Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje z Polski Polityka polska Politycy Platformy byli na zawołanie Jana Kulczyka - taśmy prawdy
Kategoria: Polityka polska   Czwartek, 22 październik 2015 22:09 Autor: admin

Politycy Platformy byli na zawołanie Jana Kulczyka - taśmy prawdy

Czołowi politycy Platformy byli dosłownie "na zawołanie" najbogatszego Polaka, przynosili poufne informacje na temat procesu prywatyzacji tej spółki Skarbu Państwa, do tego stopnia szczegółowe, że jego ludzie mogli rozmawiać z innymi potencjalnymi nabywcami tej firmy, aby nie przeszkadzały w jej przejęciu - komentuje na swoim blogu ujawnione wczoraj taśmy w TV Republika, Zbigniew Kuźmiuk, europoseł PiS.

Wczoraj w TV Republika w programie "Zadanie specjalne" dziennikarze śledczy Anita Gargas i Cezary Gmyz ujawnili taśmy z podsłuchanymi w Pałacyku Sobańskich rozmowami między nieżyjącym już dziś oligarchą Janem Kulczykiem a ówczesnym ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim, prezesem Najwyższej Izby Kontroli Krzysztofem Kwiatkowskim i związanym z ministrem infrastruktury Sławomirem Nowakiem biznesmenem Piotrem Wawrzynowiczem.

Według Kuźmiuka rozmowy są bardzo obszerne, a dziennikarze wybrali z nich tylko wątki związane z prywatyzacją spółki Ciech S.A., do której przekonywał Jan Kulczyk, posługując się różnymi metodami "nacisku" na ministrów rządu Tuska i prominentnych polityków Platformy. Zdaniem Kuźmiuka czołowi politycy Platformy byli dosłownie "na zawołanie" najbogatszego Polaka, przynosili poufne informacje na temat procesu prywatyzacji tej spółki Skarbu Państwa, do tego stopnia szczegółowe, że jego ludzie mogli rozmawiać z innymi potencjalnymi nabywcami tej firmy, aby nie przeszkadzały w jej przejęciu.

Europoseł PiS pisze, że pospieszna prywatyzacja CIECH S.A., na którą zdecydował się minister skarbu w połowie 2014 r. - jak wiemy z tzw. taśm prawdy - odbyła się na skutek mocnych nacisków przedstawicieli przyszłego inwestora na różnych polityków z rządu Platformy i PSL. Tuż przed wybuchem wspomnianej afery taśmowej na początku czerwca 2014 r. resort skarbu wyraził dosyć nagle zgodę na odsprzedanie będącego w jego posiadaniu pakietu kontrolnego akcji CIECH S.A. (około 38 proc.) po cenie 32,13 zł za jedną akcję na rzecz jednej ze spółek Holdingu Jana Kulczyka - KI Chemistry (sumarycznie Skarb Państwa uzyskał z tej transakcji 619 mln zł od inwestora i 22,5 mln zł wcześniej wypłaconej dywidendy). Transakcja odbyła się w wyniku ogłoszonego przez tę spółkę w marcu 2014 r. wezwania do sprzedaży blisko 34,8 mln akcji CIECH S.A. (66 proc. wszystkich akcji) po 29,5 zł za jedną akcję. Przedstawiciele resortu skarbu wielokrotnie publicznie twierdzili, że oferowana cena jest za niska; już przed finalizacją transakcji inwestor zdecydował się podwyższyć cenę o 2,5 zł za akcję i zakup doszedł do skutku.

Kuźmiuk podkreśla, że po ujawnieniu w połowie marca 2015 r. przez szefa CBA przekazania Prokuraturze Okręgowej w Warszawie kolejnych 11 nagrań z podsłuchanymi rozmowami polityków i biznesmenów, a także w związku z opublikowaniem przez TV Republika w połowie lutego tego roku treści meldunków operacyjnych składanych przez osobowe źródła informacji agentom tego Biura, do akcji wkroczyła Prokuratura Apelacyjna w Warszawie. Zażądała ona od Prokuratury Okręgowej materiałów dotyczących prywatyzacji CIECH S.A. na rzecz firmy Jana Kulczyka, w tym w szczególności treści rozmowy pomiędzy wiceministrem Skarbu Państwa Rafałem Baniakiem a lobbystą i przyjacielem wielu prominentnych polityków Platformy, Piotrem Wawrzynowiczem. Z materiałów CBA ponoć wynika, że to symboliczne podniesienie ceny zakupu akcji przez inwestora było przeprowadzone po to, aby "zamydlić oczy" przyszłym kontrolerom tej transakcji i przy okazji opinii publicznej, a przedstawiciele resortu skarbu za swoją uległość wobec inwestora zostali sowicie „wynagrodzeni pod stołem”. Zdaniem ekspertów Skarb Państwa stracił na tej transakcji przynajmniej kilkaset milionów złotych, co bardzo dobitnie potwierdzają ogłoszone w połowie tego roku wyniki finansowe CIECH S.A. za 2014 r. (zysk netto wzrósł aż o 320 proc.).

Europoseł PiS pisze, że Donald Tusk po wybuchu afery podsłuchowej i opublikowaniu części nagrań z udziałem prominentnych polityków Platformy sugerował, że za aferą taśmową stoją służby zza naszej wschodniej granicy, jednak później ewakuował się do Brukseli i zostawił ten cały "pasztet" swojej następczyni. Ta przy rekonstrukcji rządu pozbyła się większości ministrów podsłuchanych w restauracji "Sowa i Przyjaciele" oraz Pałacyku Sobańskich, ale co jakiś czas ukazują się kolejne nagrania, a w nich nowe wątki dobitnie pokazujące, że politycy Platformy traktowali Polskę jak prywatny folwark. Skoro wyjaśnienie tej afery trwa już ponad rok i do tej pory tylko niektórzy działacze Platformy ponieśli konsekwencje i to zaledwie polityczne, to trudno się dziwić, że nowe taśmy dopadły na finiszu kampanii wyborczej premier Kopacz i kierowaną przez nią partię. Zdaje się, że PO trudno będzie uzyskać w tych wyborach nawet 20-procentowe poparcie - podsumowuje Kuźmiuk.

 

Źródło: niezalezna.pl


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(14 głosów)



Jeśli chcesz skomentować, ale nie używasz portali społecznościowych, możesz użyć naszego niezależnego systemu komentarzy.
Żeby to było możliwe, należy musisz mieć w naszym portalu zarejestrowane i aktywowane konto użytkownika, a także musisz być zalogowany. Rejestracja trwa chwilę i jest bezpłatna.
Rejestracja w portalu
Logowanie
Ostatnio zmieniany Czwartek, 22 październik 2015 22:13
alexjones.pl Informacje z Polski Polityka polska Politycy Platformy byli na zawołanie Jana Kulczyka - taśmy prawdy