Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Dylematy strategiczne Polski 2018 – synteza
Kategoria: Publicystyka   Poniedziałek, 09 kwiecień 2018 08:05 Autor: Andreas

Dylematy strategiczne Polski 2018 – synteza

Dylematy strategiczne Polski 2018 – synteza TheTruthAbout/Flickr/CC BY-SA 2.0

Dylematy strategiczne Polski w 2018 roku, to szereg wyzwań, zagrożeń i negatywnych scenariuszy, które jeżeli się wydarzą to będzie bardzo źle. Jeżeli się skumulują mniej więcej w tym samym czasie, to może być dramatycznie. Poniżej prezentujemy syntezę tych zagadnień, skupiając się na trzech głównych o znaczeniu strategicznym.

Bezwzględnie wyzwaniem numer jeden jest sytuacja międzynarodowa, zarówno na wielkim teatrze globalnym jak i w naszym bezpośrednim otoczeniu. Tutaj już nic nie możemy, poza przyśpieszeniem ewentualnego resetu w skali regionalnej lub rozdania w skali globalnej – jako element układanki. Nie ma takiego scenariusza, w którym cokolwiek poza status quo jest dla nas co najmniej nie przynoszące strat. Głównym problemem jest nowy porządek i ład w Europie, który dzieje się na płaszczyźnie relacji funkcjonalnych. Flagi, szyldy, Unia – pozostaną, ale zmienią się wektory geopolityki.

Niemcy, czego się w Polsce nie zauważa – już nie są amerykańską półkolonią, ten kraj zmierza w kierunku odzyskania suwerenności. Dzieje się to poprzez relacje z Rosją oraz budowę Unii Europejskiej na ich zasadach, dla nich win-win. Niemcy realizują swoje plany stopniowo, krok po kroku i bez emocji. Popełniają błędy operacyjne, ale w zakresie strategicznym są bezbłędni i skuteczni. W każdym ujęciu są ponad nami, i nie możemy NIC im zrobić.

To, co nawet nasza dobra zmiana nazywa suwerennością, to i tak wpisanie się w jeden z wariantów niemieckich scenariuszy dla Mitteleuropy. Uzależnieni gospodarczo i trzymani na politycznej smyczy, nie bez wpływu czynników tajnych i miękkich – nie mamy się nawet po co porównywać. Wszelkie mrzonki o tym, że razem z USA rozegramy Niemcy i Rosję, to jest mniej więcej tak, jak z polskim lotem załogowym na Marsa.

Kreowanie polityki klina, którym nie mamy możliwości być – bez własnej broni jądrowej – i całego zaplecza potrzebnego do jej ochrony, to polityka przyśpieszania, a nawet więcej – wywoływania resetu. Dobra zmiana w swojej obłędnej polityce para-jagiellońskiej, wprowadza nas w realia roku 1938!

Strategicznym dylematem naszej racji stanu jest to, jak się z tego stanu wyplątać. O ile oczywiście, jest to jeszcze możliwe bez większych strat. Jakieś będą, musimy zapłacić za Ukrainę, musimy zapłacić za utrudnianie biznesu Niemcom, rachunek dostaniemy. Będzie kosztowało i bolało.

Proszę pamiętać, że funkcją relacji z Niemcami, są stosunki z Rosją. W tej chwili ich nie ma, natomiast co będzie jutro – zobaczymy. W tej sprawie obecnie jest tak skandalicznie źle, że nie ma o czym dywagować.

Drugim dylematem strategicznym jest kwestia europejska. Czy to się nam podoba, czy to się nam nie podoba – jesteśmy w sytuacji, w której Unia Europejska gwałtownie się zmienia – bez naszego udziału. Konflikty rozsadzają Unię, Brexit to porażka integracji. Migracje kładą kolejne rządy, to do czego doszło w Niemczech – to wydarzenie bez precedensu. Nasza pozycja w Unii jest słaba, a „wstanie z kolan”, tylko ją obnażyło.

Wyzwanie polega na tym, że trzeba mieć właściwą strategię, żeby móc zagwarantować, że kolejne 15 lat w Unii będzie dla nas korzystne ekonomicznie, politycznie i pod względem bezpieczeństwa ogólnego. To wszystko sprowadza się do jednej fundamentalnej kwestii, której na imię jest Euro. Nie wiemy czy i w jakiej formule przetrwa, tym bardziej nie wiemy czy nas dopuszczą do tego klubu. Niestety u nas nie ma w tej sprawie poważnej dyskusji, nie ma nawet do niej klimatu.

Euro to wielki dylemat dla naszego kraju, niestety już chyba jesteśmy poza klubem, gdzie jest stoliczek, przy którym toczą się rozmowy. Jednakże podlegamy zdarzeniom indukowanym przez Euro.

Trzecim dylematem jest energia. Bez wielkich mocy w niskiej cenie, nie ma możliwości na podtrzymanie rozwoju gospodarczego kraju. Proszę to dokładnie i wprost zrozumieć – bez olbrzymiej ilości, taniego prądu i to w stabilnych dostawach – nie będzie w tym kraju przemysłu i postępu. Niemców stać na drogą energię odnawialną, dusząc swoje społeczeństwo dotują przemysł (dopłatami do energii), ale to nie przeszkadza Komisji Europejskiej.

My mamy problem polegający na tym, że jesteśmy zależni od węgla, którego w rozsądnych cenach już nie mamy. Koszty wydobycia w Polsce są duże i będą rosnąć. Do tego dochodzą koszty pokrywania taryf na emisję substancji szkodliwych. To wszystko powoduje, że jeżeli chcemy utrzymać względnie stabilną cenę energii – tj., taką, która nie będzie wyprzedzała wzrostem, wzrostu średniego dochodu w kraju. Musimy wybudować energetykę jądrową i prowadzić rozsądną politykę wobec energetyki odnawialnej. Można bardzo wiele w tym zakresie w Polsce osiągnąć (zwłaszcza z wykorzystaniem rolnictwa).

Nie bez znaczenia jest kwestia gazowa. To wielka niewiadoma, ponieważ proszę pamiętać, że gaz to nie tylko ciepło w naszych łazienkach czy kuchenki na których gotujemy posiłki. To przede wszystkim wielki przemysł chemiczny, który bez gazu nie istnieje. Nawozy azotowe również nie biorą się z powietrza, bez nawozów NIE MA ROLNICTWA.

Dylematem strategicznym Polski jest odpowiedź na pytanie – jak zapewnić tanią energię elektryczną, w sposób perspektywiczny i dający nam bezpieczeństwo. Chyba nie ma lepszego pomysłu, niż dywersyfikacja i stopniowe włączanie nowych technologii?

Z tych wszystkich trzech kwestii, ta trzecia jest fundamentalna dla dwóch pozostałych, przy czym zagadnienia czysto polityczne są poza nami. Nie jesteśmy graczem. Pokazała to wyraźnie kwestia ukraińska. Możemy tylko się podłożyć (co uczyniliśmy). Na polu Unii Europejskiej, też już nic nie znaczymy – nie ma dla nas klimatu. Z tego powodu mały reset tej struktury wcale nie musi być dla nas zły I TO JEST W TYM WSZYSTKIM NAJBARDZIEJ PRZERAŻAJĄCE. Czyżby pan Kaczyński i pan Orban dobrze przewidzieli przyszłość?

Bez względu na wszystko musimy mieć tanią energię, to znaczy w takiej cenie, żeby ludzi było na nią stać – adekwatnie do poziomu dochodów. Gdyby dzisiaj litr benzyny kosztował 12 zł, to byśmy zawyli z bólu. Ten scenariusz jest możliwy – proporcjonalnie w przypadku energii elektrycznej, ponieważ lata zaniedbań i braków inwestycji właśnie będą kumulować swoje skutki. Jak ktoś ma dom, niech zainwestuje w fotowoltanikę (są możliwe dopłaty), pompę ciepła, może jakiś mały wiatrak? Do tego można już kupić w dobrej cenie zestawy zapewniające prosumencie sterowanie i magazynowanie energii w ramach inteligentnego domu. W ostateczności można mieć agregat prądotwórczy, może się przydać, jeżeli sieć padnie – zanim odtworzymy możliwości wytwórczo-przesyłowe mogą minąć tygodnie.

Uwaga – tu można dopisać jeszcze kilka tez, jednak dla naszego wywodu o wiele ważniejsze jest skoncentrowanie się na sprawach najważniejszych, w których skupiają się wiązki innych procesów. Wybrane trzy zagadnienia są prawdziwymi agregatami licznych kwestii, decydujących o przyszłości naszego kraju.



Źródło: Obserwator Polityczny


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(3 głosów)



Artykuły powiązane

Ostatnio zmieniany Poniedziałek, 09 kwiecień 2018 10:44
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Dylematy strategiczne Polski 2018 – synteza