Font Size

Czcionka
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Nasz problem ze skutkami II Wojny Światowej
Kategoria: Publicystyka   Środa, 08 maj 2019 10:30 Autor: Andreas

Nasz problem ze skutkami II Wojny Światowej

Nasz problem ze skutkami II Wojny Światowej Em and Ernie/Flickr/CC BY-SA 2.0

Nasz problem ze skutkami II Wojny Światowej polega na tym, że nadal jesteśmy jej ofiarami, co więcej – oto nasza klasa polityczna zdecydowała się włączyć problem nierozliczonej historii do bieżącego życia politycznego. Można to określić tylko i wyłącznie mianem szaleństwa, niszczenia państwa i rozbijania wspólnoty narodowej, bo nawet taki stan w jakim ona się znajduje, jest lepszy od wojny domowej, która jest już na horyzoncie. Mówią o tym stale aktywni politycy i komentatorzy, więc to nie jest już słowo tabu. To realne zagrożenie i ziszczenie się jakiegokolwiek scenariusza na tym kierunku NA PEWNO nie jest w naszym interesie. Dodajmy wszystkich nas, w ogóle!

Nasze państwo, chociaż nie było idealne przed Wojną i przegrało ją wręcz podręcznikowo, bo po wielokroć – zakończyło się na tej Wojnie. Pamiętamy przysłowiowe „Zaleszczyki”, to oczywiście zbitka propagandowa z czasów minionych, jednak oddaje niesłychanie trafnie skalę i naturę zjawiska, które opisuje. Nie ma lepszego podsumowania całej sanacyjno-międzywojennej niepodległości, niż właśnie Zaleszczyki, słowo którego znaczenie powinien znać każdy, jako synonim upadku, hańby, degrengolady i nie bójmy się tego powiedzieć wprost – zdrady dużej części elit.

Bliżej końca okupacji i Wojny – 22 lipca 1944 roku, to wielka rocznica odrodzenia się Polski w nowej formule społeczno-politycznej, zrywającej z dziedzictwem feudalno-obszarniczym kraju i społeczeństwa, które było większym przekleństwem nawet, niż zabory. Oczywiście, nikt nawet bez zachowania trzeźwości nie będzie twierdził, że było to rękami Polaków i z woli społeczeństwa. Nikt nie neguje faktów – Polska Ludowa została zbudowana w oparciu o wojska, które wyzwoliły ziemie polskie i ich krajowych zauszników, w tym bardzo wielu ludzi z pewnej inno-kulturowej mniejszości narodowej. Tego ostatniego faktu również nie da się zanegować, chociaż wszyscy plujący na „Komunę” przez ostatnie 30 lat, robili bardzo wiele, żeby na ten temat milczeć. W konsekwencji jeszcze dzisiaj płacimy emerytury (bardzo wysokie) sądowym katom i mordercom m.in. mieszkającym w Szwecji, Wielkiej Brytanii, czy pewnym małym bliskowschodnim kraju (nie jest to Liban). Jednak to chyba nikomu nie przeszkadza, Naród przegranych ofiar lubi finansować swoich katów? Jakieś hobby narodowe? Jak to jest możliwe, że te sprawy nie zostały do dzisiaj uregulowane przez demokratyczną i istotnie mającą się za patriotyczną i zorientowaną narodowo władzę!

Polska skończyła się we Wrześniu 1939 roku, jej próba odrodzenia w imię wygody polskojęzycznych-londyńskich funkcjonariuszy brytyjskich służb specjalnych w mundurach kroju polskiego to było samobójstwo elity narodowej, generalnie biologicznie polskiej. Dokonało się ono w ciągu 63 dni chwały naszej stolicy – Gloria Victis. Proszę tej kwestii nie krytykować, bo to nadal świeża krew, nadal zbyt wcześnie do refleksji, chociaż muzeum postawiono i nawet celebryci płacą długi niektórych Powstańców! Po prostu jako Naród, jako zmysł biologiczny – wówczas posunęliśmy się do próby samobójczej i ją w zasadzie dopełniliśmy. Warto przeczytać znakomitą książkę Pana Jana Kurdwanowskiego „Mrówka na szachownicy”, to powinna być lektura obowiązkowa każdego myślącego Polaka.

To, co było chronologicznie „po” Powstaniu – rozwój Polski zwanej „lubelską”, było konsekwencją przegrania przez nas II Wojny Światowej i WOLI ALIANTÓW – ZWYCIĘZCÓW W TEJ WOJNIE. Żadne polskie czynniki polityczne nie miały ŻADNEGO znaczenia w ustaleniu naszego losu. Jedynie niektórzy z namaszczenia naszego ówczesnego formalnego wschodniego sojusznika, w dominującej większości głównie inno-kulturowi polskojęzyczni, mieli pewien ograniczony wpływ na ukształtowanie polskiej administracji wewnętrznej, Sił Zbrojnych i innych organów państwa. Pozwalających ludności na odrodzenie się, odbudowę ze zniszczeń i odtworzenie państwa, a w konsekwencji takie akcje jak np. elektryfikacja wsi, czy 1000 szkół na 1000-lecie, ale kto o tym pamięta?

O tym się również nie mówi, a nawet jak się mówi to w kontekście zdrady aliantów zachodnich itd. Próbuje się dodać kwestie wypadku lotniczego Generała Sikorskiego, który był ostatnim polskim politykiem na zachodzie, zdolnym do chociaż dialogu z „sojusznikami” w innej pozycji, niż słynne “robienie łaski”. W ogóle w naszej historiografii nie mówi się o tym, że co prawda wschodni formalny sojusznik zamontował u nas przychylny sobie reżim. To nasi zachodni „sojusznicy”, co najwyżej szykowali dla nas to samo, tylko w konserwatywno-religijnym wydaniu I NA PEWNO W INNYM KSZTAŁCIE TERYTORIALNYM. Trzeba to sobie uświadomić, że jedynym aliantem w Jałcie i Poczdamie, który chciał dla Polski granicy zachodniej na Odrze i Nysie był Józef Stalin. To jest fakt historyczny, bez względu na to, czy to się komu podoba, czy nie i ile nas to może jeszcze w przyszłości kosztować.

Nie ulega wątpliwości, że nie zrobił tego z miłości do Polaków, tylko z własnego wyrachowania politycznego. Ponieważ po ewentualnej zmianie sojuszy przez nasz kraj, kwestia granicy Zachodniej zawsze będzie aktualna, chyba że państwo niemieckie zniknie. Oczywistą sprawą jest to, że sami głupimi działaniami części naszych polityków robimy od pewnego czasu bardzo wiele, żeby tę sprawę znowu wrzucić na agendę globalnej polityki. JEST TO JEDEN Z NAJBARDZIEJ PORAŻAJĄCYCH SKŁADOWYCH – WYNIKÓW NASZEJ POLITYKI. To nawet nie jest temat dla służb specjalnych, to jest temat który należy opanować, zanim nie zostanie przekroczony Rubikon…

Jesteśmy zbyt słabi i biedni, żeby przeciwstawić się Rosji i Niemcom współdziałającym przeciwko naszym interesom, stąd koncepcja oparcia się o potęgę USA jest racjonalna, tylko na tyle na ile chcemy ciągle robić z Rosji wroga. To szokujące jakimi prostymi trickami wykreowano w Polsce rusofobiczne konteksty, przenikające życie społeczne i polityczne. Jest jeszcze bardziej zaskakujące to, jak niesłychanie zrobiono to skutecznie! To temat na kilka solidnych książek. Ekstremalnym przegięciem jest to, że części naszych polityków wydaje się, że biorą udział jako strona w grze mocarstw, która obecnie rozgrywa się w “zabawie” energetycznej. Jeżeli w tym zakresie jesteśmy tak nieskończenie naiwni, że wybieramy droższe surowce, transportowane szlakami, które Niemcy mogą banalnie nam zablokować w razie przejścia na wyższy poziom konfrontacji. To sami będziemy sobie winni. Przy czym ludzie, którzy o tym decydują i za co odpowiadają, nie będą ponosić konsekwencji, bo… Zaleszczyki – słowo klucz…

Musimy umieć zrównoważyć spojrzenie na naszą tożsamość, silnie zmienioną na skutek wojny – wyrażane przez ludzi mających orientacje neoliberalną i lewicowo-podobną ze spojrzeniem wyrażanym przez ludzi definiujących się po stronie patriotyczno-narodowo-religijnej. Wchodzi w to wszystko – i Korpus Bezpieczeństwa Publicznego, walczący z tzw. „Żołnierzami Wyklętymi”, religia, rola Kościoła i wszystko bez wyjątków. To da się pogodzić. Każdy, kto uważa inaczej nie rozumie, że jesteśmy rozgrywani, a właściwie że doprowadzono nas do sytuacji, w której rozgrywamy się sami z powodów, których nie da się nazwać inaczej, niż historycznymi. Przekształcanie ich w kwestie histeryczne (tu nie ma błędu), to zamach na naszą tożsamość, bo nie da się zaprzeczyć historii. Chyba, że zwracamy majątki arystokracji, klerowi i organizacjom międzynarodowym, grupującym roszczenia wymordowanej na naszych ziemiach inno-kulturowej mniejszości? Oczywiście trzeba, też zastanowić się nad ultimatum wojennym wobec Niemiec… nawet Pan prezes ostatnio mówił o naszych krzywdach, koncentrując się na zachodzie. Kto słuchał prezesa, ten wie…

Jeżeli ktoś dzisiaj jednym tchem z „problemem” tzw. wartości europejskich, prawami praw mniejszości seksualnych, „krzywdą” Sędziów, uprawnieniami imigrantów inno-kulturowych do osiedlania się na socjalu w krajach europejskich, pedofilią niektórych duchownych i szeregiem innych rzeczy, wymienia również roszczenia wobec Polski, jakie stawiają niektóre organizacje z USA. Czy też odbiera z niemieckich rąk nagrody imienia znanych niemieckich polakożerców i śmie się nazywać mężem stanu… a przy tym głównym problemem w mediach, głównie niemieckich i amerykańskich w Polsce są hulajnogi elektryczne. To naprawdę niech Bóg ma nas w opiece. Ponieważ po tym jak haniebnie odnosimy się do pamięci Żołnierzy Armii Czerwonej, którzy wyzwolili ziemie polskie z niemieckiej, hitlerowskiej, ludobójczej okupacji – nie mamy raczej co liczyć na ponowną pomoc ich potomków!

Już tak zupełnie na marginesie, kto z Państwa Czytelników i Czytelniczek zauważył, jak medialnie wyciszono temat niszczenia pomników, upamiętniających czyn wyzwoleńczy Armii Czerwonej i Ludowego Wojska Polskiego oraz formacji partyzanckich na ziemiach polskich w latach 1944-1945?

Przed nami defilada potomków zwycięzców, potomków ludzi, którzy często oddając życie, poświęcając zdrowie – wyzwolili nasze terytorium spod niemieckiej okupacji. Warto to mieć na uwadze, to wielkie wydarzenie. Cieszmy się z tego wielkiego zwycięstwa, niech nasze serca będą na Placu Czerwonym w Moskwie



Źródło: Obserwator Polityczny


Polub nas na facebooku

Oceń ten artykuł
(6 głosów)



Artykuły powiązane

Ostatnio zmieniany Środa, 08 maj 2019 08:32
alexjones.pl Informacje z Polski Publicystyka Nasz problem ze skutkami II Wojny Światowej