Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Czy będziemy palić drewnem czy krowim łajnem? (cz.2)
Kategoria: Publicystyka   Sobota, 15 grudzień 2018 09:02 Autor: Andreas

Czy będziemy palić drewnem czy krowim łajnem? (cz.2)

Czy będziemy palić drewnem czy krowim łajnem? (cz.2) Eelke/Flickr/CC BY 2.0

 

Niestety w wyniku zapóźnienia technologicznego i braków w rozwoju infrastruktury jesteśmy skazani na produkcję energii elektrycznej z węgla i jej import, ponieważ zaprzepaściliśmy szansę na rozwój energetyki nadążający za naszymi potrzebami zarówno w wymiarze wolumenu dostaw, jak i technologii wytwarzania. Co prawda w planach jest budowa wielkiego systemu farm wiatrowych nad Bałtykiem, jak również elektrowni jądrowej, jednak przez najbliższe 20 lat, będziemy w sytuacji rosnącego deficytu energii i wzrostu kosztów jej pozyskiwania. Źródłem problemów jest zła polityka, bo jeżeli Czechy, Węgry lub Słowacja, mogą mieć dostęp do wszelkich dostępnych źródeł i to po cenach rynkowych, to znaczy że coś jest mocno nie tak, jak powinno być z naszą polityką dostaw.

Nie da się zrozumieć powodów, dla których nie wykorzystujemy możliwości importu z różnych kierunków, na rzecz negocjacji cen ze wszystkimi dostawcami? Logicznym byłoby pozyskiwanie gazu w USA, Katarze czy Norwegii, z równoległym pozyskiwaniem go w Rosji, jednak nie da się zrozumieć dlaczego chcemy zaprzestać kupować go w Rosji. Nie nazywajmy więc tego dywersyfikacją, tylko zmianą kierunku dostaw na droższy.

Skończy się tak, że będziemy palić drewnem, czy tak jak już było – zbożem. Na ekologiczne krowie łajno nie ma szans, ponieważ na naszym słońcu efektywnie nie wyschnie… Proszę pamiętać, że zaniedbaliśmy także i górnictwo. Sprowadzanie do Polski węgla z Kolumbii i Mozambiku jest tak ekstremalną głupotą logistyczną, że równie dobrze moglibyśmy go sprowadzać z Marsa. Jeżeli bowiem, naszym celem jest powodowanie, że węgiel jaki jest u nas wykorzystywany importujemy z możliwie jak największej odległości, to będziemy za to płacić. Proszę się nie dziwić, że energia elektryczna drożeje o 40%, bo ile procent z tony węgla trzeba spalić, żeby ją przywieść z Mozambiku lub Kolumbii, a ile z bliskiej Rosji? Nie trzeba być wybitnym ekonomistą, żeby rozumieć, że dostawy z dalszej odległości muszą być droższe! Transport kosztuje, a w przypadku towarów masowych kosztuje masowo więcej.

Racjonale spojrzenie na sprawę prezentuje portal Inforos.ru, w artykule pana Александрa Пасечникa z 23 października 2018 roku pt.: «Газпром» идет на рекорд поставок в Европу

Американский СПГ России не конкурент., gdzie czytamy m.in.: „Между тем, ключевой оппонент «Газпрома» в Европе – Польша – продолжает рьяно бороться с российским газом.” Czyli: „Tymczasem kluczowy przeciwnik Gazpromu w Europie – Polska – nadal energicznie walczy z rosyjskim gazem.” Rosjanie pragmatycznie oceniają postawę naszego kraju, która z ich perspektywy jest najdelikatniej mówiąc po prostu niemożliwa do pojęcia. Oto bowiem Polska, która jest uzależniona od Rosji energetycznie i jeszcze bardziej się uzależnia, bo import węgla rośnie. Prowadzi działania mające na celu ograniczenie możliwości kontaktów handlowych Gazpromu z Europą. Jest to samo w sobie niesamowite, ponieważ to że nie chcemy kupować w Rosji gazu można zrozumieć. Na jakiej podstawie jednak chcemy zakazać tego innym krajom? Proszę się zastanowić co zrobimy w sytuacji, w której Niemcy zabraniałyby nam kupowania drogiego gazu w USA? Jeżeli my posiłkując się amerykańskimi sankcjami chcielibyśmy im zakazać importu taniego gazu z Rosji – takie kierunek obrotu spraw jest naturalny. Sami kreujemy konflikt w tej części Europy, ponownie wpędzając się w sytuację bez wyjścia, na własne życzenie!

Powtórzmy – sytuacji, w której drogi rosyjski gaz, bo kupujemy go mało i pobieramy duże opłaty za tranzyt do Niemiec – zastąpimy jeszcze droższym gazem z Norwegii, Kataru i USA – nie może być nazywana dywersyfikacją. Lepiej pasuje określenie – wtórne uzależnienie, oczywiście za większe pieniądze. Przy czym uwaga, to jest bardzo ciekawe i nie wiadomo jak to będzie rozegrane. Otóż, jak my zwolnimy moce przesyłowe na istniejących gazociągach, to po niewielkich inwestycjach Niemcy będą mogli przejąc i ten strumień. Więc będą mieli jeszcze więcej, jeszcze prawdopodobnie tańszego gazu, natomiast my będziemy w sytuacji w której jako kraj zacofany technologicznie i uprawiający ideologię zamiast polityki, będziemy skazani na pokolenie na wyższe koszty produkcji wszystkiego. Ponieważ będziemy mieli droższą energię, jak również źródła jej pozyskiwania będą gorszej jakości pod względem technologiczno-ekologicznym. Szczytem wszystkiego jest twierdzenie o opartej na węglu suwerenności energetycznej Polski, przy jednoczesnym negowaniu importu taniego gazu z Rosji, przy stałym zwiększaniu ilości importowanego stamtąd węgla. Oczywiście o tym się nie mówi w mainstreamie, a jest to tak logicznie porażające, tak bardzo kłuje w oczy, że naprawdę lepiej tak skrajną głupotę naszej bezsilności intelektualnej przemilczeć. Nie można mówić o uniezależnieniu się od dostaw energii z Rosji, jeżeli rosyjski gaz zastępujemy rosyjskim lub noworosyjskim węglem… Zejdźmy “z konika” na ziemię, otwórzmy oczy i pojmijmy, że nasze położenie determinuje nasze interesy. Dlaczego nasza polityka nie odpowiada na podstawowe, wręcz elementarne potrzeby naszej gospodarki i społeczeństwa?

 


Źródło: Obserwator Polityczny


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(11 głosów)



Ostatnio zmieniany Sobota, 15 grudzień 2018 10:05
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Czy będziemy palić drewnem czy krowim łajnem? (cz.2)