Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Nasza polityka może być magiczna lub dramatyczna ale nie będzie nigdy pragmatyczna
Kategoria: Publicystyka   Niedziela, 01 lipiec 2018 08:05 Autor: Andreas

Nasza polityka może być magiczna lub dramatyczna ale nie będzie nigdy pragmatyczna

Nasza polityka może być magiczna lub dramatyczna ale nie będzie nigdy pragmatyczna brett jordan/Flickr/CC BY 2.0

Nasza polityka może być magiczna lub dramatyczna ale nie będzie nigdy pragmatyczna. Podstawą problemu jest brak realnej, zorientowanej narodowo i międzypokoleniowo a przede wszystkim – poza klasowo racji stanu i opartego na niej paradygmatu funkcjonowania państwa, Narodu i społeczeństwa. Nie ma realnej umowy społecznej, która powodowałaby, że wszyscy mają wspólny cel i widzą w podporządkowaniu się jego realizacji korzyści. Stworzono system, w którym wąska elita i nieco liczniejsza grupa ją obsługująca – przeważnie na rachunek i z polecenia czynników zagranicznych zagarnia większość dochodu rozporządzalnego w gospodarce.

Nie da się zarządzać państwem wyzysku wielu przez niewielu, niż poprzez siłę w tym przypadku głównie przemoc prawną oraz manipulację, której jako Polacy jesteśmy totalnymi ofiarami. Jesteśmy manipulowani w mediach, jesteśmy manipulowani przez polityków oraz jak twierdzi obecnie rządząca ekipa – nie jest dobrze również w Sądach. Jest jednak jeszcze jeden wielki manipulator, który jest potężną międzynarodową instytucją z wiekowym doświadczeniem. Rola tego podmiotu w manipulowaniu sytuacją w naszym kraju jest totalna, a możliwości większe, niż się komukolwiek z postronnych obserwatorów wydaje.

Problem polega na tym, że tym wszystkim, którzy się uważają za postronnych obserwatorów to się tylko wydaje, albowiem w praktyce każdy z nas jest uczestnikiem ich spektaklu. Nie da się wygrać z instytucją w której się funkcjonuje, bo zawsze funkcjonuje się na jej warunkach. Siła oddziaływania tej instytucji powoduje, że wiele w naszym kraju jest możliwe, ale jeszcze więcej możliwe nie jest i nigdy nie będzie. I nie chodzi tu o takie w sumie „drobnostki” jak 70 mln na pewne muzeum. Chodzi o sterowanie naszą świadomością, definiowanie skali wartości i mówienie co jest dobre, a co złe. Z tym się nie da wygrać.

Doskonale wie o tym część polityków, którzy wykorzystują wsparcie tej potężnej instytucji, chociaż mają pełną świadomość, że nie są dla niej partnerem, ponieważ oni przemijają a ta instytucja pozostaje i pozostanie. W takich warunkach bez symetrii, nie ma mowy o dialogu. Jest koncesjonowanie łaski w zamian za korzyści. Instytucja wspiera polityków, oni pozwalają jej na funkcjonowanie w istocie bez jakiejkolwiek kontroli. Ten układ to fundament systemu, który stanowi o naszej rzeczywistości. Warto zwrócić uwagę, że po 1989 roku udało się odbudować znaczenie tej instytucji, które tylko przez około 44 lata było przytłumione. Jak widać, to nie wystarczyło do wprowadzenia istotnych zmian w percepcji społeczeństwa. Ponieważ powróciliśmy do schematów relacyjno-funkcjonalnych, które budowano tu przez 1000 lat.

W tych warunkach jedynie media mogłyby pozwolić nam na odrobinę rozsądku i ukierunkowania się na pragmatyzm. Niestety jednak media są takie jakie są, najdelikatniej mówiąc – szału nie robią. Można powiedzieć coś więcej, albowiem nie ma przypadków jeżeli chodzi o sterowanie myśleniem prawie 40 mln ludzi. Wyraźnie widać, że niektóre media mające kapitał zagraniczny, w dużej mierze manipulują przekazem. Poczynając od okoliczności, że nie publikują wszystkiego co ważne, jak również bardziej kreują fakty, niż je relacjonują. Media publiczne są już poza skalą oceny, nie ma co się o nich wypowiadać. W praktyce jedynie powiększają chaos. W konsekwencji obywatele nie mają dostępu do wiarygodnych i obiektywnych informacji. Oczywiście to pomaga strażnikom systemu i decydentom, wręcz czyni zarządzanie możliwym na ich warunkach. Odbiorcy komunikatów poruszają się w zakresach określonych przez system. Opozycja również działa tylko w tym zakresie. Nawet krytyka nie zakłada możliwości wyjścia poza to, na co pozwala system. To błędne koło.

Politycy nie potrzebują starać się i zabiegać o opinie społeczeństwa, nawet niczego mu nie proponują. Cały dialog na linii elit ze społeczeństwem to kreowanie fikcji i pozerstwa dla potrzeb zarządzania systemem. Obecna władza dodała dużo elementów patriotycznych i narodowo-religijnych. W tym sosie jeszcze bardziej odsuwa się tematy istotne, zastępując się tematami zastępczymi.

Możemy podchodzić do polityki magicznie, co się dzieje powszechnie. To standard w naszym podejściu do rzeczywistości. Silnie wspierany przez myślenie życzeniowe. Jest to tym bardziej niebezpieczne w im większej bańce informacyjnej funkcjonujemy. Jeżeli nie docierają do nas prawdziwe informacje, to nie mamy możliwości zmiany rzeczywistości. Przekleństwem tego kraju jest wiara elit w ich własną propagandę kierowaną do mas. Obecnie rządzący ponoszą pełną odpowiedzialność za państwo. Naprawdę może nie być ciepłej wody w kranie.

Możemy podchodzić do polityki dramatycznie, w czym obecnie celuje nasza opozycja. Wielkim błędem środowisk liberalnych było to, że od początku zdecydowali się na negowanie dobrej zmiany. To tylko pogorszyło relacje i uniemożliwiło jakikolwiek dialog. W praktyce wygrał obóz rządzący, ponieważ opozycja wszystko na co mogła się zdobyć, to negowanie samego istnienia obozu dobrej zmiany. W ten sposób bardzo szybko wyczerpała swoją amunicję, ponieważ nie da się negować przyszłości, samemu będąc przeszłością i nie oferując niczego na przyszłość, poza tym co było. Do tego jeszcze obrazić się na społeczeństwo, bo głosuje nie tak, jak by się chciało. Ludzie chcą spokoju i porozumienia, chcą wiedzieć, że władza panuje nad sytuacją i chcą swoje 500 zł plus. Nie chcą dramatów i słyszeć, że to kamieni kupa.

Na pragmatyzm nie mamy szans. Tkwimy w ograniczeniach systemowych, które nakładają nam nasze elity wspierane przez potężną organizację religijno-biznesową. Polityka krajowa jest w rozkładzie, a zagraniczna jest jej ofiarą, w zasadzie to już jej nie ma. Pragmatyzm oznacza kompromis, w oparciu o równą i powszechną dystrybucję informacji. Tego nie ma i nie ma szans, żeby się pojawiło ponieważ elity wiedzą, że są na cienkim lodzie i nie pozwolą na poluzowanie kagańca dla społeczeństwa. Nawet odrobina przekazu o potrzebie pragmatyzmu spowodowałaby, że system by się w końcu załamał.

Tu nigdy nie będzie tak, jak byśmy chcieli. Niestety sami odpowiadamy za ten stan rzeczy. Nie da się przekłamać rzeczywistości i ludzie wiedzą swoje, nie dadzą się manipulować bez końca. Jednak pozbawieni dostępu do informacji powoduje, że ciągle w jakiejś przeklętej historycznej pętli popełniamy te same błędy.



Źródło: Obserwator Polityczny


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(6 głosów)



Ostatnio zmieniany Niedziela, 01 lipiec 2018 09:45
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Nasza polityka może być magiczna lub dramatyczna ale nie będzie nigdy pragmatyczna