Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Pamiętajmy o panu Mateuszu Piskorskim – Orwell i Kafka podali sobie dłonie…
Kategoria: Publicystyka   Wtorek, 02 styczeń 2018 08:01 Autor: Andreas

Pamiętajmy o panu Mateuszu Piskorskim – Orwell i Kafka podali sobie dłonie…

Pamiętajmy o panu Mateuszu Piskorskim – Orwell i Kafka podali sobie dłonie… David Blackwell./Flickr/CC BY-ND 2.0

Pamiętajmy o panu Mateuszu Piskorskim – pierwszym więźniu politycznym Rzeczypospolitej Polskiej. Stosunek państwa do tego człowieka można już porównać tylko do tego, jak traktowano ludzi w Berezie Kartuskiej. Nie chodzi tu o tortury i poniżające traktowanie – o tym nie ma informacji, liczy się zasada. Znana z Procesu Franza Kafki i twórczości Orwella  – 1984.

Absurd oskarżenia, jego surrealizm uderzają. Atmosfera grozy – nie wiadomo o co chodzi, a każdy, kto się upomina o prawdę w sprawie pana Piskorskiego natychmiast staje się samemu podejrzanym o te same, nieskonkretyzowane bo przecież tajne zarzuty. Do tego oniryzm, prawdziwy senny koszmar całej sytuacji, w której pan Piskorski jest papierkiem lakmusowym dla naszej wolności. To, co dzisiaj spotyka jego, jutro może spotkać każdego z nas, a jak zamordyzm zwycięży – to nas wszystkich.

Nie przesądzamy, czy pan Mateusz Piskorski jest winny – to zadanie dla organów państwa. Z tego, co wiadomo o sytuacji, bo przetrzymywany ma jednak prawo do przesyłania listów – co prawda cenzurowanych, ale jednak one przechodzą, to mamy do czynienia z procesem politycznym. Przedstawione zarzuty mają się nijak do przestępstwa szpiegostwa określonego w art. 130 kk. Jeżeli prawdą jest to, że zarzut dotyczy rzekomego manipulowania opinią publiczną, udziału w wojnie informacyjnej, wywieraniu wpływu na postawę społeczeństwa w Polsce – poprzez głoszenie określonego rodzaju poglądów. To znaczy że w Polsce już nie ma wolności słowa i nie można publicznie wyrażać swoich poglądów, jeżeli są sprzeczne z linią partii rządzącej i wykraczają poza percepcję przedstawicieli ciał tajnych, którzy sferę publiczną monitorują.

Warto zwrócić uwagę na wspomniany art. 130 kodeksu karnego:

Art. 130. §1. Kto bierze udział w działalności obcego wywiadu przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10. § 2. Kto, biorąc udział w obcym wywiadzie albo działając na jego rzecz, udziela temu wywiadowi wiadomości, których przekazanie może wyrządzić szkodę Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3. § 3. Kto, w celu udzielenia obcemu wywiadowi wiadomości określonych w § 2, gromadzi je lub przechowuje, wchodzi do systemu informatycznego w celu ich uzyskania albo zgłasza gotowość działania na rzecz obcego wywiadu przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8. § 4. Kto działalność obcego wywiadu organizuje lub nią kieruje, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 5 albo karze 25 lat pozbawienia wolności.

W praktyce oznacza to, że braniem udziału, może być wynajęcie mieszkania osobie prowadzącej taką działalność, nawet bez świadomości prowadzenia przez inkryminowanego takowej działalności. Nie trzeba świadomie współpracować z obcym wywiadem, może to być działanie nieświadome i pośrednie.

Uwaga to tylko domysły oparte o to, co zostało opublikowane w mediach. Tutaj Kafka i Orwell podali sobie dłonie. Śledczy nie ujawnili zarzutów, nie muszą tego robić. Oskarżony nie może się publicznie bronić, nawet nie był przyprowadzany na wszystkie rozprawy o przedłużeniu zatrzymania. Wszystko jest ściśle tajne. Przerażają informacje różnych mediów, z których wynika, że pan Piskorski mógł być pod presją przymusu fizycznego (więcej nie można napisać bez ryzyka narażania się na pomówienie organów – takie prawo, taki kraj).

W maju 2017 roku przedłużono areszt pana Piskorskiego, nadal nie przedstawiono zarzutów przed Sądem. Europejski Trybunał Praw Człowieka odrzucił skargę obrońców pana Piskorskiego, ale trudno było się spodziewać innego podejścia ze strony tej instytucji. Gdyby pan Piskorski był inno-kulturowym terrorystą, zadźgał kilka Kobiet i dzieci w metrze lub strzelał z Kałasznikowa do bawiącej się młodzieży, to zapewne otrzymałby odszkodowanie. No a „ruski szpieg” to wiadomo. Zresztą nie wiadomo, bo przez pewien okres czasu krążyły plotki o szpiegowaniu na rzecz Chin…

Jedynym ujawnionym oczywiście nieoficjalnie kontekstem jest to, co rzekomo ujawnili tzw. ukraińscy hakerzy – przejmując rzekome dane z rzekomych rosyjskich serwerów. Wedle których to informacji wynika obraz rzekomej współpracy inspirowanej przez wskazane czynniki na Wschodzie, powiązane rzekomo z rosyjskimi służbami specjalnymi. Chociaż, co samo w sobie jest śmieszne, nawet z tych rzekomo prawdziwych informacji nie wynikają żadne konkrety. To słabo sklecona podpucha, z której ma wynikać, ze w środowisku pana Piskorskiego ktoś rzekomo brał pieniądze od prywatnych rosyjskich biznesmenów – organizacji pozarządowych.

Tymczasem prawda jest taka, że mamy do czynienia z wielką manipulacją, której materiał dowodowy jest tak mizerny i żaden, że nie ma czego się przyczepić. Poraża stanowisko Sądów, które przykrywają poprzednie decyzje o aresztowaniu pana Piskorskiego, jednak to jest nic innego, niż proces kapturowy. W listopadzie 2017 roku po raz kolejny powtórzyło się to przedstawienie „wymiaru sprawiedliwości”, przedłużono po raz kolejny areszt tymczasowy. Tym razem jednak jest szansa na to, że jeżeli w styczniu nie będzie aktu oskarżenia, to Sąd zmieni dotychczasową praktykę i oskarżonego uwolni. Areszt przedłużono do 18 stycznia. Proszę wziąć pod uwagę, że trwa reforma sądownictwa, Prokuratura już dawno jest agendą rządu podległą pod pana Ministra Sprawiedliwości. Teraz wszystko zależy od Sądu.

Sytuacja jest ciekawa i może być rozpatrywana na trzech płaszczyznach. Po pierwsze bez względu na kontekst panu Piskorskiemu zrobiono niesamowitą reklamę. Stał się wielkim protagonistą systemu, który kontestuje. W związku z tym pojawiają się dwa pytania. Pierwsze – to rzeczywiście osoba ideowo prezentująca „wrogą” narrację? Drugie – to podpucha naszych tajnych organizacji miłośników niebieskich kanarków, mająca na celu spowodowanie, żeby nasi wrogowie działali w Polsce przez podstawionego agenta? W ten sposób jest to interpretowane przez przedstawicieli organizacji różnych związków lustracyjnych od miłośników niebieskich kanarków…

Gdyby bowiem było to rzeczywiste szpiegostwo, to powstaje zasadnicze pytanie – czy najpierw aresztowano człowieka, a potem szuka się na niego materiałów? Bo jeżeli pan Piskorski był prowadzony przez kontrwywiad (prawdziwy) to w chwili zatrzymania spala się jego powiązania. Takie akcje robi się w momencie, jak ma się pewność i zatrzymanie ma jedynie potwierdzić zgromadzony materiał dowodowy. Tymczasem po zatrzymaniu pana Piskorskiego, dokonano konfiskat i przeszukań w siedzibie jego partii i u jego współpracowników. Czyli materiał zgromadzony nie był wystarczający? Za co więc ten człowiek siedzi w areszcie przez tyle czasu?

Prawdopodobnie został zatrzymany na polecenie polityczne. Czynniki go monitorowały, ale zgromadzony materiał nie pozwalał na postawienie zarzutów. Jednak być może pracownicy otrzymali polecenie napisania papierów z tego co mieli, więc napisali. Później to przedstawiono, a Prokuratura i Sądy zachowały się tak, jak „powinny”. Minęło wiele czasu, ten człowiek siedzi i nie wiadomo co z nim zrobić. Prawdopodobnie oczekiwania polityczne są jednoznaczne, a czynniki nie są w stanie ich wiarygodnie wypełnić. Nie pierwszy raz Polska jest oskarżana o nadużywanie tymczasowego aresztowania.

Najbardziej zastanawiające w tej sprawie jest to, jakie to możliwości ma były Poseł, tak szkodliwy, że nie pozwala mu się nawet na publiczną obronę swojej osoby? Czy może jest tak, że sama idea jaką proponuje partia Zmiana, jest niebezpieczna dla obecnego systemu?

Miejmy nadzieję, że pan Mateusz Piskorski odzyska wolność w styczniu 2018 roku, a państwo dokona zadośćuczynienia za jego krzywdy – jeżeli oczywiście jest niewinny. Przy czym w naszych realiach procesowych, to że nie udowodniono komuś winy, wcale nie oznacza, że on jest w mniemaniu organów ścigania niewinny… Swoją drogą zobaczymy, czy w komputerze pana Piskorskiego stosowne czynniki doszukają się np. brzydkich zdjęć i filmów? Może nielegalnego oprogramowania? Zawsze można jeszcze zarzucić, że obrażał funkcjonariuszy złym spojrzeniem…



Źródło: Obserwator Polityczny


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(9 głosów)



Ostatnio zmieniany Poniedziałek, 01 styczeń 2018 19:38
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Pamiętajmy o panu Mateuszu Piskorskim – Orwell i Kafka podali sobie dłonie…