Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Cień Kukuńka nad Kanadą
Kategoria: Publicystyka   Sobota, 27 maj 2017 07:00 Autor: admin

Cień Kukuńka nad Kanadą

Cień Kukuńka nad Kanadą foto: Wikimedia Commons/CC

W Ottawie jeszcze chłodno, ale już tylko patrzeć, jak nadejdzie wiosna, która tutaj zaraz przekształca się w lato. Na razie jednak na drzewach dopiero rozwijają się nieśmiałe listeczki i tylko festiwal tulipanów jest w pełnym rozkwicie. Klomby tulipanów ścielą się na podobieństwo dywanu z pieczołowicie dobranymi kolorami. Sprawczynią tego święta jest królowa Niederlandów Beatrix, która podczas II wojny emigrowała najpierw do Anglii, a dopiero stamtąd – do Kanady, skąd wróciła do swego kraju w roku 1945. Chcąc odwdzięczyć się Kanadzie, a zwłaszcza Ottawie za gościnę, przysłała wielkie ilości cebulek tulipanów i stąd każdej wiosny, nawet tak zimnej, jak obecna, odbywa się w Ottawie festiwal tulipanów, przyciągający mnóstwo ludzi, bo rzeczywiście jest na co popatrzeć. A to dopiero wstęp do głównych uroczystości, zaplanowanych na początek lipca – bo akurat wtedy przypada 150 rocznica utworzenia Kanady jako państwa. Brytyjskie kolonie: Nowa Szkocja, Nowy Brunszwik i Prowincje Kanady czyli Ontario i Quebec, które wtedy były znacznie mniejsze, niż obecnie, podpisały akt konfederacji, który wszedł w życie 1 lipca 1867 roku no i tak rozpoczęła się państwowość Kanady. Już teraz ulica przy której jest Parlament, udekorowana jest flagami reprezentującymi wszystkie prowincje Kanady: Nową Szkocję, Nowy Brunszwik, Wyspę Księcia Edwarda, Nową Funlandię i Labrador, Quebec, Ontario, Manitobę, Saskatchewan, Albertę i Kolumbię Brytyjską oraz terytoria: Terytoria Północno-Zachodnie, Yukon i Nunawut. Te terytoria są bardzo słabo zaludnione, na przykład terytorium Nunawut, które rozciąga się na północ od Manitoby i na zachód i północ od Zatoki Hudsona w kierunku Grenlandii i Bieguna Północnego i obejmuje prawie 2 mln kilometrów kwadratowych powierzchni lądowej, liczy niespełna 30 tys mieszkańców. Ale i Saskatchewan, które obejmuje ok, 600 tys. km kwadratowych, liczy niecały milion mieszkańców, z czego koło połowy mieszka w dwóch miastach: Saskatoon i Regina. W ogóle poza miastami Kanada jest słabo zaludniona a wśród mniejszości etnicznych, z jakich składa się tutejsza ludność, wpływowa jest diaspora ukraińska. Siedziba Światowego Związku Ukraińców mieści się w Toronto, zaś politycznie jest on całkowicie zdominowany przez banderowców. Stwarza to pewne trudności w stosunkach z miejscowa Polonią, która chociaż znacznie słabsza pod względem politycznych wpływów, nie może przechodzić obojętnie nad roszczeniową ideologią banderowską. Problem polega również na tym, że poza banderowskim, inne kierunki polityczne w łonie ukraińskiej diaspory w Kanadzie nie tylko nie istnieją, ale nawet – jak mi powiedziano – ujawnienie sympatii do nich oznacza całkowity szlaban na karierę w Światowym Związku, a bywa, że i gdzie indziej też. Mimo to jednak Polonia stara się współpracować z Ukraińcami przynajmniej w niektórych sprawach, które nie muszą prowadzić do konfliktów. Na przykład – jak informuje mnie pan Ludwik Klimkowski, prezes tutejszego Kongresu Polonii Kanadyjskiej, przy wznoszeniu pomnika Ofiar Komunizmu. Ciekawe, czy wiedzą o tym płomienni szermierze polsko-ukraińskiej amikoszonerii, którzy własne iluzje nie tylko sami biorą za rzeczywistość, ale w dodatku duraczą w ten sposób mnóstwo łatwowiernych ludzi. Zdominowana politycznie przez banderowców ukraińska diaspora w Kanadzie zapewniła sobie znaczne wpływy również na Ukrainie, finansując i wspierając politycznie i propagandowo różne przedsięwzięcia, których płomienni szermierze wolą nie zauważać.

Będąc w Kanadzie ze zdumieniem przeczytałem informację, iż Lech Wałęsa, który – zgodnie z moimi przewidywaniami ze stycznia ubiegłego roku powołał zespół grafologów, którzy podobno uznali, że były prezydent naszego nieszczęśliwego kraju nie podpisywał donosów sygnowanych pseudonimem „Bolek”. Myślę, że dobrze byłoby zacząć od pytania, czy Lech Wałęsa w ogóle umie pisać, czy tylko – na przykład – narysować swoje nazwisko. Gdyby bowiem w ramach kolejnej „koncepcji” okazało się, że nie umie, to sprawa autorstwa donosów wyjaśniłaby się automatycznie, bez konieczności angażowania coraz to nowych ekip grafologów, których w końcu może zabraknąć. Wróćmy jednak do wspomnianej nagrody Polonicus, którą Lech Wałęsa odebrał w Akwizgranie. Otóż moi Honorables Correspondants w Akwizgranie i Essen wyjaśnili mi, że tę nagrodę nadaje mieszane towarzystwo polsko-niemieckie, a nie żadna „Polonia”. Ze strony polskiej firmuje to Senat RP, EUWP, czyli Europejska Unia Wspólnot Polonijnych z panem Tadeuszem Adamem Piłatem na fasadzie, Konwent Organizacji Polskich w Niemczech oraz Instytut POLONICUS reprezentowany przez pana Wiesława Lewickiego. Organizacje polonijne w Niemczech i we Francji, z którymi stykałem się podczas swoich tam pobytów, nie chcąc brać udziału w tym przedsięwzięciu, tego samego dnia odsłoniły w ośrodku Concordia tablicę pamiątkową, poświęconą Kapłanom Niezłomnym. Nagrodę POLONICUS ufundowała Fundacja Karola Wielkiego, niemieckie Ministerstwo Kultury, Stowarzyszenie Wspólnota Polska w Warszawie, Senat RP, Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej w Warszawie. Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP i Konsulat RP w Kolonii. Ciekawe, w uznaniu jakich zasług Lech Wałęsa otrzymał tę nagrodę, bo po przeczytaniu Regulaminu trudno mi zgadnąć, czy za wybitne osiągnięcia w dziedzinie kultury, czy dialogu polsko-niemieckiego, czy w przypadku nagrody honorowej – za jakie „konkretne efekty” - bo takie właśnie są koniecznie potrzebne. Ale o to mniejsza, bo odnoszę nieprzyjemne wrażenie, że w tym przypadku mieliśmy do czynienia z kolejnym instrumentalnym wykorzystywaniem Polonii do załatwiania różnych podejrzanych sprawek krajowych – w tym przypadku – podtrzymywania reputacji Kukuńka, ostatnio trochę zaśmierdziałej. Z polskiej strony paluszki macza w tym pan Bogdan Borusewicz. Co on z tego ma – to jedna sprawa – ale dlaczego takie rzeczy firmuje Senat i Ministerstwo Spraw Zagranicznych, to sprawa druga i znacznie poważniejsza. Nie od dzisiaj bowiem wiadomo, że MSZ w Warszawie za komuny traktowało Polonię instrumentalnie, tworząc fasadowe organizacje polonijne, które idealnie pasowały do definicji kopalni srebra według Marka Twaina: „dziura w ziemi i łgarz na wierzchu” z którymi bezpieczniacy załatwiali rozmaite siuchty, między innymi – przejmowanie na użytek bezpieki polonijnych obiektów, przedstawiających często znaczną wartość materialną. Jednak o ile za komuny było to lepiej zrozumiałe, to coraz trudniej zrozumieć te praktyki w 28 roku od sławnej transformacji ustrojowej i rządach „dobrej zmiany”. Najwyraźniej w MSZ żadnej „dobrej zmiany” jeszcze nie ma, a władza ścisłego kierownictwa nie sięga już za prób gabinetu takiego dygnitarza, za którym rozpoczyna się strefa zastrzeżona dla członków ekipy, którą w swoim czasie skompletował według kryteriów rasowych i której rządy nad Ministerstwem i sprawami zagranicznymi Polski powierzył „drogi Bronisław”, czyli Bronisław Geremek. Nie da się ukryć, że dobrze to nie wygląda, ale ponieważ nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, to po tym wszystkim lepiej rozumiemy, dlaczego nasz Kukuniek po zainkasowaniu nagrody beknął z podobnego klucza, co Radosław Sikorski podczas składania swego „hołdu pruskiego” - że mianowicie Niemcy powinny wziąć odpowiedzialność za Europę. Ciekawe na co w takiej sytuacji liczy Kukuniek – że na przykład Nasza Złota Pani użyje jakiegoś specjalnego wywabiacza, by zdalnie usunąć ze wszystkich archiwów dokumenty „Bolka”, a w ramach strategicznego partnerstwa przekona również zimnego ruskiego czekistę Putina, by spalił stosowne mikrofilmy, o których w „Informacji o stanie zasobów archiwalnych MSW” pisał w czerwcu 1992 roku złowrogi Antoni Macierewicz – żeby już nie trzeba było wydawać na grafologów bez konieczności ogłaszania, że były prezydent naszego nieszczęśliwego kraju nie umie pisać – a kiedy już te wszystkie sprawy zostaną pomyślnie załatwione – wykreuje go na „Mędrca Europy” ze stosownymi alimentami? Tak czy owak widać, że w prywatniackie sprawy Kukuńka wciągane jest całe państwo z jego instytucjami i finansami. Ładny interes!

 

Źródło: michalkiewicz.pl


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(8 głosów)



Ostatnio zmieniany Sobota, 27 maj 2017 10:07