Wydrukuj tę stronę
Kategoria: Publicystyka   Sobota, 26 styczeń 2019 09:10 Autor: Andreas

Czy my już prosimy cię o problemy? (cz.1)

Czy my już prosimy cię o problemy? (cz.1) geralt/PixaBay/CC0 Creative Commons

 

Czy my już prosimy się o problemy? Nasz kraj w najbliższym czasie zorganizuje zupełnie mu niepotrzebną konferencja na temat bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie, a właściwie ona nie będzie dotyczyła bezpieczeństwa, tylko tego w jaki sposób powstrzymać Iran, który jest wolnym, demokratycznym i niepodległym krajem uznawanym przez wspólnotę międzynarodową z kilkoma tysiącami lat historii! Nagle nasz rząd, który w regionie Zatoki Perskiej nie posiada w zasadzie żadnych bezpośrednich interesów poza importem odrobiny gazu skroplonego z Kataru, zapragnął stać się platformą do rozgrywania bliskowschodniej rozgrywki mocarstw!

Na bliskowschodnim teatrze zdarzeń jest pięciu głównych graczy. Po pierwsze liczy się Iran, jako kraj z największym potencjałem w regionie. Po drugie niesłychanie ważne jest pewne małe bliskowschodnie państwo (i nie jest to Liban). Po trzecie liczy się Arabia Saudyjska i jej sojusznicy (dobrowolni i przymusowi). Po czwarte – Turcja, kraj na nowo orientujący się na swoje otoczenie. Po piąte w grę wchodzą mocarstwa zewnętrzne. Najpotężniejsze w regionie są Stany Zjednoczone, na drugim miejscu jest Federacja Rosyjska, trzecie są Chiny, których znaczenie oraz Indie, niedoceniany, ale niesłychanie ważny gracz. Szczątkowo jeszcze w pewnym zakresie liczy się Francja, czy jak kto woli Unia Europejska oraz Pakistan jako dostarczyciel siły roboczej i technologii jądrowej.

Rozróżnienie na graczy regionalnych i globalnych jest tutaj bardzo ważne, ponieważ pokazuje w jaki sposób rozkładają się interesy. Bliskowschodnie piekło zostało stworzone w wyniku polityki pewnego małego bliskowschodniego kraju (i nie jest to Liban), wspieranego przez Stany Zjednoczone.

W tej chwili w ten region, czy chcą czy nie chcą, ale muszę wejść Chiny i Indie, ponieważ czerpią z niego dominującą część importowanej przez siebie ropy naftowej, a w przyszłości także skroplonego gazu. Skala tego importu wzrasta i ma tendencję jednoznacznie rosnącą. Powoduje to wzrost zainteresowania regionem ze strony tych mocarstw, a zarazem ten obszar staje się polem ich konfrontacji. Ponieważ Chiny, żeby wyjść na Morza i Oceany świata z jednej strony mają US Navy i jej sojuszników, a z drugiej Marynarkę Wojenną Indii. Jest oczywistym, że z dwojga złego wybiorą słabszego przeciwnika.

W ostatnim czasie sytuacja zrobiła się bardzo ciekawa, ponieważ Stany Zjednoczone ograniczyły powiązanie strategiczne z Bliskim Wschodem do specjalnych relacji z pewnym małym bliskowschodniej państwem (i nie jest to Liban), którego liczna diaspora stanowi bardzo znaczącą część społeczeństwa amerykańskiego. Ameryka już nie potrzebuję arabskiej ropy, ma swoją. Ma jej więcej, niż potrzebuje i jest tańsza ze względu na koszty transportu. To bardzo ważna zmiana w światowej geopolityce którą wielu przeoczyło. właśnie z tego powodu nic, co się w tej chwili dzieje w tym regionie świata nie jest przypadkowe, a być może nawet nie było przypadkowe od bardzo wielu lat.

O Amerykanach można powiedzieć wiele rzeczy, ale pieniądze umieją liczyć jak również potrafią prowadzić politykę w swoim interesie. Dlatego sensownym jest pytanie czy ktokolwiek potrafi w jakikolwiek chociażby zbliżony do sensownego sposób wyjaśnić dlaczego oni zaatakowali Irak i zniszczyli to państwo? Przecież to był naturalny sojusznik w regionie powstrzymujący Persów od zawsze! Krwawa, bezwzględna i brutalna wojna w latach 80-tych pomiędzy Iranem i Irakiem miała bardzo duży sens ekonomiczny dla światowego handlu ropą naftową. Nie trzeba przypominać kogo wówczas popierał zachód? Wschód w sumie także! Irakijczycy mieli góry pieniędzy z eksportu ropy i wydawali je na broń wszędzie gdzie tylko mogli ją kupić w gigantycznych ilościach. Podobnie niespełna dekadę wcześniej postępował Iran, zanim rewolucja zmieniła los tego kraju. Kraj ten był regionalnym pupilkiem Stanów Zjednoczonych, które upatrywały w nim regionalnego stabilizatora. Ze względu na potencjał ludnościowy także pewnego rodzaju bezpiecznika na południowej flance Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich.

Zapraszamy jutro na II-gą część felietonu.

 


Źródło: Obserwator Polityczny


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(12 głosów)



Artykuły powiązane

Ostatnio zmieniany Sobota, 26 styczeń 2019 09:18