Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Poddaństwem nic nie zyskamy… ale bujaniem w obłokach… (cz.2)
Kategoria: Publicystyka   Piątek, 12 październik 2018 10:04 Autor: Andreas

Poddaństwem nic nie zyskamy… ale bujaniem w obłokach… (cz.2)

Poddaństwem nic nie zyskamy… ale bujaniem w obłokach… (cz.2) bark/Flickr/CC BY 2.0

Natomiast, my mamy się koncentrować na odzyskaniu wraku samolotu, który nie został nam zwrócony przez nasze oświadczenia o niestworzonych histeriach z brzoza o wolframowo-tytanowym rdzeniu, czy o mgle elektromagnetycznej – o parówkach trzaskających w puszkach od piwa nie wspominajmy już nawet bo po prostu wstyd!

Równolegle mamy domagać się od Niemiec reparacji wojennych? Ktoś zauważył, że w tym kraju właśnie wali się stary system, który ukształtował ten kraj po wojnie? Czy ktoś w ogóle pomyślał, jakim paliwem dla niemieckiego nacjonalizmu byłoby podniesienie agendy odszkodowań? Nie chodzi nawet o kwestie w wewnętrznej polityce niemieckiej, tam nic nie osiągniemy – możemy tylko negatywnie stymulować rozwój sytuacji. Tego właśnie należy się bać, że tak jak wykorzystano nielegalnych imigrantów do ożywienia niemieckiego nacjonalizmu, podobnie istniejące tam siły, mogłyby chcieć wykorzystać „kartę polską”, to afirmacji i odtworzenia rdzenia niemieckiej polityki wewnętrznej… Nikt naprawdę na to nie wpadł, że nie dolewa się benzyny do ogniska? Tym bardziej, nie wrzuca się do niego granatów? To naprawdę są tajniki dyplomacji i relacji, na które może wpaść domorosły analityk, ale już były Minister nie?

Proszę sobie uświadomić, że problemem jest to, że jak Niemcy zgodzą się rozmawiać o reparacjach, to jeszcze tego samego dnia – i proszę zapamiętać te słowa: podniosą sprawę granicy i ziem, które należały do Rzeszy Niemieckiej do 1938 roku. Taka jest mechanika spraw w polityce, tak to działa. Jeżeli ktoś w Warszawie naprawdę myśli o tym, że Niemcy w poczuciu winy za wojnę i współczucia Polakom zapłacą nam Bilion czy dwa Euro, to niech weźmie zabawki i pójdzie do najbliższej piaskownicy – to optymalne miejsce. W ostateczności, nawet jakby to zrobili, to postaraliby się doprowadzić do takich ruchów w gospodarce, że te pieniądze trafiłyby do nich z powrotem. Przykładowo – ktoś wie, jaki procent tego, co wydaliśmy na budowę infrastruktury ze środków unijnych pozostało w kraju, a ile wróciło do krajów z których pochodzą środki budżetowe? Proszę sobie o tym poczytać…

Przy czym w istocie, rozpatrując generalnie – to pan były na szczęście już Minister ma rację, albowiem poddaństwem naprawdę nic nie zyskamy, poza poniżeniem i śmiesznością. Pamiętajmy jednak jakie błędy doprowadziły nas do dramatu Września 1939 roku! Nie możemy ich ponowić, a w ciągu ostatnich lat – jakoś tak się stało, że sytuacja geopolityczna praktycznie złożyła się w układankę analogiczną do tej pomiędzy Locarno a Monachium!

Nie powinniśmy jednak przybierać skrzydełek husarskich, bo ich nie mamy, poza tym jako spieszeni husarze po prostu mielibyśmy się słabo. Napinanie się jak jest się tak niesamowicie uzależnionym od Zachodu i w sumie Wschodu (energia), jest najdelikatniej mówiąc szaleństwem.

Gdybyśmy chociaż przez te 30 lat transformacji wyprodukowali własną broń jądrową, to znaczy mieli jakiś atut, który otoczenie musiałoby brać na serio, jako zależny od nas i należący do nas? Nie mamy żadnych takich atutów, może poza tym że jakby u nas rozpętało się piekło, to sąsiedzi będą musieli się zaangażować na poważnie, żeby ono nie podpaliło całego świata, a w konsekwencji i tak ten świat uda się nam podpalić. Ponieważ każda awantura, która tutaj wybuchnie – musi się rozlać na otoczenie. Dziwi się ktoś Nord Stream? Proszę przeanalizować kampanie wojenne Batorego, Napoleona i Hitlera – droga do Moskwy prowadzi przez Smoleńsk. Droga do Paryża prowadzi przez Witebsk, Brześć i Warszawę… Czołgi po prostu są najskuteczniejsze jak jest płasko…

Kluczem do zrozumienia naszej obecnej sytuacji jest zrozumienie drogi od Locarno do Monachium. Schemat jest czytelny jak 1:0,8! Wszystko pasuje, z tym że zagrożenie militarne jest poprzedzone przez widmo spowodowania kryzysu polityczno-ekonomicznego, którego cena będzie destrukcją państwa.

Nie można mieć złudzeń, nie można opierać polityki, czyli losu jaki państwo samo dla siebie kreuje – na wnioskowaniu typu parówki w puszkach! Co więcej, nie powinno się opierać losu państwa na wierze! Od tego są metody analityczne, od tego jest Teoria Gier, od tego jest logika i wnioskowanie, jak również nauka czerpana z historii, żeby unikać błędów – nie popełniając ich. Nasz kraj, niestety jest w jakichś niemożliwych do wyjaśnienia kleszczach niewytłumaczalności, którą tworzą swoimi wypowiedziami i działaniami… nasze niestety elity.

W konsekwencji po prostu jesteśmy skazani na klęskę. Sukces nie jest możliwy, w naszych realiach przetrwanie jest już bardziej wypadkową procesów, które istotnie nam szkodzą, niż zabiegów naszej polityki.

O tak, bujanie w obłokach ma w naszym kraju kolosalną przyszłość… Pragmatyzm zerową – tak jakby ktoś pytał lub się zastanawiał…

Część I [tutaj]



Źródło: Obserwator Polityczny


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(2 głosów)



Artykuły powiązane

Ostatnio zmieniany Piątek, 12 październik 2018 11:43
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Poddaństwem nic nie zyskamy… ale bujaniem w obłokach… (cz.2)