Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Ryzyko utraty kontroli
Kategoria: Publicystyka   Poniedziałek, 06 sierpień 2018 08:06 Autor: Andreas

Ryzyko utraty kontroli

Ryzyko utraty kontroli bark/Flickr/CC BY 2.0

Ryzyko utraty kontroli nad sytuacją naszego kraju jest realne i bardzo prawdopodobne. Ponoszą je politycy, który swoją nieodpowiedzialnością przyczyniają się do ogólnej porażki w formule nie sterowalności naszej sytuacji. Weszliśmy w tory, które prowadzą nas w stronę niewiadomej, uwaga – jeszcze nie mówimy o równi pochyłej, która prowadziłaby nas do tragedii. Natomiast skończył się okres wzrostu, czy też może raczej wiary we wzrost. O dalszej kreatywnej rozbudowanie posiadanego potencjału państwowego w rozumieniu siły państwa możemy zapomnieć. Przygotowujmy się raczej do tego, żeby przetrwać zawirowania, ponieważ może być bardzo trudno.

Państwa mają to do siebie, że służą do realizacji własnych, państwowych interesów. Czyje interesy przez ostatnie mniej więcej 28 lat realizuje nasze państwo, to naprawdę bardzo trudno powiedzieć. Od czasów działania dobrej zmiany poprawiła się retoryka, jednakże polityka jest nadal samobójcza, ponieważ nie mamy najmniejszych szans na przetrwanie w tym rejonie świata – jak się zacznie – jeżeli chcemy być klinem pomiędzy Wschodem a Zachodem. Taka polityka jest samobójcza, a marzenia o tym, że Amerykanie nas obronią w ramach specjalnych stosunków, są warte odwrotnie proporcjonalnie od tego jak bardzo jesteśmy uzależnieni gospodarczo od Niemiec i Unii Europejskiej.

Trzeba to spróbować zrozumieć, nie poprzez myślenie życzeniowe wynikające z marzeń o przynależności do zachodniej wspólnoty państw i narodów, karmione głównie poklepywaniem po plecach. Tylko poprzez Real Politik, brutalną, przyziemną, wyciskająca łzy i pot! Polityka realna w tym zakresie jest co najmniej transakcyjna, żeby nie powiedzieć – losowa i nieprzewidywalna w wydaniu pana Donalda Trumpa i uwaga – reakcji na jego działania lub prób antycypowania jego decyzji przez innych polityków!

Zwolennicy polityki jagiellońskiej nie przyjmują do wiadomości rzeczywistości, oto wspólnota zachodnia się rozłożyła i się spiera o pieniądze, pozycję i podział tego co pozostaje dla Zachodu na świecie, po tym jak Chiny, Indie i Rosja zaczęły grać na siebie odrzucając fikcję i oszustwo neo-imperialnej doktryny neoliberalnej. Torcik jest za mały dla wszystkich, jeżeli Amerykanie, którzy wymyślili i skonstruowali a potem wdrożyli globalizację, dzisiaj spierają się z Europą o handel samochodami, to musi budzić znaki zapytania nawet największych miłośników zaoceanicznego imperium lub Brukseli! Pewien okres w historii świata się zakończył, obecnie jesteśmy w między okresie, gdy ulegają redefiniowaniu zasady.

Proszę się rozsiąść wygodnie w fotelu i wyobrazić sobie sytuację, w której Unia Europejska uznaje, że jesteśmy krajem, który łamie demokrację i zamyka nam granicę, ogranicza transfer wszystkiego – jesteśmy traktowani jak Białoruś lub gorzej. Co wówczas? Ile następnego dnia kosztuje Euro? 20 zł? Oto nowa rzeczywistość, bardzo mało prawdopodobna, jednak już bardziej, niż jeszcze niedawno. Włosi mówią o wyjściu ze Strefy Euro, czy jesteśmy w stanie sobie w ogóle wyobrazić to jakie skutki dla Unii Europejskiej może mieć bankructwo Włoch? Będzie to taki impuls, że politycznie wszystko będzie możliwe. Chyba, że wygra wizja pana Viktora Orbana i Unia Europejska przeżyje trzęsienie ziemi przy następnych wyborach? Podobnych zagrożeń jest więcej, może nastąpić redefiniowanie zasad działania wewnątrz Unii oraz to jak Unia jest traktowana na zewnątrz. Problemem jest to, że jest już niesterowalna i nic na to bez głębokich reform nie może poradzić.

Gdybyśmy chcieli dzisiaj odpowiedzieć na pytanie jak można powstrzymać te procesy, to niestety trzeba rozłożyć ręce, ewentualnie można nakryć się prześcieradłem. Problemem jest to, że nie jesteśmy żadnym mocarstwem, a nasi politycy i ci co już odeszli (partactwo wschodnie), jak i obecni spece od polityki jagiellońskiej w ogóle myślą, że grają, rozdają karty i co najśmieszniejsze, że siedzą przy stoliku przy którym toczy się gra. Nie można się bardziej pomylić. To nie jest już zwykłe ryzyko utraty kontroli, to jest fikcja jej sprawowania.

Jako państwo nie jesteśmy w tej chwili w stanie samodzielnie kreować swojej polityki, która poprawiałaby naszą sytuację. Możemy sobie zaszkodzić, nie mamy jednak konfiguracji międzynarodowej, ani zasobów pozwalających nam na kreowanie sytuacji, w której odnosilibyśmy korzyści i która składałaby się na nasze korzyści. To boli i będzie boleć, ale do póki jest jeszcze odrobina czasu, można się przygotować na wstrząs, tak żeby być w stanie go przetrwać.

Niestety trzeba mieć świadomość, że nie jesteśmy w stanie sami sobie zabezpieczyć niepodległości, trwania Narodu i kontynuacji państwowości. Jak to jest możliwe, że nikt tego nie zauważył? Jak to jest możliwe, że nikt o tym nie mówi – poza nielicznymi osobami, które jeszcze nie boją się mówić prawdy i nie siedzą w więzieniu?

II – gą Wojnę Światową przegraliśmy zanim się zaczęła, przegraliśmy ją definitywnie już w Monachium, to był ostatni moment, kiedy jeszcze można było próbować grać. Dzisiaj faktem jest to, że Niemcy znowu zbliżają się do Rosji, a nasi politycy wszystko co potrafią wymyślić, to sojusz egzotyczny z daleką potęgą, która nie ma bezpośredniego interesu w umieraniu za nas oraz której nic nie zaszkodzi to, jak po prostu znikniemy z mapy. Jak można dopuścić po lekcji jaką odebrał Minister Beck do praktycznie powtórzenia się układu sytuacji geopolitycznej? Gdzie my żyjemy? To jest strefa żartu, czy państwo? Kto nami rządzi? Czy ci ludzie – uwaga mówimy o całej klasie rządzącej, a nie tylko o obecnie rządzących – są w stanie zaproponować wyjście z tej sytuacji? Może powinniśmy zapytać, czy ją w ogóle dostrzegają?



Źródło: Obserwator Polityczny


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(5 głosów)



Ostatnio zmieniany Poniedziałek, 06 sierpień 2018 10:14