Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Są dażę karmą dla osłów
Kategoria: Publicystyka   Wtorek, 21 marzec 2017 14:06 Napisał

Są dażę karmą dla osłów

Pusty śmiech mnie ogarnia gdy po raz kolejny czytam: "opublikowano sensacyjny sondaż, z którego wynika, że ostatnie wydarzenia związane ze .......... spowodowały znaczący spadek (wzrost) dla...".

Ostatnia sensacja to:

Sondaż IBRiS

Przeprowadzony przed weekendem sondaż IBRiS daje PiS 29 proc. poparcia oraz jedynie dwupunktową przewagę nad drugą w zestawieniu PO. Prawo i Sprawiedliwość straciło 5 punktów procentowych, a Platforma zyskała aż 10. Bez zmian pozostaje poparcie dla Nowoczesnej Ryszarda Petru - 9 proc. Ugrupowanie Pawła Kukiza straciło 2 punkty i jest na czwartym miejscu z 8-proc. poparciem. Nie zmieniły się także wyniki dla PSL i SLD - odpowiednio 6 proc. i 5 proc. Zyskała 2 punkty procentowe partia Razem i zrównała się poparciem z SLD.

PO deklasuje PiS – partia J. Kaczyńskiego ma już tylko 2 proc. przewagi

No to  na poważnie. Co oznacza 39% wsparcia dla PiS-u? Ano to że ta partia ma genetycznie przyznany elektorat który nie zmienia się od lat i od zawsze jest na podobnym poziomie. Partia osiągnęła możliwość samodzielnego rządzenia nie dlatego że przybyło jej elektoratu (nic w tej sprawie nie robi, a zamiast jechać po PO jako całości powinna niszczyć jej liderów). Powiem więcej, promuje ich, gdyż to ich zaprasza ciągle do państwowej telewizji. Ciągle tych samych, którzy mówią to samo o PiS i Kaczyńskim. Na szczęście PO i ta partia z kropką prowadzą taką samą nieudolna politykę PR.

Tak więc to nie PiS (PO) zyskuje przewagę ale PO (PiS) traci zwolenników.

Takie rezultaty sondaży jakimi się karmi "opinię publiczną" sterowaną według wskazówek Springera robi się nie wychodząc z domu, nie fatygując ankieterów. Do kogo z Was albo waszych znajomych kiedykolwiek dzwonił jakikolwiek ankieter?

Póki co obie partie przy pomocy sondaży mobilizują (czytaj oszukują) swój elektorat. Bo podział ról ustalono już dawno i to nie w roku 2005 gdy zrezygnowano z POPiSu, ale jeszcze przy okrągłym stole. Zrezygnowano, gdyż gdyby doszło do takiej koalicji nie byłoby szans zrzucać winy na opozycję i trzeba by było coś dla Polski zrobić. A tak komedia z rolami "zły i dobry policjant" grana jest w nieskończoność jak kiedyś sztuka "Drzewa umierają stojąc" i będzie grana do śmierci aktora obsadzonego w roli głównej.

Z pewnością nic nie zmieni się aż do czasu ustanowienia Stanów Zjednoczonych Europy, na co się wkrótce zanosi. Potem i tak Polską zarządzać będzie Gubernator nasłany z Brukseli.

Głosujcie jak chcecie. Tajny rząd i tak się nie zmieni.

Tak wieszczą nie gdzie indziej jak w Boston Globe. A gdzie jak gdzie, ale w Bostonie, kolebce mafii Iluminatów wiedzą dobrze. I wiedzą co mówią.

Głosicielem tej tezy nie jest jakiś oszołom zwolennik teorii spiskowych, ale politolog Michael J. z Tufts University. Krytyka Glennon brzmi jakby był on radykalnym outsiderem. W rzeczywistości jest on kwintesencją insidera: Był radcą prawnym w senackiej komisji spraw zagranicznych, konsultantem różnych komisji kongresowych, a także Departamentu Stanu.

Wyborcy, którzy umieścili Baracka Obamę w Białym Domu, oczekiwali na jakieś wielkie zmiany, które obiecywano im podczas kampanii wyborczej. Kandydat Obama miał być obrońcą swobód obywatelskich i prywatności, obiecując radykalnie odmienne podejście od swojego poprzednika. Miał powstrzymać podsłuchiwanie obywateli bez nakazu sądowego, jakiego dopuszczała się NSA, zamknąć bazę Guantanamo, wycofać Patriot Act.

Ale pod koniec jego administracji, wersja bezpieczeństwa narodowego Obamy wyglądała prawie nie do odróżnienia od tej, którą odziedziczył od G.W. Busha. Guantanamo pozostaje otwarte. NSA staje się coraz bardziej agresywna w monitorowaniu Amerykanów. Naloty dronów nasiliły się. Stwierdzono, że ten sam prezydent, który zdobył Pokojową Nagrodę Nobla w ramach promowania rozbrojenia jądrowego wydaje ponad bilion dolarów na modernizację i rewitalizację broni jądrowej w USA.

Jeszcze do wczoraj wyglądało na to że Donald Trump zmieni Amerykę - wysuszy polityczne bagno.

Ale przesłuchanie w Kongresie dyrektora FBI dało wyraźny sygnał. Albo Trump stuli uszy i podkuli ogon albo koledzy w jego własnej partii zrobią mu "kęsim" - czyli impeachment.

Dokładnie tak samo jest u nas. Można sobie hasać na wyznaczonym fragmencie podwórka.

Spróbujcie dotrzeć do zbioru zastrzeżonego w IPN albo Aneksu. Ale przecież wybrańcy mogą.

A sondaże i wybory to karma dla osłów.

I to by było na tyle.


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(11 głosów)



Ostatnio zmieniany Wtorek, 21 marzec 2017 15:41