Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Ameryka idzie na wojnę gospodarczą z Chinami?
Kategoria: Publicystyka   Sobota, 08 wrzesień 2018 08:03 Autor: Andreas

Ameryka idzie na wojnę gospodarczą z Chinami?

Ameryka idzie na wojnę gospodarczą z Chinami? Mark Rain/Flickr/CC BY 2.0

Po szybkim zwycięstwie nad Meksykiem, postawieniu Kanady do pionu i odmówieniu Unii Europejskiej zniesienia cła na samochody. Czas najwyższy na główny cel czyli Chiny. Zapowiedź wprowadzenia cła na towary o wartości 200 miliardów dolarów, to coś więcej niż szok dla gospodarki. To stworzenie nowych warunków dla handlu w ogóle. Widać wyraźnie, że Amerykanie chcą pobudzić własną wytwórczość. Niestety nałożenie ceł na produkty ich własnych korporacji, sprowadzane przez nie do kraju jest najskuteczniejszą metodą gospodarczą, która ma poważne konotacje geopolityczne.

Prosty neoliberalnej rachunek makroekonomiczny już chyba w zupełności stracił znaczenie, a zarazem mamy dowód na to, że nigdy nie był prawdziwy. W tej chwili liczy się patriotyzm gospodarczy. A jeżeli tak robi wielka i potężna Ameryka, to jutro tak będzie robił każdy. Przynajmniej każdy, kto ma odrobinę zdrowego rozsądku, żeby nie stracić możliwości wytwórczych w ogóle.

Stany Zjednoczone mają świadomość, że ich potencjał będzie się relatywizować względem potencjału Chin. Dlatego w ich interesie jest doprowadzenie do konfrontacji, dopóki ich potencjał jest wystarczający do co najmniej zachowania status quo. Oni doskonale wiedzą co robią, gra toczy się o dominację w wymiarze globalnym przez kolejne kilkadziesiąt, jeżeli nie więcej lat.

Wybór aktualnego Prezydenta wskazuje na to, że są gotowi ponieść ryzyko konfrontacji. Jeżeli się uda, to będzie wielki trumf Ameryki, a jeżeli się nie uda, to elity zrzucą winę na nieodpowiedzialnego polityka i będą robić dobrą minę do złej gry. Doprowadzenie do konfrontacji jest dla nich obecnie logiczne ponieważ, to konfrontacja na ich warunkach. To zawsze jest lepsze, niż przyjęcie konfrontacji w czasie i na warunkach wyznaczonych przez nieprzyjaciela. Trzeba pamiętać o tym, że logika imperiów rządzi się zupełnie innymi prawami, niż logika państw słabych.

Z perspektywy kurczącego się Imperium Americanum, poświęcenie nawet dużych przyległości, to tylko poboczne koszty w długofalowej perspektywie działania. Konfrontacja na własnych warunkach, dopóki mają militarną, ekonomiczną i technologiczną przewagę to sposób na jej zachowanie. Można powiedzieć, że to jedyny możliwy wybór, ponieważ każdy inny jest dla nich przegraną.

Z naszej perspektywy kluczowym jest pytanie o to, czego wielka Ameryka będzie wymagać od swoich sojuszników? Czy też może raczej krajów które uważają się za jej sojuszników. Za ten przywilej trzeba będzie w najbliższym czasie zapłacić opowiedzeniem się po jednej ze stron kolejnego globalnego konfliktu tym razem realizowanego na płaszczyźnie międzykulturowej i transkontynentalnej. To będzie konflikt jakiego świat nie widział, od czasów kiedy Wojska Aleksandra Macedońskiego wkroczyły do Persji, ówczesnego supermocarstwa – najpotężniejszego państwa w bezpośredniej styczności z Zachodem, który rozszerzył swoje wpływy na Bliski Wschód.

Jeżeli przeanalizujemy zachowanie się Niemiec i Wielkiej Brytanii, które to kraje bardzo konsekwentnie realizują swoją politykę co prawda różnymi metodami, ale w sposób podobnie skuteczny. To widać że Niemcy już dość dawno przystąpili do zabezpieczania swoich autonomicznych interesów. Dotychczasowe możliwości jakie wytworzyło funkcjonowanie Unii Europejskiej było dla nich głównie narzędziem wspierającym ich rozwój. Równolegle zabezpieczyli przyszłość twojego wysokiego poziomu życia wynikającego z wysokich możliwości produkcyjnych, poprzez powiązania z Federacją Rosyjską i Chinami. Wielka Brytania zdecydowała się opuścić Unię Europejską, ponieważ jej bezpieczeństwo opiera się na potędze finansów i związkach militarnych ze Stanami Zjednoczonymi. Czy ten kraj będzie chciał być przeciwwagą dla Niemiec w europejskiej układance? Tego nie jesteśmy w stanie określić, oni mają swoje długofalowe interes o które potrafią zabiegać i które potrafią realizować. Przede wszystkim nadal są bezpieczną wyspą.

Jest jednak w Europie inny kraj który również opiera mniemanie o swoim bezpieczeństwie na rzekomo uprzywilejowanych relacjach ze Stanami Zjednoczonymi. Drobna podpowiedź ten kraj nie jest wyspą. Co więcej jego położenie geopolityczne predestynuje go do roli w geostrategicznej tragedii, co już przerabiał kilka razy w swojej historii.

Jeżeli Ameryka rozpocznie swoją grę z Chinami, to na pewnym etapie będzie potrzebowała do układanki sił – Rosji. To wynika z sumy potencjałów, interesów geostrategicznych wszystkich mocarstw i czynnika najważniejszego. Jest nim pragmatyczne wyrachowanie. W interesie Stanów Zjednoczonych jest doprowadzenie do takiej sytuacji, w której Rosji nie będzie się opłacało popierać Chin, a już na samej przychylnej neutralności wobec działań Amerykanów będzie zyskiwać.

Do tego jest im potrzebne wytworzenie takiej sytuacji na zachodnich rubieżach Rosji, żeby ich wpływ polityczno-militarny jako czynnika gwarantującego stabilizację był na tyle istotny, żeby mogli wywołać kłopoty. Jeżeli czyta się teksty znanych amerykańskich analityków, którzy głośno i publicznie ogłaszają, że jeżeli USA chcą powstrzymywać Rosję w Europie, to mają się opierać na Polsce i Rumunii, to należy zacząć się modlić. Z podobnym szaleństwem jeszcze nie mieliśmy do czynienia, zwłaszcza że w ogóle nie wiadomo, jaki mielibyśmy mieć w tym interes? Czas, kiedy można było być przedmurzem przeminął definitywnie. W epoce powszechności taktycznej broni jądrowej, jeżeli nie ma się własnej – to trzeba za wszelką cenę uniknąć każdego możliwego ryzyka, do póki się jej nie będzie posiadać.

Po konflikcie gospodarczym z Chinami, który wyznaczy nowe ramy globalnych relacji, bo trzeba będzie się opowiedzieć, będą trwały przygotowania do konfrontacji militarnej. Miejmy nadzieję, że będzie to tylko wojna proxy i to gdzieś daleko od Europy, na tyle daleko, żeby nawet nie pojawili się uchodźcy. Trzeba się przygotowywać na skutki amerykańskiej polityki, na która nie mamy żadnego, nawet najmniejszego wpływu. Postawienie się w sytuacji amerykańskiego narzędzia, które byłoby wykorzystywane do lewarowania relacji pomiędzy Rosją a Unią Europejską JEST SAMOBÓJSTWEM – SAMOUNICESTWIENIEM SIĘ POLSKI. Powinni to wiedzieć wszyscy nasi politycy. Problem polega bowiem na tym, że przekleństwo przedmurza, czy jak kto woli – trójmorza, może stać się samospełniającą się przepowiednią.

Musimy tak zmienić politykę, żeby być dla wszystkich sąsiadów i partnerów, zwłaszcza w Unii Europejskiej – krajem przewidywalnym, na którym można polegać. Nie możemy popełniać strategicznych błędów, które ponawiają przekleństwo monachijskiej sytuacji geopolitycznej w Europie. Ten scenariusz już jest widoczny, on się realizuje.



Źródło: Obserwator Polityczny


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(7 głosów)



Artykuły powiązane

Ostatnio zmieniany Sobota, 08 wrzesień 2018 09:01
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Ameryka idzie na wojnę gospodarczą z Chinami?