Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Czego byśmy sobie życzyli w 2019 roku? (cz.1) Polityka wschodnia w wymiarze energetycznym
Kategoria: Publicystyka   Wtorek, 01 styczeń 2019 10:01 Autor: Andreas

Czego byśmy sobie życzyli w 2019 roku? (cz.1) Polityka wschodnia w wymiarze energetycznym

Czego byśmy sobie życzyli w 2019 roku? (cz.1) Polityka wschodnia w wymiarze energetycznym Marlon E/Flickr/CC BY-SA 2.0

 

Czego byśmy sobie życzyli w 2019 roku? Przyjrzyjmy się naszej sytuacji, poznajmy i wskażmy główne determinanty czynników rodzących zagrożenia i tworzących szanse na poprawę sytuacji, jak również procesy którym podlegamy i nie mamy na nie wpływu, chyba ten ostatni aspekt jest najciekawszy, ponieważ co do zasady ten wpływ straciliśmy na własne życzenie. Problemy naszej polityki są znane i wiele razy na ten temat rozprawialiśmy, dominująca większość naszych czytelników w generalnym ujęciu zgadza się z linią redakcji. Dlatego nie będziemy odnosić się do szczegółów, liczy się generalna tendencja, która kształtuje się w kierunku “Zaleszczyk 2.0”. Pierwotnie właśnie taki miał być tytuł tej serii felietonów, jednakże tą czcigodną nazwę pozostawimy na jeszcze jeden cykl predykcji naszej rzeczywistości. W tych felietonach skoncentrujemy się na sprawach mających przełożenie na naszą rzeczywistość. Ukażemy ją nieco w krzywym zwierciadle, jednak sytuacja jest tak poważna i nasz czas w rozumieniu okresu status quo w Europie już się kończy, że trzeba w sposób jednoznaczny opowiadać się za prawdą. A jeżeli nie za nią, to przynajmniej domagać się możliwości dojścia do niej poprzez krytykę znanej rzeczywistości. Tego dzisiaj brakuje w życiu publicznym, większość boi się dyskutować poza utartymi schematami pozornych i jałowych podziałów, a media służą mainstreamowi politycznemu. To w istocie wyklucza możliwość falsyfikacji tego, co dzieje się na scenie politycznej. A to droga wprost do zguby.

Rzeczywistość przyśpieszyła, dzieją się przemiany na które nie mamy wpływu, w zasadzie nawet ich nie zauważamy, ponieważ jesteśmy na uboczu i to postrzegani raczej jako problem zdolny do tworzenia komplikacji. Nasze zdolności aplikacji funkcjonalnych są zbyt małe, zwłaszcza żeby być podmiotem relacji. Nie jesteśmy kowalem swojego losu w znaczeniu pozytywnym, możemy generalnie tylko sobie i innym szkodzić. Naszym największym problemem jest to, że nie do końca wiadomo kogo reprezentuje i w czyim interesie działa dominująca część naszych elit? Nie chodzi tu o stygmatyzację kogokolwiek. Chodzi o stwierdzenie faktu w sposób obiektywny, tak żeby w przypadku katastrofy – wiedzieć, kto odpowiada za doprowadzenie do niej.

Szokujące jest to, że polityka naszego kraju dopuściła do tego, żeby największe i najważniejsze  w Europie ominęły nasz kraj. Nie przegapiliśmy tej szansy, my ją w pełni świadomości, celowo i z rozmysłem zaprzepaściliśmy. W sposób tak modelowy jak obraża się małe dziecko i zabiera swoje zabawki z piaskownicy, a potem dziwi się, że nikt nie przychodzi do niego na urodziny. Piaskownica jest wspólna i nie jesteśmy najsilniejszym dzieckiem na podwórku. Są od nas starsi i silniejsi, a co jest szczególnie istotne – niektórzy działają w grupach. My też mieliśmy nadzieję na przynależność do takiej “podwórkowej” grupy, ale okazało się że przynależymy na innych zasadach, niż inni. Trochę głupio wyszło, ale w sumie trafnie podsumował to w mijającym roku nasz pan Prezydent, otwarcie pytając o charakter i treść wspólnoty w której jesteśmy.

Bezpieczeństwo kontynentu to suma naczyń połączonych, prawdziwy łańcuch współzależności. To co zrobili Niemcy, jest dowodem na to, że nie traktują nas poważnie, na pewno nie inaczej, niż bufor, zasób, przestrzeń z której można czerpać korzyści. Z powyższych powodów, bezwzględnie powinno nam zależeć na tym, żeby przyłączyć się do wielkich, dziejących się w Europie projektów energetycznych. 

Generalnie chodzi tutaj o politykę wschodnią, albowiem dotyczy ona relacji i gry pomiędzy krajami na wschodzie, jednakże jej istotnym aspektem jest generalne odniesienie się do Unii Europejskiej, ponieważ ze względu na położenie mogliśmy być pomostem pomiędzy Zachodem i Wschodem. Niestety nie wykorzystaliśmy tej szansy, nasza polityka wschodnia to jedna wielka porażka. Wymiar energetyczny polityki wschodniej w zasadzie w pełni ją definiuje, politykę histeryczną możemy sobie darować, chociaż to także totalna porażka. Z jednej strony niszczymy radzieckie pomniki, a równolegle obrażamy się na Ukraińców, że zasłaniają dyktą pomniki na cmentarzu we Lwowie, chociaż stosują wobec nas dokładnie taką samą retorykę, jaką my wobec Rosjan.

Sam pomysł, żebyśmy przeciwstawiali się budowie przez Polskę gazociągów, które byłyby konkurencyjne dla przesyłu przez terytorium ukraińskie, był tak skrajnym idiotyzmem i czymś tak niesamowicie szkodliwym dla naszej racji stanu, jak również po prostu interesów, że trudno w historii o analogie. Niby co mieliśmy na tym zyskać? Stabilność południowo-wschodniego partnera? Wdzięczność? Może jakieś korzyści ekonomiczne? Przecież przesył gazu przez Ukrainę, którego część po drodze znikała, to nie było nic innego, jak tylko konkurencja dla nas. W naszym interesie było zbudowanie Nord Stream, nie przez Bałtyk, tylko przez Białoruś i Polskę. W ten sposób na trwałe wzmocnilibyśmy nasze powiązania gospodarcze, polityczne i partnerskie, ponieważ wszystkim krajom i na początku i na końcu gazociągów, zależałoby na tym, żeby był spokój, ład i harmonią a gaz żeby płynął. 

W wyniku błędów, w tym przekłamania polskiej racji stanu, wmówiono nam że sytuacja, w której będziemy pominięci przez Niemcy (Unię Europejską) i Rosję w ich projektach infrastrukturalnych jest dla nas sytuacją dobrą. Oto więc stało się, mamy prąd elektryczny w jednej z najwyższych cen w Europie w ogóle, nie mówiąc już o stosunku ceny energii do siły nabywczej ludności. Dodatkowo płacimy olbrzymią cenę za ekologiczne koszty procesów technologii wytwarzania energii z węglowodorów. 

Jeżeli nie odwrócimy tego szaleństwa, to będziemy narażeni na destabilizację. W tej chwili Europa Zachodnia, będzie miała swój gaz z Rosji tanio, w każdej ilości oraz bez względu na to, co się „pomiędzy” dzieje. Co to może dla nas oznaczać, chyba nie jest trudno sobie wyobrazić? Właśnie do tego doprowadziła nas polityka dbania o interesy ukraińskie. W wyniku głupiej i nieudolnej polityki, transfer gazu będzie się odbywał poprzez Nord Stream i gazociągi południowe (Turcja), a nie przez Ukrainę, ani przez Polskę. Czy architekci tejże polityki, nie byli w stanie sobie uświadomić, że taki może być wynik ich strategii? Po prostu zostaliśmy z niczym, a w wyniku głupich decyzji wytworzyła się próżnia strategiczna. Mogliśmy mieć te gazociągi u siebie, a dzięki temu budować związki i relacje, oparte na współzależności z sąsiadami. Na marginesie warto upomnieć się o Białoruś, dlaczego zupełnie zlekceważyliśmy interesy tego naszego partnera w obronie interesów oligarchicznej Ukrainy? Czegoś tak niespójnego jak polska polityka wschodnia jeszcze nie widział świat. To jedna wielka porażka i to musi się zmienić.

W wyniku błędnej koncepcji, skandalicznego wykonania i zupełnego rozejścia się z elementarną logiką kształtowania procesów, doprowadzono do sytuacji, w której nie mamy żadnych korzyści strategicznych z położenia. Jest ono dla nas znowu zagrożeniem, albowiem zaczynają się kumulować znaki zapytania. Miejmy jednak jedną prostą świadomość, w istocie trywialnej okoliczności – NIKT NIE JEST W STANIE DOSTARCZYĆ NAM WIĘCEJ GAZU, PO NIŻSZEJ CENIE I BARDZIEJ “NA PEWNO”, NIŻ FEDERACJA ROSYJSKA. Dywersyfikacja jest potrzebna jak najbardziej, jednak odcinanie się od największego dostawcy gazu, który ze względu na zdolności przesyłowe i ilość jest poza wszelką konkurencją w regionie, na pewno nie jest myśleniem ekonomicznym, ani strategicznym.

Energia to wielkie wyzwanie. Nie da się po prostu zrozumieć powodów, dla których w tym kraju nie buduje się energetyki jądrowej, jak również stworzono system prawny wykluczający opłacalność budowy energetyki odnawialnej! O ile pierwsza sprawa jest po prostu bardzo droga, jednak nie tak droga, żeby nie było nas stać. To druga kwestia – energetyka odnawialna jest czymś tak niesamowicie zaprzepaszczonym, że nawet jak na nasze standardy strat i marnowania szans, to istna nowość i “wyższy” standard. Czy nasze państwo, jeżeli nie chce czegoś wspierać, mogłoby po prostu nie przeszkadzać? Proszę zwrócić uwagę jak fantastycznie rozwinęła się u nas branża produkcji i usług na rzecz sektora odnawialnej energii, która eksportuje około 90% swojej wartości sprzedawanej głównie na Zachód Europy. Polacy budują wiatraki w Niemczech, Holandii, Szwecji, – wszędzie, tylko nie w Polsce. Czy można ten fenomen jakoś wyjaśnić? Wiatru nas zakręca i nie wieje w łopaty wirników? Może ptaki się o nie zabijają? Czy krowy nie dają mleka? Energetyka prosumencka jest sposobem na stopniowe przeprowadzenie rewolucji energetycznej. Dlaczego zaprzepaszczamy tak wielką szansę mając wszelkie atuty?

Bez większego wysiłku, jedynie dobrze zarządzając posiadanymi zasobami i możliwościami produkcyjnymi moglibyśmy sami wyprodukować sobie przy pomocy rolnictwa połowę paliw płynnych zużywanych w gospodarce. Cały transport mógłby jeździć na biopaliwie. Biogazownie, mogłyby zasilać w ciepło i prąd elektryczny – w stopniu podstawowym – około połowy gospodarstw domowych w tym kraju. Dlaczego nie wykorzystujemy tego potencjału? Przez ostatnie 20 lat nie dało się stworzyć systemu, pozwalającego chociaż w 10% na wykorzystanie tego wielkiego potencjału?

Pomysł na kupowanie najdroższego gazu na świecie jest oczywiście świetny. Jesteśmy tak bogatym społeczeństwem, że jest nas stać na sprowadzanie skroplonego gazu wielkimi statkami, które ledwo wpłyną na Bałtyk. Oczywiście należy uznać argumenty strategiczne, jednak to właśnie w podejściu strategicznym popełniono wielkie błędy. Dywersyfikacja, mająca na celu uniezależnienie się od dyktatu cen przez głównego wschodniego dostawcę, nie może oznaczać przyjęcia jeszcze wyższych cen innych dostawców. To powinno być zbilansowane i wyrównane w ogólnym bilansie przepływów. 

Poza tym wszystkim może jeszcze przecież energię po prostu można oszczędzać? Pomysł na termomodernizację, o którym myśli rząd jest bardzo dobry. Tylko powstają pytania systemowo-etyczne. Otóż, dlaczego mieszkańcy bloków mają się zrzucać na finansowanie ocieplenia budynków mieszkańców domów jednorodzinnych? Może jeżeli kogoś nie stać na mieszkanie w domu o określonym standardzie ogrzewania, to niech go sprzeda i mieszka w bloku? To nie jest żart, co więcej to naprawdę jest poważna sprawa. Ponieważ sytuacja, w której państwo będzie z pieniędzy wszystkich finansować termomodernizację domów jednorodzinnych powoduje, że konstytucyjna zasada równości wobec prawa jest deptana. Podobnych przykładów jest o wiele więcej, zwłaszcza jak uświadomimy sobie, że przykładowo całość wybudowanej za unijne pieniądze infrastruktury komunalnej, nie tylko trzeba utrzymać, ale przede wszystkim amortyzować! Z wielu takich decyzji składa się ostateczny wynik.

Ten cykl będzie liczył sześć części w każdy kolejny dzień nowego roku będzie prezentowana kolejna. Przejdziemy przez problematykę strategiczną, do ostatecznych wniosków, które mogą mieć znaczenie przy wyborze politycznym w najbliższym czasie. Przedstawione propozycje mogą pomóc każdemu w ocenie propozycji istniejących partii politycznych, w ocenie tego co one proponują a co przedstawiamy tutaj jako naszym zdaniem istotne.

 

Źródło: Obserwator Polityczny


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(1 głos)



Ostatnio zmieniany Wtorek, 01 styczeń 2019 11:08
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Czego byśmy sobie życzyli w 2019 roku? (cz.1) Polityka wschodnia w wymiarze energetycznym