Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Nie możemy być zakładnikami historii (cz.1)
Kategoria: Publicystyka   Niedziela, 02 grudzień 2018 09:02 Autor: Andreas

Nie możemy być zakładnikami historii (cz.1)

Nie możemy być zakładnikami historii (cz.1) aNdrzej cH./Flickr/CC BY 2.0

 

Nie możemy być zakładnikami historii. Jeżeli spojrzymy na zachód, mamy do czynienia z zupełnie nową rzeczywistością. Niemcy są fundamentem Unii Europejskiej, z którą związaliśmy swój los. Niestety ta rzeczywistość ma dwa oblicza, pierwsze takie które jest nam okazywane i ma nas wiązać formalne i prawnie. Drugie takie którego doświadczyliśmy przez wieki, o którym niestety już zapomnieliśmy. Zachód a zwłaszcza Niemcy nie chcą od Polski i Polaków niczego innego niż ziemi, pracy i pieniędzy. To samo jest realizowane w tej chwili tylko innymi metodami. Polska jest dla zachodu zasobem, rynkiem, dłużnikiem, buforem i dostarczycielem taniej siły roboczej.

Jeżeli spojrzymy na wschód, widzimy tam wrogów. To jest nasz największy problem. Tak się ułożyła nasza historia, że kraj który nas wyzwolił spod ludobójczej okupacji Niemców, uważamy za wroga, dłużej niż uważaliśmy za wroga Niemców. To prawdziwy fenomen, który można wytłumaczyć tylko i wyłącznie poprzez mesjanizm napędzany propagandą nienawiści. Myślenie kategoriami rachunków krzywd, bilansowanie krwi przelanej, czynienie się samemu zakładnikiem swojego własnego rozumienia historii – to droga do zguby.

Pierwszym problemem jest to, że jest to spojrzenie zupełnie subiektywne. Drugim problemem z tym powiązanym jest to, że inni również mają prawo do swojego subiektywnego spojrzenia na historię! Trzecim problemem jest znany błąd postrzegania teraźniejszości poprzez pryzmat rzeczywistości. Niestety on wynika z tego, że subiektywnie pojmowana historia jest wykorzystywana do bieżących celów politycznych. To się właśnie dzieje w Polsce. Te same błędy popełniały poprzednie rządy, to nie jest tylko wina obecnie rządzących.

To wina naszych całych niestety elit. Mamy z nimi poważny problem i nie można udawać, że on nie istnieje. Proszę zwrócić uwagę, że ta część jej przedstawicieli, która uważa się za „proeuropejską”, „liberalną” i „oświeconą” – przeważnie (słowo klucz) oddala się od patriotyzmu i bezwarunkowego umiłowania Ojczyzny ponad wszystko, w tym własne życie jeżeli byłaby taka potrzeba! Natomiast ta mniej więcej druga część, która odmienia słowa Naród, Polska, Ojczyzna – przy każdej możliwości, zatraciła się w historyczno-histerycznym rzutowaniu percepcji na ocenę rzeczywistości. Obie grupy mają swoje racje, zdecydowanie to dwa wielkie filary współczesnej polskości – problem polega na tym, że oba nurty stawiają się naprzeciwko siebie jako antytezy.

Tego wszystkiego, co się składa mimo wszystko na jakąś politykę wschodnią Polski po prostu nie da się pojąć. Najpierw zachęcamy Ukraińców i wspieramy ich do zmian w ich kraju. Wspieramy ich w konflikcie z rosyjską mniejszością. Następnie się okazuje jakie jest prawdziwe oblicze ukraińskiego nacjonalizmu i szowinizmu, chociaż co trzeba oddać Ukraińcom oni tego nigdy nie ukrywali. To obrażamy się na nich, wracają problemy z pomnikami lwów przykrytych . deskami, skrzyniami na cmentarzu we Lwowie. Oni zawsze byli na nas obrażeni, ale ten współczesny nacjonalizm ukraiński czerpie wprost z tradycji tych którzy dokonali ludobójstwa na Polakach na Wołyniu. Dlatego porozumieniu i strategicznej współpracy pomiędzy naszymi krajami nie może być mowy.

Nasza polityka udaje że nie ma Białorusi. Wszystko, co zaczyna się na wschód od Warszawy, to jedna wielka przestrzeń. Tymczasem jest to wielki błąd, ponieważ istnienie, kondycja perspektywy państwa białoruskiego mają dla nas i stabilności politycznej w Europie jeszcze większe znaczenie niż to, co wydarzy się w post ukraińskiej przestrzeni terytorialnej. Białoruś, jest dla naszego bezpieczeństwa państwem najważniejszym. Na szczęście państwo białoruskie jest stabilne i powinna być wspierane ekonomicznie przez Unię Europejską.

Na temat naszego stosunku do Rosji, co chyba jest w tym wszystkim najciekawsze, nie napisano żadnego poważnego dokumentu od 1989 r. Żadnej strategii, nawet ciekawej książki – niczego. Wcześniej paryska Kultura, przyczyniła się do przetrwania przekleństwa tak zwanej koncepcji jagiellońskiej. To nieszczęście stało się doktrynalną podstawą naszego myślenia o Rosji, jako strategicznym przeciwniku. Dla przeciwstawienia się któremu, musimy dołączyć do zachodniej wspólnoty narodów i wartości, jak również ciągle zabiegać o protekcję Stanów Zjednoczonych. Czyli stać się BUFOREM I KONIEM TROJAŃSKIM ZACHODU. To dogmat naszego istnienia, o paradygmacie rozwoju w ogóle nie ma w tym kraju mowy ponad zbijanie palet lub przewożenie TIR-ami towarów, chociaż i to udało się zaprzepaścić!

 

Źródło: Obserwator Polityczny


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(6 głosów)



Ostatnio zmieniany Niedziela, 02 grudzień 2018 09:45
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Nie możemy być zakładnikami historii (cz.1)