Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje z Polski Polityka polska Czemu ludzie IPN do teraz nie poszli do Jaruzelskiego?
Kategoria: Polityka polska   Środa, 24 luty 2016 09:49 Autor: admin

Czemu ludzie IPN do teraz nie poszli do Jaruzelskiego?

Czemu ludzie IPN do teraz nie poszli do Jaruzelskiego? foto: Wikimedia Commons/CC

Znalezienie dokumentów w domu Czesława Kiszczaka rozbudziło pytania o to, czy podobne materiały nie znajdowały się, bądź dalej nie znajdują również w innych miejscach, szczególnie u Wojciecha Jaruzelskiego. 

Wg informacji podanych przez „Fakt”, Jaruzelski miał posiadać podobne archiwum, co Kiszczak. Zdaniem rozmówcy gazety wszystkie materiały w domu generała Jaruzelskiego, czyli ok. dwa tysiące dokumentów trafiły do magazynu przy bibliotece Akademii Humanistycznej w Pułtusku.

Wg historyka Lecha Kowalskiego, autora biografii Czesława Kiszczaka i Wojciecha Jaruzelskiego, taki scenariusz jest bardzo prawdopodobny. Jak powiedział doktor Kowalski w rozmowie z portalem niezależna.pl, nie byłby zdziwiony, gdyby akta Jaruzelskiego trafiły właśnie do Pułtuska. Ocenił, że uczelnia w tym mieście to „dzieło dawnej profesury PZPR-owskiej”. Dodał, że profesura PZPR stworzyła tam przechowalnię dla ważnych materiałów i miejsce do zarabiania pieniędzy.

Wg Kowalskiego oczywistym jest, że dokumenty, w których posiadaniu był Jaruzelski, a zdaniem historyka na pewno był, mogłyby się okazać bombą, która byłaby w stanie zdetonować Polskę.

Zdaniem historyka specyfika materiałów posiadanych przez generała Jaruzelskiego mogła być podobna do tych, w których posiadaniu był Czesław Kiszczak.

Kowalskiego dziwi fakt, że IPN nie podejmuje żadnych kroków, aby zabezpieczyć ewentualne materiały. Jego zdaniem prokuratorzy IPN już dawno powinni się pojawić u Moniki Jaruzelskiej, córki generała.

Jak dodał, zarówno Kiszczak jak i Jaruzelski traktowali takie dokumenty jako zabezpieczenie tak dla siebie jak i dla swoich rodzin, więc nikogo nie powinno dziwić, że takie akta znajdowały się u Kiszczaka.

-------

Danuta Wałęsa w swojej autobiografii wydanej w 2011 r. napisała, że jej mąż często wygrywał w totolotka. Miało to mieć miejsce w latach 70., czyli wtedy, kiedy były prezydent współpracował według historyków ze Służbą Bezpieczeństwa i brał za to pieniądze.

Danuta Wałęsa tak napisała w swojej książce pt. „Marzenia i tajemnice”: „Pralkę kupiliśmy dzięki temu, że mąż znów wygrał w totolotka”. Jej małżonek sam mówił w jednym z wywiadów: „Wystarczyło, że na coś ważnego brakowało i los od razu podpowiadał mi, jak obstawiać zakłady. Mogę powiedzieć, że wygrywałem zawsze, kiedy naprawdę potrzebowałem.”

Wałęsa pochwalił się, że w latach 1970 – 1972 wygrał w sumie 35 tysięcy złotych. A według akt IPN, które zostały szczegółowo zbadane przez historyków Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka Lech Wałęsa w latach 1970 – 1976 współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa pod pseudonimem „Bolek” od której dostawał pieniądze za donoszenie na swoich kolegów ze Stoczni Gdańskiej – za swoje donosy miał dostawać 13100 zł.

Pozostaje tylko pozazdrościć byłemu prezydentowi takiego szczęścia w totolotku, ale czy jego wygrane nie miały, aby nic wspólnego z jego współpracą ze Służbą Bezpieczeństwa?

 

Źródło (kompilacja): Ruch ObywatelskiRuch Obywatelski


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(4 głosów)



Jeśli chcesz skomentować, ale nie używasz portali społecznościowych, możesz użyć naszego niezależnego systemu komentarzy.
Żeby to było możliwe, należy musisz mieć w naszym portalu zarejestrowane i aktywowane konto użytkownika, a także musisz być zalogowany. Rejestracja trwa chwilę i jest bezpłatna.
Rejestracja w portalu
Logowanie
Ostatnio zmieniany Środa, 24 luty 2016 13:00
alexjones.pl Informacje z Polski Polityka polska Czemu ludzie IPN do teraz nie poszli do Jaruzelskiego?