Font Size

Czcionka
alexjones.pl NWO Informacje Nowy Porządek Świata – teoria spiskowa, idea, czy plan?
Kategoria: Informacje   Wtorek, 13 grudzień 2016 18:33 Autor: admin

Nowy Porządek Świata – teoria spiskowa, idea, czy plan?

W Internecie można znaleźć całą masę artykułów na temat tzw. Nowego Porządku Świata (ang. New World Order). Dla jednych to tylko teoria spiskowa, dla innych luźna, nie do końca sprecyzowana idea elit władzy, a dla jeszcze innych – konkretny plan zniewolenia ludzkości. Kto ma rację? Odpowiedzi na to pytanie należy szukać przede wszystkim w historii oraz w literaturze fachowej.

Hasło „Nowy Porządek Świata” elektryzuje nie tylko opinię publiczną, lecz także wiele prominentnych osób z kręgów polityki, nauki, kultury i rozrywki. Hasło to w tej czy innej formie było powtarzane jak mantra przez cały XX wiek. Nie jest to zatem tylko wymysł internetowych oszołomów. Na potrzeby dalszych części niniejszego wpisu przyjmijmy, nieco asekuracyjnie, że jest to idea.

„Nowy Porządek Świata” to stosunkowo nowa nazwa idei, która od dawien dawna przyświecała wielu wybitnym jednostkom i reprezentowanym przez nie mocarstwom. Od strony czysto leksykalnej zmaterializowała się między innymi w stwierdzeniach typu „wszystkie drogi prowadzą do Rzymu”, „the sun never sets on the British Empire”, „Mitteleuropa”, czy „Lebensraum”. Tą ideą jest panowanie nad światem.

Tak jak intelektualiści i filozofowie od zawsze śnili o równości i sprawiedliwości społecznej, tak ambitnym przywódcom politycznym od zawsze marzyła się globalna hegemonia. Wielu próbowało, niektórym się prawie udało. Wymieńmy choćby starożytnych Rzymian, Mongołów w XIII-XV w., Europejczyków w okresie kolonializmu, Napoleona, Hitlera, czy komunistów (m.in. poprzez eksport czerwonej rewolucji). A więc, czego potrzeba, żeby zapanować nad światem? Przede wszystkim dany kraj lub nacja musi stać się mocarstwem.

Zarys historyczny i cechy mocarstwa

W swojej książce pt. „Wielka szachownica” Zbigniew Brzeziński, doradca ds. bezpieczeństwa prezydenta Jimmy’ego Cartera w latach 1977-81, wyróżnia cztery główne cechy mocarstwa:

  1. Potęga militarna (m.in. możliwość szybkiej interwencji w dowolnym regionie świata).
  2. Przewaga technologiczna (m.in. innowacyjność, wynalazczość).
  3. Potęga handlowa (m.in. bycie lokomotywą wzrostu gospodarczego).
  4. Wpływ kulturalny (m.in. język, kultura, sztuka, rozrywka).

Brzeziński podkreśla zwłaszcza znaczenie tej ostatniej, często niedocenianej cechy. Otóż dominacja kulturowa zmniejsza potrzebę utrzymywania dużych sił wojskowych na zależnych terenach. Taką dominacją mogli się cieszyć na przykład Rzymianie i Brytyjczycy, nie mogli natomiast Mongołowie.

Współcześnie wszystkie powyższe cechy ma tylko jedno państwo – Stany Zjednoczone. Jednak historycznie do osiągnięcia hegemonii na dużym obszarze świata wystarczyło mieć tylko niektóre z nich. Jak pisze Brzeziński:

„Rzym utrzymywał swoją władzę głównie dzięki znakomitej organizacji militarnej i atrakcyjności kulturowej. Chiny posługiwały się sprawną biurokracją i stworzyły cesarstwo oparte na wspólnej tożsamości etnicznej, umacniane przez silne poczucie wyższości kulturowej. Imperium mongolskie dokonywało podbojów dzięki błyskotliwej taktyce militarnej, po czym zwycięzcy łatwo asymilowali się z ludami podbitymi. Brytyjczykom (podobnie jak Hiszpanom, Holendrom i Francuzom) drogę do dominacji torował handel; ich władzę skutecznie wzmacniała znakomita organizacja wojskowa i narzucanie własnej kultury. Ale żadne z tych mocarstw nie miało charakteru prawdziwie ogólnoświatowego. Nawet Wielka Brytania [...] nie sprawowała kontroli nad Europą, lecz jedynie utrzymywała w niej równowagę sił”.

Każde mocarstwo, zwłaszcza o zasięgu ogólnoświatowym, ma podobne cele. Posługując się językiem starożytnych imperiów, Brzeziński przedstawia je następująco:

„Trzy wielkie cele imperialnej geostrategii powinny być następujące: przeciwdziałać spiskom wasali i utrzymywać ich zależność militarną, dbać o bezpieczeństwo lenników i czynić ich uległymi, a także nie dopuszczać, by barbarzyńcy się jednoczyli”.

Trudno nie zauważyć tu analogii do działań prowadzonych przez obóz USA/NATO/UE, którym przyjrzymy się w drugiej części niniejszego wpisu.

Upadki mocarstw

Wspomniane we wstępie mocarstwa albo w ogóle się nie ziściły (Napoleon, Hitler), albo uległy powolnemu rozkładowi (cała reszta). Według Sir Johna Bagota Glubba, wielokrotnie odznaczanego brytyjskiego generała i eseisty, autora „The Fate of Empires” (pełny tekst: http://people.uncw.edu/kozloffm/glubb.pdf), każde mocarstwo istnieje średnio 250 lat i przechodzi podobne fazy:

  • faza odkrywania (chociażby Kolumb),
  • faza podboju (Dziki Zachód, konkwistadorzy),
  • faza handlu (the Gilded Age, rewolucja przemysłowa),
  • faza dobrobytu (the Jazz Age),
  • faza oświecenia,
  • faza dekadentyzmu.

Niestety tzw. świat zachodni wszedł właśnie w ostatnią z tych faz. Wg Sir Johna Bagota Glubba cechy charakterystyczne dekadentyzmu to przerośnięta administracja, rozległa obecność militarna, ogromne dysproporcje pomiędzy biedną a bogatą częścią społeczeństwa, znaczący spadek wartości pieniądza, obsesja na punkcie seksualności, pesymizm, napływ imigrantów, laicyzacja. Brzmi znajomo?

O ile fazy, przez które przechodzi mocarstwo, są zasadniczo podobne (współcześnie oczywiście pomijamy fazę odkrywania, bo już praktycznie nie ma co odkrywać), tak przyczyny upadku bywają zróżnicowane.

Rzym upadł, bo cesarstwo stało się zwyczajnie zbyt duże, by dało się nim rządzić z jednego ośrodka władzy. Poza tym wielowiekowy dobrobyt doprowadził do hedonizmu, a w efekcie dekadentyzmu. Swoje zrobiła też długotrwała inflacja, która podkopała możliwości systemu gospodarczego.

Dzięki niekonwencjonalnej taktyce bojowej, brutalności i niebywałemu zahartowaniu (życie w ciężkich warunkach stepowych) Mongołowie z łatwością podbijali kolejne tereny, ale od podbitych ludów byli często niżsi kulturowo (w większości niepiśmienni), przez co „rozpływali się” w nich, przejmując ich zwyczaje i zachowania. Plany Napoleona i Hitlera przekreśliły nieudane kampanie na Wschodzie, a prymatowi Wielkiej Brytanii ostateczny kres położyła I Wojna Światowa. Z kolei II Wojna Światowa sprawiła, że Europa w późniejszym okresie stała się przedmiotem, a nie podmiotem polityki światowej.

W pierwszej części niniejszego wpisu przyjęliśmy, nieco asekuracyjnie, że tzw. Nowy Porządek Świata (ang. New World Order) to stosunkowo nowa nazwa idei, która od dawien dawna przyświecała wielu wybitnym jednostkom i reprezentowanym przez nie mocarstwom.

Eurazja – wielka geopolityczna szachownica

Halford John Mackinder, jeden z najwybitniejszych brytyjskich geografów, współtwórca pojęcia geopolityka, w swoim dziele pt. „Democratic Ideals and Society”, napisał słynne słowa:

„Kto rządzi Europą Wschodnią, panuje nad sercem kontynentu. Kto rządzi sercem kontynentu, panuje nad największą wyspą świata. Kto rządzi największą wyspą świata, panuje nad światem.”

Jak nietrudno się domyśleć, tą „największą wyspą świata” jest Eurazja. Eurazja to największy kontynent na Ziemi. Zajmuje powierzchnię 54,9 mln km2 i jest zamieszkany przez 4,918 mld ludzi, co stanowi 70,65% ludności świata. Na kontynencie znajduje się większość zasobów naturalnych planety oraz 65% znanych surowców energetycznych. Eurazja wytwarza również około 60% światowego PKB. W dużym uproszczeniu Eurazja to ogromny masyw lądowy od Atlantyku po Ocean Spokojny, od Lizbony do Władywostoku.

Eurazja jest jednocześnie tą „wielką szachownicą” z tytułu książki Brzezińskiego, na której toczy się gra o światową hegemonię. Wiele mocarstw próbowało ją podbić, niektórym się prawie udało. Gdyby atak Hitlera na ZSRR w 1941 r. zakończył się powodzeniem, trudno przewidzieć, gdzie przebiegałyby wtedy granice „przestrzeni życiowej” narodu niemieckiego. To samo z Napoleonem, który w czerwcu 1812 r. zagrał va banque i poprowadził na Rosję armię liczącą około 600 tys. żołnierzy. Z nieudanej kampanii wróciło 10%, reszta poległa bądź dostała się do niewoli. Można zatem śmiało założyć, że dowolnemu mocarstwu aspirującemu do roli światowego hegemona trudno będzie powtórzyć wyczyn Mongołów. W 1279 r., u szczytu potęgi, ich państwo rozciągało się na powierzchni 33 mln km2.

Warto dodać, że każde dotychczasowe supermocarstwo oprócz Stanów Zjednoczonych wywodziło się z Eurazji. To właśnie dominacja nad Eurazją jest najważniejszą stawką w geopolitycznej grze, bo otwiera ona drogę do panowania nad światem.

Czasy współczesne

Broń jądrowa, rosnąca współzależność gospodarcza państw oraz rozwój społeczeństw demokratycznych sprawiły, że użycie siły jest coraz trudniejsze. Dlatego to, co Napoleonowi i Hitlerowi nie udało się osiągnąć siłą, jedyne współczesne supermocarstwo, czyli Stany Zjednoczone, próbuje osiągnąć innymi metodami. Amerykańska dominacja ma dziś odmienny charakter od dominacji, jaką próbowały narzucić światu niegdysiejsze potęgi. Jest ona bardziej „miękka” i pośrednia, stąd zdecydowanie mniej zauważalna. Jak pisze Brzeziński:

„Świat coraz chętniej naśladuje wzorce pochodzące z Ameryki, co tworzy sprzyjające warunki dla amerykańskiej hegemonii, sprawowanej pośrednio i opartej pozornie na demokracji i konsensusie. I podobnie jak w przypadku amerykańskiego życia politycznego, supremacja ta istnieje dzięki skomplikowanej strukturze wzajemnie powiązanych instytucji i procedur, stworzonych po to, aby zacierać różnice zdań i maskować asymetrię we władzy i wpływach. Amerykańska supremacja opiera się na skomplikowanym układzie sojuszy i koalicji, które w dosłownym tego słowa znaczeniu pokrywają cały świat.”

Niebagatelną role odgrywają też zdominowane przez Amerykanów instytucje finansowe:

„Ponadto częścią amerykańskiego systemu światowego jest także sieć wyspecjalizowanych organizacji o ogólnoświatowym zasięgu, zwłaszcza „międzynarodowych” instytucji finansowych. Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy reprezentują jakoby interesy ogólnoświatowe, zrzeszając wiele państw świata, w rzeczywistości jednak są zdominowane przez Amerykę i powstały dzięki inicjatywom amerykańskim, zwłaszcza wysuniętym podczas konferencji w Bretton Woods w 1944 r.”

Ameryka pełni w Eurazji rolę arbitra. Żadna ważniejsza kwestia euroazjatycka nie może być rozstrzygnięta bez USA lub wbrew jej interesom. Dlatego obserwując i komentując bieżące sprawy społeczne, polityczne i ekonomiczne w różnych krajach, należy cały czas pamiętać, że praktycznie nic, co dzieje się na świecie, nie jest odosobnionym wydarzeniem. Ktoś powiedział kiedyś, że w lesie nie widać lasu, bo go zasłaniają drzewa. W wymiarze geopolitycznym takimi drzewami są pojedyncze, pozornie niezwiązane ze sobą zdarzenia, które w rzeczywistości są elementem większej całości. Jeśli spojrzeć na sprawy odpowiednio szeroko, wszystko jest czyimś interesem geopolitycznym. I tu dochodzimy do Ukrainy, która jest po prostu kolejnym epizodem gry na wielkiej euroazjatyckiej szachownicy.

W swojej książce Brzeziński wielokrotnie podkreśla, że dla USA kluczowe jest poszerzenie NATO i Unii Europejskiej. Książka została napisana jeszcze przed przystąpieniem Polski do tych organizacji, ale Brzeziński już wtedy przewidywał, że „około 2010 r. może się ukształtować francusko-niemiecko-polsko-ukraińskie partnerstwo polityczne”, a pomóc ma w tym „wolnorynkowa demokracja telewizyjna”, jak nazywa on współczesne ustroje państw europejskich. Pomylił się raptem o kilka lat…

Ale Ukraina jest czymś więcej niż tylko elementem sojuszu politycznego silniejszych od niej państw europejskich. Ukraina jest tzw. sworzniem geopolitycznym. Tak o jej kluczowym położeniu i znaczeniu na euroazjatyckiej szachownicy pisze Brzeziński:

„Ukraina, nowe, ważne pole na szachownicy euroazjatyckiej, jest sworzniem geopolitycznym, ponieważ samo istnienie niepodległego państwa ukraińskiego pomaga przekształcać Rosję. Bez Ukrainy Rosja przestaje być imperium euroazjatyckim [...]. Jeżeli jednak Moskwa ponownie zdobędzie władzę nad Ukrainą, wraz z pięćdziesięcioma dwoma milionami jej obywateli, ogromnymi bogactwami naturalnymi oraz dostępem do Morza Czarnego, automatycznie odzyska możliwość stania się potężnym imperium spinającym Europę i Azję. Utrata niepodległości przez Ukrainę miałaby natychmiastowe konsekwencje dla Europy Środkowej, przekształcając Polskę w sworzeń geopolityczny na wschodniej granicy zjednoczonej Europy.”

Co do jednego Brzeziński się pomylił, a mianowicie małego prawdopodobieństwa powstania koalicji Chiny-Rosja-Iran:

„Potencjalnie najbardziej niebezpiecznym scenariuszem byłoby powstanie wielkiej koalicji Chin, Rosji i być może Iranu [...]. Przypominałaby ona swoją skalą i zasięgiem dawny blok sowiecko-chiński, choć tym razem przywódcą nie byłaby zapewne Rosja, tylko Chiny. Neutralizacja tego niebezpieczeństwa, jakkolwiek mało prawdopodobne może się ono wydawać, będzie wymagać od Stanów Zjednoczonych zręcznej gry geostrategicznej na zachodnim, wschodnim i południowym krańcu Eurazji jednocześnie.”

Podsumowanie

Co by nie powiedzieć o Nowym Porządku Świata, coś takiego faktycznie istnieje. Jest to idea, która na przestrzeni wieków przybierała różne nazwy i przyświecała elitom finansowym, przemysłowym i politycznym mocarstw mających hegemonistyczne zapędy. Takie zapędy mają również Stany Zjednoczone, które według kryteriów przedstawionych w pierwszej części niniejszego wpisu są obecnie jedynym mocarstwem o zasięgu naprawdę ogólnoświatowym. Będąc takim mocarstwem, Amerykanie prowadzą z innymi państwami geopolityczną grę, której zarówno miejscem, jak i stawką, jest Eurazja. Wróżeniem z fusów można natomiast nazwać to, co będzie, gdy USA (lub inny gracz z szachownicy) wygrają tę grę. Czy ten ktoś byłby „łaskawym panem”? A może ludzkość niechybnie czekałoby zniewolenie?

Tego nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że władza deprawuje. Im ona większa, tym bezczelniejsza się staje. Dlatego wszelkiego rodzaju hegemonii i monopolów należy obawiać się zawsze i nigdy nie wolno tracić czujności. Historia pokazuje, że najwięksi despoci potrafili iść po władzę z pięknymi, wzniosłymi hasłami. Dotyczy to w równym stopniu hitlerowskiego faszyzmu (patrz program gospodarczy NSDAP), co demokracji i pluralizmu w wydaniu amerykańskim. Sam Marks mówił przecież, że „na to, by w danym kraju zapanował socjalizm, wystarczy wprowadzić w nim demokrację”.



Za: thespinningtopblogger.wordpress.com


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(27 głosów)



Ostatnio zmieniany Piątek, 16 grudzień 2016 10:16
alexjones.pl NWO Informacje Nowy Porządek Świata – teoria spiskowa, idea, czy plan?