Font Size

Czcionka
alexjones.pl NWO Informacje Historia Andrzeja Sudy
Kategoria: Informacje   Poniedziałek, 05 styczeń 2015 23:03 Napisał

Historia Andrzeja Sudy

Ciekawy materiał otrzymany mailem od Andrzeja Sudy, którego historię przedstawiam.

--------------------------------------------

Szanowni Państwo,

Właśnie skończyłem lekturę pracy Wojciecha Sumlińskiego “Czy Polska rządzą mordercy”. Ja sam byłem ofiarą tych morderców 20 lat temu. Do dziś nikt nie chce “dotknąć” całej sprawy i winni (mordercy z grupy opisanej przez Sumlińskiego) śmieją się z nas, bo wiedzą, że na zawsze zostaną bezkarnymi. Przykre. Jedyne co mogę zrobić to udostępnić Polakom dokumentacje mojej sprawy. Do dnia dzisiejszego tylko jedna polska strona internetowa odważyła się to opublikować – trochę mało. Proszę nie myśleć, że ja to robię dla “self-promotion”. Chce ostrzec innych pokazując na moim przykładzie co działo się z polskimi emigrantami w USA. Oto linki:

en.metapedia.org/wiki/User:Andrzej (po angielsku)

actorsandartistsfor911truth.org/Q-Zhtm#Andrzej_Suda (po angielsku)

gnosticliberationfront.com/my_name_is_andrzej_suda.htm (skrót po niemiecku)

Serdecznie pozdrawiam,
Andrzej Suda

--------------------------------------------

Andrzej Grzegorz Suda, urodzony 4 stycznia 1959 w Mińsku Mazowieckim. Obecnie mieszka w Szwajcarii. Rodzice byli nauczycielami. Rodzina Sudów może sie pochwalić bogata tradycja patriotyczna. Ojciec Andrzeja był członkiem AK i ukrywał sie przez długi okres po “wyzwoleniu”. Jeden z kuzynów, Kapitan Walenty Suda był dowodcą odpowiedzialnym za największą operacje militarna w celu odbicia więźniów wysyłanych na Syberie – znanego ataku na oboz NKWD w Rembertowie (pl.wikipedia.org).

Silny patriotyzm i wysoki poziom moralny rodziny nie pozwolił na wypaczenie charakteru pomimo życia w skorumpowanej rzeczywistości komunizmu. Jeszcze jako chłopiec zdecydował, że musi jak najszybciej opuścić orweliańską rzeczywistość Bloku Wschodniego. Studiował na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. W tym okresie był aktywnym członkiem NZSu. Z profesjonalnej strony był odpowiedzialny za dekoracyjną cześć budowy ołtarza polowego na Jasnej Gorze dla mszy celebrowanej przez Papieża Jana Pawła II podczas jego drugiej wizyty w Polsce. Niepowtarzalność tego projektu leżała w formie krzyża ołtarza zakończonego u dołu słynnym znakiem kotwicy tzw. ”Polska Wałcząca” – symbolem oporu przeciwko okupantowi (http://pl.wikipedia.org/wiki/Znak_Polski_Walcz%C4%85cej). Pomimo gróźb aresztowania (i innych “nieprzyjemności”), wspomniany krzyż został zamontowany w ostatnich momentach przed przybyciem Papieża (i zagranicznych mediów) w ten sposób uniemożliwiając interwencje ze strony milicji i UB. Na szczęście obyło się bez aresztów – już osłabiona komuna nie chciała sie ośmieszyć aresztując kilku mnichów i jednego studenta ASP za uczynienie historycznego polskiego symbolu widocznym na ekranach TV całego świata.

 

Andrzej otrzymał tytuł Magistra Sztuki i najszybciej jak mógł wyemigrował do USA. Tam, po paru miesiącach pracy jako normalny malarz, otworzył swoja firmę restauracji i dekoracji kościołów, hoteli i willi. Był jednym z członków/założycieli Stowarzyszenia Polskich Artystów w Ameryce, “PAAS” (http://smiechowska.wordpress.com/2010/08/25/stowarzyszenie-artystow-polskich-w-ameryce-paas/). Nadzieja na normalne Zycie nie trwała długo. Poniżej jest jego własna opowieść co sie stało. Proszę nie zapomnieć zajrzeć do przypisów (jeśli ktoś zna angielski) – warto!

*   *   *

Nazywam się Andrzej Suda. Jestem Polakiem, który przez ostatnie 24 lata żył w USA. Byłem świadkiem zdrady państwa dokonanego przez ludzi na szczycie rządu amerykańskiego i amerykańskich organów ścigania. Po czternastu latach od tego wydarzenia znajduje siebie w kompletnej ruinie zawodowej i życiowej, zmuszony uciekać aby ratować życie. Jestem projektantem wzornictwa przemysłowego (Industrial Designer). Ukończyłem studia w 1982 roku jako jeden z dwóch pierwszych w historii Bloku Wschodniego profesjonalnie wykształconych projektantów karoserii samochodowych. W marcu 1983 znane londyńskie czasopismo dla projektantów “Design” zamieściło krotki artykuł prezentując maja pracę dyplomową i kilku moich kolegów. W poszukiwaniu normalnego życia z dala od komunizmu, w 1985 wyjechałem do USA. Niestety komuna nie zapomniała o mnie.

Po około półtora roku od mojego przyjazdu do Nowego Jorku, zostało zaaranżowane moje “przypadkowe” spotkanie z raczej atrakcyjną nowoprzybyłą Polką. Jej rola była, jak się później okazało, nawiązać romans ze mną, może nawet sie pobrać i użyć tego naiwnego artystę jako zasłonę dla jej pracy szpiegowskiej. Z tego co ja później zauważyłem, jej rolą była penetracja na szczycie amerykańskich organów ścigania (szczególnie DEA, FBI i Air Force Investigations), polityki i przemysłu zbrojeniowego przez intymne przyjaźnie, kompromitacje i szantaże ich członków. Na wiosnę 1995 zacząłem rozumieć co się dzieje. Nie było to z powodu, ze raptownie zrobiłem się sprytniejszy. Byłem umierająco chory z powodu powolnego trucia Rycyna (http://pl.wikipedia.org/wiki/Rycyna). Moja “droga narzeczona” myśląc, że ja mogę już skonać w każdym momencie, zaczęła być mniej ostrożna ze swoja aktywnością szpiegowską. Ten fakt pomógł mi ocknąć się i szybko ocenić sytuację. Desperacko zbierałem dowody jej przestępstw, mając nadzieję na szybkie rozwiązanie, gdy to wszystko zaniosę do policji, FBI i innych agencji… BZDURA!!! Wszystkie organy ścigania były początkowo ekstremalnie zainteresowane. Nie mieli wątpliwości, że ta sprawa jest rzeczywiście bardzo poważna. Specjalny oddział dochodzeniowy kryminalnej policji w San Diego (pracujący w tym czasie nad wieloma sprawami dotyczącymi rosyjskiej i polskiej mafii) pomógł mi dostać pozwolenie na noszenie broni (tak jak tajniak) bo ich dochodzenie wskazywało, ze jestem w śmiertelnym niebezpieczeństwie.

Wszystkie organy ścigania pracujące na mojej sprawie były w ciągu kilku miesięcy zmuszone przez kogoś do zamknięcia dochodzenia. Najbardziej dramatyczne były moje przejścia z FBI. FBI wcale nie było zainteresowane moją sprawą od początku – po prostu poinformowali polska siatkę szpiegowska o moim donosie! Rozumiecie dlaczego myślę, że anioł czuwał nade mną bo jeszcze jestem żywym?… Miałem tak dobre dowody przestępstwa, że odważyłem się pójść do najwyższego organu ścigania w USA. Nie jest zbyt znany przez opinie publiczna – nazywa się Office of the Inspector General of the U.S.Department of Justice. Ci ludzie mają siłę aresztować nawet członków CIA, FBI i Pentagonu. W polskich realiach to byłby odpowiednik Najwyższej Izby Kontroli do spraw kryminalnych i szpiegowskich. Nie wyśmiali mnie. Odwrotnie – pierwsze spotkanie zajęło ponad 6 godzin, bo chcieli wiedzieć praktycznie wszystko aby, gdy ktoś mnie zabije, mogli kontynuować dochodzenia. Razem z nimi zastawiliśmy pułapkę na FBI i… FBI w te pułapkę wpadło! Mówiąc krótko, mieliśmy dowód, że FBI zniszczyło juz cała teczkę dokumentów co ją przyniosłem, bo myśleli, że polski wywiad mnie już pewnie “usunął”. Czysty, 100% dowód zdrady państwa. Możemy sobie wyobrazić co by się stało z oficerami np. KGB gdyby udowodniono im coś takiego – ciężkie tortury i “czapa”, i to pewnie dla całej rodziny! No a tutaj w USA? Inspektor z O.I.G. pracujący nad moją sprawą został natychmiast, siłą, przeniesiony z San Diego do San Francisco i nakazano mu “buzia w ciup”.

Od tej pory już nikt z O.I.G. nie chciał ze mną rozmawiać. Cztery lata później, w 1999, amerykański dziennikarz Jeff Nyquist, piszący artykuł o mojej sprawie, przeprowadził wywiad z tym inspektorem w San Francisco. Inspektor powiedział (cytuje): “Mamy problem w Departamencie Sprawiedliwości. Tam na szczycie w Waszyngtonie ktoś “ukręca sprawom łeb”. Z niewytłumaczalnych powodów, szpiedzy związani ze wschodnioeuropejskimi mafiami mogą swobodnie operować na ziemi amerykańskiej”. (Koniec cytatu).

Bolesne doświadczenia nauczyły mnie, że moje przetrwanie zależy od tego jak szybko i jak szeroko będę w stanie opublikować dokumentacje mojej sprawy. Włoska organizacja do walki z instytucjonalizowanym znęcaniem, prześladowaniem i torturami (ASSOCIAZIONE ITALIANA, SCIENTIFICA E GIURIDICA, CONTRO GLI ABUSI MENTALI, FISICI E TECNOLOGICI – Torino) opublikowała całą moją sprawę (wraz z dokumentacją) na swojej stronie internetowej i, dodatkowo, w 2005 roku w książce „IT’S ABUSE NOT SCIENSE FICTION” (To nie jest “science fiction” tylko znęcanie). W USA dwaj dziennikarze niezależnie od siebie przeprowadzili dochodzenia w mojej sprawie i napisali kilka artykułów. Byłem też wielokrotnie gościem kilku niezależnych stacji radiowych. Te akcje praktycznie uniemożliwiły ciche zlikwidowanie mnie w “wypadku samochodowym”, “wypadku lotniczym” lub w zgonie z powodu “ataku serca”. Moja podejrzana przyczyna zgonu tylko by potwierdziła kaliber mojej sprawy. W związku z tym, dla odmiany, stałem się ofiarą wszelkich możliwych form “uprzykrzania życia”: od niekończących się, codziennych “pechów” z praktycznie wszystkim po zaaranżowane wypadki samochodowe, sprawy sadowe i dochodzenia IRS (urząd podatkowy USA).

Wszystko było oparte na sfabrykowanych dowodach i miało na celu (w najlepszym dla nich wypadku) doprowadzić do mego kompletnego załamania i samobójstwa lub (przynajmniej) do uczynienie mnie kryminalnym przestępcą i osadzenia na długie lata w wiezieniu. Ekstremalnym wysiłkiem, z pomocą kilku (ciągle istniejących!) dobrych i odważnych ludzi oraz z dużą dozą szczęścia udało mi się uniknąć najgorszego. Mimo wszystko – moja kariera i życie zostało całkowicie zrujnowane. Czego mnie to nauczyło? Tego, że Zimna Wojna naprawdę nie istniała. Siły rządzące tą planetą potrzebują “permanentnego wroga” po to by zawsze mieć wymówkę na brutalne trzymanie nas za mordę. Kto przeczytał “1984” Georga Orwella pamięta postać Emanuela Goldsteina i jego role. To wszystko, takie proste! Nawet zanim zacząłem podejrzewać moja dziewczynę, uczciwi urzędnicy w State Department (urząd spraw zagranicznych USA) wykryli, ze ona jest szpiegiem i próbowali ją deportować. Nikt inny tylko szef U.S. Armed Forces Committee of the U.S. Congress (szef parlamentarnej komisji do nadzoru nad silami zbrojnymi – ma równy z prezydentem dostęp do tajemnic państwowych), Congressman Duncan Hunter zatrzymał proces deportacji i dał jej Green Card z nowym numerem ”A” (każda osoba wjeżdżająca do U.S.A. dostaje taki numer na cale życie – zmiana jest niemożliwa i bardzo karana) po to aby jej stara teczka “ubrudzona” dowodami szpiegostwa mogła zniknąć. To zdrada państwa! Przez posła do parlamentu odpowiedzialnego za kontrole nad armia USA! Czy był on ukarany za zdradę ojczyzny? Oczywiście, że nie. Był nawet kandydatem na prezydenta USA w 2008! Proszę zajrzeć na włoską stronę (link poniżej) gdzie można mieć wgląd w dokumentacje w tej sprawie. Zachęcam wszystkich do kopiowania i zachowywania tych dokumentów na własnych komputerach – mogą się przydać pewnego dnia….

A wiec Zimna Wojna to było przedstawienie, które pozwalało im kontrolować sytuację. Wszyscy, którzy wykapowali co się rzeczywiście dzieje zostali wyeliminowani. Teraz, po “upadku” komunizmu, nowy wróg się “urodził” – TERRORYZM ... przedstawienie idzie dalej!

 

PRZYPISY

Oto link do mojej dokumentacji udostępnionej na stronie włoskiej organizacji do walki z instytucjonalizowanym znęcaniem, prześladowaniem i torturami “aisjca-mft” (http://www.aisjca-mft.org/Pdf-Suda_enter.htm ).

Bezpośredni link do pdf z dokumentami

Gdy kliknąć na “ENTRA/ENTER” znajdziecie moje zeznania. Przez klikanie na numery poniżej “ENTRA/ENTER” (lub na “suda.fotodoc”) otworzycie strony dokumentów. Serdecznie radze zachować je na własnym komputerze – kto wie, mogą się przydać w przyszłości.

Książka ”It’s abuse NOT science fiction” zawierająca te same materiały jest dostępna wysyłkowo z:

LIBRERIA CORTINA TORINO Corso Marconi 34/a, 10125 Torino, Italy

email: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

 

Link do artykulu w WorldNetDaily.com: (http://www.worldnetdaily.com/news/article.asp?ARTICLE_ID=19862 ). Cytat z tego artykułu:

“Zarówno Andrzej Suda jak i Michaił powiedzieli FBI co się stało. W obu przypadkach FBI nie ruszyło palcem. Wysokiej rangi funkcjonariusz organów ścigania znający sprawę Sudy, i z którym przeprowadziłem wywiad podczas pracy nad ta sprawa, sądził, że mają problemy w departamencie sprawiedliwości w Waszyngtonie. Ktoś tam na szczycie “ukręca sprawom łeb”. Z niewytłumaczalnych powodów, szpiedzy związani ze wschodnioeuropejskimi mafiami mogą swobodnie operować na ziemi amerykańskiej”.

Artykuł o mojej sprawie napisany dla www.rense.com

Cytat z tego artykułu:

“Obywatel amerykański polskiego pochodzenia, Andrew Suda, prawie stracił życie truty przez swoja dziewczynę pracującą jako szpieg z wyraźną pomocą ze strony Homeland Security i rządu amerykańskiego”.


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(14 głosów)



Jeśli chcesz skomentować, ale nie używasz portali społecznościowych, możesz użyć naszego niezależnego systemu komentarzy.
Żeby to było możliwe, należy musisz mieć w naszym portalu zarejestrowane i aktywowane konto użytkownika, a także musisz być zalogowany. Rejestracja trwa chwilę i jest bezpłatna.
Rejestracja w portalu
Logowanie

Artykuły powiązane

Ostatnio zmieniany Wtorek, 06 styczeń 2015 20:21
alexjones.pl NWO Informacje Historia Andrzeja Sudy