Wydrukuj tę stronę
Kategoria: Publicystyka   Wtorek, 19 luty 2019 08:05 Autor: Andreas

Wieczne problemy z Żydami

Wieczne problemy z Żydami zeevveez/Flickr/CC BY 2.0

Kluczem do tego co się w ostatnich dniach stało w stosunkach polsko-żydowskich i polsko-amerykańskich jest komentarz jednej z gazet w Izraelu, dotyczący działań i wypowiedzi polityków żydowskich i polskich. W tej gazecie napisano, że w Izraelu wybory i w Polsce też. Na nic radość z tego, że pisowski rząd postawił się Żydom i przeciw czemuś zaprotestował i zerwał jakąś konferencję w Jerozolimie.

To jeszcze przed wyborami wróci do normy, czyli wszyscy ci dziennikarze, eksperci i politycy związani nie tyle z PiS-em, ale z dużo szerszymi kręgami, które po 1956 roku zaczęły zdobywać coraz większy wpływ na kształtowanie opinii publicznej i apogeum swoich wpływów osiągnęły w okresie „Okrągłego Stołu”, wyciszą te konflikty i znowu pokornie słuchać będą żydowsko-amerykańskiego lobby i kombinować jak zaspokoić jego żądania, żeby się rdzenni Polacy w tym nie połapali.

To po „Październiku 1956” zaczęła kształtować się opozycja w kręgach inteligencji katolickiej i w szeregach PZPR, której jednym z fundamentalnych założeń było uznanie, że Żydzi mieli szczególną rolę zwłaszcza w kulturalnym i szerzej, cywilizacyjnym rozwoju Polski. Polacy są w tych relacjach na niższej pozycji i ponadto są winni niechęci do Żydów wynikającej głównie z katolicyzmu, a potem na podłożu rasowym, wynikającej z niej dyskryminacji i ostatecznie współudziału w holokauście.

Jeszcze w PRL-u powstało szereg instytucji naukowych i kulturalnych, który miały taki obraz relacji polsko-żydowskich tworzyć, kształtować i propagować, zwłaszcza wśród inteligencji. To wszystko dzieje się do dziś i za to wzięcie na smycz „nieustannej groźby odrodzenia polskiego antysemityzmu” płacą sami Polacy. Taki choćby Żydowski Instytut Historyczny, którego większość publikacji koncentruje się na usilnym poszukiwaniu współudziału Polaków w holokauście. Mogę się mylić, ale w ciągu kilkunastu ostatnich lat nie spotkałem publikacji ŻIH-u, traktującej o ratowaniu Żydów przez Polaków. Coraz bardziej widać, że podobnym celom ma służyć muzeum w Auschwitz-Birkenau.

Czasami można odnieść wrażenie, że teren muzeum to jakieś eksterytorialne żydowskie miejsce pamięci w którym Polacy powoli stają się intruzami. Oddzielna sprawa, to Muzeum Historii Żydów Polskich i wypowiedź filozofa Jana Hartmana, który grozi, że Polska będzie miała ogromne problemy ze strony Żydów i USA jeżeli władze będą ingerować w sprawy tego muzeum. Choć Hartman nie pełni żadnych oficjalnych funkcji, to ja wierzę w to, co mówi, ponieważ jest nie tylko Żydem, ale i wyrazicielem opinii środowisk z korzeniami w 1956 roku. Mimo tego, że Hartman bardzo ostro krytykuje PiS, to w sprawach relacji z Żydami należy do tego samego środowiska co zmarły Jan Olszewski czy Jarosław Kaczyński.

W tych sprawach nie będzie żadnej zmiany stanowisk zarówno ze strony środowisk żydowskich, jak i ze strony tych środowisk w Polsce, które konsekwentnie zgadzają się na tworzenie obrazu stosunku Polaków do Żydów poprzez „polskie obozy śmierci”. To, dlaczego środowiska żydowskie nie zmienią swego stosunku do Polaków trafnie ujął Norman Finkelstein, autor „Przedsiębiorstwa Holokaustu”, którego rodzice pochodzili z Polski. Z jego wypowiedzi wynikało, że choć Niemcy Żydów eksterminowali, to jednak uważani są przez Żydów za naród cywilizacyjnie wysoko rozwinięty, a Polacy nie i nigdy nie będą. Sądzę, że Żydzi zmieniliby zdanie o Polakach gdybyśmy mieli własne wielkie firmy, banki czy liczące się w świecie uniwersytety albo choćby silne i sprawne państwo. Tymczasem póki co, mamy państwo, którym od czasu do czasu kręci pani ambasador Izraela.

Andrzej Szlęzak



Źródło: Myśl Polska


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(11 głosów)



Artykuły powiązane

Ostatnio zmieniany Wtorek, 19 luty 2019 09:41