Font Size

Czcionka
alexjones.pl NWO Informacje Wyjść z siebie i stanąć obok
Kategoria: Informacje   Piątek, 29 grudzień 2017 10:28 Autor: Andreas

Wyjść z siebie i stanąć obok

Wyjść z siebie i stanąć obok Mike Mozart/Flickr/CC BY 2.0

W zakończeniu mojego poprzedniego wpisu wspomniałem, że do zrozumienia tego, co się wokół nas dzieje konieczne jest zadawanie pytań oraz przełamanie stereotypów i sposobów myślenia. Akurat natknąłem się na przypadek, który uświadomił mi, że to nie wystarczy.

Zaglądam czasami na tę stronę [https://independenttrader.pl/ - przypis admin], i chociaż najczęściej nie zgadzam się z tym, co się tam wypisuje, jest ona godna polecenia, gdyż porusza tematy, których gdzie indziej ze świecą szukać. Wiele analiz społecznych, politycznych i gospodarczych, które nie dotyczą inwestowania, jest niestety bardzo powierzchownych, wyraźnie amatorskich, sporo jest także stronniczych. Nawet wyznawcy na forum wytknęli to autorowi. Warto także przejrzeć komentarze, gdyż zdarzają się bardzo ciekawe. W ogóle, jestem zdania, że zawsze warto jest zapoznać się z poglądami i sposobem myślenia innych osób, nawet wtedy, jeśli są one odmienne od naszych.

Ale wróćmy do tematu. Autor straszliwie oburza się na wypowiedź prezydenta nowojorskiego Banku Systemu Rezerwy Federalnej – Wiliama Dundley’a [1] [2], który twierdzi, że w ogólnym rozrachunku, zniszczenia spowodowane przez huragan Harvey, są korzystne dla gospodarki. Tekst pełen jest inwektyw pod adresem Dundley’a i wyraźnie widać, że napisany został w stanie najwyższego wzburzenia. Całkowicie je podzielam! W obliczu śmierci i ogromnych zniszczeń trudno o bardziej cyniczną wypowiedź!

O ile jednak takie oburzenie jest chwalebne od strony moralnej, to jest ono naganne od strony poznawczej. Kierując się emocjami nie jesteśmy w stanie dostrzec szerszego kontekstu, jaki kryje się za tymi okrutnymi słowami. Emocje te nie pozwalają nam dostrzec faktu, że Dundley miał rację! Najwyraźniej zupełnie nieświadomie przyznaje to sam autor, gdy pisze, że „według chorej logiki” zniszczenia te spowodują wzrost popytu na materiały budowlane, paliwo, drewno i samochody. Wzrośnie więc zarówno produkcja, jak i konsumpcja. Wzrośnie aktywność ekonomiczna i liczba miejsc pracy. Niech mi ktoś powie, gdzie tu jest ta chora logika, i że jest to szkodliwe dla gospodarki!!

W swoich kontrargumentach, autor podkreśla szkody, jakie poniosło społeczeństwo. Całkowicie się z jego argumentacją zgadzam! Utrata życia, zdrowia lub dorobku całego życia jest ogromna tragedią. Dodatkowo, na „naukowe” poparcie swoich argumentów autor przytacza „teorię zbitej szyby”. Czemu użyłem cudzysłowu przy słowie „naukowe”? Bo teoryjka ta jest tyle warta, co większość podobnych teoryjek pseudonauki, jaką jest ekonomia: nic.

Według tej teoryjki, piekarz, któremu chuligan stłukł szybę, wydał pieniądze na nową szybę, a nie wydał, jak rzekomo planował, u krawca. Krawiec stracił wiec zarobek, zyskał szklarz i zniszczone zostało dobro materialne (szyba). Poza szklarzem, wszyscy więc stracili.

Nieodżałowany Jan Kaczmarek śpiewał kiedyś: „życiowy bilans szczęść i nieszczęść, musi w efekcie wyjść na zero”. Nie był ekonomistą, więc pewnie dlatego trafnie to zauważył. W teoryjce o zbitej szybie brakuje dalszego ciągu! Niewątpliwie stracił piekarz, zarobił szklarz, ale niekoniecznie stracił krawiec, bo być może to szklarz wyda u niego zarobione pieniądze. A jeśli nie u niego, to gdzieś indziej. Zresztą z punktu widzenia gospodarki, jako całości, jest całkowicie obojętne, u kogo piekarz wydał swoje pieniądze – u szklarza, czy u krawca. Liczy się fakt uruchomienia obiegu pieniądza.

Teoryjka nie uwzględnia także ewentualności, że być może piekarz w ogóle nie zamierzał wydawać pieniędzy! Że bezczynnie leżałyby u niego, więc chuligan (tak jak huragan) faktycznie niechcący uruchomił korzystny dla gospodarki ciąg wydarzeń i przyspieszył prędkość obiegu pieniądza!

Autor artykułu zajmuje się inwestowaniem pieniędzy, więc bez wątpienia to potwierdzi. Możliwe jest także, że pieniądze „utkną” u szklarza, który ich nie wyda. Będzie to zatem niekorzystny dla gospodarki efekt (chuligan powinien więc także u niego coś zniszczyć). Ilość opcji można dowolnie rozszerzać. Tak to jest z teoryjkami, które na siłę dopasowuje się do dużo bardziej skomplikowanej rzeczywistości i sprzedaje się je następnie, jako „naukę”!

W dalszym ciągu tekstu dostaje się bankierom. I tutaj powoli przechodzimy do sedna sprawy. Według autora kierują się oni teoriami Keynesa. Ręce opadają! Jedyne, czym się kierują bankierzy, to zasady systemu monetarnego!! Jeszcze raz powtórzę: w naszym systemie monetarnym pieniądz jest długiem podniesionym do rangi środka płatniczego. Każdy pieniądz na świecie (chyba z wyjątkiem północnokoreańskiego Wona) musi zostać pożyczony, aby trafić do obiegu. Dług ten jest oprocentowany.

Jako, że w obiegu jest jedynie tyle pieniędzy, ile zostało pożyczone, jedyną możliwością spłaty tego oprocentowania jest wzięcie kolejnego, większego, długu albo oddanie czegoś ze swego majątku!! Problem zaczyna się, gdy zaczyna brakować kolejnych kredytobiorców. W obiegu zaczyna brakować pieniędzy. Dochodzi do deflacji i recesji.

W jakiś sposób, trzeba więc zachęcić ludzi do brania kolejnych kredytów. Robi się to na wiele sposobów. U nas na razie w formie reklam, którymi ogłupia nas telewizja. Gdzie indziej stosuje się bardziej wyrafinowane metody. Jedną z nich są bańki spekulacyjne. Wartość obiektów spekulacji (najczęściej nieruchomości lub akcji) jest sztucznie napędzana, więc wielu ludzi bierze kredyty, aby je kupić, w nadziei, że po wzroście cen, spłacą kredyt i jeszcze na tym zarobią. Ukuto nawet na to specjalne określenie „leverage”. Najczęściej jednak tym pożyczkobiorcą jest państwo.

Wbrew temu, co wmawiają nam ideologicznie zaślepieni dogmatycy, państwa nie zadłużają się, aby rozbudowywać świadczenia socjalne!! Aż do połowy lat 70., gdy świadczenia socjalne były najwyższe, państwa (zachodnie) nie miały prawie żadnych długów!! Wzrost zadłużenia państw jest zawsze i wszędzie połączony z cięciami (!!), a nie rozbudową świadczeń socjalnych!! Jeszcze raz powtórzę: państwa zadłużają się, aby zapewnić dochody kapitałowe w okresie, gdy gospodarka nie może ich zapewnić!! Szerzej zasady całego systemu próbowałem wyjaśnić we wstępie [1] [2].

Ale najbardziej perfidną metodą na wzrost zapotrzebowania na kredyt, są zniszczenia. Pisałem już o tym szerzej. Ktoś może powiedzieć, że w tym wypadku był to przypadek. Katastrofa naturalna. Ale nie do końca jest to prawdą! Sam huragan to przypadek, ale na pewno każdy widział zdjęcia pokazywane przez media po przejściu takich huraganów przez południe USA. Całe połacie zniszczonych domów! Ale widział ktoś tam gruzy? Na pewno nie! Jedynie same kawałki drewna i sprzęty domowe! Zadał ktoś sobie pytanie: co za idioci budują takie domy na terenach, przez które co roku przechodzą huragany?! Przecież takie huragany zdarzają się także w innych częściach świata i po ich przejściu naprawia się tam jedynie względnie niewielkie szkody! Konstrukcja budynków jest po prostu na to przygotowana.

Przeciętny Amerykanin nie grzeszy inteligencją, ale nie tu leży przyczyna. Autor omawianego tekstu wspomina, że mieszkał w USA. Wie zatem, jak wygląda tamtejsze budownictwo domów jednorodzinnych – drewniane listwy i sklejka. Taki „dom” amerykański Jones spłaca mniej więcej tak samo długo, jak nasz Kowalski swój dom. Tyle, że gdy nasz Kowalski spłaci dług, zostaje mu dom, w którym może mieszkać kilka generacji. Dom Jones’a jest już tak spróchniały i przeżarty przez termity, że nadaje się jedynie do rozbiórki. Jones musi więc wziąć następny kredyt, na następną budę z dykty! I o to w tej zabawie chodzi!! A jeśli przy okazji napatoczy się jakiś huragan? To jeszcze lepiej! Typowy amerykański Jones nie ma oszczędności, więc jeszcze szybciej będzie musiał wziąć kolejny kredyt!

Powie ktoś, że koszty „porządnego” domu są dużo wyższe! G… prawda! Istnieją dziesiątki technologii, pozwalających zbudować domy mogące wytrzymać huragan, i nie kosztujące więcej niż tandeta z dykty. Jestem jednak pewny, że firma, która chciałaby to robić w demokratycznych i przyjaznych biznesowi Stanach, zostałaby natychmiast zniszczona!! Niech ktoś zgadnie dlaczego?

Często słyszymy także, że huragany są coraz silniejsze. Że kiedyś takich nie było, albo zdarzały się niesłychanie rzadko. Tutaj przechodzimy do „śliskiego” tematu zmian klimatycznych. Mimo tego, że wzrasta liczba ofiar i szkody, wywołane tymi zmianami, są coraz wyższe, konsekwentnie zaprzecza się faktom i zajadle zwalcza ludzi, którzy o tym informują i ostrzegają! W USA, szkody te szacuje się na 360 miliardów dolarów w roku [1] [2]! Na usunięcie tych szkód trzeba wziąć nowe kredyty! Muszę dalej wyjaśniać?

Ale najbardziej parszywą, niestety najskuteczniejszą, metodą na ogromne zniszczenia była, i nadal jest, wojna. Jako grzeczne dzieci wierzymy w bajeczkę, że wojny są rodzajem katastrof naturalnych (od powietrza, głodu, ognia i wojny wybaw nas Panie!). Tymczasem wojny zawsze i wszędzie wywoływane były i nadal są wywoływane przez ludzi! Kiedyś były to ambicje psychopatycznych władców, w których imieniu umierały tysiące na polach bitewnych, dzisiaj jest to biznes. Biznes, którego głównym celem wcale nie jest dostęp do surowców lub do ziemi! To można sobie zapewnić instalując w rządach posłuszne marionetki. Prawdziwym celem tego biznesu są zniszczenia! Zniszczenia to kolejne kredyty. Kredyty na broń i na odbudowę zniszczeń. Jeszcze raz podam link do mojego wcześniejszego, obszerniejszego wpisu na ten temat. Niech także autor omawianego tu tekstu przejrzy swoje archiwum. Sam także o tym pisał.

Autor pisze, że już dawno przekroczyliśmy rozsądną wielkość zadłużenia. Całkowicie się z tym zgadzam!!! Powołuje się na opracowanie Banku Rozrachunków Międzynarodowych (BIS). Nie podaje źródła, ale widziałem już chyba dziesiątki opracowań i raportów zwracających na to uwagę, więc z pewnością widziałem także i ten. Pisali je eksperci BIS, Międzynarodowego Funduszu Walutowego, OECD, głównych banków centralnych, zespoły doradzające rządom, znani ekonomiści…

Wszystkie te opracowania są całkowicie słuszne. Ale nic poza tym! Wszystkie, już od wielu lat, postulują obniżkę zadłużenia. Z jakim skutkiem? Rośnie ono w coraz szybszym tempie!! Szczerze mówiąc ludzie, którzy piszą te opracowania są dla mnie zagadką. Albo robią idiotów z siebie, albo z czytelników tych raportów! A ja bardzo nie lubię, jak robi się ze mnie durnia!! Czy ci ludzie naprawdę nie rozumieją jak działa nasz system monetarny??!! Że nie uczy się tego studentów ekonomii, to już jest skandal, ale że BANKIERZY(!!!) najwyraźniej także tego nie wiedzą albo nie rozumieją?! Chyba, że po prostu „rżną głupa”!! To też metoda.

Później wszelakiej maści „eksperci” wypisują brednie, że politycy lekkomyślnie zwiększają zadłużenie, aby dla zdobycia głosów wyborców, zwiększać świadczenia socjalne dla różnych nierobów. Równocześnie ci sami „eksperci” piszą o postępującym rozwarstwieniu społecznym i o zubożeniu coraz to wyższych warstw społecznych, które to zubożenie w coraz większym stopniu dotyczy już klasy średniej. Tak mają wyglądać świadczenia socjalne i inne „dobrodziejstwa” dla wyborców?

Tymczasem zadłużenie rośnie, bo musi rosnąć!! Wymusza to sama konstrukcja naszego systemu monetarnego. Wyjaśniam to między innymi w moim wstępie w punktach „Pieniądze” i „Oprocentowanie” oraz jeszcze raz we wpisie „Bajeczki dla grzecznych dzieci”.

Jeszcze raz powtórzę: KAŻDY DŁUG JEST CZYIMŚ MAJĄTKIEM. Chociaż prosta, jak konstrukcja cepa, reguła ta wydaje się być kompletnie nierozumiana! Majątki najbogatszych ludzi z listy Forbes to nie sterty banknotów albo stosy monet. W części są to środki trwałe jak np. nieruchomości, ale w większości to długi miliardów ludzi na całym świecie!

Są jedynie dwie metody na redukcję tego zadłużenia. Pierwszą jest ogłoszenie niewypłacalności; wtedy redukuje się zarówno dług, jak i majątek (to baaardzo nie podobałoby się ludziom z listy Forbes!). Drugą jest transfer majątku prywatnego i społecznego do wierzycieli. Z tym procesem mamy do czynienia i to on jest przyczyną rosnącej nędzy coraz to wyższych warstw społecznych i coraz większego rozwarstwienia majątkowego. To on jest przyczyną cięć świadczeń socjalnych, płac, emerytur, prywatyzacji majątku społecznego. Jak tak dalej pójdzie, wrócimy do realiów rodem z książek Dickensa. Końcowym etapem będzie wprowadzenie targów niewolników.

Autor omawianego tekstu pisze, że większość bankierów nie ma pojęcia o gospodarce. Nie muszą go mieć. To nie jest ich działka. Ich zadaniem jest utrzymanie stabilności systemu monetarnego. Jak wiemy, mają z tym ogromne problemy. Ale ten zarzut można także odwrócić! I tu leży główny problem! Większość z nas nie ma zielonego pojęcia, czym są pieniądze i jak funkcjonuje nasz system monetarny. Gorzej! Cała pseudonauka, jaką jest ekonomia, postrzega pieniądz jedynie, jako jednostkę miary.

Bezduszna wypowiedź pana Dundley’a pokazuje, jak pieniądz, a właściwie jak system monetarny wpływa na gospodarkę. Jak na dłoni widzimy tu trafność starego powiedzenia, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Uniesiony (jak najbardziej słusznym!) oburzeniem na cyniczną wypowiedź pana Dundley’a, autor spłodził swój tekst w stanie wyraźnego zdenerwowania. Na pewno skoczyło mu ciśnienie – krótko mówiąc wyszedł z siebie! Ale nie spróbował spojrzeć na problem oczami drugiej strony – bankiera. Aby to zrobić nie wystarczy wyjść z siebie! Trzeba wyjść z siebie i stanąć obok.

Że nie jest to takie proste, uświadomiłem sobie niedawno, obserwując małe trzęsienie ziemi, które w środowisku niemieckojęzycznych ekonomistów wywołał Bundesbank – niemiecki bank centralny. Zwrócił na nie uwagę jeden z krytyków systemu monetarnego (nawiasem mówiąc niezbyt radykalny). Bundesbank, w swoim raporcie z kwietnia 2017 roku, zrywa z bajeczką dla grzecznych dzieci, według której banki komercyjne używają oszczędności swoich klientów, do udzielania kredytów (ile razy każdy z nas to słyszał?). W 2014 roku zrobił to już najstarszy bank centralny na świecie – Bank of England, ale jakoś przeszło to bez większego echa.

Aby mieć dostęp do wpisów, specjalnie zarejestrowałem się na kilku forach dyskusyjnych oraz straciłem kilka dni na ich przeglądanie. Ale warto było! Były setki głosów! Zaskoczony byłem rozmiarami reakcji na, w sumie niewiele znaczące, wydarzenie. Dało mi to niesłychanie ciekawy obraz tego, jak reagują ludzie na obalenie mitu, w który przez wiele lat wierzyli, albo jedynie głosili.

Zaskakująco wielu z nich w ogóle nie chciało przyjąć tego do wiadomości, potwierdzając genialność bajki „Nowe szaty cesarza”, a w szczególności jej zakończenia, które najczęściej się pomija i kończy na okrzyku dziecka.

Z jednej strony odczuwałem satysfakcję z oficjalnego potwierdzenia tego, o czym już dawno pisałem, z drugiej, było mi trochę żal tych ludzi. Przypominali mi połączenie dzieci, którym powiedziano, że nie ma Świętego Mikołaja i dziennikarzy po zlikwidowaniu cenzury. Byli rozżaleni, że odebrano im złudzenia i źli na siebie, że tak długo dawali się nabierać.

Najmocniej wyczuwało się jednak niepewność. Można już o tym głośno mówić, czy jest to tylko chwilowa odwilż? Jeśli powiem to, to jak zareaguje środowisko, przełożeni, podwładni, studenci? U wielu, z tytułami profesorskimi, wyczuwało się strach przed utratą autorytetu: wczoraj mówiłem tak, dzisiaj inaczej. Mam pójść w zaparte i dalej głosić to samo, czy wszystko odszczekać?

Z pewnością dochodziły do tego dylematy natury personalnej i towarzyskiej – w stosunku do osób, które mówiły to, co teraz potwierdził Bundesbank, i były za to szykanowane przez środowisko: mam go przeprosić, podawać mu teraz rękę, odnowić dawną znajomość? Byłby to doskonały temat na kilka doktoratów z psychologii i socjologii! Niestety przypomniałem sobie także gorzkie stwierdzenia Maxa Plancka: „Die Wahrheit triumphiert nie, ihre Gegner sterben nur aus” – prawda nigdy nie triumfuje, jedynie jej przeciwnicy wymierają.

Źródło: Pecuniaolet.wordpress.com

 


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(3 głosów)



Ostatnio zmieniany Piątek, 29 grudzień 2017 11:55
alexjones.pl NWO Informacje Wyjść z siebie i stanąć obok