Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje z Polski Polityka polska Lider KOD - społecznik czy krętacz? Opozycja za pieniądze?
Kategoria: Polityka polska   Piątek, 06 styczeń 2017 11:38 Autor: admin

Lider KOD - społecznik czy krętacz? Opozycja za pieniądze?

Lider KOD - społecznik czy krętacz? Opozycja za pieniądze? foto: Lukasz2/Wikimedia Commons/CC

Ponad 91 tysięcy złotych trafiło na konto firmy informatycznej Mateusza i Magdaleny Kijowskich. Od marca do sierpnia 2016 firma MKM Studio wystawiła w sumie 6 faktur na ponad 15 tysięcy złotych Komitetowi Obrony Demokracji za usługi informatyczne. Lider KOD tłumaczył się portalowi Onet:

Ustaliliśmy pewien ryczałt, że niezależnie od tego, ile prac wykonam, kwoty wynagrodzeń nie mogą przekroczyć pewnej sumy. I tak to było realizowane. Większość tych prac to były różnego rodzaju prace konserwacyjne, naprawcze, organizacyjne itd. Usługi zostały wykonane, faktury zostały wystawione, Komitet przelał pieniądze, uznając wykonanie tych prac, więc trudno stawiać tu jakieś zarzuty.

Tymczasem działacze KOD mówią, że Kijowski te przelewy traktował jako swoistą pensję za działalność polityczną i społeczną, a wszystkie usługi informatyczne dla organizacji wykonywali wolontariusze. Najbardziej kontrowersyjny w całej sprawie wydaje się fakt, że Kijowski miał pobierać pieniądze bez umowy z KOD-em w taki sposób, aby ominąć komornika. Dlatego też nie przyznał się oficjalnie, że jest przez organizację w jakiś sposób zatrudniony. Dług alimentacyjny Mateusza Kijowskiego media wyciągnęły na światło dzienne już dawno.

— Jestem wściekły. Było wiadomo, że to wyjdzie. Mógł powiedzieć: słuchajcie, jestem bez pracy, poświęcam czas, muszę jakoś żyć. To by się spotkało ze zrozumieniem. Ale to nie może być wtedy "jakaś faktura", wypadałoby się umówić na jakąś umowę. No, tylko że Mateusz ma komornika i alimenty na głowie — powiedział Onetowi jeden z działaczy KOD.

Lider stracił w oczach swoich współpracowników, ale również opinia publiczna nie pozostawia na nim suchej nitki. Kijowski w oczach Polaków wyszedł na pospolitego krętacza, uchylającego się od odpowiedzialności. Zwłaszcza że w mediach opowiadał, że "utrzymuje się ze wsparcia rodziny" i "nic nie zarabia na KODzie".

-------------------------

Co trzeba mieć w głowie, żeby mając szansę na bycie jednym z rozgrywających w przyszłym Sejmie, wystawiać faktury przez własną firmę – organizacji społecznej, której się przewodzi? Dodajmy, że organizacja ta ma charakter masowy i koncentruje na sobie uwagę milionów ludzi! Być może rzeczywiście to brak doświadczenia? Może jednak po prostu konieczność, bo jeść trzeba – każdy musi, a coś takiego jak działanie społeczne, dla samego działania – w naszym klimacie się nie sprawdza.

W tym przypadku opozycja nie mogła spowodować większego prezentu rządzącym, nawet mniejszy problem sprawiłoby ujawnienie np. skandalu obyczajowego (kochanka, agencja towarzyska). Natomiast wypłacanie tak na prawdę samemu sobie z pieniędzy, które się gromadzi od ludzi na działalność publiczną jest po prostu naganne, jeżeli nie jest transparentne i powszechnie wiadome. Chodzi o zasady. Wiadomo bowiem, że działalność działaczy wymaga zasilania i nie ma co do tego żadnej dyskusji. Dlatego, każda struktura od pewnego poziomu wzrostu musi wykształcić procedury i formalne sposoby wewnętrznego funkcjonowania swoich mechanizmów. Wiadomo, że liderzy muszą mieć wsparcie – czy to w postaci sprzętu, zaplecza, pomocników, prawników i wszelkiego rodzaju innych elementów niezbędnych do funkcjonowania w życiu publicznym na dużą skalę. Od tego się nie ucieknie, a jeżeli wszystko ma być demokratyczne – musi być transparentne.

Najlepiej jest stworzyć organizację pozarządową, tj. stowarzyszenie lub fundacje, zarejestrować działalność gospodarczą i albo podjąć uchwałę o normalnym wypłacaniu diet, poborów i udostępnienia funduszu zadaniowo-operacyjnego, albo płacić faktury – jeżeli ktoś ma firmę. Przy czym jak decydujemy się na procedury związane z fakturowaniem itd. To już zmienia się rzeczywistość, albowiem od pewnego poziomu kwot wypada przynajmniej dostosować się do obowiązujących standardów działania organizacji pozarządowych. Warto przykładowo dobrowolnie stosować praktyki związane z procedurą zamówień publicznych, co jest najprostszym sposobem na transparentność i wiarygodność wyboru najkorzystniejszej oferty. Wówczas jesteśmy formalnie bardziej niż w porządku, a również moralnie mamy czystą sytuację.

Niestety to, co ujawniono wygląda na „geszefcik”, czyli tworzenie bytu celem jakichś korzyści. Bardzo chcielibyśmy się mylić, ale niestety trzeba być jednoznacznym jak działa się na taką skalę. gdyby od początku było wiadomo – po prostu publikowano by w internecie stosowne sprawozdanie, czy też pokazano informację o określonej praktyce – przed jej rozpoczęciem, to byłoby transparentne i jawne. Wówczas każdy kto wpłacałby pieniądze, mógłby dowiedzieć się – w jaki sposób i na jakich zasadach mogą być one wydawane. To radykalnie zmienia postać rzeczy. Z samej istoty darowizny w polskim prawie wynika bowiem absolutny brak jej powiązania z oczekiwaniem i uprawnieniem do jakiegokolwiek świadczenia zwrotnego. Nieco inaczej funkcjonuje darowizna na odpis 1%, tutaj poruszamy się w innej alokacji należnych państwu pieniędzy z danin publicznych. Zdobycie zaufania ludzi, którzy po prostu wpłacą pieniądze – a nie muszą – bo robią to dobrowolnie, to wielka sztuka, a zarazem wielka odpowiedzialność.

W przypadku części naszej opozycji to zaufanie zostało zawiedzione i w pewnym sensie zdewastowane, ponieważ to tak nie musiało być. NIe ma niczego za darmo, wszystko kosztuje – dlatego, robienie tajemnicy z faktu, że organizacja społeczna daje pieniądze liderowi, nie można robić ani sensacji, ani afery. Najprościej jest po prostu podpisać umowę o pracę, jak również wręczyć kartę kredytową na organizację do celów opłat za kwestie bieżące. W ten prosty sposób ma się pełną transparentność, bo można po prostu taki wyciąg z karty później opublikować – i nie ma żadnej tajemnicy. Jak się ktoś spotka, to wiadomo że w restauracji, a nie pod śmietnikiem! Jak ktoś się przemieszcza, to wiadomo że nie ma skrzydeł i nie przeleci z miasta do miasta, tylko musi wydatkować środki na transport. Łączność również nie jest za darmo – telefon kosztuje, modem kosztuje. Co więcej – wizerunek kosztuje. Usługi wspomagające kosztują – np. tłumacz kosztuje, protokół ze spotkania kosztuje, bo ktoś musi go sporządzić. Wszystko kosztuje pieniądze – trzeba je mieć i trzeba je transparentnie wydawać.

Smutne to jest, albowiem mieliśmy nadzieję, że opozycja się w tak banalny sposób nie skompromituje. Po tym jak zareagowała część osób w mediach widać, że następuje próba wybielenia problemu, co tylko będzie wykorzystane przez stronę przeciwną – dodajmy zupełnie słusznie. Należy się jednak obawiać, że ten casus, może posłużyć rządzącym do generalnego ataku na organizacje pozarządowe.

Osoba skompromitowana powinna po prostu wycofać się z uprawiania publicznie działalności politycznej. Takie są realia i takie powinny być standardy. Przynajmniej na jakiś czas, po takiej trudnej sytuacji należy się wycofać – zostawić pole do działania dla innych. Oczywiście, to wydarzenie – przeciek informacyjny, nie jest przypadkiem. Wszędzie jak ścierają się ambicje, jesteśmy po prostu ludźmi. Jednak opozycja za pieniądze, nie spodoba się Polakom.

 

Źródło (kompilacja): Sputnik PolskaObserwator polityczny


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(7 głosów)



Ostatnio zmieniany Piątek, 06 styczeń 2017 13:00
alexjones.pl Informacje z Polski Polityka polska Lider KOD - społecznik czy krętacz? Opozycja za pieniądze?