Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Gdybyśmy chociaż sami decydowali o tym czy być buforem, czy strefą zgniotu
Kategoria: Publicystyka   Środa, 29 sierpień 2018 08:05 Autor: Andreas

Gdybyśmy chociaż sami decydowali o tym czy być buforem, czy strefą zgniotu

Gdybyśmy chociaż sami decydowali o tym czy być buforem, czy strefą zgniotu Gavin Anderson/Flickr/CC BY-SA 2.0

Gdybyśmy chociaż sami decydowali o tym czy być buforem, czy strefą zgniotu to byłoby wspaniale. Niestety nie możemy niczego decydować, ponieważ decydują za nas, ci którzy sterują emocjami. W Jałcie zdecydowano za nas, że będziemy buforem dla Wschodu. Po 1989 roku prawdopodobnie w rejonie Langley zdecydowano, że będziemy strefą zgniotu dla Zachodu. Osoby, które i w jednym i drugim wypadku wskazano poprzez uznanie na dworach mocodawców za nasze elity, nie były realnymi autorytetami. W 1944 roku było to zrobione bardzo ordynarnie, w 1989 roku ludzi, który zrobili rewolucję zdradzono i porzucono – oferując im tylko „kuroniówki” i powszechną nędzę. O tym się dzisiaj na warszawskich salonach nie mówi, koszt transformacji był straszny. Społecznie można go porównywać do ostatniej niemieckiej okupacji. Skutki są nawet bardziej długofalowe.

Niestety nieszczęściem naszego kraju od końca XVI wieku jest to, że nasza elita wyłaniała się i ewoluowała zawsze z nadania zewnętrznego! Nawet jeszcze niedawno było słychać w wypowiedziach ważnych osób, w tym byłego Ministra Finansów, czy pewnego muzyka, który został Posłem, że ważnym celem w ich życiach było ustawienie swoich dzieci na Zachodzie, a najlepiej za wielką wodą. Media takich wiadomości nie wychwytują, ponieważ marzenie o tym, żeby się przenieść do krainy wiecznej szczęśliwości jest w naszym społeczeństwie powszechne. Wynika to z braku pewności co do dalszego losu własnego państwa.

To, co nasze elity nazywają prosperity i polskim cudem, to dla około 3 mln naszych rodaków konieczność wyjazdu za chlebem na Zachód. Nasz własny kraj nie był w stanie dać chleba około 6-7% ludności! Posiadanie mieszkania w Polsce to nadal luksus, posiadanie dziecka to wielkie życiowe wyzwanie a zabezpieczenie socjalne, czy chociaż gwarantowana przez państwo pomoc medyczna są takie, jakie są. Stosunek przeciętnych dochodów, do poziomu cen nie pozwala na akumulację kapitału, ledwo pozwala na egzystencję w standardowych warunkach. Jak pojawi się choroba lub inne nieszczęście, to koniec normalnego życia. Model relacji pracodawca-pracownik jest tak ukształtowany, że nie da się go nie porównywać do pańszczyzny. Dla większości wynędzniałych ekonomicznie Polaków 15 letni samochód z Niemiec jest szczytem możliwości i aspiracji. Obecnie w wyniku kumulacji błędów będzie drożej, ponieważ energia staje się dobrem luksusowym, żywność również będzie drożeć. Ogrzanie się, oświetlenie i wyżywienie stanie się wyzwaniem dla milionów żyjących za głodowe stawki emerytów i rencistów. To jest obraz naszego kraju i to są podstawy dla naszej przyszłości.

Powyższe ma się nijak do obrazu kraju przedstawianego przez polityków. Oczywiście nie można oczekiwać, żeby rządzący mówili ludziom prawdę, chociaż pamiętamy hasła o Polsce w ruinie, niestety okazały się tylko zabiegiem retorycznym. Nic nam ze wspaniałego rozwoju i rozbudowy, jeżeli nie jest nas stać na życie w naszym własnym kraju. Chociaż zdaje się że decyzje o wymianie ludności już zostały podjęte i z prawdziwym przerażeniem trzeba się temu przeciwstawić na ile jesteśmy w stanie.

Na to wszystko długim cieniem kładzie się geopolityka, która może nas znowu pozbawić państwowości. Trzeba pamiętać, że lepsza jest jakakolwiek państwowość, niż żadna. Niestety dla dużej części naszych elit, nasza państwowość może być ceną, którą MY będziemy musieli zapłacić za ich dostatnie życie na Zachodzie. 

Doprowadzenie do sytuacji, w której będziemy przeciwko Rosji i Niemcom (Unii Europejskiej) w oparciu o sojusz egzotyczny z USA i to na kanwie interesów strategicznych tych dwóch pierwszych systemów gospodarczych – to coś więcej, niż skrajny idiotyzm. To położenie głowy pod pędzący pociąg wielkich prędkości. Nigdy w historii naszej publicystyki, nie przypuszczaliśmy, że sytuacja geopolityczna Polski zmieni się tak szybko, tak zasadniczo i w sposób tak niepozorny będący pochodną innych decyzji i zależności. 

Co trzeba mieć we łbie, żeby nie rozumieć że Niemcy potrzebują bardzo dużo gazu kupować, a Rosja jeszcze więcej gazu sprzedawać i że się porozumieją w tej sprawie, ponieważ TO SIĘ IM OPŁACA. POWTÓRZMY PYTANIE – CO TRZEBA MIEĆ WE ŁBIE ŻEBY TEGO NIE ROZUMIEĆ? Dla polityków kraju, w którym ludność jeździ starymi samochodami z Niemiec, zasilanymi ropą z Rosji – to powinno być oczywiste, tak samo jak to, że świeci słońce a ziemia jest pod stopami a niebo nad głową! Mówimy o elementarnym zestawie kwestii fundamentalnych pragmatyki polskiej polityki zagranicznej. 

Proszę się zastanowić, w momencie jak Amerykanie nałożą swoje sankcje na firmy zachodnie budujące i eksploatujące Nord Stream 2, jak państwo sądzicie – czy nieskończenie potężny biznes niemiecki i potężne państwo niemieckie będą wywierać naciski na nas w jakże wielkim stopniu uzależnionym od ich kaprysów, czy nie? No jak może się dziać? Podpowiedź – jesteśmy pomiędzy Kanadą a Stanami Zjednoczonymi, czy pomiędzy Niemcami i Rosją? Niestety dla wszystkich odpowiedź na te pytania nie jest oczywista, przy czym cyniczni dodają „ale…”. Tymczasem tutaj nie ma żadnego ale, jest wielka kasa i koniec. To pod nią ustawia się politykę, a nie polityka nakazuje pieniądzom gdzie mają iść. To tak w tej chwili działa. Niemcy nie mogą wysłać do nas czołgów obecnie, ale mogą wyprowadzić stąd część swoich pieniędzy.

Sytuacja jeszcze nie jest przegrana, pewien Rubikon został już przekroczony, ostatnie spotkanie pani Merkel z panem Władimirem Putinem to już nie był sygnał ostrzegawczy, to już dowód na zmianę stosunków. Gdybyśmy chociaż mogli decydować samodzielne o tym, czy wolimy być strefą zgniotu, czy buforem. Nie będzie nam jednak dane prawo do decydowania o sobie. Amerykanie pograją kartą gazową, wykorzystując nas jako przynętę w grze, której celem jest pozyskanie Rosji dla sprawy chińskiej. Do tego będą musieli zapłacić cenę, w tej chwili właśnie ją licytują. Jak można tego nie widzieć? Z łatwością można dzisiaj opisać i sparametryzować scenariusz, w którym Turcja wychodzi z NATO, a Niemcy – uwaga – ogłaszają neutralność i „demilitaryzację”. Pozostaną w strukturach politycznych, tak jak Francja kiedyś. Zachód to już ćwiczył, a militarnie będą budować od nowa swoją potęgę. To w praktyce byłoby potwierdzeniem stanu istniejącego, a jakże zmieniłoby geopolitykę! Ciekawe, czy nasi rządzący biorą pod uwagę taki scenariusz i jak zamierzają go antycypować? 

Jedynym sposobem na zapewnienie sobie prawa do samostanowienia i samodzielności w tym miejscu, w tym czasie i na przyszłość jest wejście w posiadanie broni masowego rażenia i środków jej przenoszenia. Bez takiej polisy bezpieczeństwa nie mamy żadnej możliwości na zabezpieczenie się. Można się z tym nie zgadzać, mówić o małpie z brzytwą, dowolnie argumentować. Bez obaw jest już za późno, nasi potężni sąsiedzi nie pozwolą nam na tyle samodzielności. Dlatego historia się powtórzy… Bo tutaj się powtarza zadziwiająco często…



Źródło: Obserwator Polityczny


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(9 głosów)



Ostatnio zmieniany Środa, 29 sierpień 2018 09:10
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Gdybyśmy chociaż sami decydowali o tym czy być buforem, czy strefą zgniotu