Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Co można zrobić żeby poprawić naszą sytuację geostrategiczną?
Kategoria: Publicystyka   Poniedziałek, 30 lipiec 2018 07:07 Autor: Andreas

Co można zrobić żeby poprawić naszą sytuację geostrategiczną?

Co można zrobić żeby poprawić naszą sytuację geostrategiczną? bluesbby/Flickr/CC-BY 2.0

Co można zrobić, żeby poprawić naszą sytuację geostrategiczną? Problem polega na tym, że już prawie nic nie można. Ponieważ właśnie wchodzimy w fazę, w której będziemy ponosić konsekwencje polityki prowadzonej przez ostatnie prawie 30 lat. Dzisiaj rzeczywistość mówi nam „sprawdzam”. Żeby uściślić, konsekwencje będą ponosić zwykli Polacy, których państwo jest zagrożone. Elity mające podwójną lojalność już dawno zabezpieczyły sobie prawo do życia u swoich mocodawców na Zachodzie.

Jeżeli weźmiemy pod uwagę to jak niesamowicie słaby jest nasz kraj, jak ekstremalnie niewydolne są instytucje państwa, jakimi nieudacznikami jest dominująca większość polityków, jakie mamy elity i jak skłócone społeczeństwo. To nie można mieć złudzeń. Zmarnowaliśmy okres transformacji, nie wzmocniliśmy państwa w wymiarze strukturalnym, społecznym i ekonomicznym.

Strukturalnie leżymy, władza właśnie demontuje sądownictwo, zaraz weźmie się za media, a jak przegra w samorządach, to one również będą wrogiem. Najpotężniejszą strukturą korporacyjną w naszym kraju jest pewna globalna organizacja religijna, która wywiera totalny i przygniatający wpływ na wiele sfer życia publicznego i niestety prywatnego. W ogóle sprawowanie władzy opiera się na ograniczeniach i zakazach, a nie na włączeniu społecznym, aktywizacji i wykorzystaniu energii ludzi. Podstawą organizacji naszego społeczeństwa jest przymus ekonomiczny, jeżeli nie masz pieniędzy – zdychasz. Do tego dochodzi cały szereg praktycznie średniowiecznych norm zachowania, które powodują że naruszenie normy, czy tabu powoduje wykluczenie ze zdolności towarzyskich. Całości dopełnia przymus prawny, gdzie zgodnie z procedurą można człowieka zgnoić bez żadnych konsekwencji.

Społecznie to w ogóle nas nie ma. Nie istniejemy. Nie można mówić o jednym społeczeństwie polskim. Zostaliśmy podzieleni na plemiona, a tak to nie podzielili nas nawet Niemcy, ani PRL. To niesamowite co się stało, to jest nowość w naszych realiach. Czy w ogóle ktoś zwrócił uwagę, na to że nikomu nie zależy na dokładnym poznaniu mechaniki i składowych tego wielkiego wewnętrznego konfliktu? Ciekawe dlaczego prawda?

Ekonomicznie jesteśmy półkolonią Zachodu. Uzależnieni gospodarczo, bez własnego kapitału i bez centrów zarządzania swoją własną gospodarką. Ponosimy szokujące koszty reform i transformacji, a jak pokazał przykład Czech, wcale nie musiało być tak bezwzględnie. Poraża nieuchronność przeniesienia się kryzysu z Zachodu na nasz kraj. Jeszcze bardziej szokuje nasze zadłużenie. Żaden rząd, ani nawet żaden polityk, nie był w stanie na poważnie odnieść się do tych spraw. W ogóle nasza polityka nie odbywa się na poziomie realnym, tylko emocjonalnym i do nich oraz do niewiedzy, mitów i zabobonu się odwołuje.

Składowa wymienionych wektorów życia publicznego powoduje, że nie da się w naszych warunkach planować gry strategicznej na poziomie międzynarodowym. To jak bardzo sparzyliśmy się na mirażach o możliwości kreowania tzw. polityki wschodniej Unii jest najlepszym przykładem dlaczego nie można opierać polityki na bajaniach idiotów. Ponieważ to kończy się jak zawsze, budzimy się z ręką w potłuczonym kiblu i w ogóle nie ma tematu. Nikt nam nic nie obiecał, nikt nam niczego nie gwarantuje, co więcej – nikt niczego od nas nie oczekuje, poza byciem osłem trojańskim lub milczeniem. Wiele o tym pisaliśmy, generalnie nie jesteśmy partnerem, ani dla Zachodu, ani dla Wschodu. Nie mamy żadnych atutów powodujących, żeby ktoś o nas zabiegał, ani potencjału żeby musiał brać pod uwagę nasze interesy. Może nikt tego nie zauważył, ale od początku zamachu stanu na Ukrainie, w ogóle nie było tam mowy o naszym interesie geostrategicznym. Bajanie o tym, że oto Ukraina angażuje Rosję, która nie jest w stanie wykazywać zdolności ofensywnych na kierunku zachodnim, do póki Poroszenko i wspólnicy bombardują ludzi w Donbasie to po prostu kretynizm. Proszę popatrzeć na dysproporcje sił. Armia Rosyjska ma sprawność na poziomie Armii Czerwonej, potencjał rozwinęła tak wybitnie, że w ogóle nie mamy się z czym porównywać. Otwórzmy oczy!

Uwaga to nie jest widzenie szklanki do połowy pustej, to nie jest czarnowidztwo lub jakiekolwiek intencjonalne zaklinanie rzeczywistości. Napiszę w najbliższym czasie artykuł, gdzie będzie czarnowidztwo i zaklinanie rzeczywistości, to powyżej jest w pełni obiektywne i na tyle delikatne, na ile jeszcze to jest możliwe. Problem polega na tym, że nasza rzeczywistość ulega gwałtownemu przewartościowaniu. Nie jesteśmy częścią Zachodu tak jak by się nam wydawało. Nie ma żadnego magicznego art. 5, nie ma żadnych wojsk, nie ma żadnych powodów, dla których Zachód miałby rezygnować z wygodnej relacji z Rosją, dla wypełnienia treścią naszych fobii. Niestety wiele straciliśmy na mitologii smoleńskiej, przed którą jeszcze jakoś udało się przekonać Zachód do okoliczności, że Rosjanie to niedźwiedzie marzący o zjadaniu bałtyckich dzieci na śniadanie. Niestety w oparach rusofobii i idiotyzmów o mgle elektromagnetycznej i brzozie z wolframowo-tytanowym rdzeniem, nie możemy mieć pretensji że oni nie mają nas na poważnie.

Sojusz z USA okazał się fikcją, wartą mniej, niż wewnętrzne przepychanki na podwórku izraelskiej polityki. Być może na tym polegał genialny zamysł prezesa z ustawą o IPN, żeby przetestować sojusz z USA? Już wiemy, że nie jest wiele wart i ta wiedza sama w sobie jest bezcenna.

Tylko nie mamy dla niego alternatywy, zwłaszcza w realiach odradzania się strategicznego charakteru relacji pomiędzy Niemcami a Rosją, czy właściwie pomiędzy Unią Europejską, jako strategicznym konkurentem USA w wymiarze globalnym a Rosją, również strategicznym konkurentem USA w wymiarze globalnym. Jak można było tego nie dostrzec i nie wziąć na to poprawki?

Nasz kraj może scementować porozumienie pomiędzy Zachodem i Wschodem poprzez swój upadek, bo dogadanie się nad grobem ofiary zawsze cementuje relacje, albo poprzez mądrą pragmatyczną politykę. Jaką politykę prowadzimy od prawie 30 lat, jaką prowadziliśmy przed wojną…

Chyba już nic nie da się zrobić, żeby poprawić naszą sytuację geostrategiczną. Na posiadanie broni jądrowej nikt nam nie pozwoli, na samodzielność polityczną i ekonomiczną również. Prawdopodobnie nawet nie będzie zgody na to, żeby wygasić pod polskim kociołkiem…

Gdyby pan Jarosław Kaczyński zdecydował się na zwrot w polityce wschodniej, to okazałby się wielkim mężem stanu, prawdziwym strategiem i graczem. Jeżeli nadal będzie prowadził politykę kontynuacji polityki poprzedników, to czeka nas klęska poprzez bolesną konfrontację z rzeczywistością. To nie będzie wina rzeczywistości, tylko naszego niedostosowania się do realiów… Tylko, czy po latach będziemy w stanie to zrozumieć i wyciągnąć z tego wnioski? A jak potrafiliśmy z Września 1939 roku?



Źródło: Obserwator Polityczny


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(12 głosów)



Ostatnio zmieniany Poniedziałek, 30 lipiec 2018 07:43
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Co można zrobić żeby poprawić naszą sytuację geostrategiczną?