Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje z Polski Gospodarka polska ZUS, czyli grabież i depopulacja
Kategoria: Gospodarka polska   Piątek, 08 maj 2015 10:24 Autor: admin

ZUS, czyli grabież i depopulacja

ZUS, czyli grabież i depopulacja foto: Wikimedia Commons/CC

Jak pokazuje historia, wszelkiej maści łajdactwo jest w stanie bez przerwy wynajdywać coraz to nowsze sposoby na masowe ograbienie danego społeczeństwa (lub jego części), a nawet na wymazywanie całych narodów z mapy świata. Według mojego osobistego rankingu, pierwszą lokatę w tej kategorii zajmuje – nieustannie od dobrych paru lat – Zakład Ubezpieczeń Społecznych.

Ta perfidna piramida finansowa stale rozbudowywana przez bezczelnych polakożerców jest bardzo trudną do wyburzenia strukturą; nie ze względów ekonomicznych, ale raczej przez wzgląd źle poinformowane społeczeństwo. Z jednej strony wszyscy szczerze nienawidzą tej namaszczonej przez samego Lucyfera instytucji, z drugiej – wysuwają wobec niej roszczenia których ta faktycznie nie może spełnić, bo nie ma ku temu środków. I żadne „reformy” postulowane przez rabinów keynesizmu nie będą w stanie jej „nawrócić”.

Nie bez powodu orędowników przymusowych ubezpieczeń nazwałem „polakożercami”. Takie sformułowanie zostało po raz pierwszy użyte w kontekście pruskiej, antypolskiej polityki zagranicznej, prowadzonej przez Kanclerza Otto von Bismarcka pod koniec zaborów. A jako, że to właśnie Bismarck jest twórcą tzw. systemu emerytalnego (który wyniszcza nasz naród podobnie jak germanizacja) żaden inny termin nie mógłby być bardziej trafnym. Jeśli ktoś jest zainteresowany historią powstania tej ekonomicznej gangreny, to musi cofnąć się do roku 1889. Wtedy też Żelazny Kanclerz, niesiony modną wówczas, lewicową fantazją, modyfikując nieco pomysł cesarza Wilhelma I, utworzył pierwszy system emerytalny. Nie był jednak Otto tak głupi jak mogłoby się wydawać, przeciwnie – poziomem faryzeizmu przebił nawet p. Tuska. Bowiem za czasów jego panowania emeryturę otrzymywało się w wieku 70 lat (od 1916 roku – 65 lat) jednak średnia długość życia w zachodniej Europie była o 20 lat niższa! Suma sumarum większość Prusaków emerytury na oczy nie ujrzała z racji przymusowego udziału w uczcie u Odyna, ale system Bismarcka trwał… Oczywiście nikt nie śmiał przewidzieć, że średnia długość życia stale rośnie, rośnie więc także liczba beneficjentów. A płacących ubywa.

Marksistowskie komary z Prus ruszyły w świat i w końcu przyfrunęły także do naszej, i tak już okaleczonej Ojczyzny. Kąsając bezlitośnie, zaraziły nas tym niemal nieuleczalnym wirusem przymusowych ubezpieczeń, a my w chorobie trwamy do dziś. Jak pisałem w tytule, konsekwencją obecnego systemu emerytalnego są dwa główne kataklizmy dotykające społeczeństwo – bieda, będąca rezultatem zuchwałej kradzieży i późniejszej defraudacji „publicznych” pieniędzy i depopulacja, będąca rezultatem naderwania naturalnych więzi i mechanizmów łączących dzieci z rodzicami i dziadkami.

Biedy tłumaczyć nie trzeba, wszak dla znakomitej większości polskiego społeczeństwa przymusowe ubezpieczenia to blisko połowa wypłaty. Czas na trochę matematyki. Polak pracujący na umowie o pracę w ciągu roku odda ZUS-owi 13 144,44 zł (późniejsze liczby po przecinku podane w zaokrągleniu). Jeśliby założyć, że pracuje od 18 roku życia aż do przeforsowanych przez PO 67 lat, wtedy w ciągu całego swojego życia da się ograbić z – uwaga – 644 078 zł! Część pieniędzy w ten sposób ukradzionych jest przekazywana na NFZ (łącznie w ciągu życia: 164 293 zł), Fundusz Pracy (34 222 zł) oraz na emeryturę tego biednego Polaka (445 563 zł).

Pieniądze przekazane na Fundusz Pracy trafiają do urzędów pracy, a te przekazują je… bezrobotnym. Albo w zasiłkach, albo na różnorakie szkolenia zawodowe. Socjalistyczna sprawiedliwość sięga apogeum. Inna część tych pieniędzy jest pompowana w „badania rynku pracy”! Nie wiem jak ten enigmatyczny postulat jest przez socjalistów realizowany, ale domyślam się, że ma ścisły związek z najrozleglejszym sposobem rozdysponowywania tych pieniędzy, a mianowicie z ich marnotrawstwem i dzieleniem między urzędników. Carl Menger już się w grobie nie przewraca ale wręcz wiruje…

Młodszy brat ZUS-u, czyli Narodowy Fundusz Zdrowia otrzymuje nieco mniejszą ilość pieniędzy, dzięki czemu konsekwentnie świadczy najgorsze na świecie usługi (rzecz jasna nawet gdyby dostawał ich więcej to nic by to nie zmieniło). Pomimo iż płacisz za lekarza prawie 280 zł miesięcznie, ale na wizytę u specjalisty poczekasz jakieś pół roku. To niesamowite jakimi cudotwórcami muszą być nasi rodacy z Służby Zdrowia, że koszt jednej wizyty to 1 680 zł! A nie, to tylko biurokracja. Dziś wizyta u prywatnego lekarza to 90 zł, a w warunkach wolnego rynku wyniosłaby ok. 30-40 zł, przy czym każdy z nas miałby w portfelu pięć razy więcej pieniędzy – z lekarzami włącznie. A i kolejek by nie było.

Co jeszcze wspaniałego oferuje nam NFZ? Refundację leków. Tutaj licznik perfidii i cynizmu jest poza skalą, z dwóch prostych przyczyn. Po pierwsze, to nie jest chyba nic heroicznego, że z każdej stówy nam zabranej dorzucą pięć złotych do pudełka jakichś tabletek (tym bardziej, że liczba leków refundowanych wcale nie jest taka duża), a po drugie wystarczyłoby znieść bariery dla produkcji i dystrybucji leków generycznych. Ale to się kartelom farmaceutycznym nie opłaca…

W końcu dochodzimy do emerytur. Jak uwidoczniłem w powyższych obliczeniach, zwykły, szary Polak może zapłacić zusowskim łupieżcom nawet 445 563 zł w ciągu całej swojej egzystencji. Średnia długość życia w Polsce to 77 lat, czyli przeciętny obywatel będzie pobierał emeryturę przez 10 lat swojego życia, co daje nam rocznie 44 556,3 zł, czyli miesięcznie powinien dostawać 3 713 zł netto (w przybliżeniu). Średnia emerytura w Polsce na rok 2014 wyniosła 1 631 zł brutto (!) czyli ok. 1 337 zł na rękę. Wobec tego przeciętny emeryt dostanie z ZUS-u nie wpłacone 445 563 zł, ale 160 440 zł! A gdzie zniknęło 285 123 zł? Nigdy tych pieniędzy nie zobaczysz, chyba, że rzucisz okiem na najnowszy zusowski „pałac”, albo garnitur zusowskiego urzędasa, prosto od Armaniego. Tam są Twoje pieniądze. A mógłbyś za nie kupić drugie mieszkanie…

Skoro opis tego skandalicznego rozbójnictwa mamy z głowy, przejdźmy do kwestii depopulacji. Bismarck, mimo iż można mu zarzucić jawne oszustwo i kreowanie aż nadto widocznej piramidy finansowej, na pewno nie miał na celu rozbijania tradycyjnego modelu rodziny – co innego nasi Umiłowani Przywódcy, w których dobre intencje (mimo szczerych chęci!) nie wierzę. Choć z drugiej strony, nie można im również odmówić skrajnej głupoty, a wręcz intelektualnego inwalidztwa.

Emerytalna piramida finansowa tak jak każda inna, jest uzależniona od wpłat jej późniejszych członków, których liczba na każdym niższym szczeblu musi przewyższać liczbę osób będących na wyższych szczeblach. Socjaliści budując tę nierentowną strukturę przyjęli założenie, że będziemy w Polsce mieli nieustanny wyż demograficzny, wskutek czego piramida będzie mogła piąć się w górę w nieskończoność. Tak się jednak nie stało, a liczba Polaków lawinowo spada. Dzieci rodzi się coraz mniej, do tego stopnia, że za 20 lat straty będziemy liczyli w milionach.

Paradoksalnie, za stale spadający TFR w największym stopniu jest odpowiedzialny ZUS. Dzieci po prostu nie opłaca się rodzić i tu nie chodzi tylko o wszechobecną biedę panującą w polskim społeczeństwie; bo owszem, kogo stać na to, by mieć więcej niż dwójkę dzieci? Wielu nie stać nawet na jedno. Tu chodzi jednak o zupełnie inną rzecz, a mianowicie o zerwanie więzi materialnych, które łączyły całe pokolenia rodzin.

Kiedy świat żył sobie spokojnie, nienaruszony brudnym socjalizmem, nie było przymusu ubezpieczeń, a jednak ludzie niezdolni do pracy nie umierali na ulicach. W tamtych czasach opłacało się mieć dzieci i opłacało się dobrze je wychować, bowiem rodzice wiedzieli, że tak jak oni pomagają swoim niezdolnym do samodzielnego życia niemowlakom, tak te niemowlaki gdy dorosną, pomogą swym niezdolnym do samodzielnego życia staruszkom. Jeśli źle wychowają dzieci lub nie będą ich mieć (lub zwyczajnie nie oszczędzą pieniędzy na starość) – to na starość nie będą mieli z czego żyć. Wobec czego – im więcej było dzieci – tym więcej było pieniędzy na „emeryturę”. Teraz ten mechanizm jest nieaktywny, bo skoro płacę składki – należy mi się emerytura, bez względu na to ile dzieci spłodzę i wychowam. Konsekwencją tego ekonomiczno-psychologicznego aspektu jest nie tylko szybka depopulacja każdego kraju z obowiązkowymi ubezpieczeniami społecznymi, ale także powstające wokół wielu ognisk domowych patologie i tragedie.

Resztę obliczeń i przemyśleń na temat największego złodziejskiego procederu w dziejach Polski pozostawiam czytelnikom. Niech żyje wolność, własność i sprawiedliwość!

Mateusz Saweczko

 

Źródło: Parezja.pl


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(19 głosów)



Jeśli chcesz skomentować, ale nie używasz portali społecznościowych, możesz użyć naszego niezależnego systemu komentarzy.
Żeby to było możliwe, należy musisz mieć w naszym portalu zarejestrowane i aktywowane konto użytkownika, a także musisz być zalogowany. Rejestracja trwa chwilę i jest bezpłatna.
Rejestracja w portalu
Logowanie
Ostatnio zmieniany Piątek, 08 maj 2015 13:06