Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje z Polski Polityka polska Marsz Niepodległości – widziane z Londynu
Kategoria: Polityka polska   Wtorek, 12 listopad 2013 13:59 Autor: admin

Marsz Niepodległości – widziane z Londynu

Marsz Niepodległości – widziane z Londynu foto: dam Kliczek / Wikipedia, licence: CC-BY-SA-3.0
Święto Niepodległości w Polsce widziane z dystansu jest jeszcze bardziej odarte ze złudzeń, którymi – jednak – karmiłem się biorąc co roku udział w obchodach rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Nie zaskoczyły ani mnie zadymy, ani reakcja na nie mediów mainstreamu. Smród prowokacji na Marszu Niepodległości czuć aż za Kanałem La Manche.

Właśnie takich relacji (TVP, TVN, Gazeta Wyborcza) ze Święta Niepodległości spodziewałem się, po tym co oglądałem w ubiegłych latach, kiedy policja urządzała sobie ćwiczenia mierząc do mnie z karabinów na gumową amunicję. I kiedy próbowałem wyprowadzić z kotła starszą kobietę, bezspornie nie będącą ani członkiem ONR-u, ani Młodzieży Wszechpolskiej, stacja TVN radośnie informowała, że wyrywałem bruk z ulic i demolowałem samochody. Podobnie pisała o mnie „Gazeta Wyborcza”, choć – słowo daję – nie widziałem na miejscu żadnego reportera z tego tytułu a przecież to tam zaczynałem karierę dziennikarską i to „Wyborczej” poświęciłem gros swojego życia. Poznałbym ich na Miłość Boską!

Tym razem było podobnie – z tą różnicą, że nawet mało uważny obserwator z relacji telewizyjnych i wypowiedzi publikowanych w „Gazecie Wyborczej” może wyrobić sobie prawdziwy obraz tego, co działo się w Warszawie. Tego, kto i w jaki sposób przygotowywał się do Marszu Niepodległości i tego, czym skończą się zadymy z 11 listopada. Oraz komu na nich najbardziej zależało.

I tytułem wyjaśnienia – nie jestem członkiem ONR-u, ani Młodzieży Wszechpolskiej. Jestem Polakiem, któremu tak jak wielu innym zależało na wyprowadzeniu Polski z tego dołka, w którym jest utrzymywana przez siły, które możemy nazwać, ale którym niespecjalnie możemy się przeciwstawić – głównie z tego powodu, że tak naprawdę wynikają z nas samych.

Kiedy, będąc w Polsce, rozmawiałem z ONR-owcami nie zgadzałem się ani na ich wizję Polski, ani na kult Dmowskiego – może dlatego, że w moim domu panował powszechny zachwyt nad Józefem Piłsudskim i to jego, a nie Dmowskiego obraz był powodem cichej rywalizacji między mną a moją cioteczną siostrą. Ale nie przypominam sobie, żeby z powodu różnic w światopoglądach ktoś z ONR-u, czy Młodzieży Wszechpolskiej zamierzał się na mnie maczetą. Nie przypominam sobie nawet podniesionego głosu.

Kiedy w wieczór poprzedzający Marsz Niepodległości w Warszawie obradowały sztaby urzędników – tradycyjnie: w ratuszu, Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i na Wiejskiej – ja siedziałem przy stole w jednym z milionów wyglądających tak samo londyńskich domów. Siedziałem razem z top managerem bankowym, który właśnie przyjechał do Londynu sprzątać pokoje hotelowe, archeologiem, który pokoje sprzątał a teraz chce zająć się czymś mniej odzierającym z człowieczeństwa i byłym biznesmenem, który co rano biega na budowę nosić worki z cementem. I kiedy leniwie przerzucam komunikaty polskich służb wszelkiej maści – rozmawiamy o Polsce właśnie. To, dlaczego tu jesteśmy jest oczywiste. Mogę się skupić na tym, o czym przekonują mnie najważniejsi urzędnicy państwowi w kwestii Marszu Niepodległości. A mówią, że kontrolują przyjeżdżające autobusy, że nie będzie broni, bo każdy niebezpieczny przedmiot zostanie zatrzymany. Że raczej nie będzie petard. Sprawdzany miał być niemal każdy członek tej, czy innej skrajnie prawicowej młodzieżówki, który pojawi się na marszu.

Niespełna dobę później czytam w „Gazecie Wyborczej”, że bojówki Marszu Niepodległości petardami i maczetami (sic!) zaatakowały squaty w Warszawie. Że zrobiły burdy, które – przez przypadek (?) – dały się świetnie zarejestrować przez kamery TVP i TVN. Ekipy TVN i TVP słyną z tego, że cierpią na deficyt dziennikarskiej odwagi i raczej nie ruszają się z kamerami poza stanowiska, które wybrały sobie na relacje z burd. Skąd wiedziały, że akurat właśnie tam tłum ruszy z pochodniami do ataku?

Na całym Marszu prowokacjami pachnie tak, że smród czuć aż za kanałem La Manche. I obserwacja Marszu Niepodległości oraz efektów, jaki wywoła wieje nudą – bo to scenariusz jak z kiepskiego kryminału, gdzie wprawdzie padł kolejny trup, ale i tak wszyscy wiedzą kto zabił. Tygodniowa dyskusja nad delegalizacją ONR-u i Młodzieży Wszechpolskiej między Pałacem Prezydenckim a kancelarią Tuska przeniesie się na łamy gazet i do Sejmu. Tak, jakby to właśnie tym mieli się zajmować wybrańcy Narodu, którego straty w ludziach w związku z kolejnymi falami emigracji są większe, niż łączne straty w obu wojnach światowych.

Panie Premierze, chce Pan zasłonić zadymami na Marszu Niepodległości kolejne dane statystyczne dotyczące tej emigracji, która w dużej części jest wynikiem Pańskiej nieudolności? Czy chodzi już o to, że emigranci nie przysyłają do Polski pieniędzy bo budują domy swoim rodzinom na obczyźnie (co widać po PKB), czy jeszcze przeraża Pana to, że już nikt – literalnie – NIKT, nie mówi o powrocie?

Czy tak bardzo zależy Panu na brukselskim stanowisku, że jest pan skłonny poświęcić swoich kolegów związanych z Platformą Obywatelską, tak jak poświęcił Pan Andrzeja Olechowskiego i śp. Macieja Płażyńskiego, z którymi zakładał Pan tę partię „odnowy i demokratyzacji”? Bo o Pańskiej „trosce” o Polskę najlepiej świadczą Pańskie decyzje z ostatnich lat, które zdumiewają nawet studentów pierwszego roku studiów ekonomicznych – Polaków już Pan poświęcił.

Panie Komorowski, czy naprawdę trudno Panu przyznać, że o historii Polski i patriotyzmie więcej od Pana wiedzą młodzi z ONR-u i Młodzieży Wszechpolskiej, więc nie ma sensu organizowanie konkurencyjnych marszów w Święto Niepodległości i prowokowanie awantur? Panie Prezydencie, wylęgarnią polskości w latach 50., 60., 70. i 80., były środowiska prawicowe (nawet nie całkiem całej ówczesnej opozycji) a w latach 90. Pański matecznik, czyli WSI, nigdy nie miał wiele wspólnego z patriotyzmem pojmowanym w taki sposób, w jaki mówi o nim dzisiejsza prawica i który jest również definicją moją i większości Polaków.

Panie Prezydencie, czy trudno Panu przyznać, że w rozmowach o obchodach Święta Niepodległości, o miejsce w Marszu to Pan powinien poprosić tych, którzy i o niepodległości, i o upamiętnieniu święta wiedzą od Pana po stokroć więcej? Po przyznawaniu racji innym poznawano w historii mężów stanu.

ONR i Młodzież Wszechpolska oczywiście nie muszą się bać delegalizacji – to, tradycyjnie, będzie wyłącznie dyskusja trwająca do końca roku. Środowiska prawicowe są wygodnym chłopcem do bicia i odwracania uwagi – również ze względu na swoją naiwność. W końcu, będą jeszcze potrzebne. Przynajmniej raz. Zanim Donald Tusk zostanie (lub nie) szefem Komisji Europejskiej, czekają nas jeszcze obchody 3 Maja. Z maczetami i petardami – a jakże!

Pawel Pietkun



Źródło artykułu: 3obieg.pl


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(2 głosów)



Jeśli chcesz skomentować, ale nie używasz portali społecznościowych, możesz użyć naszego niezależnego systemu komentarzy.
Żeby to było możliwe, należy musisz mieć w naszym portalu zarejestrowane i aktywowane konto użytkownika, a także musisz być zalogowany. Rejestracja trwa chwilę i jest bezpłatna.
Rejestracja w portalu
Logowanie
Ostatnio zmieniany Wtorek, 12 listopad 2013 15:40
alexjones.pl Informacje z Polski Polityka polska Marsz Niepodległości – widziane z Londynu