Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Pośród meandrów ekologii
Kategoria: Publicystyka   Wtorek, 05 grudzień 2017 10:25 Autor: Andreas

Pośród meandrów ekologii

Greenwich Ecology Park Greenwich Ecology Park NATT-at-NKM/Flickr/CC BY 2.0

Nie od dziś wiemy, iż w Polsce nie prowadzi się racjonalnej i długofalowej polityki ochrony środowiska. Przypomina ona raczej nasz zwyczaj prowadzenia polityki zagranicznej, w której emocje biorą górę nad rozumem, a improwizacja jest zawsze milej widziana od starannego planowania. W obu przypadkach nigdy nie wiemy też, czy mamy do czynienia z faktyczną różnicą opinii, czy też z interesami osób i grup skrytych zazwyczaj w cieniu, posługujących się demonstrantami i prywatnymi organizacjami w celu osiągania wymiernych korzyści finansowych.

Niegdyś chciano wywieźć parę drzew z Puszczy Białowieskiej, gdy kornik zagrażał dopiero kilkudziesięciu bądź kilkuset drzewom. Skuteczne działania prywatnych organizacji doprowadziły do zaniechania tego małego projektu ratunkowego. Dziś problem nabrał na znaczeniu i wielkości, a w międzyczasie mijają terminy kontraktów na wywózkę drewna do Niemiec. W państwie nic nigdy nie dzieje się przypadkiem – ani wycinka drewna, ani jakiekolwiek protesty przeciwko niej. Choć z reguły bardziej ufam leśnikom niż bogatym dzieciom z Warszawy, które nigdy nie doiły krowy, ale rozlepiają wszędzie ulotki z wizerunkiem poczciwej Mućki i napisem ,,To nie twoje mleko”, to w tym wypadku cienka linia prawdy i przyzwoitości przebiega gdzieś indziej; tam, gdzie ochrona środowiska nie odpowiada ani interesom tartaków, ani sponsorom demonstrujących.

Po obu stronach widać też jakikolwiek brak chęci do negocjacji i kompromisu, co jest zazwyczaj najlepszym dowodem na to, iż nie chodzi wcale o to, co pojawia się na sztandarach i ustach całego społeczeństwa. Gdyby chodziło o ideę bądź chęć uczynienia choćby mniejszego dobra, sprawa ta zakończyłaby się już dawno temu. Gdy jednak chodzi o pieniądze, żadna ze stron nie pragnie ustąpić, ani nawet nie chce toczyć publicznej debaty na merytoryczne argumenty. Można też oczywiście założyć, że leśnicy i państwo są na tyle pewni swych racji, iż ani myślą ustępować drugiej stronie konfliktu (zwłaszcza po interwencji Unii Berlińskiej), lecz będą się do samego końca upierać przy swoim rozwiązaniu. Obawiam się jednak, że w tej całej dyskusji brakuje choćby jednej informacji o tym, jak z kornikiem radzi bądź radziła sobie Białoruś, na terenie której leży znacznie większa część Puszczy.

Czyżbyśmy po prostu zwlekali zbyt długo, czekając na rozwój sytuacji i orientując się o skali problemu wyjątkowo nie w czasie? Jeśli tak, to warto byłoby zainteresować się działaniami organizacji i osób, które blokowały propozycje pozbycia się kornika, gdy ten nie zagrażał jeszcze tak znacznej powierzchni lasu. Ich działania można by przecież uznać za sabotaż ekologiczny i gospodarczy, a konflikt na linii Unia-Polska za dodatkowy argument do tego, by takich sabotażystów wyjątkowo surowo osądzić.

Nie zatrzymujmy się tylko przy tym jednym temacie, albowiem interesuje mnie również to, czy doszło do wszczęcia śledztwa w sprawie wylewania ścieków do Wisły niedaleko Warszawy sprzed paru lat? Najprawdopodobniej miało to związek z otwarciem nowej oczyszczalni, ale nic nie tłumaczy tak skrajnie bezmyślnego zachowania. Czy wszczęto śledztwo w sprawie stacji benzynowych, które nader często i nieprzypadkowo lokowały się w okolicach zbiorników wodnych? Czy ukarano myśliwych, którzy strzelali do zagrożonych wyginięciem gatunków? Nie ma przecież nic prostszego od zidentyfikowania myśliwego ze zdjęcia na portalu społecznościowym!

Jeśli natomiast (co jest bardzo prawdopodobne) ten myśliwy okazał się być sędzią, bogatym biznesmenem (czyt. oligarchą) albo komendantem policji i samo to w naszym państwie stanowi zawsze powód do uniewinnienia, to czy wszczęto chociaż jakieś postępowanie w sprawie żubra zastrzelonego za naszą zachodnią granicą? Czy też to, jak i prawa mniejszości polskiej w Niemczech, są od czasów ministra Bartoszewskiego ignorowane przez każdy polskojęzyczny rząd? Nie żebym coś sugerował, ale idealnym podkreśleniem stosunku polskojęzycznych władz do naszych obywateli, winna być obrona zastrzelonego za Odrą żubra, gdy tymczasem Jugendamt pod byle pretekstem odbierze paru polskim rodzinom ich dzieci. Taki prezent pod choinkę.

Spadek cen ropy naftowej spowodował znacznie mniejsze zainteresowanie gazem łupkowym. Oczywiście miejscowi Judasze pragnęli za garść srebrników oddać ćwierć kraju pod zarząd zagranicznych koncernów, mimo tego, że szczelinowanie doprowadziło już znaczne rejony Stanów Zjednoczonych do ogromnych katastrof ekologicznych. Ucichli chwilowo, zapewne przejęci tym, czy Amerykanie będą akurat stacjonować na jednych z najbogatszych i najistotniejszych złóż w Polsce. Póki co trzeba je chronić, ale nie martwmy się! Gdy już nadejdzie odpowiednia chwila, to choćby dane złoża był warte pięćset miliardów, my odstąpimy je za jeden procent przychodów od sprzedaży. W najlepszym razie. Niepoprawny ze mnie optymista…

W tle widać kraje, które powoli wykorzystują wyrzucane przez sklepy jedzenie do wytwarzania energii elektrycznej i produkcji naturalnych nawozów. Widać kraje, które znajdują coraz to bardziej przyjazne środowisku sposoby użytkowania węgla. Widać kraje, które walczą o czyste powietrze i o czyste morza, uderzając w toksyczne środki używane w rolnictwie i rabunkową gospodarkę zasobów naturalnych planety. Widać coraz mniej przyzwolenia na arogancję i bezczelność koncernów naftowych, chemicznych oraz zbrojeniowych. Gdzieniegdzie.

Tymczasem nasz zachodni sąsiad truje nas węglem aż miło, pouczając nas w kwestii limitów i smogu. Francuzi aż przebierają nogami, nie mogąc doczekać się koncesji na budowę nowych elektrowni atomowych. Zresztą to oni też mogą jako jedyni wybudować ją w Polsce; przecież nie Rosjanie, ani Chińczycy. Zapewne stąd ten szeroki uśmiech młodocianego prezydenta przy ostatnim spotkaniu z szefową polskiego rządu. Poza tym pierwsza w kwestii nowoczesności, tolerancji, ekologii i demokracji Norwegia nadal nie zaprzestaje tworzenia chemicznych ferm łososi, szkodzących zdrowiu ludzi i najcenniejszemu surowcowi na świecie – wodzie.

Może zatem z Polską i jej ochroną środowiska nie jest aż tak źle? Szkoda tylko, że mogłoby też być lepiej.

Robert Grünholz

 

Źródło: Blog Roberta Grünholz


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(3 głosów)



Ostatnio zmieniany Wtorek, 05 grudzień 2017 11:30