Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Naiwna wiara w prawników
Kategoria: Publicystyka   Środa, 25 lipiec 2018 08:02 Autor: Andreas

Naiwna wiara w prawników

Naiwna wiara w prawników Pixabay /CC0 /Creative Commons

Polityczne podejście do prawa (i prawników) daje aktualnie wiele przesłanek do potwierdzenia marksistowskiego podejścia do teorii i filozofii prawa. Wedle aktualnie rządzących prawo (i sprawiedliwość) to narzędzie panowania politycznego. Z jednej strony mamy utylitarne podejście do prawników, którzy mają służyć władzy, z drugiej naiwną wiarę w przepisy, których magiczna moc ma regulować życie.

Tak naprawdę prawo działa, to znaczy jest przestrzegane, tylko wtedy gdy sankcjonuje pewien uznawany w społeczeństwie system norm lub gdy na jego straży stoją organy stosujące przemoc. Zwykle funkcjonuje system mieszany, obu tych elementów z przewagą jednego lub drugiego. Nasza piękna konstytucja został wypracowana jako cudowny dokument, który miał sprawić, że będziemy żyli długo i bezboleśnie a nawet szczęśliwie.

Niestety nikt nie podjął działań, by spróbować zrealizować plan nakreślony w konstytucji. Więcej, ustawy które były pisane jakoby na jej podstawie, realizowały zupełnie inne cele, tworzące porządek prawny całkowicie odbiegający od tego, zapisanego w konstytucji.

W każdej niemal dziedzinie życia społecznego realizowano prawo albo sprzeczne albo rozmijające się z deklaracjami konstytucji. Nakładała się jeszcze na to praktyka orzecznictwa zgodna z zupełnie innym systemem społeczno-politycznym niż ten zapisany w Konstytucji.

Po roku 1989, a w praktyce to jeszcze wcześniej, od ustawy Wilczka wprowadzano w Polsce system ekonomicznego liberalizmu prawie niczym nie skrępowanego. Dopiero po kilku latach zaczęto wprowadzać pewne regulacje. Nie mogły one oczywiście wpłynąć na wcześniejsze procesy, ale miały na celu stabilizację obrotu gospodarczego. Stabilizacja ta miała również na celu zabezpieczenie interesów dużych graczy. Tych nielicznych krajowych, którym udało się wybić oraz zewnętrznych, którzy kupili lub wypracowali sobie znaczące udziału rynkowe i chcieli działać w ramach stabilnego oligopolu.

Skutkiem tych działań była przede wszystkim deprecjacja wszystkiego co stanowiło majątek publiczny, w tym sektora usług publicznych. Jednak deklaratywna wolność skutkowała również nierównością w dostępnie do niej, co oczywiste, warunkowaną wielkością posiadanego majątku. Sposób jego zdobycia był mniej istotny, zwłaszcza jeśli nowo wzbogaceni nie specjalnie się z majątkiem afiszowali.

Cywilizowanie systemu prawnego zbiegło się z akcesem do Unii. Z jednej strony usztywnienie prawa służyło wielkim, z drugiej dostęp do funduszy europejskich, najpierw przedakcesyjnych a potem z funduszu spójności, umożliwił realizacje inwestycji w infrastrukturę publiczną. Niestety zaczęto od autostrad, czyli znowu mieli skorzystać ci, co już skorzystali. Państwowy inwestor był przy tym nie mniej bezlitosny niż prywatny przy tłumieniu protestów, niezadowolonych z kształtu, miejsca czy celowości danej inwestycji.

Kolejne specustawy miały, w interesie publicznym, naruszać prawa cywilne obywateli, po to by z publicznych inwestycji korzystali ci, którzy na zmianach systemowych i tak już skorzystali. Gdy zbudowano już większość autostrad, wolne środki przerzucono na komunikację publiczną i kolej. Oczywiście budowanymi na podstawie spec ustaw.

Teraz rząd ma budować mieszkania, pod wynajem, czyli znowu dla wybranych, tymi samymi specustawami.

Czy powinno budzić zdziwienie, że nie ma wielu chętnych do bronienia sądów postrzeganych przez duża grupę jak aparat rządowego ucisku? Ci którzy jeszcze dostrzegają, różnicę pomiędzy stara a nową konstrukcją tego aparatu, polegająca na tym, że poprzednio aparat uciskał słabych a teraz będzie wymierzony nie tylko przeciw słabym, ale również przeciw niewygodnym, krnąbrnym i inaczej myślącym.

Magiczną moc prawa ma teraz wspierać realna siła w postaci prokuratury i policji oraz usłużnych sędziów. A kto wie czy jeszcze nie oddziałów obrony terytorialnej?

Nie ma komu bronić prawa, również dlatego, że wszystkie dotychczasowe protesty spełzły na niczym. Ewentualnie spowodowały odsunięcie w czasie nieuchronnej katastrofy.

Dla tego systemu nie ma nadziei. Nadzieję może dać przygotowanie nowego sytemu, takiego który zastąpi „dobrą zmianę”, prędzej czy później. Nawet jeśli dużo później.

Ten system musi odpowiadać na oczekiwania społeczne i dawać szanse rozwiązywania problemów. Nie tylko beneficjentom zmian, a wręcz przeciwnie. Ale niestety to właśnie dotychczasowi beneficjenci muszą te zmiany przygotować albo przynajmniej zaakceptować. To może być długi i bolesny proces, nie mniej bolesny niż aktualne rządy.


Źródło: Obserwator Polityczny


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(0 głosów)



Ostatnio zmieniany Środa, 25 lipiec 2018 08:31