Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Czy linia polskiej polityki wschodniej może ulec bardzo poważnej korekcie?
Kategoria: Publicystyka   Sobota, 01 wrzesień 2018 09:05 Autor: Andreas

Czy linia polskiej polityki wschodniej może ulec bardzo poważnej korekcie?

Czy linia polskiej polityki wschodniej może ulec bardzo poważnej korekcie? bark/Flickr/CC BY 2.0

Czy linia polskiej polityki wschodniej może ulec bardzo poważnej korekcie? Bezwzględnie będziemy mieli problem z oceną wypowiedzi pana Kornela Morawieckiego, ponieważ po pierwsze nie ma żadnej linii w polskiej polityce wschodniej, a po drugie w ogóle należałoby się najpierw zastanowić, czy my w ogóle jakąkolwiek politykę na tym kierunku wyrażamy? No i najważniejsze, czy ona w ogóle jest polska? 

To fascynujące i przerażające zarazem do czego doszło na kierunku wschodnim, tego co umownie nazywajmy polityką. Jak to jest możliwe, że nasz kraj i to w zasadzie bez względu na to kto rządził, popełnił chyba wszystkie możliwe błędy poza jawnym szaleństwem wypowiedzenia wojny na kierunku wschodnim? Przez lata karmiliśmy się rusofobią, jawną nienawiścią, do tego doszła kwestia interpretacji okoliczności dramatu pod Smoleńskiem z 2010 roku, potem niesamowite poparcie dla banderowsko-nacjonalistycznego zamachu stanu na Ukrainie. A to wszystko w oparach absurdu jakie wytworzono w sytuacji wokół przesyłu gazu z Rosji do Unii Europejskiej. 

To naprawdę jest fenomenalne, przecież doprowadzenia do sytuacji z taką ilością składowych po prostu niwelujących nasze znaczenie, niszczących wręcz wizerunek naszego kraju i deprawujących jakiekolwiek możliwości tworzenia relacji – nawet na płaszczyźnie międzyludzkiej – nie wymyśliłby nawet scenarzysta filmu katastroficznego. Jak można popełniać ciągle coraz większe błędy i jeszcze do tego stawiać się w sytuacji wyrażania pretensji do praktycznie wszystkich dookoła, w tym najważniejszych partnerów jak Niemcy lub nawet lansowana oligarchiczna Ukraina? Po prostu nie można uznać za normalną sytuacji, w której w naszej polityce panuje chaos napędzany głupotą.

Sytuacja jest tak porażająca, że należy przypuszczać, że to nie są przypadki, ani na pewno wynik realizacji strategii politycznej zgodnej z polską racją stanu. Przecież nawet jeżeli przyjmiemy za aksjomat potrzebę powstrzymywania Rosji, to trzeba być skończonym [tutaj mocne słowo], żeby prowadzić politykę jawnie konfrontacyjną, wręcz zmierzającą do kolizji! Nie chodzi nawet o uwzględnianie różnicy potencjałów naszych krajów, to kwestia oczywista. Chodzi po prostu o logikę prowadzonej gry. W naszym wypadku nie ma żadnej, nie da się po prostu zrozumieć tych wszystkich działań, zaniechań, prowokacji, czy jawnego plucia na Rosję i Rosjan.

Pan Kornel Morawiecki ma oczywiście rację, powinniśmy zmienić politykę wobec Rosji, tylko powinniśmy zacząć od jakiegoś gestu, który byłby równoważny z przeprosinami, albowiem wcale nie jest pewne czy wyciągniętą rękę z Warszawy, ktoś w Moskwie podejmie? Nie mówimy o kurtuazji, mówimy o porozumieniu politycznym pozwalającym na normalizację stosunków i relacje takie, jakich potrzebują dwa sąsiadujące ze sobą kraje, w tym jeden pełniący funkcję węzła tranzytowego w tej części geostrategicznej układanki naszego kontynentu.

Na Zachodzie właśnie następuje wielki renesans powrotu do relacji z Rosją, szefowie poszczególnych krajów – po Helsinkach, Berlinie – już prawie ścigają w dostępie do bram Kremla. Każdemu zależy na tym, żeby móc robić z Rosją interesy, poza tym robienie interesów to najlepsza metoda zapewnienia bezpieczeństwa w regionie, albowiem nic nie tworzy przyjaźniejszego klimatu zaufania niż pieniądze. 

Na pewno istotnym problemem jest nasza sytuacja wewnętrzna, praktycznie cała scena polityczna karmi się pluciem na Rosję. To powoduje, że nagła zmiana retoryki nawet na pragmatyczną będzie odebrana jako zmiana rzeczywistości. Na pewno dojdzie tu do podziałów pomiędzy rzeczników pragmatyzmu i polityki partactwa wschodniego. Nie trzeba dużej wyobraźni, żeby sobie uświadomić, że te podziały pójdą po głównych granicach podziałów politycznych jakie obecnie mamy w kraju. Opozycji bardzo by pasowało móc atakować rządzących za zmianę polityki wschodniej! Będzie to na pewno ważna przyczyna, dla której rządzący nie zdecydują się na zmianę retoryki, co najwyżej na jej ograniczenie. Mogą przy tym zmienić politykę, ale właśnie retoryka pozostanie dalej w wymowie wewnętrznej rusofobiczna. 

Polityka zagraniczna każdego państwa powinna być w jakimś stopniu oparta na konsensusie głównych sił politycznych. Wykreowanie sytuacji, w której duża siła polityczna chciałaby prowadzić coś na kształt „równej odległości” pomiędzy Wschodem i Zachodem jest niemożliwe, poza tym byłoby naiwną głupotą, bo jesteśmy i będziemy zbyt słabi, żeby taką równą odległość utrzymać (jak w 1939 roku). Chociaż wyraźnie widać, że Zachód nie czuje się z nami związany bardziej, niż na zasadach pół-kolonialnego podporządkowania. Nasz rzekomy brak solidarności, wynikający z innej polityki migracyjnej uznaje za powód, do kwestionowania i wypowiadania wspólnoty interesów. 

Z powyższych względów MUSIMY się porozumieć, żeby nie dać się rozgrywać wewnętrznie przez siły zewnętrzne. Do tego jest potrzebne porozumienie głównych sił politycznych na rzecz przejścia na pozycje pragmatyczne w polityce wschodniej. Jeżeli obozy polityczne nie będą na siebie pod tym względem pluć, to unikniemy tworzenia sztucznej presji wewnętrznej – nie oszukujmy się, w dużej mierze inspirowanej z zewnątrz.

Co będzie dalej zobaczymy, miejmy nadzieję że pan Kornel Morawiecki, będzie miał pozytywny ojcowski wpływ na swojego syna pana Mateusza Morawieckiego Prezesa Rady Ministrów Rzeczypospolitej. Bezwzględnie ta kwestia jest kwestią graniczną dla naszej polityki w ogóle!



Źródło: Obserwator Polityczny


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(11 głosów)



Ostatnio zmieniany Sobota, 01 wrzesień 2018 10:54
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Czy linia polskiej polityki wschodniej może ulec bardzo poważnej korekcie?