Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Potrzebujemy odwrócenia narracji
Kategoria: Publicystyka   Niedziela, 14 styczeń 2018 10:05 Autor: Andreas

Potrzebujemy odwrócenia narracji

Swans (1956) - Maurits Cornelis Escher Swans (1956) - Maurits Cornelis Escher Pedro Ribeiro Simões/Flickr/CC BY 2.0

Potrzebujemy odwrócenia narracji w sprawach publicznych w Polsce i na temat Polski za granicą z negatywnej, negującej i wykluczające na pozytywną, potwierdzającą i włączającą. Obecnie negatywnie podchodzimy chyba do wszystkich spraw publicznych, poczynając od słynnego „nie da się”, kończąc na sprawach strategicznych.

Pomysł na „Maszynę Bezpieczeństwa Narracyjnego”, jakkolwiek koślawy w obrębie swojej własnej narracji jest bardzo ciekawy i zasługuje na rozpatrzenie samej idei. Jest ona ciekawa, a ewentualne korzyści prawie na pewno przekroczą koszty.

Negujemy naszą rzeczywistość agresywnymi zachowaniami ukierunkowanymi na wzajemne odbieranie sobie prawa do udziału w życiu publicznym, czy nawet patriotyzmu. Oskarżanie o bycie „Komuchem”, „ruskim agentem”, „Żydkiem”, czy ostatnio modne „szmalcownictwo” – to standard języka w naszej retoryce publicznej. Jest on negatywny i neguje rzeczywistość, neguje prawo innych ludzi do udziału w życiu publicznym. W konsekwencji wszyscy się wykluczają nawzajem. To jest chore, to samozaciskająca się spirala. Finalnie wszyscy wszystkich wykluczają pod byle pretekstem i byle pozorem.

Najgroźniejsze jest wykluczanie ekonomiczne, o którym mało się mówi, jednak nie brakuje wykluczeń ideologicznych, wątków rasowo-plemiennych i innych kategorii pojęciowych. Przede wszystkim jednak najgorsze jest to, że negujemy swoją przyszłość wykluczając się z idei Unii Europejskiej. To poważne i realne zagrożenie polityczne, które wynika z narracji negatywnej, negującej i wykluczającej.

Szokuje zwłaszcza to, co różni politycy, głównie obecnej opozycji mówią o sprawach polskich za granicą. To trzeba rozliczyć, od tego jest Trybunał Stanu – jest wolność słowa i każdy może mówić na co ma ochotę, ale jeżeli jest funkcjonariuszem publicznym, żyjącym z pieniędzy publicznych jest zobowiązany co najmniej do lojalności wobec państwa. Wiele osób, w tym najbardziej znani i rozpoznawalni politycy przyczyniają się swoimi wypowiedziami i deklaracjami do negatywnej narracji o Polsce w Unii Europejskiej. Jest nawet pewne środowisko medialno-biznesowo-wywiadowcze, które ze względu na powiązania kapitałowe z pewnym byłym supermocarstwem położonym pomiędzy dwoma ocenami – psuje nam w nim opinię. Jest to wybitnie arcyszkodliwe.

Potrzebujemy narracji pozytywnej, potwierdzającej i włączającej. Nawet jeżeli nie jest ona już możliwa w warstwie merytorycznej przekazu, to dbajmy o jego formę, czyli to w jaki sposób formułowane są komunikaty. To również bardzo ważne, proszę sobie posłuchać – jak ktoś zna angielski – przemówień w Parlamencie w Londynie. Ludzie nienawidzący się, których dzieli wszystko – od polityki, poprzez pochodzenie – co tam jest ważne, bo określa klasę społeczną człowieka, a nawet na sprawach rasowych kończąc rozmawiają ze sobą w sposób formalnie pozytywny. Właśnie o to chodzi u nas, żeby tak wyglądała dyskusja publiczna, jak i co do formy – wszystkie wypowiedzi o Polsce, które ktokolwiek podejmuje – były pozytywne w swojej formie wyrazu. Ważne jest jeszcze to co się mówi w warstwie merytorycznej przekazu, ale tutaj ze względu na to jakie mamy elity nie można oczekiwać cudów.

Co więcej należy stale potwierdzać fakty dotyczące Polski, ale nie te negatywne – oczywiście także np. naszą martyrologię, krzywdę historyczną itd. Jednak na pierwszy plan powinny przechodzić komunikaty pozytywne. W narracji o Polsce i o sprawach w Polsce trzeba stosować argumentację i zabiegi retoryczne potwierdzające nasze pozytywne cechy i wszystko, co jest nawet w najmniejszym stopniu pozytywne i pozytywnie może Polskę kojarzyć. To musi być priorytet, bo niestety mamy narodową tendencję do narzekania, widzenia w ciemnych barwach i oczekiwania spełnienia się scenariusza negatywnego.

Warto również stosować język, który będzie utwierdzał odbiorców komunikatów w przeświadczeniu, że nasz system społeczno-państwowy jest włączający, chociaż niestety tak nie jest. Ważną rolę odgrywają tutaj wszelkie mniejszości, w tym obyczajowe i opozycja polityczna. To od ich narracji zależy to, w jaki sposób zewnętrzni odbiorcy postrzegają nasz kraj.

Widać tu dwa główne kierunki, na kierunku wewnętrznym wszyscy powinni funkcjonować w przeświadczeniu, że są pożądani, chciani i włączani do wszelkich procesów. Potrzebujemy budowy kapitału relacyjnego, to jest bardzo ważne w kraju, w którym fotografując się z rodziną, większość z nas ustawia się w środku, żeby nas nie wycięli z fotografii. Drugi kierunek to kierunek zewnętrzny. Chodzi przede wszystkim o narrację europejską. Nie mamy w obecnym paradygmacie funkcjonalnym innej alternatywy, a lepiej jest siedzieć przy stole nawet jako ubogi krewny, niż stać pod ścianą płaczu, czekając aż ktoś nas zaangażuje do pracy bez ubezpieczenia i jakichkolwiek praw – za śmieciowe wynagrodzenie.



Źródło: Obserwator Polityczny


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(0 głosów)



Ostatnio zmieniany Niedziela, 14 styczeń 2018 11:38