Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje z Polski Polityka polska Czy czeka nas państwo religijno-narodowe?
Kategoria: Polityka polska   Piątek, 05 maj 2017 04:05 Autor: admin

Czy czeka nas państwo religijno-narodowe?

Biorąc pod uwagę całokształt zmian w naszym kraju, trzeba zupełnie na poważnie się zapytać, czy czeka nas państwo religijno-narodowe? Niestety bowiem skala zmian jakie zachodzą i jakie są zapowiadane jest najdelikatniej mówiąc trudna w interpretacji. No, bo jak interpretować prawie powszechne dążenie polityków opcji rządzącej do ograniczenia praw i wolności człowieka i obywatela. Protest Kobiet na ulicach z parasolkami, to wyraz społecznego braku zgody na wszelkie koncepcje zmierzające do zniewolenia jednostki w ramach religijnych dogmatów. Niestety nie brakuje również i dogmatów w gospodarce, jak i polityce – w tym obronnej i międzynarodowej. Wszystkie kluczowe działy administracji państwowej, odpowiadające za funkcjonowanie państwa w ważnych obszarach odpowiedzialności są poddane silnej presji ideologicznej. Jest to nacisk pochodzenia religijnego lub jakaś niezrozumiała efemeryda narodowo-patriotyczna, w rozumieniu plemienno-groteskowym. Bardzo ogranicza to myślenie patriotyczne, bo w zasadzie wyklucza to myślenie o państwie jako całości.

Żeby to było dobrze zrozumiane – państwo, w którym wszyscy muszą nosić dorabiane garby lub dorabiane brzuchy – nie jest państwem dla wszystkich. Podobnie państwo, które nie pozwala na pluralizm światopoglądowy, w tym nawet na odrzucenie dominujących przekonań – nie jest państwem wolnym, to satrapia a nie demokracja. Ludzie muszą mieć możliwość funkcjonowania w ramach państwa, jeżeli je generalnie popierają, nawet w znaczeniu – nie sprzeciwiania się. Państwo ma łączyć, a nie dzielić, włączać a nie wykluczać, ma być inkluzywne, a nie ekskluzywne. Już mieliśmy państwo, które należało do szlachty i magnaterii – jak skończyło? Mieliśmy przed wojną państwo należące do magnaterii i uprzywilejowanej warstwy urzędniczo-wojskowej – jak skończyło? Mieliśmy państwo ludowe, w którym rządząca elita za bardzo przesłoniła się żółtymi firankami – jak skończyło to państwo? Mamy III RP z jej wszystkimi wadami i zaletami – jak skończyła? Rozbiła się o rafę Prawa i Sprawiedliwości. Jeszcze nie wiadomo, czy wyjdzie z tej katastrofy wzmocnione, czy się pogrąży w problemach.

Nie podlega dyskusji, że jesteśmy krajem mono-narodowym, mniejszości narodowe i rasowe to tak niewielkie procenty całości, że nie można u nas mówić o jakimkolwiek zagrożeniu dla substancji narodowej – na co lubią się powoływać niektórzy. Poza tym, z powodów historycznych mamy bardzo dużą, ale to naprawdę bardzo rozwiniętą zdolność do asymilacji i rozmydlania innych kultur. Poza tym, nawet duże mniejszości czy to narodowe, czy religijne – nie mają problemów ze współistnieniem i funkcjonowaniem w ramach jednej wspólnoty państwowej. Tak było już w czasach I-szej Rzeczpospolitej, chociaż wówczas jak wiadomo, było inaczej wykształcone pojęcie tożsamości. W II RP było nieco gorzej, popełniono wiele błędów w kwestii ukraińskiej i litewskiej. Konsekwencje widoczne są w naszych relacjach do dzisiaj. Okres PRL-u był błogim czasem wyciszenia wszelkich sporów, które formalnie nie istniały, wraz ze zmienieniem granic i akcjami przesiedleń, zatarto problemy, podziały – nikt, nie pytał się ludzi o zdanie, traktowanie przedmiotowe było standardem i dotyczyło solidarnie w nieszczęściu wszystkich.

Podobnie jesteśmy krajem mono-religijnym, dominująca część obywateli to wyznawcy jednej religii i jednego jej odłamu, który jest dominujący. Przy czym nastawienie hierarchów tej zinstytucjonalizowanej religii nie jest wrogie do innych mniejszości religijnych, nie ma tego w ich retoryce. Co innego wobec niewierzących, w tym zakresie rzeczywiście można mieć pewne wątpliwości jak się rozumie kwestię miłości bliźniego. Nie można jednak powiedzieć niczego złego w kontekście sporu religijnego w Polsce – czegoś takiego nie ma. Inno-kulturowe wierzenia i inne formy kultów są marginalne i minimalne.

W Sejmie mówi się wprost o objawieniach maryjnych, których nie uznaje sam Kościół dominujący. Mieliśmy intronizację, w której uczestniczył sam Prezydent Rzeczpospolitej. Inne immisje religijne do życia publicznego są standardem, po prostu normalnością – duchowni wyznania dominującego, towarzyszą praktycznie wszystkim uroczystościom państwowym. W szkołach bywa, że jest więcej godzin religii, niż informatyki. Na to wszystko nakłada się jeszcze religijna moralność, narzucająca obyczajowość często trudną do przyjęcia np. na wsiach i w małych miejscowościach. Będąc osobą wierzącą inaczej, niż mainstream religijny w Polsce, można mieć problem ze zdefiniowaniem się w wymiarze religijnym i w wymiarze narodowym. Właśnie to jest chyba największą wadą budowania patriotyzmu w oparciu o tożsamość religijno-narodową, ale zarazem jest to najsilniejsze z możliwych spoiw jakie tylko można sobie wyobrazić. Zwłaszcza w przypadku państwa z tak przeoraną tradycją, jak nasze.

Prawdopodobnie jesteśmy skazani na państwo religijno-narodowe. Ewolucja w tym kierunku jest nieuchronna i postępuje, od czasu podpisania Konkordatu, który jest chyba najmniej korzystną umową międzynarodową, jaką podpisała Polska po 1989 roku.

Biorąc poprawkę na okoliczność, że obecna władza bardzo silnie wspiera się religią i w Kościele dominującym ma silnego sojusznika, może się okazać że nastąpi odwrócenie się ludzi od Kościoła, kojarzonego z coraz mniej popularną władzą. Jest tylko kwestią czasu, kiedy zacznie się zmiana. Przy czym w tych sprawach, trzeba patrzeć na długie okresy, nie da się niczego załatwić z dnia na dzień, ani nawet z roku na rok. Ostatnio, kiedy w Polsce wieszano podobizny biskupów to było po Insurekcji Kościuszkowskiej. Od tego czasu hierarchowie zmienili strategię udziału w życiu publicznym. Dzisiaj doskonale wiedzą, że mogą sobie pozwolić na dużo i umocnić swoją i tak bardzo silną pozycję, te procesy postępują.

Pytanie czy czeka nas państwo religijno-narodowe? Nie jest już pytaniem właściwym. Należałoby raczej zapytać, czy to państwo nas już przytłacza? Czy jeszcze raczej, tylko nas otacza?

 

Źródło: Obserwator polityczny


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(5 głosów)



Ostatnio zmieniany Piątek, 05 maj 2017 07:57
alexjones.pl Informacje z Polski Polityka polska Czy czeka nas państwo religijno-narodowe?