Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Chora służba tzw. zdrowia
Kategoria: Publicystyka   Poniedziałek, 23 październik 2017 06:56 Napisał

Chora służba tzw. zdrowia

Chora służba tzw. zdrowia Wikimedia Commons

Mało tego, system ''bezpłatny'' jest dużo droższy od płatnego. Pacjent-podatnik oprócz lekarza i pielęgniarki musi utrzymać całą rzeszę urzędników /od ministerstwa po NFZ do administracji/. Opłaca /tzn. przepłaca/ wszystkich, ale jest zadowolony, bo to ‘’przyjazny’’ człowiekowi system ‘’bezpłatny’’.

Służba chorych /no bo przecież nie zdrowia/ od 28 lat systemowo nadal tkwi w głębokim PRL-u. Polega to na tym, że służbę tę opłaca budżet państwa, po ściągnięciu pieniążków od pacjentów-podatników, po czym nazywa się ją /o ironio/ ''bezpłatną''. W ten sposób dorobiliśmy się dwojakiego rodzaju placówek medycznych: ''bezpłatnych'' i prywatnych płatnych. Bogatsi opłacają sobie /bo są zmuszeni/ służbę ''bezpłatną'', a leczą się oczywiście prywatnie w płatnych. Średniozamożni natomiast leczą się troszkę tu, troszkę tam, w zależności od długości oczekiwania w ''bezpłatnych'' kolejkach, a także w zależności od kategorii i ceny konkretnych usług medycznych. Ci których nie stać na płatne usługi medyczne korzystają tylko z ''bezpłatnych''.

Mamy więc dwa niezależne systemy, ale tylko pozornie niezależne. W rzeczywistości zarówno lekarze jak i pacjenci narażeni są na rozdwojenie, co negatywnie wpływa na obie grupy. System prywatny, czyli płatny ma się całkiem dobrze. Tu zasady są jasne, czytelne i transparentne, pacjent płaci – lekarz leczy. Nie są konieczne żadne znajomości, załatwiania, łapówki, etc. Obowiązuje zasada: płacę i żądam. Lekarze w tym systemie, pielęgniarki i cały personel są pomocni, mili i życzliwi pacjentowi. Natomiast w systemie ''bezpłatnym'' jest zgoła odwrotnie. Pacjent płaci oczywiście podatki na lecznice /bo pod przymusem jest do tego zmuszany/, ale traktowany jest najczęściej nie tak jak powinien być obsłużony. Ażeby było -nie śmieszniej a - groźniej, lekarze i pielęgniarki też nie są zachwyceni tym systemem, o czym świadczą chociażby protesty lekarzy /obecnie/ i pielęgniarek /w przeszłości/.

Ogólnie rzecz ujmując: pacjenci narzekają, lekarze i pielęgniarki narzekają, cóż to więc za nieludzki system ?! Tak, to zły system, bo socjalistyczny, zakorzeniony jeszcze w głębokim PRL-u. Należy więc zadać sobie narzucające się samoistnie pytanie: skoro w jednym systemie nie ma problemów znanych w drugim, to dlaczego ten zły system nie zamienimy na ten dobry ?! Już odpowiadam na to zasadnicze dla służby zdrowia pytanie. W mentalności polskiego społeczeństwa nie ma jeszcze świadomości, że system tzw. ''bezpłatny'' jest w rzeczywistości płatny. Ludzie wolą ''bezpłatny'', tylko dlatego, że lepiej on brzmi od tego ''płatnego''. Mało tego, system ''bezpłatny'' jest dużo droższy od płatnego. Pacjent-podatnik oprócz lekarza i pielęgniarki musi utrzymać całą rzeszę urzędników /od ministerstwa po NFZ do administracji/. Opłaca /tzn. przepłaca/ wszystkich, ale jest zadowolony, bo to ‘’przyjazny’’ człowiekowi system ‘’bezpłatny’’.

Doskonale o tym wiedzą politycy. Ci jednak nie dbają o społeczeństwo, a spoglądają tylko na słupki sondażowe. Dlatego też nie likwidują od 28 lat tego ''bezpłatnego'' systemu, bo nie byłoby to akceptowalne społecznie /mogłyby spaść słupki sondażowe/. I tu tkwi źródło tej choroby systemu zdrowia. Od 28 lat nie ma u władzy opcji politycznej, która odważyłaby się poświęcić swoje notowania dla dobra ogółu. Z tego samego powodu nikt nie likwiduje KRUS-u, ale to tak na marginesie. Najbardziej zabawne są sytuacje, gdy jeden czy drugi były minister tzw. zdrowia /który ani o krok nie ulepszył służby chorych/ teraz staje przed kamerą i z miną mędrca poucza obecnego ministra co trzeba zrobić. Hipokryzja polityków nie zna granic.

Taki więc twór z pogranicza polityki i medycyny, nazwijmy go lekarzopolityk, nigdy nie uzdrowi tej służby, bo dla niego /i jego partyjnych zwierzchników/ słupki sondażowe są ważniejsze od dobra pacjentów i personelu medycznego. Wszyscy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że ten chory system nie uzdrowi zastrzyk pieniędzy. Obojętnie czy pacjent-podatnik przeznaczy na ‘’bezpłatną’’ służbę zdrowia 5%, 8%, 10% czy nawet 20% PKB, to nie wyleczy chorego systemu. Będziemy tylko ‘’dokarmiać’’ chory organizm, a poprawy zdrowia nawet nie zauważymy, będzie się ciągle pogarszał, bo leczenie jest niewłaściwe. Z opisanych już względów politycy zapowiadają wpompowanie tam 6,8% PKB. Wiedzą, że nic to nie da, ale choć na chwilę uspokoją protestujących lekarzy, co pozwoli im na dalszy spokojny polityczny byt. Już nawet zaczynają propagandowo ''przekonywać'' społeczeństwo, że konieczne jest podniesienie stawek podatku na ''bezpłatną'' służbę zdrowia.

Czeka na więc najprawdopodobniej w niedalekiej przyszłości podniesienie wysokości składki na ubezpieczenie zdrowotne i ewentualnie wydłużenie kolejek do lekarzy.

 

Sławomir Śmiełowski


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(4 głosów)



Ostatnio zmieniany Poniedziałek, 23 październik 2017 20:05