Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje z Polski Gospodarka polska Jak Polska może przygotować się na zmiany spowodowane przez politykę pana Trumpa?
Kategoria: Gospodarka polska   Piątek, 03 luty 2017 10:05 Autor: admin

Jak Polska może przygotować się na zmiany spowodowane przez politykę pana Trumpa?

Jednym z najważniejszych pytań dotyczących bieżącej sytuacji naszego kraju i jego przyszłości, jest pytanie o to, jak Polska może przygotować się na zmiany spowodowane przez, politykę pana Trumpa? Teoretycznie może, ale bardziej na skutki jakie, te zmiany spowodują, w tym znaczeniu że nasze działania nie będą aktywnym moderowaniem rzeczywistości, tylko reaktywną próbą dostosowania się do tego, co wydarzy się na świecie i w naszym otoczeniu. Nie mamy możliwości antycypowania zjawisk, Unia Europejska, która by takie możliwości dawała – już dzisiaj nie jest podmiotem zdolnym do tego typu aktywności. Co więcej sama jest źródłem wątpliwości o charakterze systemowym.

Amerykanie bardzo skutecznie zaatakowali Unię, przez mówienie wprost o tym, jaką rolę mają Niemcy we wspólnocie i w jaki sposób wykorzystują inne kraje. Był to strzał w 10-tkę, albowiem takie są fakty, do tej pory powszechnie akceptowane jako normalność, wręcz niemiecką dominację postrzegano jako naturalny stan rzeczy (siłą rzeczy – bo taki mamy klimat…). Przy czym warto mieć na uwadze to, że nadrzędnym celem polityki amerykańskiej wobec krajów europejskich jest przywrócenie relacji mentor – klient. W tym właśnie kierunku idą wszystkie działania Amerykanów, więc będziemy dowiadywali się jeszcze więcej o Euro jako ukrytej Marce i będą liczne inne wrzutki, ponieważ Euro może realnie na trwałe osłabić Dolara. Skąd Amerykanie wezmą Euro? Nie wydrukują legalnie! To zawsze będzie determinowało ich politykę i nic więcej nie potrzebują do dodania, właśnie to obnaża ich podejście i cele.

Proponowane obiektywne spojrzenie na Rosję doprowadzi do odbudowy relacji, w takiej skali na jaką pozwolą sami Rosjanie. To jest już przesądzone na Zachodzie i nikt tego nie kwestionuje, bo to jest w interesie wszystkich. Kwestią do aktualnej dyskusji jest tylko to, w jakiej to się dokona formule i ile czasu zajmie. Sprawę lekko komplikuje nieprzewidywalność Ukrainy, która pod rządami oligarchów jest istotnym czynnikiem destabilizacji w regionie. Prawdopodobnie Amerykanie będą chcieli tak wysterować sytuację, żeby problem Ukrainy był uznawany przez wszystkich jako gorący kartofel i zostanie sprowadzony jedynie do wymiaru lokalnego. Wówczas sprawa zejdzie z agendy wielkich i bogatych, a to rozwiąże możliwości zakończenie tego kryzysu – wszystko jedno z jakim skutkiem. Los Ukrainy nie interesuje USA, bardziej niż jako funkcja pewnego argumentu w kontaktach z Rosją. Jeżeli pan Trump porozumie się z panem Putinem, Ukraina stanie się znowu wolna i demokratyczna. Jedynie kwestią czasu jest to ile to będzie trwało i jaki będzie tego koszt. Ten, po tym wszystkim co tam uczyniła władza po zamachu stanu, na pewno będzie wysoki.

W tej układance nie ma miejsca dla Polski. Politycznie i ekonomicznie jesteśmy funkcją polityki niemieckiej i będziemy rozpatrywani przez administrację pana Trumpa jako podmiot w niemieckiej strefie wpływów. Militarnie możemy być podtrzymywani w roli klina, którym można na chwilę zablokować „drzwi w Europie”, jednak tylko na chwilę, ponieważ na dłuższą metę bez użycia broni jądrowej nasze terytorium jest nie do obrony i każdy o tym wie. Przy czym nie ma znaczenia z którego kierunku nadlecą pociski, warto pamiętać że w przypadku skutków użycia tej broni jej pochodzenie nie ma znaczenia. Wniosek – taka obrona nie ma sensu, w ogóle konflikt dla nas zawsze będzie dramatyczny.

W powyższych schematach poza Unią Europejską w praktyce nie istniejemy jako podmiotowość. Ewentualnie jak będziemy siedzieć cicho, to nam pozwolą produkować przysłowiowe krasnale i pełnić rolę bezpiecznego tranzytu w otoczeniu ekranów dźwiękoszczelnych. Nic ponad to! Żadnej samodzielnej polityki, żadnych ambicji na Wschodzie, żadnego akcentowania niezależności wobec Niemiec, a idiotyzmy o budowaniu porozumienia państw w Europie Środkowej, to sobie można w szpitalach psychiatrycznych opowiadać i to nie na zajęciach terapeutycznych, tylko gdzieś po cichu w piwnicy.

Powody są banalne – Zachód ma na nas kilka smyczy, a i tak siedzimy w sieci z kamieniem młyńskim uwiązanym do szyi. Po pierwsze wystarczy tylko że ruszy panika na polskim długu i już nie domkniemy budżetu, trzeba będzie ciąć. Po drugie – jeżeli rzeczywiście odwrócą się trendy w gospodarce, to możemy zapomnieć o nowych fabrykach, nawet outsourcing się będzie zwijać. Po trzecie prawie cała nasza produkcja eksportowa, która generuje wartość dodaną jest elementem większych procesów zachodnich korporacji. I to one decydują o tym co produkują, przetwarzają i przesyłają a nie rząd w Warszawie. Nie mamy nawet wpływu na ceny transferowe i rozliczanie podatków. Co więcej, ich zarządzający i właściciele nie widzą związku i nie czują presji, pomiędzy wynikiem swojego biznesu w Polsce, a sytuacją w Polsce, ponieważ z punktu widzenia ich strategii, jesteśmy elementem w łańcuchu dywersyfikacji. To załatwia sprawę. Będziemy klientami we własnym kraju, tj. już jesteśmy.

Wszystko co możemy zrobić w sensie ekonomicznym, to za wszelką cenę ograniczyć dług zagraniczny, tak bardzo jak się da. Poza tym potrzebne są dodatkowe regulacje stabilizujące sprawy wewnętrzne np. w zakresie bezpieczeństwa banków itp. One są bezpieczne, ale trzeba pamiętać, że w negatywnej koniunkturze – jeden kamyk oznacza lawinę. Dlatego wzmacnianie norm ostrożnościowych dla banków, chociaż spowoduje że mniej zarobią i usługi podrożeją, to system będzie odporniejszy. Przede wszystkim należałoby spowodować, żeby banki utworzyły duże rezerwy w walutach zagranicznych oraz jeżeli to będzie korzystne kursowo w innych aktywach (złoto, akcje, obligacje zagraniczne i inne). Tylko w ten sposób – gromadząc więcej aktywów w pełni wymienialnych i transparentnych, można amortyzować ewentualne skoki na Złotego. W sensie politycznym – trzeba porozumieć się z Europą, odciąć od oligarchicznej i coraz bardziej nacjonalistycznej i ksenofobicznej Ukrainy oraz spróbować porozumieć z Rosją. Chociaż do poziomu relacji poprawnych. To już będzie przynajmniej tyle, że nie będziemy na Zachodzie postrzegani jako obciążenie w planowanych zmianach. To bardzo dużo w naszej obecnej pozycji. W wymiarze militarnym, trzeba jak najszybciej naprodukować jak najwięcej uzbrojenia, kupić co się da i zwiększyć armię co najmniej do pół miliona zawodowych Żołnierzy oraz miliona przeszkolonych i gotowych rezerw do użycia w ciągu krótkiej mobilizacji. To jest jedyny sposób na zabezpieczenie się na ewentualne perturbacje w okresie przejściowym. Naprawdę może być różnie. Jak stać nas na 500+ to stać nas na 500 tyś. Żołnierzy. Nie mamy innej alternatywy, zmarnowaliśmy wiele czasu, który pozwoliłby nam na posiadanie broni dającej nam szanse na odstraszanie strategiczne. Dlatego w razie konfliktu trzeba będzie jak zawsze zapłacić krwią ludzi. Szkoda, że tego nasi politycy nie rozumieli w odpowiednim momencie.

 

Źródło: Obserwator polityczny


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(9 głosów)



Ostatnio zmieniany Piątek, 03 luty 2017 12:02
alexjones.pl Informacje z Polski Gospodarka polska Jak Polska może przygotować się na zmiany spowodowane przez politykę pana Trumpa?