Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje z Polski Polityka polska Armia polska w ciągu dziesięciu lat uzyska zdolność powstrzymania każdego przeciwnika?
Kategoria: Polityka polska   Wtorek, 24 październik 2017 04:10 Autor: admin

Armia polska w ciągu dziesięciu lat uzyska zdolność powstrzymania każdego przeciwnika?

Od pana Ministra Obrony Narodowej dowiedzieliśmy się, że armia polska w ciągu dziesięciu lat uzyska zdolność powstrzymania każdego przeciwnika? Pan Prezydent podpisał ustawę, będziemy mieli 2,5% PKB na Wojsko w 2030 roku. Zwiększeniu ma ulec liczba etatów do 200 tys. jeszcze co jest ważne, mają wzrosnąć zaliczki, jakie można wypłacać na uzbrojenie i sprzęt wojskowy z 25% na 33% – to bardzo ważne, ponieważ naszym zdychającym przedsiębiorstwom są potrzebne pieniądze, a i zachodni kontrahenci wymagają poważnego zaangażowania finansowego już na wstępie kontraktu. Szczegóły na stronie pana Prezydenta.

Trzeba się zgodzić z panem Prezydentem. Chcemy mieć silną i sprawną polską armię. Szkoda tylko, że to będzie się tak ciągnąć w czasie, bo 2030 rok, to daleko. To odległa przyszłość. W 1938 roku mieliśmy piękne plany rozbudowy przemysłu zbrojeniowego i finansowania eksportem uzbrojenia, w sumie całkiem solidnego jak na ówczesne warunki – własnych potrzeb. Niestety wyszło – jak wyszło. Plany skończyły się 1 września, później pamiętajmy o tym w Powstaniu butelki z benzyną i pistolet, często były dobrym uzbrojeniem pododdziałów Harcerzy szturmujących niemieckie bunkry z MG-42.

Jeżeli pan Minister Obrony Narodowej dzisiaj twierdzi, że w ciągu dziesięciu lat uzyskamy zdolność powstrzymania każdego przeciwnika, to znaczy że to co robią nie ma sensu. Z dwóch powodów, po pierwsze to nie jest możliwe przy tych nakładach, jakie są planowane. Ponieważ właśnie rozłożono kadry w Wojsku, a skutki tych „wykopek” będą odczuwalne przez kolejne 10 lat i jeszcze dłużej. Po drugie – nawet jeżeli kupimy to, co planujemy, nawet jak to będą 4 okręty podwodne, a nie 3 – co sugerował w jednej z wypowiedzi pan Minister. To bez zdolności do masowej mobilizacji i/lub broni masowego rażenia, nie mamy szans na powstrzymanie każdego przeciwnika.

Jeżeli popatrzymy na kierunek wschodni, to problemem jest przewaga pod każdym względem. Przy całym szacunku, ale naprawdę nie mamy się z czym równać do Białorusi i Rosji, tego potencjału sami nie powstrzymamy. Jeżeli ktoś ma pomysł jak zatrzymać 2000 czołgów – niech napisze na forum poniżej. Przy czym proszę nie pisać, że dokona tego lotnictwo NATO, bo nie chodzi o to, żebyśmy się nawzajem rozśmieszali. Myślenie jest następujące – to dobrze, jakby było do tego zdolne, ale mimo wszystko – jeżeli myślimy o powstrzymaniu, to liczmy na siebie.

Może chodzi o semantykę? W końcu powstrzymanie, to nie jest pokonanie i odniesienie zwycięstwa? Mówimy raczej o wojnie obronnej, w której naszym celem miałoby być powstrzymanie ofensywy przeciwnika.

Ciekawe, czy na Wiśle, czy na Odrze? Biorąc pod uwagę niskie stany rzek latem to w sumie nie ma znaczenia. Problem polega na tym, że jeżeli chcemy rzeczywiście myśleć o powstrzymywaniu, to musimy mieć na uwadze scenariusz wrześniowy. Czyli, taki w którym jesteśmy zaatakowani z dwóch głównych kierunków strategicznych, a do tego jeszcze znajdzie się jakaś mniejsza hiena, która będzie chciała sobie swoje urwać. W praktyce przekłada się to na paradygmat broni masowego rażenia i/lub ale bardziej „i” na zdolność do masowej mobilizacji. Bez rezerw – miliona, do dwóch. Żołnierzy, których w różnych falach mobilizacji. Prowadzonej za pomocą sprawdzonych procedur, bylibyśmy w stanie zebrać w ciągu do 7 dni, nie ma nawet co myśleć o poważnym postawieniu się. Proszę pamiętać, że w razie konfliktu Niemcy będą współdziałać z Rosją, wręcz finansować ich możliwości działania, bo przecież istnieje gazociąg podmorski. To spowoduje coś więcej, niż polityczne naciski na wyciszenie nas. Trzeba mieć tego świadomość i być gotowym, do przeciwdziałania. Co to oznacza, chyba każdy może sobie wyobrazić?

38 mln Naród (formalnie) powinno być stać na utrzymanie armii w stanie osobowym odpowiadającym 1% populacji. W naszych realiach to oznacza około 380 tyś. Żołnierzy. Przelicznik jest prosty – 99 obywateli, ma utrzymać jednego, który ma za nich ryzykować życie i w ramach swoich obowiązków, godzi się na jego stratę jeżeli będzie taka konieczność. Nie chodzi o pobór, chociaż dlaczego nie przyjmować do Służby Zasadniczej ochotników? Nie masz co robić w życiu? Zgłoś się do armii – zdasz testy, witamy… Dlaczego nie? Pensja Szeregowego zawodowego nie jest oszałamiająca, ale w małej miejscowości może wystarczyć nawet na utrzymanie rodziny.

Nie mamy alternatywy, jeżeli na poważnie traktujemy swoją suwerenność, to trzeba użyć wszystkie zasoby, które są dostępne i możliwe do zaangażowania w dającej się przewidzieć perspektywie czasowej.

Oczywiście o to, ile procent PKB wydajemy na Badania i Rozwój i o ile to ma wzrosnąć w tym samym okresie – nikt nie pyta? Ile wydajemy na policję histeryczną? Chyba o to już nie wolno pytać w tym kraju? Podobnie jak nikt nie pyta o to, jaki procent PKB wydajemy na nauczanie religii (ogólnie, nie żeby jakiejś konkretnej)? Tylko w krajach inno-kulturowych wydają więcej…

 



Źródło: Obserwator Polityczny


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(3 głosów)



Ostatnio zmieniany Wtorek, 24 październik 2017 19:14
alexjones.pl Informacje z Polski Polityka polska Armia polska w ciągu dziesięciu lat uzyska zdolność powstrzymania każdego przeciwnika?