Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka O niebezpieczeństwach dostępu do kultury w erze cyfrowej
Kategoria: Publicystyka   Piątek, 24 listopad 2017 10:25 Autor: Andreas

O niebezpieczeństwach dostępu do kultury w erze cyfrowej

 abstract- abstract- bluesbby/Flickr/CC-BY 2.0

O niebezpieczeństwach dostępu do kultury w dobie cyfrowej napisano i powiedziano bardzo wiele. Liczni eksperci nie jeden raz wypowiadali się o tych sprawach, smucąc się nad dziedzictwem minionych okresów. Jak również wszelkie perspektywy nie wyglądają dobrze. Generalnie zwiększenie cyfryzacji i informatyzacji – era informacji, nie idą w parze ze wzrostem percepcji kultury, ten u tzw. przeciętnych odbiorców jest nadal niski, a u wielu wypaczony. Właśnie przez nowe cyfrowe formy dostępu. 

Kiedyś jak chciało się uzyskać wiedzę, techniczną, filologiczną, jakąkolwiek – to szło się do biblioteki. Brało do ręki książki i po ich przeczytaniu, w zależności od posiadanych umiejętności percepcyjnych i aparatu pojęciowego – takową się nabywało. To było dość trudne i wymagało pewnego poświęcenia, przede wszystkim czasu, często także i pieniędzy – wiele osób dojeżdżało do bibliotek w miastach!

Ten model zdobywania wiedzy pierwotnej miał wiele zalet, w tym jedną generalną – wiedza w książkach, była podawana w sposób solidny i zgodny lub krytyczny wobec paradygmatu nauki w danej dziedzinie spraw. Ma to kolosalne znaczenie dla procesów percepcyjnych osób, które są odbiorcami wiedzy, budując na podstawie poznanego przekazu własne przesłanki co do rozumienia spraw. W książkach wiedza była (i przeważnie jest) zawsze podana w sposób solidny i metodologicznie poprawny. Wprowadzano czytelnika metodą naukową do problemu, prezentowano jego części itd. Co bardzo ważne, skarbnicą wiedzy w każdej książce jest jej bibliografia, pozwalająca dociekliwym czytelnikom na odesłanie do źródeł na których powstała. Dzięki temu zainteresowany mógł pogłębiać wiedzę w oparciu o wartościowe źródła. W ten sposób człowiek był prowadzony po łańcuszku kompetencji, samodzielnie je zdobywając.

W erze cyfrowej dostęp do kultury jest o wiele łatwiejszy. Sieć Internet i jej zasoby pozwala na bardzo wiele, w tym na niezwykle innowacyjne sposoby docierania do wiedzy. Wielość źródeł i sposobów dostępu do treści jest zaskakująca chyba dla każdego. W zasadzie nie ma dziedziny życia, która nie byłaby reprezentowana w sieci. 

Problem polega jednak na tym, że wyłowienie z ilości informacji – tych, które są wartościowe i solidnie odnoszą się do problemu, który nas interesuje – jest bardzo trudne. Chodzi o to, że nie wiedząc co jest ważne w danej dziedzinie, mamy poważny problem z wyborem źródeł. Jest ich tak wiele, że sam proces selekcji kosztuje nas najcenniejszy zasób jaki mamy – czas. W epoce książek, było to prostsze – katalog biblioteczny wystarczał. Informacja cyfrowa ma swoje wyszukiwarki, jednak one rządzą się swoimi algorytmami, które można zmanipulować na różne sposoby. Nigdy nie mamy gwarancji, że mamy dostęp do najnowszej wiedzy, najwartościowszej, czy chociaż do standardu w danej dziedzinie. 

Ryzyko natknięcia się na chłam i wiedzę pozorną w Internecie jest olbrzymie. Jeszcze innym problemem jest to, co możemy nazwać wiedzą pobieżną. Tego niestety jest najwięcej – Internet, chociaż bazuje na tekście, bardzo szybko został zdominowany przez treści audio-wizualne, a to już zawsze są interpretacje. Chyba, że interesuje nas recytacja świętych ksiąg, to chyba jedyne przypadki treści autentycznych i zgodnych z kanonem, chociaż i z tym bywają problemy. 

Problem jest poważny i ma znaczenie dla naszej przyszłości, ponieważ z pociągania palcem po ekranie smartfona – nie da się wygenerować wartości dodanej, chociaż nawet operowanie chłamem jest wliczane do PKB. Takich czasów dożyliśmy. Byłoby dobrze, gdyby rosnącym kompetencjom w rzeczywistości cyfrowej, towarzyszyła jakość, chociaż w odniesieniu do standardów.

Oznacza to, że trzeba czegoś więcej, niż prosty indeks wyszukiwarki, który podaje nam wyniki na podstawie trafności słów kluczowych itp., algorytmów, często zaawansowanych i nastawionych na oddziaływanie marketingowe. Był próba stworzenia europejskiej wyszukiwarki, ale się nie udało. Problem jest jednak tak znaczący, że nie da się go rozwiązać przy pomocy kolejnej aplikacji. Chodzi o zmianę podejścia człowieka do korzystania z kultury w erze cyfrowej. Jest to wyzwanie chyba najważniejsze, dla wszystkich, którzy zajmują się dostępem do kultury.

Na pewno można zrobić jedną bardzo ważną rzecz, chodzi o to żeby każdy, kto szuka – miał dostęp do źródeł, które są wiarygodne. Analogicznie, jak dominująca wyszukiwarka lansuje wyniki z Wikipedii. Rodzi to oczywiście natychmiast problem z tym, jak wskazać źródła wartościowe, jak je wybierać, segregować i podać użytkownikom? Może należy publikować zbiory informacji o dostępnych źródłach w zasobie Internetu? Być może powinna to robić jakaś instytucja publiczna, mająca kompetencje i stale aktualizująca źródła? To złożony problem, który może nas pogrążyć. Chłam ma to do siebie, że jest wszędzie, jest atrakcyjny i się multiplikuje.


Źródło: Obserwator Polityczny


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(2 głosów)



Ostatnio zmieniany Piątek, 24 listopad 2017 11:03
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka O niebezpieczeństwach dostępu do kultury w erze cyfrowej