Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Elity rzuciły się sobie do oczu…
Kategoria: Publicystyka   Sobota, 04 sierpień 2018 07:06 Autor: Andreas

Elity rzuciły się sobie do oczu…

Elity rzuciły się sobie do oczu… Alexander Henning Drachmann/Flickr/CC BY-SA 2.0

Elity rzuciły się sobie do oczu! Sąd Najwyższy wydaje orzeczenia (lub coś na ich kształt), bez podstawy prawnej (wedle władzy wykonawczej)! Władza wykonawca twierdzi, że nie będzie ich uznawać, również bez podstawy prawnej. Elity się kłócą, część elit prawniczych zachęciła się chyba wysokimi pensjami w nowo reformowanym sądownictwie, inni ich krytykują, wiele osób zachowuje się w sposób nieracjonalny twierdząc, że mamy do czynienia z ludźmi bez honoru itd. Społeczeństwo postrzega to jako kłótnię o stołki i to w dosłownym tych słów znaczeniu! Mamy przed sobą spektakl elit na poziomie emocji, tylko chyba na to ich stać.

Oto naprawdę elity rzuciły się sobie do oczu i mamy takie, a nie inne konsekwencje. Sąd Najwyższy w oczach władzy właśnie traci autorytet, albowiem jeżeli ten organ wydaje orzeczenie, czy może usiłuje wydać orzeczenie bez podstawy prawnej (zdaniem rządzących) i to do tego jeszcze mające w sentencji zawiesić funkcjonowanie wybranych przepisów ustawy, to mówimy o nowej sytuacji. Zdaniem wielu to jest bunt, bo nie ma w naszym prawie, nigdzie na to pozwolenia legislacyjnego, poza interpretacją prawa unijnego. Formalnie jest wszystko w porządku. Sąd Najwyższy, skierował ustawę o Sądzie Najwyższym do Trybunału Sprawiedliwości UE w wyniku czego jej funkcjonowanie ulega zawieszeniu (części jej zapisów) do momentu, aż Trybunał Sprawiedliwości UE nie wyda stosownego orzeczenia.

Problem polega na tym, że to jest trick prawny, który ma istotne polityczne znaczenie, to zadziałanie wobec dobrej zmiany jej własną bronią, oczywiście legalne, tylko czy konieczne? Naprawdę Sąd Najwyższy w Polsce z Ministerstwem Sprawiedliwości musi się komunikować poprzez instytucje unijne?

Jakby ktoś nie zrozumiał, to oto mamy klasyczny przykład tego, co zawsze było naszym największym przekleństwem i przyczyną większości nieszczęść – moment w którym Polacy ubiegali się o zewnętrzny arbitraż w sprawach wewnętrznych, to zawsze początek ich końca. Właśnie dlatego trzeba być na to złym i nie zgadzać się z takim biegiem sytuacji, ponieważ na tym wszystkim stracimy. Abstrahujemy od intencji, mogą być najwspanialsze i w imię Ojczyzny! Proszę się zastanowić nad tym, dlaczego ten aspekt sprawy pomijają wszystkie, czy może prawie wszystkie media zagraniczne funkcjonujące w naszym kraju? Wystarczy tylko odrobinę wznieść się ponad papkę medialną i czytać to, co się dzieje, a dzieje się bardzo źle. Oto elity w Polsce wzięły się za łby, nie ma już pewności prawnej. O tym jak to naprawdę jest będzie rozstrzygał organ poza Polską, a wcale do tego nie musiało dojść. To wina całej elity i rządzących i tych, którzy nie chcą się rządzącym podporządkować. Nie ma znaczenia, że władza lekceważy prawo polskie, czy unijne. Prawo w naszych realiach jest elementem ucisku systemowego, który tworzy szklany sufit dla naszego kraju i wymaga zmiany. UWAGA! Oczywiście ta zmiana powinna być przeprowadzona w sposób formalnie poprawny, a nie poprzez dorozumienie konieczności wynikającej z uzurpowania sobie słuszności. To wielki błąd rządzących, bo dostarczają przeciwnikom naszego kraju argumentów.

Gdyby ktoś już zupełnie „nic nie kumał”, to niech otworzy oczy i popatrzy na sytuację. Stawką w grze jest dostarczenie zachodnim mocarstwom formalnych argumentów do ograniczenia naszych praw w Unii Europejskiej lub nawet izolowania nas, żeby nie powiedzieć więcej. Nie ma znaczenia, czy byłoby to robione z otwartą przyłbicą, na to są zbyt finezyjni. Mówimy o takich potęgach, które pociągają za większość sznurków w naszym kraju i są w stanie oddziaływać na nasze decyzje, poprzez nasze własne działania. Innymi słowy, są w stanie spowodować takie sytuacje, że sami się ukarzemy, a oni oczywiście będą świadczyli nam pomoc… ale już na innych, nowych warunkach.

Już wiele razy w naszej historii było tak, że obcy rozegrali nas przez słabość naszej elity. Proszę poczytać o Stanisławie Leszczyńskim, potem ponowiono ten sam manewr wiele razy – Poniatowski (jeden i drugi), Kościuszko, Adam Jerzy Czartoryski („przyjaciel” Cara), Mościcki, Sikorski, a nawet Bierut, potem w jakimś stopniu pan Lech Wałęsa, który był w dużej mierze narzędziem politycznym w rękach swojego otoczenia. Obecnie jest tak samo, a może nawet i gorzej, bo nie jest tajemnicą to, że ostatnie słowo w wielu sprawach ma pewna Ambasada, a właściwie to dwie Ambasady jedna bardzo małego kraju, druga bardzo wielkiego.

Szokuje to, że nasze elity, które rzucają się sobie do oczu, nie chcą postrzegać rzeczywistości taką jaka ona jest. Tracimy każdego dnia na ich sporze, sami dostarczają naszym rywalom i wrogom argumentów do wykorzystania przeciwko nam. Czy pamiętają, że nie ma już Zaleszczyk?

Nasze państwo jest bardzo słabe i silnie uzależnione od zagranicznych „partnerów”. Elity są wykonawcami ich woli, od dawna poruszają się w dozwolonych ramach i działają na realizację ich zysków. Społeczeństwo jest spolaryzowane, podzielone i nadal biedne. Dokąd zmierzamy? To, że będziemy rozegrani jest już oczywiste, bo to się dzieje na naszych oczach. Jednak społeczeństwo wpatrzone w smartfony kupowane na raty, pomiędzy swoją niewolniczą pracą za grosze a grillem z flaszką i meczem lub „idiotele” jako rozrywką, będącą esencją życia już tego nie jest w stanie zobaczyć. Pewien Kościół dokłada swoje, blokując skutecznie baranki bojaźnią bożą i lękiem „bo proboszcz nie pochowa”. To są nasze realia, oto właśnie 1000 lat ewolucji naszego społeczeństwa, naszej kultury, naszej jakieś mimo wszystko formy cywilizacji…



Źródło: Obserwator Polityczny


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(10 głosów)



Ostatnio zmieniany Sobota, 04 sierpień 2018 08:06
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Elity rzuciły się sobie do oczu…