Font Size

Czcionka
alexjones.pl NWO Kartel farmaceutyczny Raport NIK o zdrowiu czy konfabulacje Big Pharmy?
Kategoria: Kartel farmaceutyczny   Piątek, 08 grudzień 2017 16:41 Autor:

Raport NIK o zdrowiu czy konfabulacje Big Pharmy?

Siedziba NIK Warszawa Siedziba NIK Warszawa Wikimedia Commons/Public Domaine

Z cyklu: „P-258, państwo istnieje formalnie” - dr J. Jaśkowski

„Jeżeli wolność słowa cokolwiek oznacza, to oznacza ona prawo do mówienia tego, czego ludzie nie chcą słyszeć i co chcieliby ukryć”.
Jerzy Orwell

Pierwszym krokiem w kierunku dojścia do prawdy jest informacja.

 
Ostatnio [17.X.2017] Diagnostyka.pl opublikowała artykuł na podstawie Raportu NIK, dotyczący jednego z zagadnień związanych ze Służbą Zdrowia. To, że Najwyższa Izba Kontroli zajmuje się sprawdzaniem zgodności Ustaw Sejmowych z praktyką życia codziennego nie jest niczym nadzwyczajnym. Taka jest rola NIK-u. Problem stanowi wybiórcze dotykanie tematów, którymi zajmuje się NIK i w związku z tym straszenie - lub nie - rozmaitego rodzaju instytucji.

Proszę zauważyć, że w 1964 roku, za głębokiego komunizmu, Sejm PRL podjął uchwałę o konieczności monitorowania powikłań po szczepieniach. Minęło ponad pół wieku, zmieniło się kilkanaście rządów i minęło wiele kadencji NIK-u, a żadnej kontroli ta Najwyższa Izba utrzymywana z pieniędzy podatnika nie przeprowadziła. Komu służyło takie - delikatnie mówiąc - nie wywiązywanie się z obowiązków? Sami musicie domyśleć się Szanowni Czytelnicy, czym była powodowana ta bierność skąd inąd aktywnej Instytucji.

A kto czerpał korzyści z braku działań NIK-u? No oczywiście producenci szczepionek. Przypominam. Przyszedł rok 1970 i rządy objął agent Kominternu E. Gierek - ten od pożyczek i wejścia kapitału zachodniego do naszego Kraju. Ten od pierwszego przymusu szczepień przeciwko odrze, wprowadzonych przez p. prof. Kostrzewskiego z PZH, za co awansował na eksperta WHO.

A gdzie znajduje się największe skupisko producentów Big Pharmy? Oczywiście zgadliście: w City of London Corporations. Co się więc takiego stało, że po ponad pół wieku NIK nagle przystąpił do kontroli Służby Zdrowia? A właściwie jeszcze bardziej istotne jest, czego ta kontrola dotyczyła. Otóż informacja podana w Diagnostyka.pl nie pozostawia cienia złudzenia. Poniżej przytoczę parę fragmentów z powyższego opracowania.

„Badania laboratoryjne stanowią najtańsze źródło informacji diagnostycznej. Są podstawą ok. 65% decyzji lekarskich, generują ok. 10% kosztów opieki zdrowotnej, co przy właściwym doborze oraz należytej interpretacji wyników, czyni je jednym z elementów decydujących o skuteczności i ekonomicznej efektywności ochrony zdrowia”.

Nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać czytając w/w fragment Raportu. Po pierwsze, podstawą postawienia prawidłowej diagnozy wcale nie są badania laboratoryjne, tylko prawidłowo zebrany wywiad chorobowy. O tym uczą w każdej dobrej Akademii Medycznej od pierwszego roku. Dobrze zebrany wywiad to 95 do 100 % wartości diagnozy. Badania laboratoryjne mają za zadanie tylko potwierdzić, albo wykluczyć rozpoznanie.

Gdyby PT Autorzy owego raportu chociaż troszeczkę się znali na medycynie, to wiedzieliby, że wyniki badań mogą być bardzo podobne w różnych chorobach. Nie ma teoretycznie nawet możliwości wykonania testu np. na potwierdzenie zatrucia metalami ciężkimi, czy PBF. Nawet nie można w Polsce wykonać badania wykazującego na zatrucie jedną z najczęstszych neurotoksyn, jaką jest rtęć, fluor, czy aluminium, nie wspominając o pestycydach typu glifosat. Opieranie diagnozy nie na wiedzy i klinice, ale na badaniu, jest żałosne z punktu widzenia medycyny. Proszę sobie tylko wyobrazić, mamy tylko do dyspozycji ok. 5000 ml krwi, a samych toksyn jest kilkadziesiąt tysięcy.

Po drugie - koszty. Badanie przeprowadzone przez klinicystę kosztuje dziennie kilkadziesiąt co najwyżej złotych [pensja podzielona na dni pracy]. Natomiast jedno zbędne badanie TK to kilkaset złotych. Wykonywanie kilka razy w roku badania tomografii komputerowej nie tylko nie wnosi niczego nowego do rozpoznania czy leczenia, ale dodatkowo naraża chorego na śmiertelne promieniowanie rentgenowskie. Przypominam: jedno badanie TK np. głowy, to pięcioletnia dopuszczalna dawka promieniowania jonizującego.

Komu więc służy takie oszukiwanie społeczeństwa Raportami? Nasz system medyczny opiera się na obowiązkowym podatku, który stanowi ok. 60% wynagrodzenia pracownika. Co z tymi pieniędzmi robi ZUS? Otóż ZUS zatrudnia ponad 46 000 ludzi w 43 oddziałach. Średnie wynagrodzenie wynosi dla dyrektorów 10.453 zł., przy maksymalnym 14.690 złotych.
Kierownik Inspektoratu otrzymuje 5.730 złotych, a maksymalnie 9.000 złotych. Główny księgowy zakładu może dostać od 5.880 do 17.630 złotych. Znajomy informatyk zusu w Warszawie dostaje 22 tys.

Przypomnę dla porównania, że średnie wynagrodzenie w Polsce to ok. 4.300 złotych, średnia emerytura do ok. 1800 złotych. Pracownicy ZUS niczego nie wytwarzają, niczego nie tworzą, dzielą tylko przymusowo egzekwowany od społeczeństwa podatek pomiędzy emerytów i rencistów, po odtrąceniu swoich kosztów utrzymania. Stąd właśnie pomysł Ministra Radziwiłła, aby emeryturami objąć Ukraińców.

Pomimo minięcia ok. 30 lat od tzw. przemian, czyli tej ustawki WSI, zwanej Okrągłym Stołem, do dnia dzisiejszego, pomimo licznych deklaracji, żadna z ekip nie przygotowała tzw. koszyka świadczeń, czyli tego, co powinien otrzymać chory za swój podatek. Czyli jest to jawne okradanie społeczeństwa w myśl zasady: „Wy płaćcie, a my może wam coś zaproponujemy, jak zostanie po odliczeniu naszych wydatków”.

Pamiętaj,  że leczenie jest zawsze sprawą indywidualną chorego. Ustawy medyczne służą handlarzom i spec służbom w celu lepszego zniewolenia człowieka [politycznego/ekonomicznego].

Od 1989 roku wprowadza się u nas tzw. medycynę rockefellerowską, czyli sposób na oskubywanie chorego pod pretekstem ratowania jego zdrowia. Stąd te wszelkiej maści programy rządowe i procedury. Obecnie nie ma żadnego znaczenia, czy chory idzie do profesora, czy to asystenta, ponieważ każdy jest zniewolony procedurami NFZ. Jeszcze nie wszyscy to zrozumieli - pomimo minięcia ponad ćwierć wieku.

Zobrazuję to na przykładzie starszego brata, czyli USA. Do lat 80. ubiegłego wieku wydatki na służbę zdrowia w USA kształtowały się na poziomie 50 miliardów dolarów. W 20 lat po wprowadzeniu medycyny rockefellerowskiej wydatki na leczenie wzrosły do 250 miliardów dolarów.

Co za to otrzymali Amerykanie? Najlepiej przedstawi to opracowanie z lipca 2013 r., opublikowane w JAMA. Badania te zostały potwierdzone przez Uniwersytet Wisconsin [David King i Erik Cheng]. USA ma najgorsze wskaźniki zdrowotne wśród krajów rozwiniętych w takich parametrach jak długość życia i przedwczesne zgony. Umieralność kobiet systematycznie wzrastała od roku 1985 do 2010. Średnia długość życia kobiet spadła o 5 lat w wymienionym okresie. Na świecie podobny spadek długości życia zanotowano tylko wśród mężczyzn w Rosji, po rozpadzie Sowietów.

Otóż współczynnik umieralności niemowląt w USA jest najwyższy wśród krajów uprzemysłowionych. Inaczej: można odnotować
- największą umieralność dzieci w USA,
- nadumieralność kobiet białych korzystających z opieki medycznej,
- obniżenie istotne IQ u dzieci i młodzieży,
- skrócenie czasu trwania życia.                                
Wprowadzenie przez Obamę Affordable Care Act - przymusu ubezpieczeń - może jeszcze nasilić ów trend, ponieważ nie zaobserwowano takiego wzrostu umieralności wśród kobiet „kolorowych,” nie korzystających z pomocy uniwersyteckiej medycyny.

Przypomnę:  przymus ubezpieczeń wprowadził w 1870 roku von Bismarck, za namową swego bankiera Rothschilda, w czasie przygotowań do wojny z Francją. Każdy z robotników musiał płacić jedną markę miesięcznie, jako zabezpieczenie późniejszych kosztów ewentualnego leczenia. Ten nowy podatek dał mu ponad 100 milionów marek na prowadzenie wojny. Nie muszę nikomu przypominać, że pieniądze najpierw wpływały do banków rothschildowskich.

Podobny system obecnie prowadzą firmy państwowe i samorządowe likwidując kasy, a wymuszając przelewy opłat przez banki.
 
Podam prosty przykład: jeżeli w mieście np. Gdańsku jest ponad 100 000 odbiorców energii elektrycznej i wszyscy muszą opłaty uiszczać przez przelew ponieważ firma Energa zlikwidowała własne kasy, to banki zarabiają ok. pół miliona miesięcznie. To jest kilka milionów z jednego tylko miasta rocznie. Proszę to pomnożyć przez liczbę przymusowych klientów w Polsce.

Przypominam: wszystkie banki są korporacjami koncernów City of London Corporations. Od razu widać, jaki to dodatkowy i niezatwierdzony przez Sejm podatek narzucono Polakom. Jeżeli nie mamy już polskich banków, to gdzie najpierw wpływają Twoje, Dobry Człeku, pieniądze z podatku „zdrowotnego”? Czyli, to są konsekwencje bezmyślności i tzw. ekonomii w medycynie. Handlują czym się da, a jak się nie da, to wprowadzają ustawy i stosują przymus, a potem napuszczają NIK.

Podobno ostatnie zaostrzenie karania rodziców za brak szczepień jest właśnie wynikiem tej kontroli NIK-u i nacisków na Sanepidy. No, to jeżeli już wiadomo, kto na tym zarabia, to wiadomo także komu służy NIK.

Już sam fakt tak dużego - bo 85 procentowego - wykonania badań w jednostkach szpitalnych jest zastanawiający, ponieważ wykorzystanie takiej liczby badań jest wątpliwe. Wystarczy prześledzić historię chorób i karty wypisowe poszczególnych pacjentów. Najczęściej powtarzanymi badaniami z biochemii jest: morfologia, gazometria i elektrolity pomimo faktu, że chory jest żywiony normalnie, a nie drogą kroplówkową. Podobnie wykonywanie co 3-4 miesiace TK czy MR jest pozbawione sensu, ponieważ nie powoduje zmiany metody leczenia, a jest nagminnie wykonywane w onkologii.

Prawdą jest, że dużo laboratoriów prywatnych czy spółdzielczych wypuszcza wyniki wątpliwej wartości. Nawet te, które mają kontrakty ze szpitalami.

Reasumując: namawianie do wzrostu badań laboratoryjnych jest niczym innym, jak wyłudzaniem przez Big Pharmę (pod pretekstem ratowania zdrowia) pieniędzy z worka zwanego przymusowym ubezpieczeniem. Nie muszę przypominać, że to są te same koncerny, które produkują tysiące niepotrzebnych leków szeroko reklamowanych w TV.

Przykładowo: obecnie szeroko reklamuje się wszelkiej maści preparaty na „grypę i przeziębienia”, na "kaszel suchy i mokry" itd. Oczywiście, jest to pomieszanie z poplątaniem. Kaszel suchy jest pochodzenia najczęściej wirusowego, kaszel mokry, bakteryjnego. Objawy zapaleń wirusowych najlepiej likwiduje się opisywaną przeze mnie wielkokrotnie kuracją za pomocą węgla medycznego, zwanego inaczej węglem drzewnym.

Kaszel łatwo usuwa się pryskając tylną ścianę gardła, tam gdzie znajduje się języczek, octem jabłkowym, inaczej zwanym kwasem jabłkowym samodzielnie przygotowanym. Kuracja ta działa zawsze, jeżeli jest wprowadzona w okresie 24 godzin, od chwili wystąpienia pierwszych objawów. W przypadku zbyt późnego podjęcia kuracji i nasilania się kaszlu, wymagane jest przyjmowanie 3-5 razy dziennie  tabletek Tiocodinu, lub Azzariny. W przypadku kaszlu mokrego, temperatury i osłabienia, niestety, trzeba skontaktować się z lekarzem, ponieważ może to być zapalenie bakteryjne, a wówczas podanie antybiotyku jest konieczne.

Gdyby NIK reprezentował polskie interesy, to sprawdziłby dlaczego znikają niektóre tematy z programów studiów medycznych. Dlaczego Ministerstwo nie wiadomo dlaczego zwane "Zdrowia" zlikwidowało z przedmiotu biochemia tzw. szlak cholesterolowy? Nie wiadomo dlaczego następuje taka redukcja godzin nauczania w zakresie szczególnie tematów teoretycznych.

Przypomnę: będąc w 1996 roku na konferencji w Berlinie w czasie pogawędek przy kawie z Holendrami zostałem poinformowany, że po wejściu do Unii Polska jest przeznaczona do nauczania tylko pierwszego stopnia medycznego, czyli felczerstwa [inaczej licencjatu]. Wszelkie procedury wyższego rzędu zastrzeżone są dla państw  tzw. starej Unii.

Wyraźnie jest to przeprowadzane. Pani Kopacz skróciła studia do 5 lat. Pomimo braku wykładowców tworzy się tzw. prywatne uczelnie medyczne. Podobnie jak stworzono 470  uczelni humanistycznych i podobnych. Mamy prawdziwą epidemię profesorów. Ich liczba osiągnęła wielkość prawie 3 dywizji wojskowych, dochodząc do 23 000 sztuk.

Liczba wynalazków i patentów jest natomiast odwrotnie proporcjonalna. Po tych wszystkich teatralnych gestach, związanych z nominacjami, liczba patentów osiągnęła zawrotną wielkość 150. Przykładowo sąsiednie Niemcy patentują 17 500 wynalazków.
Drżyjcie więc Rodacy o własne zdrowie.
Teraz rządzą Bolki.

dr J. Jaśkowski
Gda. 28.XI.2017 r.

 

 


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(8 głosów)



Ostatnio zmieniany Piątek, 08 grudzień 2017 17:22
alexjones.pl NWO Kartel farmaceutyczny Raport NIK o zdrowiu czy konfabulacje Big Pharmy?