Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Strach przed konfrontacją jako czynnik psychologii wojny
Kategoria: Publicystyka   Wtorek, 28 sierpień 2018 07:03 Autor: Andreas

Strach przed konfrontacją jako czynnik psychologii wojny

Strach przed konfrontacją jako czynnik psychologii wojny brian.ch/Flickr/CC BY 2.0

Strach przed konfrontacją jest fundamentalnym czynnikiem psychologii wojny. Wojnę można wygrać, zanim się ją rozpocznie, właśnie w percepcji przeciwnika – a zwłaszcza w percepcji jego klasy rządzącej i w dalszej perspektywie w szerokich kręgach społeczeństwa. Najlepiej przy pomocy tejże klasy rządzącej, rozsiewającą głupią retorykę.

Kluczową linią obrony, a zarazem linią atakowaną jest kultura i wewnętrzny sposób funkcjonowania społeczeństwa. Inaczej działa psychologia na rzecz konieczności obrony, jeżeli wychodzi się z domu gdzie jest rodzina, miejscowości gdzie są przyjaciele i kraju, który traktuje się jako dobro i na dobro się odpowiada, a inaczej jeżeli wszystko robi się pod przymusem.

Istotą skutecznego oporu jest spowodowanie, żeby wszyscy mieli ten sam nadrzędny priorytet – bez względu na inteligencje, poziom zamożności, posiadanie rodziny, wiek i cokolwiek – tym priorytetem musi być PAŃSTWO I NARÓD. Bardzo dobrze, jeżeli można dodać do tego jeszcze Boga, oczywiście we własnej narodowo-homogenicznej interpretacji na użytek budowania własnego patriotyzmu. Jednakże to państwo jest najważniejsze i musi być priorytetem dla każdego, Naród jest nadrzędny dla państwa w tym znaczeniu, że jego celem istnienia jest zabezpieczenie możliwości bytowych dla Narodu.

Jeżeli człowiek broni swojej ziemi, swojej rodziny, swojego stylu życia i swojego prawa do wiary w to w co lub w kogo wierzy, to jest nie do pokonania metodą rozmiękczania percepcji, chyba, że mamy do czynienia ze sterowaniem percepcją mas przez podmioty uznawane za naturalne autorytety w przywołanych powyżej dziedzinach.

Dzisiaj Zachód sam sobie zaszczepił, wyhodował i sobie aplikuje coś tak niesamowitego, czego nie da się wyobrazić w ogóle nawet w najśmielszych snach alkoholowo-halucynogennych, nawet jakby badać pragnienia osób psychicznie chorych w zakładach zamkniętych, to raczej nikt nie wymyśliłby ograniczeń systemowych wyłączających SPÓJNOŚĆ NARODOWO-PAŃSTWOWĄ Z PEŁNĄ NEGACJĄ RELIGII. Gdyby jeszcze było wiadomo, czym demiurdzy tego procesu chcieliby zastąpić obecną kulturę? Jednak tego nie ma, nie nastąpiła rewolucja technologiczna, nie pojawiły się żadne nowe idee – nie ma niczego, czym można zastąpić stary i sprawdzony zachodni imperializm oparty na okrucieństwie, cynizmie, kłamstwie i przemocy. Bez niego Zachód nie może istnieć, ponieważ zjada własny ogon.

Doszło do takiego zdziwaczenia, że Zachód boi się konfrontacji i nie jest w stanie do niej stanąć. Fikcja wojen w oparciu o tzw. operacje chirurgiczne jest chyba jedną z bardziej żałosnych, jakie zna świat. Proszę sobie poczytać co się działo w Bagdadzie podczas „chirurgicznych” bombardowań. Proszę sprawdzić listę celów – bezprawnych – bombardowań Jugosławii. Jeżeli tak wyglądają operacje chirurgiczne, to nie dziwmy się że z zemsty za najnowsze operacje dronów bojowych, inno-kulturowi mściciele rozrywają się w zachodnich miastach.

Wietnam pokazał, że nie da się prowadzić wojny, jeżeli się ją relacjonuje w telewizji. To samo zostało potwierdzone w pierwszej wojnie czeczeńskiej, rola mediów i przekazów medialnych jest szokująca – to totalne rozmiękczanie własnej opinii publicznej. Amerykanie nigdy już po doświadczeniu z Wietnamu nie popełnili i nie popełnią tego samego błędu.

Niestety polityka jest brudna i brutalna, a jej przedłużeniem jest wojna. Tak było, tak jest i tak będzie zawsze. Oczywiście stawka w takiej rozgrywce jest inna obecnie, niż była w czasach mieczów i strzał. Jednakże zasady są takie same, ten kto zabije przeciwnika i zajmie jego terytorium – wygrywa. Jakie to proste! Nie da się tego przekłamać. Właśnie dlatego tak niesamowicie ciekawe jest to, po co Zachód wydał biliony Dolarów i Euro na wojny w Iraku i Afganistanie oraz zrobienie piekła w Libii (Syria to głównie efekt sponsorów znad Zatoki) – jeżeli nie ma z tego żadnej, ale to absolutnie żadnej, nawet najmniejszej korzyści. Co więcej, widać wyraźnie, że w miejsce opróżnione przez Zachód wchodzą Chińczycy lub Rosjanie.

Musimy się przygotować jako społeczeństwo do konfrontacji. Strach przed konfrontacją jest czynnikiem psychologii wojny i jako taki, trzeba przyjąć do wiadomości. Nie jesteśmy szczęśliwą wyspą, którą ominą zagrożenia. Wręcz przeciwnie jak się zacznie, to na pewno zobaczymy pełnię fajerwerków!

Zresztą niewiele trzeba, wystarczy że Ukraina upadnie jako państwo, zobaczymy w Przemyślu kilka milionów ludzi. Dodajmy z bronią i ostrzelanych! Czy dysponujemy dzisiaj siłą zdolną do opanowania naszego własnego terytorium, tak żeby osoby niepożądane nie tylko tutaj nie weszły, ale nawet żeby nie myślały o tym, żeby tutaj wejść? Widać jak państwa Zachodnie pilnują swoich granic na Morzu Śródziemnym. Czy jesteśmy gotowi strzelać do próbujących się dostać nielegalnie do Europy ludzi? Śmiało proszę odpowiedzieć na to pytanie, proszę się nie bać odpowiedzialności.

Nasza cywilizacja wcale nie odrzuciła kultu siły i okrucieństwa. One nadal są, trochę musi się wydarzyć, żeby wydobyły się na światło dzienne. Jest tylko kwestią czasu, kiedy przeciętni ludzie będą prosić tych, którzy są silniejsi, żeby bronili ich domów, ich kafejek i ich stylu życia. Jest to naprawdę kwestią bardzo bliskiego czasu. Strach przed konfrontacją z obcymi spowoduje, że to co jest naturalne będzie pierwszorzędne i pożądane. Bardzo wiele zależy dzisiaj od liderów środowisk narodowo-radykalnych, żeby przygotować się na ten moment, kiedy będą potrzebni społeczeństwom. Nie można przesadzić i iść w skrajność jak to już było po I-szej Wojnie Światowej. Nie można jednak dalej tolerować faktu, że osoba będąca Patriotą, czczącym własny Naród jest obrażana i poniżana przez ludzi, którzy całe swoje prawo do opluwania czerpią z haniebnej ideologii wyższości opartej na słabości.

Nadchodzi czas silnych ludzi i silnych Narodów. Strach przed konfrontacją będzie stymulował zmiany w nastrojach politycznych. Żeby ruchy narodowo-radykalne mogły zająć należne im miejsce potrzebują adekwatnej strategii wejścia do mainstreamu polityki. Droga radykalizmu jest zła, ponieważ odstrasza ludzi ze środka opinii publicznej. Przykładowo rasizm to głupota, poniżanie innych ludzi ze względu na kolor skóry jest wyrazem słabości intelektualnej. Co więcej budowanie wspólnoty na poczuciu nienawiści do innych jest mizerne i nie wystarczy dalej, niż do kolejnej butelki, czy kartonu z tanim winem. Jeżeli mamy zamiar budować ruch narodowy na poważnie, to musi on orientować się tylko na Naród i państwo, którym służy.

Na tą chwile w naszych realiach nie ma czynnika zdolnego do przeciwstawienia się retoryce strachu, która jest uprawiana na masową skalę wobec naszego społeczeństwa. Nasze społeczeństwo funkcjonuje w warunkach skandalicznego upodlenia ekonomicznego i ubezwłasnowolnienia prawnego. Polityka jest taka jaką każdy widzi, pojedynczy obywatel nie ma szans dostać się do Sejmu, jeżeli nie gra w partyjne układanki. Państwo jest istotnie teoretyczne, ponieważ pozwala na to, żeby poniżać Polaków w ich własnym kraju – mizernymi wynagrodzeniami i wymaganiami, których nie stawia się nawet na Zachodzie. Polak, żeby dostać pracę musi znać obcy język, pracę w swoim własnym kraju! Jest to tak żałosne upodlenie i skundlenie, że w ogóle nie ma o czym mówić.

Czy klasa polityczna myśli, że Polacy żyjący za grosze i poniżani przez zarządzających gospodarką będą umierać za wygodne życie elit? Mimo wszystko trzeba się przygotowywać na możliwą konfrontację, ponieważ będziemy ponosić konsekwencje wszyscy, elity sobie poradzą. Ten kto wymyśli, jak zrobić żeby ludzie przestali się bać, będzie doskonałym przywódcą Narodu. Bezwzględnie pierwszym ruchem powinno być uprawnienie Polaków do posiadania broni osobistej, w tym broni maszynowej. Każdy powinien mieć prawo do samoobrony, a nic nie jest bardziej demokratyczne, niż 7,62 mm! Jeżeli uda się dać Polakom wolność osobistą w postaci prawa do broni, to wszystko w tym kraju wyglądałoby inaczej. Ludzie przestaliby się bać, mieliby swój los w swoich rękach. To pierwszy krok, którego potrzebujemy żeby upodmiotowić społeczeństwo przed elitą oraz żebyśmy mogli się bronić przed zagrożeniami, które mogą nadejść z zewnątrz. Ludzie uzbrojeni nie będą się bać…



Źródło: Obserwator Polityczny


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(2 głosów)



Artykuły powiązane

Ostatnio zmieniany Wtorek, 28 sierpień 2018 08:23
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Strach przed konfrontacją jako czynnik psychologii wojny