Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Niemcy i Francja dziwią się że inne kraję mogą mieć inne interesy?
Kategoria: Publicystyka   Wtorek, 31 październik 2017 04:05 Autor: admin

Niemcy i Francja dziwią się że inne kraję mogą mieć inne interesy?

Niemcy i Francja dziwią się, że inne kraje mogą mieć inne interesy? Chociaż same bezwzględnie dochodzą do swoich własnych, oczywiście kosztem wszystkich innych. Niemcy zbudowały swoje bogactwo na eksporcie i bez sprzedaż nadprodukcji za granicą ich dobrobyt skończyłby się w ciągu roku. Francja wspiera swoje hipermarkety, odbierające miejsca pracy w drobnych handlu całej Unii, ale przeszkadzają jej pracownicy delegowani. Niemcy i Francja chcą Nordstream 2, inne kraje widzą w tym zagrożenie dla siebie.

Co najważniejsze, Niemcy i Francja chcą tak reformować Unię Europejską, żeby wzmocnić swoją supremację. W zasadzie chodzi o instytucjonalno-formalne zabezpieczenie stanu faktycznego, którego istotą jest to, że o Unii decydują, te dwa kraje.

Niestety oba kraje są głęboko pogrążone w kłamstwie, narzucanym społeczeństwom przez propagandę i obarczonym sankcjami prawnymi. Jeżeli ktoś się nie zgadza z oficjalną wizją rzeczywistości, może dostać grzywnę, stracić prace i mieć problemy z jej znalezieniem, albo po prostu iść do więzienia. Wysublimowaną formą ucisku obyczajowo-socjalnego jest odbieranie dzieci. Ta zadziwiająca forma zniewolenia była w pewnym okresie wprowadzana także w Polsce. Tylko zgodnie z zasadą – co kraj, to obyczaj – u nas za to, że rodzice byli biedni. Na Zachodzie, można stracić dziecko, jeżeli da się dziecku klapa lub rodzic jest tzw. homofobem i nie chce się zgodzić, żeby 12-to latek poddał się operacji zmiany/korekty płci.

Jeżeli jakiś kraj chciałby się nieco usamodzielnić, przykładowo zgłasza niewinny postulat opodatkowania wielkich powierzchni handlowych – to natychmiast słyszymy, że nie przestrzega się w nim demokracji, łamie unijne zasady i prawa oraz że cofa się do średniowiecza w pełni swojej ksenofobii i nienawiści do innych. Jeżeli zaś, kraj jest odważniejszy i np. nie zgadza się na narzucanie cenzury w życiu publicznym pod pozorem tzw. poprawności politycznej. To, natychmiast jest wrogiem numer jeden i nawet nie może wybudować ogrodzenia na swojej własnej granicy! Jak się znajdzie kraj, który mówi że to nie jest dobrze dla stabilizacji w Europie, jeżeli Niemcy i Rosja zbliżają się do siebie gospodarczo. Wiążąc się bardzo silnymi więzami, ponieważ ten związek rzutuje na sojuszniczą lojalność Niemiec względem możliwej rosyjskiej agresji – to jest już w ogóle koniec świata. Przecież każde małe dziecko nad Renem wie, że projekt Nordstream 1 i 2 to projekt czysto gospodarczy, a niemieckie uzależnienie się od rosyjskiego gazu, jest zupełnie przypadkowe. Uwaga – nie chodzi o to, że Niemcy mają rację i robią rozsądnie. Chodzi o to, jak to jest widziane przez innych. Europa to konsensus, a nie narzucanie swoich interesów innych. Przynajmniej formalnie.

Obserwując retorykę polityków Niemiec i Francji, musimy pamiętać, że to, co mówią służy wsparciu interesów ich krajów. Niestety nie zawsze tak jest z naszymi politykami. Wymiana retoryczna na temat praworządności w Polsce, to nic innego jak forma nacisku na nasze państwo, żebyśmy się ugięli przed interesami Zachodu. Uwaga – co do pewnego stopnia jest w naszym interesie. Ponieważ jeżeli chcemy korzystać z dotychczasowego paradygmatu półkolonii, to należy zachować spójność. To się po prostu opłaca z banalnego powodu – Zachód, poprzestaje na strategii soft, nie musi stosować strategii hard, żeby nami władać. Nie podoba się? To jest rzeczywistość i co na to poradzimy?

Jak na tą chwilę prawica proponuje na to, jedynie głośne upominanie się o kilka spraw podstawowych. Nie chcemy nielegalnych imigrantów, nie chcemy terroryzmu, chcemy kontroli własnych granic, chcielibyśmy pobierać podatki od zarabiających u nas firm – czy to są grzechy? Dochodzą do tego kwestie ideologiczne i cały szereg spraw oblanych pianą czarnego PR-u, w tym głównie sprawy dotyczące tzw. wolności. Jest to bardzo ciekawe w ogólnym ujęciu, zwłaszcza jeżeli przypatrzymy się sprawie z punktu widzenia zasadniczego pytania – gdzie są pieniądze? To, jest najważniejsze. Polityka jest kłamstwem i trzeba je tak przedstawiać, żeby było przekonujące. Musimy być bardziej przekonujący od wszystkich innych, przynajmniej na naszym własnym podwórku. Jak nastaną kłopoty, to ludzie którzy nawoływali do sankcji wobec Polski będą się wstydzić. Generalnie nie są warci nawet naplucia w twarz.

Wewnętrzna sytuacja w Niemczech nieco zmodyfikowała francuskie koncepcje europejskie. Nie będzie już tak łatwo dla pani Merkel, ale i tak osiągnie swoje główne cele. Na pewno będzie to Unia dwóch prędkości, co więcej będzie to Unia finansująca inno-kulturowych imigrantów, rozmnażających się na socjalu – za pieniądze, których Polska i inne kraje Europy Środkowej nie dostaną już w ramach środków pomocowych.

Czy w takich realiach chcemy dalej godzić się na swobodę przepływu kapitałów? Skoro oni chcą ograniczyć nam prawo do świadczenia pracy? Oni eksportują do nas wszystko, kupują u nas własność, my eksportujemy do nich tylko to, co chcą kupić i pracę. Jak przestaniemy eksportować pracę, to powstaje pytanie – czym to zbilansujemy? Nie można się bać Unii, w której będziemy płatnikiem netto. To jest tylko kwestia czasu.

Jeżeli Unia Europejska ma przetrwać musi się wzmocnić. Do tego potrzebuje wspólnej platformy politycznej, przeniesienia kompetencji na poziom unijny – kosztem krajów członkowskich, w tym Niemiec i Francji. Oba kraje, a dokładnie ich elity muszą to zrozumieć. Tak samo, jak oni mogą nam narzucać nielegalnych imigrantów i prawo do zabierania dzieci za klapsy, my możemy domagać się Krzyża i prawa do zachowania tożsamości. Jeżeli oni, tego nie rozumieją i wmawiają nam, że nasze wartości są obciachem, to niech nie mówią o wolności, równości i tej całej papce.

 



Źródło: Obserwator Polityczny


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(4 głosów)



Ostatnio zmieniany Wtorek, 31 październik 2017 20:28
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Niemcy i Francja dziwią się że inne kraję mogą mieć inne interesy?