Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Nasze uzależnienie od Zachodu jest większe niż uzależnienie od ZSRR i RWPG!
Kategoria: Publicystyka   Niedziela, 07 styczeń 2018 08:03 Autor: Andreas

Nasze uzależnienie od Zachodu jest większe niż uzależnienie od ZSRR i RWPG!

Nasze uzależnienie od Zachodu jest większe niż uzależnienie od ZSRR i RWPG! Nicolas Raymond/Flickr/CC BY 2.0

Wypychanie Polski z Unii Europejskiej już się dzieje. Proces ten prowadzą Niemcy i Francuzi, wspierani przez inne niechętne nam, a ściślej dawaniu nam pieniędzy kraje Unii. Środkami do tego celu są bujdy na resorach o rzekomym braku solidarności Polski w kwestii nielegalnych imigrantów, często nazywanych uchodźcami i inne kwestie związane z tzw. zagadnieniem praworządności. 

To bardzo sprawnie ukształtowany ciąg zdarzeń, prowadzący do pogorszenia wizerunku naszego kraju w opinii publicznej Europy, skłonieniu polskiej opinii publicznej do patriotycznego uniesienia w emocjach oraz rzeczywistego znalezienia przesłanek pozwalających na osłabienie naszej pozycji. Zaczęło się od traktatu w Lizbonie, który realnie ograniczył nasze prawo do decydowania o Europie, do możliwości zgadzania się z wolą Niemiec i Francji.

Żeby to było dobrze zrozumiane – w wyniku reformy traktatowej, bo Holendrzy i Francuzi odrzucili Konstytucję europejską, doszło do stworzenia takich mechanizmów władzy, dzięki którym Europą rządzą Niemcy i Francja. Z powodów formalnych praktycznie zawsze mają większość blokującą, mają wpływ na najważniejsze ciała centralne, w tym Europejski Bank Centralny i z powodów nieformalnych, nikt się im nie przeciwstawi. Ponieważ takie przeciwstawienie się natychmiast oznacza stygmatyzację – jak Węgry, lub realną groźbę pozbawienia prawa do głosu w Radzie Unii Europejskiej, do czego dąży się wobec Polski.

Wszystko za pomocą szantażu, nakazującego nam uczestnictwo w skutkach głupiej, szkodliwej i niezgodnej ani z prawem krajowym, ani z traktatami unijnymi decyzji zachodnich polityków o tolerowaniu i stymulowaniu niekontrolowanego przepływu przez granicę milionów ludzi z innych krajów, położonych poza Unią Europejską. Jesteśmy szantażowani – albo zgodzimy się na to, co zdecydowała pani Angela Merkel i co popierają Francuzi i inne bogate kraje (przynajmniej oficjalnie) – zgodnie ze stanowiskiem Komisji Europejskiej. Albo będziemy „nie Europejczykami”, „depczącymi ducha” i „łamiącymi prawa”, czy też sprzeniewierzającymi się „europejskiej solidarności” i „tożsamości wielokulturowej Europy”. Zwłaszcza to ostatnie jest bardzo mocne.

Zachód uważa, że my mamy się podporządkować pod jego decyzje i przyjąć je jako prawdę objawioną do realizacji. My mamy się dostosować! Przy czym zupełnie nie liczy się z naszym zdaniem, a to jest możliwe dzięki mechanizmom głosowania ustalonym po Lizbonie. nie muszą nas nawet wysłuchiwać, nasi politycy nie mają głosu w zachodnich mediach. Chyba, że plują na Polskę i głosują przeciwko niej!

Oczywiście to tyko pretekst mający na celu spowodowanie, żebyśmy byli wypychani poza Unię Europejską. Czy to w ramach dwóch prędkości, czy też ograniczania funduszy pomocowych, czy w inny – dowolny sposób, sprowadzający się do karania finansowego i formalnego Polski. Bardzo w tym pomagają zdrajcy o mordach zdradzieckich (cytując prezesa), którzy przyczyniają się do uzasadniania negatywnych opinii o Polsce.

Zachód może sobie na to pozwolić, ponieważ jesteśmy od niego TOTALNIE UZALEŻNIENI GOSPODARCZO, POLITYCZNIE I MILITARNIE. Niestety również cywilizacyjnie i to od 1000 lat z okładem. Zrobiliśmy to na własne życzenie, wierząc w steki bzdur i szeregi idiotyzmów, jak to, że kapitał nie ma narodowości i sen o Europie. Tymczasem staliśmy się krajem będącym we własności i zarządzie zagranicy. 

Można postawić i obronić szokującą hipotezę, otóż nasze dzisiejsze uzależnienie od Zachodu, jest o wiele głębsze, o wiele bardziej totalne i kosztowne, niż byliśmy uzależnieni do ZSRR i innych krajów RWPG. Socjalizm stawiał na niezależność, w części autarkiczną, nacjonalizm gospodarczy i specjalizację w produkcji pomiędzy zaprzyjaźnionymi krajami. Istotą gospodarki socjalistycznej była niezależność gospodarcza i samowystarczalność poszczególnych krajów, tak żeby były zdolne przeznaczać nadwyżki np. na wysiłek inwestycyjny, czy częściej zbrojeniowy. Dzisiaj nasza gospodarka jest gospodarką nadążną, dostosowaną do globalnych łańcuchów wymiany, w których uczestniczy za pośrednictwem gospodarek krajów Unii Europejskiej. produkując głównie krasnale ogrodowe i inne wyroby proste, wymagające wkładu dużej ilości taniej pracy ludzkiej.

Wcześniej w gospodarce socjalistycznej podejmowaliśmy jako kraje demokracji ludowej określone zobowiązania, które były odpowiedzią na oczekiwania centralnych planistów systemu. To co stworzono szło głównie na potrzeby wojska, w tym pomoc militarną dla innych krajów komunistycznych i socjalistycznych np. Korei, Wietnamu, Kuby. Bardzo wiele po prostu marnowano przez głupotę lub niewydolność gospodarki socjalistycznej – trzeba mieć tego świadomość. Jednak sami decydowaliśmy o tym, jak te cele osiągnąć, jak alokować środki produkcji, jak to wszystko podzielić czym dysponowaliśmy.

W dzisiejszej, oczywiście o wiele bardziej wydajnej gospodarce, niż gospodarka socjalistyczna, nie mamy centrów gospodarczych. To znaczy w ogóle rządy nie prowadzą polityki gospodarczej, a nasz w szczególności. Biznes nie ma central decyzyjnych w Polsce. Jedynie ośrodki wykonawcze w łańcuchach działalności operacyjnej. Jeżeli jakiś polski biznesmen odważa się na samodzielne planowanie czegoś w dużej skali, to zdarza się, że jakimś dziwnym trafem są stawiane mu zarzuty, wykańcza go skarbówka, a przy bardzo dużej skali zamiarów inwestycyjnych, potrafi nie przeżyć stosunkowo prostego zabiegu chirurgicznego. Dodajmy w renomowanej zachodniej klinice (nie ma przypadków). Realnie nie decydujemy o sobie. To wielka różnica. Przy czym – uwaga – niestety w miarę pogłębiania się transformacji, traciliśmy kompetencje do tego, żeby sobą zarządzać. Bardzo smutnym symbolem tego procesu degradacji naszej elity jest to, że inżynierowie palą starymi Polskimi Normami w kominkach, znamy takie przypadki nawet wśród naszych czytelników.

Przyjęto nas do Unii Europejskiej, ponieważ to było w interesie krajów zachodnich, a dla nas było to szansą na modernizację. Ulegliśmy praktycznie totalnemu uzależnieniu. To jest koszt jaki ponieśliśmy, przy czym uwaga – nie dało się go nie ponieść. Oczywiście przy mądrzejszym zarządzaniu, uzależnienie mogłoby być mniejsze, jednak jako słaby kraj bez kapitału musieliśmy go importować. Nie byliśmy w stanie wymusić swoich warunków jak np. Rosja, czy Chiny. Budowa kapitalizmu, bez kapitału i kapitalistów to po prostu błąd i skazanie się samego na porażkę.

W konsekwencji Zachód dzisiaj doskonale wie, że nawet jak zrobi z nas czarnego Piotrusia, nawet jak się obrazimy, zwłaszcza po tym jak będzie złamana umowa o trzech wolnościach będących podstawą Unii, to i tak będziemy musieli w jego szachrajstwach uczestniczyć. Może już nie jako ubogi kuzyn na końcu stołu, bo to miejsce właśnie zajmują nielegalni imigranci, ale jako robotnik tymczasowy w ogrodzie lub warsztacie – za płotem. Taki, który musi prosić się o pracę, czekając pod tym płotem lub murem, kiedy pan na niego skinie. Ponieważ nie mamy innego wyjścia. W przyjętym paradygmacie rozwoju – nie możemy zrobić nic innego, przynajmniej w krótkiej i średniej perspektywie czasowej.

Inne kraje regionu były od nas o wiele mądrzejsze. Czechy, Węgry i Słowacja mają u siebie olbrzymie inwestycje chińskie (zwłaszcza Czechy) i rosyjskie (zwłaszcza Węgry), dzięki temu stają powoli na „drugą nóżkę”. My natomiast jesteśmy podpięci gospodarczo do Zachodu Europy a politycznie sami zrobiliśmy się państwem zależnym od USA. To musi się skończyć katastrofą, ponieważ Europa Zachodnia, a zwłaszcza Niemcy, nie będą finansować budowy amerykańskiego klina pomiędzy sobą a źródłem wszystkiego – Rosją. Zwłaszcza, że długofalowo tylko Rosja może obronić Zachód przed chińskim zagrożeniem! Proszę popatrzeć na mapę! Z tych względów prowadzone są działania mające na celu doprowadzenie do resetu w Polsce, którego efektem będzie przewartościowanie i przetasowanie na naszej scenie politycznej – w kierunku jakiego życzą sobie nasi zachodni „partnerzy”. Nikt nie zaakceptuje Polski jako osła trojańskiego USA w Europie.

Jeżeli wypchną nas w jakiś sposób z Unii Europejskiej, chociażby zmieniając zasady jej funkcjonowania, czy też stworzą sobie wyższy krąg integracji, do którego nas nie dopuszczą, oczywiście „z naszej winy” – to skończy się zmianą paradygmatu funkcjonalnego naszego państwa. Nie chodzi tylko o fundusze unijne, chodzi o całą naszą zależność, w której te fundusze były wisienką na torcie, pozwalająca na lekki oddech kraju, którego gospodarka jest drenowana przez zachodni kapitał.

Problemem jest właśnie model naszej „współpracy”, który jest zależnością z asymetrycznym podziałem kosztów i korzyści. Oni mają dzięki nam większe korzyści i mniejsze koszty, a my mamy też korzyści, jednak mniejsze z jednostki kapitału i z ilości masy kapitałowej od nich. Jak również ponosimy większe koszty – to normalne, ale trwa już 29 lat! W tym samym czasie odbudowy państwa po wojnie w okresie Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, byliśmy oczywiście biednym krajem, ale z rozwiniętym już przemysłem i co najważniejsze, w którym rodziły się dzieci. Tego niestety nie można powiedzieć o obecnym systemie, który sami sobie stworzyliśmy w oparciu o wzorce neoliberalnego kłamstwa. Niech to będzie puentą i ostatecznym podsumowaniem stanu rzeczy. W tym dla naszych rosyjskich czytelników, którzy mają jeszcze wybór – do póki mają suwerenną władzę, dbająca o interes ich kraju. Tak wygląda nasza rzeczywistość – w ujęciu zupełnie obiektywnym. Jesteśmy modelowym przykładem państwa, wyciśniętego jak cytryna, które jest zadłużone na pokolenia, których nie będzie.

Szokuje natomiast to, że nie ma perspektyw na zmianę tego co obserwujemy i diagnozujemy. Pomysł dobrej zmiany na politykę suwerenną, przejawiający się kupowaniem drogiego amerykańskiego gazu, czy kreowaniem ultra-fikcji w rodzaju parajagiellońskiej koncepcji iluś-tam-morza – to tylko sposób na pozorowanie strategii działania. Niestety bardzo nieudany i kosztowny, ponieważ otoczenie nas ocenia po tych zachowaniach, uznając je jako nasze realne ruchy w grze, do której nawet nie dorastamy. Właśnie na tym polega nasz dramat, że nasi politycy chcieliby sami narysować plansze i ustalić zasady oraz rozdać pionki do gry. Jednak w obecnym rozdaniu, to my jesteśmy pionkiem rozgrywanym jako bufor Zachodu, a nie graczem. Rozumie to wąska grupa polityków i publicystów, ale o tym głośno nie mówi – poza nielicznymi przypadkami.

W tym kontekście trzeba pamiętać, że pod polityką ciepłej wody w kranie, grzanej rosyjskim gazem kupowanym za Dolary, pochodzące z wymiany zarobionych w Europie Euro – nie byliśmy w lepszej sytuacji. Ona jest taka sama, tylko dzisiaj nie ma otoczki – widać jakie jest nasze miejsce i gdzie jesteśmy. Na pewno nie będzie cukierkowo, może nawet będzie bolało…

Proszę pamiętać jeszcze jedną rzecz, wiele można było powiedzieć o ZSRR, w tym wiele złego – byliśmy podlegli, niesuwerenni i zależni. Jednak, ten układ zapewniał nam TOTALNE bezpieczeństwo, ze strony każdego zagrożenia, oczywiście poza samym ZSRR. Dzisiejszy układ obronny z Zachodem – NATO i rodzące się relacje unijne – są warte tyle ile papier na którym są zapisane, a nawet mniej… Podsumowując wszystko, nasza obecna sytuacja jest gorsza niż w okresie PRL-u, co więcej wówczas mieliśmy perspektywy i środki pozwalające rozwój – planowanie przyszłości. Gdzie dzisiaj jesteśmy? Dla Polaków od 29 lat transformacji 5 zł w monecie w portfelu to dużo pieniędzy!



Źródło: Obserwator Polityczny


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(10 głosów)



Ostatnio zmieniany Niedziela, 07 styczeń 2018 00:10
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Nasze uzależnienie od Zachodu jest większe niż uzależnienie od ZSRR i RWPG!