, sąsiedzi, sędziowie, dziennikarze, ministrowie, policjanci itp., itd.).

Czy w takiej sytuacji nasłana przez politycznych mocodawców "palanteria" mogłaby spowodować jakąkolwiek sensację publikując dane powszechnie dostępne? Przenigdy.

Gra teczkami, zabawa w ciuciubabkę aneksem do raportu, który powinien być publiczny zapewne byłyby niemożliwe i zapewne oszczędziłyby życie wielu ludzi i sprzęt lotniczy, choćby był tak stary jak TU-154.

Wcześniej, jeśli chciał sprawdzić czy ktoś był np. aresztowany, też miał taką możliwość ale musiał iść do urzędusądu okręgowego - we właściwym powiecie i złożyć formalny wniosek. Proces taki zajmował dni lub tygodnie, albe informacje nie mogły być niedostępne w ogóle. Teraz na stronie internetowej takiej jak Instant Checkmat (lub innych) sprawdzenie trwa zaledwie kilka kliknięć myszą i zajmuje nie więcej niż jedną minutę lub dwie.

Co istotne możesz sprawdzić co władza zgromadziła na ciebie i odpowiednio zareagować.

Jednym z najbardziej interesujących aspektów Instant Mat jest to, że pokazuje nie tylko rejestry karne i dane z wszelkich "archiwów", ale również bardziej ogólne informacje jak akty małżeństwa, zapisy rozwodów, różne rodzaje licencji i uprawnień (uprawnienia lekarskie, pozwolenia na użycie broni palnej, prawo jazdy, licencje lotnicze, itp.), poprzednie adresy, numery telefonów, urodziny, szacowany poziom dochodów i nawet satelitarne zdjęcia znanego miejsca zamieszkania.  
Czy wygląda to na zbyt wiele? Dla mnie tak. 
Gdyby w Polsce dane istotne były dostępne banda szpicli straciłaby zajęcie. Sfora "terminatorów" politycznych adwersarzy zdechłaby by z powodu bezrobocia. Staje się jasne dlaczego zgraja podłych szantażystów nie dopuściła do lustracji i upowszechnienia zawartości archiwów. Chcieli być panami życia i śmierci ofiar poprzedniego systemu (który sami kontynuują), nie ukarano katów licząc, że dalej mogą być dla nich przydatni gdy "kwity" nie wystarczą. 

Jak widzicie archiwa IPN są  "trujące". Ich włodarze zatruli ulatniającym się z tych teczek odorem donosicielstwa, prowokacji, szantażu i nienawiści.

Najwyższy czas zakończyć to szaleństwo.

Ta szajka Piłatów zrobiłaby na zlecenie  (i robi) nawet to co widzicie powyżej.

PS. Panie Prezydencie Duda. Gdzie jest aneks do raportu o WSI? Czas wyciągnąć go z loszku!


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(3 głosów)



Jeśli chcesz skomentować, ale nie używasz portali społecznościowych, możesz użyć naszego niezależnego systemu komentarzy.
Żeby to było możliwe, należy musisz mieć w naszym portalu zarejestrowane i aktywowane konto użytkownika, a także musisz być zalogowany. Rejestracja trwa chwilę i jest bezpłatna.
Rejestracja w portalu
Logowanie
Ostatnio zmieniany Środa, 21 wrzesień 2016 11:08
alexjones.pl Inne Społeczeństwo IPN - śmierdzące archiwa