Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Logiki nie ma, ale musi być
Kategoria: Publicystyka   Niedziela, 08 październik 2017 06:00 Autor: Katarzyna

Logiki nie ma, ale musi być

W roku 1968 popularna była anegdotka o Aronku, którego dyrektor szkoły zastał podczas lekcji na boisku. - Dlaczego nie na lekcji? – zapytał dyrektor surowym tonem. - Bo, panie dyrektorze, logiki nie ma – odpowiedział zagadkowo Aronek. - Jak to: logiki nie ma, co to ma znaczyć? - dopytywał się dyrektor. - Bo ja, panie dyrektorze, się zesmrodziłem i pan nauczyciel wyrzucił mnie za drzwi i teraz oni wszyscy siedzą w tym smrodzie, a ja – na świeżym powietrzu – wyjaśnił Aronek. Była to taka aluzja do masowych wyjazdów Żydów z cudnego raju, w którego stworzeniu mieli spory udział – na „świeże powietrze”, czyli – na Zachód.

Ale nie tylko w tej sprawie nie było logiki – bo nie ma jej nadal, a najlepszym tego dowodem jest nie tylko deklaracja JE biskupa Tadeusza Pieronka, według którego mamy z Polsce „dyktaturę”. Warto zwrócić uwagę, że tego rodzaju opinie ksiądz biskup wygłasza udzielając wywiadu, który jest publikowany na całą Polskę i nie obawiając się, że po ogłoszeniu tej rewelacji zostanie zamordowany strzałem w tył głowy, ani nawet – że zostanie aresztowany. A przecież dyktatura, którą pamięta wielu rodaków, a którą pracowicie budował człowiek uważany przeze mnie za prawdziwe nieszczęście dla Polski, czyli Aleksandra Kwaśniewskiego, tym się właśnie charakteryzowała. Mamy zatem dwie możliwości: albo ksiądz biskup Pieronek zaczyna zdradzać objawy zgłupienia starczego, albo nie głupieje, tylko wykonuje jakieś zadanie. Dopuszczam również tę drugą możliwość, bo kiedy byłem naczelnym redaktorem „Najwyższego Czasu!”, dostawałem - podobnie jak inne redakcje - obiegiem z Fundacji Batorego coś w rodzaju sprawozdania finansowego – kto ile pieniędzy od nich dostał, a niekiedy nawet – również na co, albo za co. Pamiętam, że na tej liście płac figurował również ksiądz biskup Pieronek, ale już nie pamiętam, za co konkretnie stary żydowski finansowy grandziarz Jerzy Soros mu płacił. Jestem pewien, że musiały to być jakieś łajdactwa, bo czy stary grandziarz chciałby płacić na cokolwiek innego? Najwyraźniej tutaj też logiki nie ma, ale to jeszcze nic w porównaniu ze świadectwem, jakiego dostarczył niedawny ogólnopolski protest kobiet. Oburzały się one, podobnie zresztą, jak eunuchy z Parlamentu Europejskiego, na kolegę Janusza Korwin-Mikke, który twierdził, że kobiety są mniej inteligentne od mężczyzn – ale oburzenie – swoją drogą, a prawda - swoją. Postulaty wysuwane przez protestujące kobiety pokazują bowiem, że logika jest im całkowicie obca. Z jednej bowiem strony protestują przeciwko „nacjonalizacji macic”, a jednocześnie domagają się, żeby „państwo” je zapładniało – nie tylko na swój koszt, ale w dodatku – w „szklance”, czyli mówiąc uczenie - „in vitro”. Logiki nie ma w tym żadnej – co niestety może wzbudzać podejrzenia, że może kolega Mikke miał rację.

Ale to nie jest jedyny problem – bo wiadomo, że socjalizm bohatersko walczy z problemami nie znanymi w innym ustroju. Skoro tedy „państwo” miałoby zapładniać kobiety, wszystko jedno – „nacjonalizując” im „macice”, czy też nie – to od razu pojawia się konieczność ustalenia, kto w imieniu „państwa” miałby to robić. Przypomina mi się w związku z tym rozwiązanie zaproponowane jeszcze za pierwszej komuny w piosence wojskowej, w której śpiewało się między innymi (cytuję z pamięci), jak to „w powiecie siedleckim we wsi Rozdoliny wzdychają i płaczą po nocach dziewczyny. Nie mają chłopaków, nie mają i basta, wszyscy wyjechali do pracy do miasta! Więc idzie wojsko na dziewczęcy zew, kompania naprzód, kompania śpiew! Twarze roześmiane i mocne ramiona, alarm odwołany, sprawa załatwiona!” - zaś ostatnia zwrotka rozwiewała wszelkie wątpliwości: „Maszeruje wojsko na wszelaki zew. Kompania naprzód, kompania śpiew! Z każdej sytuacji wyjdziemy obronnie, wojsko nasze czuwa, szkolone wszechstronnie!” Kto wie, czy złowrogi minister Macierewicz, rozbudowując bataliony obrony terytorialnej, nie ma właśnie takiego celu na myśli, a jeśli tak, to jestem pewien, że rząd, zwłaszcza w miarę zbliżania się terminu wyborów, przychyli się, przynajmniej do niektórych postulatów wysuwanych przez „kobiety”, i w ten sposób wytrąci panu przewodniczącemu Schetino i jego kolaborantowi w osobie groteskowego pana Borysa Budki, ostatni atut.



Źródło: Stanisław MICHALKIEWICZ


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(9 głosów)



Ostatnio zmieniany Niedziela, 08 październik 2017 11:35