Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Rzeczywistość się zmienia a u nas milczenie lub tematy zastępcze
Kategoria: Publicystyka   Środa, 23 listopad 2016 02:10 Autor: admin

Rzeczywistość się zmienia a u nas milczenie lub tematy zastępcze

Rzeczywistość się zmienia, a u nas milczenie lub tematy zastępcze. Jako kraj jesteśmy zupełnie nieprzygotowani na przewartościowanie polityki USA, czy też mówiąc wprost pogłębiający się kryzys całego Zachodu, bo wydarzenia na Zachodzie Europy nie są przypadkowe. Kryzys Unii Europejskiej jest wyzwaniem zupełnie nie podejmowanym przez nasze elity, chyba że na zasadzie czystej niekonstruktywnej krytyki. Jednak w ten sposób krytykować potrafi każdy, tutaj nie trzeba być ani znawcą tematu, ani nawet osobnikiem inteligentnym. Cynizm wystarczająco maskuje rzeczywiste intencje, można wiele osiągnąć, zwłaszcza na platformie krajowej, gdzie nie ma konkurencji, bo mało kto chce w ogóle podejmować tematy istotne politycznie i to na płaszczyźnie merytorycznej.

Emocjonalizacja naszej narracji politycznej, to jedno z największych przekleństw naszego państwa, ale nic się na to nie da poradzić, nie mamy na to wpływu, bo mówimy o wyniku działania praktycznie całej klasy politycznej. Dlatego to, co jest złe i destrukcyjne w naszych warunkach jest standardem.

Poza narracją poprzez emocje mamy wersje klasycznych tematów zastępczych, jak również – najczęstsze milczenie. Media, politycy, komentatorzy – nie podejmują tematów w ich kluczowych aspektach, albo je trywializują w taki sposób, żeby karmić „contentem” wyrastające jak grzyby po deszczu nowe portale internetowe. Liczy się klikalność, wpływy z reklam – treści przecież i tak prawie nikt nie czyta i nie analizuje, a na pewno są problemy z poddaniem tego, co się zrozumiało z tekstu krytyce. W takich warunkach jest prawie idealnie dla władzy, która unika treści, zastępując ją emocjami, tematami zastępczymi lub milczeniem. Ewentualnie nadawaniem znanym terminom i wydarzeniom nowych znaczeń.

Generalnie pogrążamy się w destrukcji słowa i jego znaczenia w życiu publicznym. Nie chodzi o to, że pisać lub nadawać każdy może, to akurat bardzo dobrze, przecież nie ma przymusu czytania. Chodzi o to, że coraz trudniej jest o czytelników, w tym o dotarcie do czytelników w taki sposób, żeby udawało się osiągnąć założone cele przekazu. Bez emocji, manipulowania informacjami, czy też mówiąc wprost – po obejrzeniu pewnego dziennika informacyjnego w pewnej telewizji – traktowania prawdy w sposób selektywny, nie da się dotrzeć do odbiorcy. Ponieważ media popsuły same sobie odbiorców, których wyjaśnijmy system edukacyjny w naszym kraju raczej nie oszlifował. W konsekwencji mamy dialog głuchych ze ślepymi – jedni nadają komunikaty szatkując je z nadzieją, że ktoś w nie kliknie, a odbiorcy klikając – liczą na to, że wyrobią sobie światopogląd, a skutki są odwrotne, pole percepcyjno-znaczeniowe się kurczy. W wyniku działania współczesnych mediów – można nadawać mniej, mniej istotnych informacji, a prawdopodobieństwo, że zostaną przyswojone i tak maleje. To są klasyczne symptomy kryzysu kultury, w praktyce rozkładu cywilizacji.

Gdyby chociaż politycy dbali o swój autorytet i starali się przekazywać informacje istotne publicznie, w sposób zgodny z naturą rzeczy, albo jeżeli ich na to stać intelektualnie – byli w stanie zainicjować jakąś rewolucję w postrzeganiu, cokolwiek – chociażby tylko dyskusję. Jednak opartą na zdrowych merytorycznych zasadach i równości stron procesu. Nic z tego się nie dzieje, nie ma chyba dzisiaj żadnej osoby na naszej scenie politycznej, która w taki sposób komunikowałaby się z opinią publiczną. Przy tym zwykłe dogadywanie się redaktorów prowadzących i polityków ze sobą, przed wystąpieniami na żywo to przysłowiowy „pan pikuś”. Nie ma u nas realnego dialogu publicznego, a od czasu kiedy prawicowy ściek zaczął się ciąć pomiędzy sobą i mnożyć przez podział – zniknęła ostatnia platforma mimo wszystko dyskusji w ogóle. Pozostały nieliczne rodzynki, mające niestety już łatki stygmatyzujące publicznie, jak i niewielką publiczność.

Uwaga to nie jest proces przypadkowy, to jest odpowiedź establishmentu na wybór dokonany przez społeczeństwo. Ludzie się zbuntowali i przeciwstawili systemowi, to system się na nich wypiął, albowiem to systemowi ma być dobrze, a nie ludziom. Innymi słowy, elita chce żeby to ludzie byli dla niej, o żadnej służbie ludziom nie ma mowy – z wyjątkiem wyjątków. Jednak właśnie dlatego uczciwa dyskusja nie jest możliwa.

Cieszy chociaż to, że mamy Internet, jest problem z dotarciem do odbiorców, jednak panuje pewien zakres wolności. Przed wojną były ulotki tajnie drukowane i rozrzucane w różnych miejscach publicznych przez prowokatorów, często kosztem wizyty w Berezie. W tym zakresie dzisiaj jest lepiej, jednak proszę nie mieć nadziei. Mamy do czynienia ze spiralą, która stale się rozwija. Jeżeli elity chcą, żeby społeczeństwo przyszło skruszone na kolanach prosząc o ponowne przewodnictwo, są w wielkim błędzie. W jednym trzeba bowiem bezwzględnie popierać obecną dobrą zmianę – nie ma powrotu, do tego co było! Wystarczy już starych błędów, bo jest wystarczająco dużo nowych!

 

Źródło: Obserwator polityczny


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(9 głosów)



Jeśli chcesz skomentować, ale nie używasz portali społecznościowych, możesz użyć naszego niezależnego systemu komentarzy.
Żeby to było możliwe, należy musisz mieć w naszym portalu zarejestrowane i aktywowane konto użytkownika, a także musisz być zalogowany. Rejestracja trwa chwilę i jest bezpłatna.
Rejestracja w portalu
Logowanie
Ostatnio zmieniany Środa, 23 listopad 2016 06:10
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Rzeczywistość się zmienia a u nas milczenie lub tematy zastępcze